Wystąpienie profesora Samdonga Rinpocze, szefa gabinetu tybetańskiego rządu emigracyjnego podczas inauguracyjnej sesji Czwartej Międzynarodowej Konferencji Grup Wsparcia Tybetu.
Praga, 19 października 2003 roku

«powróć


Przede wszystkim, niech mi będzie wolno złożyć podziękowanie za wzięcie udziału w tej ważnej konferencji Grup Wsparcia Tybetu. Mamy to szczęście, że wśród nas znajdą się już wkrótce zarówno Jego Świątobliwość Dalajlama jak i Jego Ekscelencja Prezydent Vaclav Havel. Obaj są natchnieniem i źródłem odwagi dla milionów osób na całym świecie. Korzystając z okazji, chcę wyrazić wszystkim tu dziś zebranym płynące z serca uznanie narodu tybetańskiego. Dziękuje wam za wasze zaangażowanie i poświęcenie dla słusznej sprawy sześciu milionów Tybetańczyków. Jego Świątobliwość Dalajlama przypomina stale, że okazywane nam wsparcie międzynarodowe stało się w politycznym słowniku Tybetańczyków czwartym schronieniem. Modląc się, Buddyści mówią, przyjmuję schronienie w Buddzie, Dharmie i Sanghi. Za sprawą okazywanego przez was całym sercem wsparcia, staliście się dla nas politycznym schronieniem w naszej walce o przetrwanie jako naród o odrębnej kulturze i tożsamości etnicznej. Ogólnoświatowy ruch na rzecz Tybetu jest jednym z wyjątkowych ruchów koalicji międzynarodowej. Poświęcony uniwersalnym wartościom prawdy, sprawiedliwości i wolności oraz duchowi pokoju i pojednania, ruch ten wciąż przyciąga i pobudza oddanie oraz wyobraźnię tysięcy utalentowanych osób na całej ziemi. Zdolność, poświęcenie i entuzjazm wnoszone przez was i innych we wsparcie sprawy narodu tybetańskiego czynią ogólnoświatowy ruch na rzecz Tybetu jednym z najwspanialszych pokojowych ruchów w naszych czasach.

Mówiłem to już wcześniej i chciałbym powtórzyć tu raz jeszcze. Wkrótce po zakończeniu Trzeciej Międzynarodowej Konferencji Grup Wsparcia Tybetu, jaka odbyła się w maju 2000 roku w Berlinie, 12 czerwca 2000 roku w Pekinie minister Biura Informacji Rady Państwa Chińskiej Republiki Ludowej był gospodarzem spotkania urzędników partyjnych i ekspertów ds. Tybetu. Wygłosił wtedy do nich następujące słowa: "Urządzona jakiś czas temu Konferencja Grup Wsparcia Tybetu, otwarcie postulowała zwiększenie skuteczności Grupy w Ameryce Łacińskiej i Afryce. Możliwe, że dołożą wszelkich możliwych starań by założyć Grupy Wsparcia Tybetu w wielu krajach Azji… Plan działania trzeciej Konferencji Grup Wsparcia Tybetu skupił się na strategii. Mówi się w nim otwarcie o międzynarodowych kampaniach, mających na celu hamowanie lub całkowite zablokowanie chińskich projektów rządowych oraz inwestycji zagranicznych typu joint-venture, które nie przynoszą korzyści ludności Tybetańskiego Regionu Autonomicznego".

Powaga, z jaką władze chińskie odnoszą się do działań Grup Wsparcia Tybetu jest w rzeczy samej wyrazem uznania niezmordowanych wysiłków licznych, rozsianych po całym świecie jednostek. Z pewnością stanowi to wskazówkę, że działania ogólnoświatowego ruchu na rzecz Tybetu mają jakiś wpływ na politykę władz chińskich, politykę, co do której mamy nadzieję, że stanie się bardziej realistyczna, elastyczna i konstruktywna.

Pozytywnym rezultatem, do którego walnie przyczyniły się Grupy Wsparcia Tybetu jest odbycie przez wysłanników Jego Świątobliwość Dalajlamy dwóch wizyt w Pekinie i w Lhasie w ciągu minionego roku. Uważamy te wizyty za przejaw pozytywnego rozwoju i żywimy głęboką nadzieję, że dają one początek serii wizyt, które ustanowią platformę tworzenia atmosfery wzajemnego zaufania i podjęcia w dobrej wierze rzeczowych negocjacji na temat przyszłości sześciu milionów Tybetańczyków. Z radością przyjmujemy ten nowy rozwój sytuacji. Obaj wysłannicy byli zadowoleni z pozytywnej postawy przyjętej przez przywódców chińskich i dali wyraz swemu zaangażowaniu w dalszy rozwój tego procesu, mając na celu doprowadzenie do rzeczowych negocjacji kwestii Tybetu. Jego Świątobliwość Dalajlama udzielił swoim wysłannikom instrukcji, by dążąc do tego celu poruszyli niebo i ziemię.

