powróć

Tybet: Fakty mówią za siebie
źródło Helsińska Fundacja Praw Człowieka

 

Wstęp
Status Tybetu
Inwazja i bezprawna aneksja Tybetu 1949-1952
Powstanie narodowe
Społeczeństwo tradycyjne i demokratyczne struktury przyszłego Tybetu

Prawa człowieka

Warunki społeczno-ekonomiczne i kolonializm

Religia i tożsamość narodowa
Przesiedlanie ludności i kontrola urodzeń

Stan środowiska naturalnego Tybetu

Militaryzacja i pokój w regionie
W poszukiwaniu rozwiązania



WSTĘP


Rośnie zainteresowanie społeczności międzynarodowej Tybetem, a wraz z nim zapotrzebowanie na rzetelną informację. Świat nie jest już opętany zimnowojennym konfliktem między dwoma supermocarstwami, rządy i organizacje pozarządowe mogą więc ponownie zająć się innymi palącymi problemami, takimi jak sytuacja w Tybecie. Wiele rządów rewiduje
obecnie swoją politykę zagraniczną. Powinny one również, stosownie do sytuacji, jaka wytworzyła się na świecie po zakończeniu zimnej wojny, zrewidować swą politykę wobec Tybetu.

Inicjatywy wielu parlamentów i konferencji międzynarodowych, dotyczące poszanowania praw człowieka w Tybecie (jak również zasadniczych przyczyn politycznych tego problemu), oraz posunięcia coraz liczniejszych państw, zmierzające do ponownego rozpatrzenia sprawy Tybetu przez Organizację Narodów Zjednoczonych, spotykają się z ostrymi sprzeciwami rządu Chińskiej Republiki Ludowej. Sytuacja ta zaowocowała, między innymi, zalewem propagandowych broszur utrzymanych w stalinowsko-maoistowskiej poetyce, mających przekonać zagranicznego czytelnika o prawie Chińczyków do panowania nad Tybetem i o dobrodziejstwach, jakie owo panowanie przyniosło narodowi tybetańskiemu.

Chcielibyśmy, by ten dokument, Tybet: Fakty mówią za siebie, zaspokoił zapotrzebowanie na zwięzłą informację o kluczowych kwestiach, dotyczących sprawy tybetańskiej, i jednocześnie był odpowiedzią na chińskie materiały propagandowe, zwłaszcza na dokument Tybet: Prawo własności i prawa człowieka, opublikowany przez chińską Radę Państwa jako biała księga. Tybetański Rząd Emigracyjny nie ma środków, by odpowiadać na każdą fałszywą informację, publikowaną przez stronę chińską. Niemniej prawda jest po stronie Tybetańczyków uważamy więc, że od czasu do czasu należy ponownie przedstawić fakty, wierząc, iż dzięki temu sprawiedliwości stanie się kiedyś zadość.

W publikacji tej omawiamy wiele spraw: zasadniczą kwestię statusu Tybetu, słuszność chińskich roszczeń do “własności” Tybetu, prawo Tybetańczyków do samostanowienia, “Siedemnastopunktową Ugodę” i jej wpływ na status Tybetu, opór wobec chińskich rządów, wydarzenia, które doprowadziły do ucieczki Dalajlamy, tybetański system społeczny przed okupacją chińską oraz zainicjowane przez Dalajlamę demokratyczne reformy. Omawiamy także problem praw człowieka w okupowanym Tybecie, pogwałcenia wolności wyznania, warunki społeczno-ekonomiczne i kolonializm, przenoszenie ludności i kontrolę urodzin, stan środowiska naturalnego, problemy związane z militaryzacją Tybetu, oraz kroki, jakie podjęto w celu rozwiązania kwestii tybetańskiej.

Nie udało się nam dotychczas przedstawić wystarczająco jasno jednego z aspektów polityki Chin, bez którego nie da się zrozumieć sytuacji Tybetu — mianowicie, zdecydowanie kolonialnego charakteru chińskich rządów w Tybecie. “Kolonializm” kojarzy się zwykle z europejską ekspansją kolonialną w XVIII i XIX wieku, niemniej, jak podkreślali przedstawiciele Irlandii, Malezji i innych rządów podczas debaty Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych nad sprawą Tybetu, należy położyć kres kolonializmowi i jego wszelkim przejawom, niezależnie od tego, czy narzucają go państwa Wschodu czy Zachodu.

Sami Chińczycy postrzegają Tybet właśnie w kategoriach kolonialnych: nie jako część Chin właściwych, lecz jako terytorium niechińskie, które Chiny — na podstawie zależności sprzed siedmiuset czy, w najlepszym wypadku, sprzed dwustu lat — mają prawo uznać za swą własność i eksploatować. Dają zresztą wyraz tej postawie już w samym tytule białej księgi, który mówi o chińskim “prawie własności” Tybetu. Gdyby, jak twierdzą Chińczycy, Tybet był rzeczywiście od stuleci integralną częścią Chin, nie mógłby być przedmiotem “prawa własności” kraju, którego jest częścią. Samo pojęcie “własności” jest w tym kontekście z natury kolonialne i imperialistyczne.

Za charakterystyczne cechy systemów kolonialnych, a zarazem chińskich rządów w Tybecie, należy uznać: dominację obcej władzy; zdobycie władzy poprzez działania wojenne lub wymuszony traktat; niepartnerskie stosunki; uporczywe utrzymywanie, że kolonia jest integralną częścią państwa “macierzystego”; sprawowanie kontroli przez władzę kolonialną metodami militarnymi, administracyjnymi i ekonomicznymi; aktywne lub bierne odrzucenie obcego panowania przez kolonizowany naród; represje, również z użyciem siły, wobec osób przeciwstawiających się kolonialnej władzy; szowinizm i dyskryminację; narzucanie obcej kultury oraz obcych wartości społecznych i ideologicznych, nazywane “cywilizowaniem”; narzucanie programów gospodarczego rozwoju i eksploatację naturalnych zasobów kolonii przede wszystkim na rzecz władzy kolonialnej; zachęcanie do przemieszczania ludności państwa kolonialnego do kolonii i inne formy manipulacji demograficznej; brak poszanowania dla środowiska naturalnego kolonii; oraz, w większości wypadków, obsesyjne pragnienie utrzymania kolonii bez względu na koszty polityczne i gospodarcze.