Ze strony administracji emigracyjnej podjęliśmy zdecydowane kroki by okazać szczerość wobec tego procesu oraz by zbudować konstruktywny klimat polityczny dla kontynuacji obecnego kursu pojednania. Mieliśmy pełną świadomość tego, że nasz apel skierowany do Tybetańczyków na wychodźstwie oraz do wszystkich popierających nas osób na całym świecie by powstrzymali się od demonstracji protestacyjnych podczas zagranicznych wizyt przywódców chińskich oraz by wykazali podejście nie konfrontacyjne, mógł wywołać wiele kontrowersji. Niemniej jednak, mimo ewidentnego ryzyka i niepewności jakie mieści w sobie obecny proces, w ocenie i decyzji kierownictwa tybetańskiego zawierała się myśl, że podjęcie tych środków budowy zaufania było właściwe i na czasie. Inicjatywy te zademonstrowały przejrzyście i jednoznacznie szczerość i uczciwość naszego obecnego zaangażowania. Wśród naszych przyjaciół i rodaków apel ten wzbudził pewien znaczny krytycyzm. Chciałbym tu was zapewnić, że te krytyczne głosy, będące wyrazem szczerej troski o sprawę Tybetu spotkały się z naszym głębokim szacunkiem. Zapewniam was również, że zachowaliśmy je w pamięci z należną powagą i namysłem. Z drugiej jednak strony, nie możemy i nie będziemy odrzucać odpowiedzialności, jaka na nas ciąży za zrobienie wszystkiego co w naszej mocy by metoda Drogi Środki powiodła się. Jesteśmy zatem zdecydowani podążać za obecnym kursem promowania procesu dialogu wszelkimi dostępnymi nam sposobami.

Nie waham się jednakże stwierdzić, że międzynarodowa kampania na rzecz realizacji prawdziwej autonomii dla sześciu milionów Tybetańczyków musi trwać nadal.

Jak długo Tybet jest represjonowany i poznaczony bliznami politycznego zniewolenia i zastraszenia a Tybetańczycy wciąż stoją wobec wiszącej nad nimi groźby zagłady w kategorii odrębnego narodu i kultury, tak długo naród tybetański będzie kontynuować walkę o podstawowe prawa i wolności. Wzywam z tego miejsca naszych przyjaciół na całym świecie, by nadal wspomagali nas w naszej pokojowej walce o wolność, z nową energią i zdecydowaniem. Niech nam będzie wolno jasno stwierdzić, że zamiarem i celem Drogi Środki nie jest ugłaskiwanie Chin. Jest nim doprowadzenie do akceptowalnego przez obie strony rozwiązania kwestii Tybetu, które zapewniłoby podstawowe prawa i wolności Tybetańczykom, zabezpieczając jednocześnie suwerenność Chińskiej Republiki Ludowej. Szczerze wierzymy, że prezydent Hu Jintao i jego współpracownicy skorzystają ze sposobności oferowanej przez politykę Jego Świątobliwość Dalajlamy - politykę pojednania i dialogu, by rozwiązać kwestię Tybetu. Wielu światowych przywódców uległo narzucanemu przez władze chińskie przekonaniu, że Jego Świątobliwość Dalajlama jest kluczem do rozwiązania problemu jaki Chiny mają z Tybetem. Raz jeszcze apelujemy do nowych przywódców chińskich by przystąpili powtórnie do poważnych negocjacji. Sądzimy, że prezydent Hu Jintao i jego ekipa mają jedyną w swoim rodzaju sposobność by ocalić prawdziwą osobowość Tybetu w ramach pewnej siebie, stabilnej i kwitnącej Chińskiej Republiki Ludowej. Takie rozwiązanie przysporzyłoby Chinom wiele życzliwości.

Pochwalamy zwolnienie przez władze chińskie Takny Dzigme Sangpo i Ngałang Sangdrol oraz danie im możliwości odbycia leczenia na Zachodzie. Z radością przyjęliśmy też zwolnienie Ngałanga Czoephela w 2001 roku. Zwolnienia te są rezultatem nieprzerwanych kampanii prowadzonych przez Grupy Wsparcia Tybetu, lecz odzwierciedlają też nową wrażliwość chińskiego kierownictwa na międzynarodową opinię publiczną.
Chociaż posunięcia te są wielce chwalebne i zaszczytne, pewne obszary całościowej strategii rozwoju, jaką Chiny nakreśliły dla Tybetu wciąż stanowią powód głębokiego i trwałego niepokoju Tybetańczyków. Należy do nich z pewnością Program Rozwoju Ziem Zachodnich (Zachodnich Chin). Na tybetańską część tego programu składa się 117 projektów opracowanych przez rząd centralny. Większość z nich łączy się z rozbudową infrastruktury, budową nowych dróg, konstruowaniem zapór produkujących energię, doskonaleniem możliwości Chin na polu technologii informatycznej oraz budową nowej linii kolejowej łączącej Lhasę i Golmud. W planach Chin leżą trzy kolejne linie kolejowe łączące Lanzhou, Czengdu i Dali z Lhasą.

W tej kwestii Centralna Administracja Tybetańska wyjaśniała już wcześniej wielokrotnie nasze zaniepokojenie. My, Tybetańczycy nie sprzeciwiamy się projektom rozwoju, które zaspokajają prawdziwe potrzeby ludności tybetańskiej. Jednakże wszystkie projekty przedsięwzięte obecnie przez władze chińskie zostały opracowane nie z myślą o wyjściu naprzeciw i zaspokojeniu prawdziwych potrzeb Tybetańczyków, lecz przede wszystkim z myślą o politycznych celach i dążeniach Chin.

Poza wielkimi projektami inwestycyjnymi, naszą poważną troskę budzą systematyczne nadużycia oraz ciągłe gwałcenie podstawowych praw i wolności narodu tybetańskiego. Ogromne projekty inwestycyjne nie mogą zastąpić korzystania ze swobód obywatelskich, które w reszcie świata są przyjęte za pewnik jako integralna część samej istoty ludzkiej egzystencji.

Poddawanie narodu represjom, próby wymazania każdego śladu jego bogatego, duchowego dziedzictwa, które stworzyło i kształtowało jego kulturę przez ponad tysiąc lat i oczekiwanie jednocześnie od tych samych, represjonowanych ludzi lojalności, jest polityką nie tylko złą, ale i nieproduktywną oraz krótkowzroczną. Jeśli władze chińskie chcą zdobyć lojalność i szacunek Tybetańczyków, muszą oddać im tę wolność, której brutalnie odmawiają przez tak wiele lat.

Pewne działania podjęte w ostatnim czasie przez władze Chin muszą budzić głęboki niepokój. Latem i jesienią 2001 roku władze chińskie zniszczyły jedno z czołowych centrów kształcenia i praktyki buddyjskiej. Centrum to założył i prowadził czcigodny Khenpo Dzigme Phuncog. Leżący we wschodnim Tybecie Instytut Serthar gromadził niemal 9 000 wyświęconych i świeckich studentów, w tym około 1000 studentów chińskich tak z samych Chin jak i z zagranicy. Studenci zostali wypędzeni a ich mieszkania zniszczone.

Podobnie oburzenie całego świata wzbudziły aresztowanie Tulku Tenzina Delka i jego bliskich oraz pospieszna egzekucja Lobsanga Dhondupa, nie poprzedzona niczym na kształt niezależnego i uczciwego procesu.
Ostatnie działania urzędników ambasady chińskiej w Nepalu, żywo inspirujących deportację osiemnastu uchodźców tybetańskich do Tybetu spotkały się również z potępieniem rządów na całym świecie.

Nade wszystko jednak chciałbym na tym forum wyrazić nasze najgłębsze zaniepokojenie losem młodego Panczenlamy, w którym Jego Świątobliwość Dalajlama rozpoznał jedyne autentyczne wcielenie dziesiątego Panczenlamy. Narzucenie przez Chiny fałszywego Panczenlamy jest nie tylko obelgą dla wierzeń Tybetańczyków, ale stanowi również dowód całkowitego braku poszanowania duchowych fundamentów prastarej kultury. Apelujemy do władz chińskich o uwolnienie jedenastego Panczenlamy, Genduna Czokji Nimy oraz o przyznanie klasztorowi Taszilhunpo swobody w zapewnieniu młodemu Panczenlamie wykształcenia, niezbędnego do sprawowania przynależnych mu funkcji religijnych. W istocie, apelujemy do władz chińskich o zwolnienie wszystkich więźniów politycznych, zamkniętych z tego tylko powodu, że odważyli się skorzystać ze swobody wypowiedzi.

W dalszym ciągu ogromną troską napawa stan środowiska w Tybecie. Poza tym, że stanowi on najwyżej położony i najbardziej rozległy płaskowyż na świecie, Tybet jest delikatnym, zintegrowanym ekosystemem o bogatych zasobach naturalnych, mającym ogromny wpływ na kształtowanie się pogody w Azji. Tybet to również miejsce, skąd bierze swe źródło wiele ważnych rzek Azji, rzek, warunkujących życie i byt około 47 procent całej populacji ziemi. Tak więc to, co Chiny robią, lub czego nie robią w Tybecie, odbija się na codziennym życiu znakomitej większości zwykłych mieszkańców Azji. Mamy szczerą nadzieję, że prowadzone przez Chiny w Tybecie projekty nie zrujnują podstaw przetrwania i odnowy płaskowyżu tybetańskiego.

Tytułem informacji przypomnę, że 5 września tego roku, w drugą rocznicę mego zaprzysiężenia na urząd Kalona Tripy, wraz z moimi kolegami tworzącymi gabinet wystąpiliśmy na konferencji prasowej, gdzie zdaliśmy rodakom raport z efektów dwóch lat pracy naszej administracji. Odkąd dostąpiłem zaszczytu bycia wybranym na stanowisko Kalona Tripy, po raz pierwszy mam okazję stanąć przed tak licznym zgromadzeniem Grup Wsparcia Tybetu. Korzystając z tej sposobności, pragnę przedstawić kilka ważnych kwestii, nad którymi pracowała podległa mi administracja.

Celem każdej administracji, wybranej zgodnie z odpowiednimi procedurami prawa jest zapewnienie dobrego kierownictwa. Z uwagi na to, że świat stał się globalną wioską oraz za sprawą olbrzymich postępów w dziedzinie technologii informatycznej administracja nie musi być tożsama z państwem w sensie terytorialnym by właściwie kierować społecznością rozsianą pośród wielu granic międzynarodowych. Mówimy to z dumą, gdyż za sprawą mądrego i dalekowzrocznego przywództwa Jego Świątobliwości Dalajlamy, my, uchodźcy tybetańscy mogliśmy stworzyć zwartą i zjednoczoną społeczność, mającą wspólne aspiracje i wspólne cele. Czyni to z nas jedną z niewielu społeczności, którym w widoczny sposób udało się to współcześnie i zaiste jest to niemały wyczyn.

Wobec Jego Świątobliwości Dalajlamy i sześciu milionów Tybetańczyków, którzy pokładają w nim wiarę czujemy się zobowiązani do tego, by wzmacniać i poprawiać jakość naszej administracji. Leży to w naszym zakresie. Wierzymy, że skuteczna administracja sprawowana przez oddanych urzędników jest obecnie najlepszym długofalowym podarunkiem, jaki możemy złożyć Jego Świątobliwości Dalajlamie przyczyniając jednocześnie ogromnej korzyści samym Tybetańczykom.

Chciałbym najpierw pokrótce przedstawić politykę centralną oraz zasady, jakimi kieruje się Kaszag. Są nimi prawda, niestosowanie przemocy oraz prawdziwa demokracja. W ramach tych wartości, Kaszag podjął próbę wprowadzenia pewnych reform i zmian w funkcjonowaniu administracji tybetańskiej na wychodźstwie. Jedną z nich jest prywatyzacja prowadzonych przez administrację tybetańską przedsiębiorstw. Sądzimy bowiem, że zajmowanie się biznesem nie leży w interesie żadnego rządu. Wspomniane reformy obejmują również stałe kładzenie na nacisku na poprawę jakości edukacji. W przekonaniu Kaszagu, doskonalszy system edukacyjny pozwalający bez ograniczeń tworzyć grupę zaangażowanych i świetnie wykształconych młodych Tybetańczyków jest najlepszą inwestycją, jaką możemy wnieść jako uchodźcy w przyszłość Tybetu. Działamy również na rzecz wzmocnienia infrastruktury osiedli tybetańskich tak, by miały czym przyciągać i zachęcać do pozostania młodych i wykształconych Tybetańczyków, mogących znaleźć korzystne zatrudnienie.

Jednocześnie zapoczątkowaliśmy w naszych osiedlach proces wprowadzania organicznych metod upraw. Wśród innych reform są też: tworzenie samowystarczalnych i niezależnych spółdzielni lokalnych oraz wzmacnianie uprawnień zgromadzeń lokalnych, jak również tworzenie warunków sprzyjających temu, by w przyszłości wszyscy urzędnicy osiedli byli wybierani przez mieszkających w nich Tybetańczyków. Mówiąc w skrócie, takie oto cele między innymi postawił przed sobą Kaszag. To, czy je osiągniemy to rzecz inna. Tybetańska społeczność emigracyjna sama to oceni za kilka lat.

Jednakże, jak mówił to wielokrotnie Jego Świątobliwość Dalajlama, kiedy Tybet osiągnie swobodę zaspokajającą jego słuszne aspiracje, cała administracja emigracyjna zostanie rozwiązana, ustępując miejsca władzom, które w drodze wolnych wyborów wyłoni wola większości sześciomilionowego narodu tybetańskiego. Apelujemy też stąd do światowego ruchu na rzecz Tybetu o wspieranie proponowanej przez Jego Świątobliwość Dalajlamę Drogi Środki, która wyznacza centralną politykę Kaszagu w dziedzinie międzynarodowej, zgodnie z jednomyślnym zaleceniem Tybetańskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych. Wasze wsparcie jest nam potrzebne do osiągnięcia tego, co zakłada Droga Środka czyli prawdziwej autonomii Tybetu pozwalającej sześciu milionom Tybetańczyków zachować i rozwijać ich odrębne dziedzictwo kulturowe i duchowe.

Oto kilka refleksji, jakimi chciałem się z wami podzielić. Na zakończenie niech mi będzie wolno powtórzyć, jak głębokim uznaniem darzą Tybetańczycy wszystkich okazujących im wsparcie. By dać dowód tego uznania skorzystam ze sposobności by poinformować Państwa, że program tej konferencji został skonstruowany w całości na podstawie sugestii wyrażonych przez przedstawicieli różnych Grup Wsparcia Tybetu na zeszłorocznym spotkaniu przygotowawczym w Delhi.

To wasza konferencja a obecny udział Centralnej Administracji Tybetańskiej miał ją po prostu ułatwić. Jeśli w przyszłości Grupy Wsparcia Tybetu zadecydują, że chcą zorganizować własną konferencję, będzie to jak najmilej widziane. Jeśli okaże się przy tym potrzebna jakakolwiek pomoc Centralnej Administracji Tybetańskiej, udzielimy jej z radością.

Kończąc, pragnę podziękować panom marszałkowi i wicemarszałkowi senatu Republiki Czeskiej za zgodę na zorganizowanie tej konferencji pod jego auspicjami. Fakt, że tak ważny organ ciała ustawodawczego w tak otwarty i odważny sposób utożsamił się ze światowym ruchem na rzecz Tybetu, nie miał dotąd sobie podobnych. Ma to ogromne znaczenie dla wszystkich popierających pokojową walkę Tybetańczyków i z pewnością zachęci jeszcze więcej osób do szukania pokojowych metod rozwiązywania konfliktów. Chcę również powiedzieć, jak bardzo cenimy rząd Republiki Czeskiej, za to, że mimo ostrych sprzeciwów ze strony ambasady chińskiej w Pradze pozwolił nam zorganizować konferencję w tym historycznym mieście.

Pragnę też wyrazić głęboką wdzięczność Fundacji Friedricha Naumanna oraz Forum 2000 za współpracę przy organizacji tej konferencji. Szczególnie wielki dług wdzięczności Tybetańczycy mają wobec finansującej ją Fundacji Friedricha Naumanna. Fundacja ta wspierała i finansowała już dwie poprzednie konferencje - drugą, mającą miejsce w Bonn w 1996 roku i trzecią - w Berlinie w 2000 roku. Pomoc i entuzjazm kierownictwa i pracowników Fundacji pozwoliły nam raz jeszcze zgromadzić przyjaciół i stronników z całego świata by wspólnie zastanowić się jak najlepiej możemy przynieść nadzieję i szczęście cierpiącemu od tak dawna narodowi tybetańskiemu. Za to wszystko, w imieniu Kaszagu, pragnę powiedzieć: dziękujemy.