Większość wymienionych cech omawia niniejszy dokument; o niektórych mówi się także w chińskiej białej księdze poświęconej Tybetowi. Jednak zarówno dobór argumentów, jak i sposób ich przedstawienia w owej publikacji, potwierdzają kolonialne i imperialistyczne poglądy chińskich przywódców na sprawę Tybetu.
 



STATUS TYBETU


Wprowadzenie

W 1949 roku, w chwili inwazji Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, Tybet był faktycznie i prawnie państwem niezależnym. Inwazja ta była aktem agresji na suwerenny kraj i pogwałceniem prawa międzynarodowego. Trwająca do dziś okupacja Tybetu, oparta na obecności setek tysięcy chińskich żołnierzy, jest pogwałceniem prawa międzynarodowego i fundamentalnego prawa Tybetańczyków do niepodległości.

Chiński rząd komunistyczny twierdzi, iż ma prawo “własności” Tybetu. Prawa tego nie opiera jednak na podboju, dokonanym w 1949 roku, ani na przejęciu faktycznej kontroli nad Tybetem bądź wtedy, bądź w roku 1959. Podstawą chińskich roszczeń do owej “własności” nie jest również tak zwana “Siedemnastopunktowa Ugoda Pokojowego Wyzwolenia Tybetu”, którą narzucono Tybetowi w 1951 roku. Chiny uzasadniają swoje roszczenia historycznymi związkami mongolskich i mandżurskich oraz, w mniejszym stopniu, chińskich władców z tybetańskimi lamami. Powołują się na wydarzenia sprzed kilkuset lat, z okresu mongolskiej ekspansji imperialnej (kiedy to cesarze mongolscy władali niemal całą Azją i dużą częścią Europy wschodniej) a później epoki cesarzy mandżurskich, których wpływy, zwłaszcza w XVIII wieku, obejmowały Azję środkową i wschodnią (w tym również Tybet). Nie ulega wątpliwości, iż w pewnych okresach swej długiej historii Tybet podlegał — w różnym stopniu — obcym wpływom: Mongołów, nepalskich Gurkhów, mandżurskich cesarzy Chin i brytyjskich władz Indii. Bywało też, iż to Tybet władał sąsiednimi państwami — w tym również Chinami — bądź wywierał na nie potężny wpływ. Trudno byłoby znaleźć we współczesnym świecie kraj, który w pewnym okresie swej historii nie podlegałby obcej władzy lub obcym wpływom. W przypadku Tybetu zarówno zasięg jak i okres obcej dominacji były niewielkie. Co więcej, związki z władcami mongolskimi, chińskimi i mandżurskimi, choć miały pewne znaczenie polityczne, były natury personalnej i nigdy nie implikowały zjednoczenia ani integracji państwa tybetańskiego z państwem chińskim.

Niezależnie od tego, jak fascynująca jest dawna historia Tybetu, jego status w chwili chińskiej inwazji należy, oczywiście, oceniać na podstawie sytuacji ówczesnej, a zwłaszcza stosunków z Chinami po roku 1911, kiedy to Chińczycy obalili obcą, mandżurską dynastię i stali się panami własnego kraju. Każde państwo może cofnąć się do pewnego okresu swej historii, by usprawiedliwić terytorialne roszczenia wobec sąsiadów. Nie usprawiedliwia ich jednak ani obyczaj, ani prawo międzynarodowe. Czytelnika chińskiej białej księgi Tybet: Prawo własności i prawa człowieka uderzy fakt, iż jej autorzy poświęcają tak mało miejsca i uwagi współczesnej historii Tybetu — mianowicie dekadom poprzedzającym rok 1949. Przyczyna jest jedna: nie istnieją żadne dowody chińskiej władzy lub wpływów w Tybecie w latach 1911-1951 (początek okupacji), które potwierdzałyby chińskie roszczenia. Przeciwnie — wszystkie dowody wskazują, że Tybet był państwem w pełni suwerennym, niezależnym od Chin. Do takiego wniosku przychyla się większość biegłych i uczonych, zajmujących się tą sprawą. Komitet Analiz Prawnych Międzynarodowej Komisji Prawników w rozprawie na temat prawnego statusu Tybetu stwierdza:

Od 1913 do 1950 roku Tybet spełniał warunki państwowości uznawane powszechnie przez prawo międzynarodowe. W roku 1950 istniały: naród, terytorium i niezależny od obcych władz rząd, który sprawował na owym terytorium władzę wewnętrzną. W latach 1913-1950 stosunki międzynarodowe pozostawały w wyłącznej gestii rządu tybetańskiego, a — jak wynika z oficjalnych dokumentów — państwa, z którymi Tybet stosunki takie nawiązał, traktowały go jako niezależne państwo. [Tybet i Chińska Republika Ludowa, Genewa, 1960, ss. 5-6]

Czterdzieści lat niepodległości to okres wystarczająco długi, by społeczność międzynarodowa uznała kraj za niepodległy. Wiele państw, które są członkami Organizacji Narodów Zjednoczonych, cieszyło się niepodległością znacznie krócej. Tymczasem chińska machina propagandowa przedstawia selektywnie i tendencyjnie nawet dawną historię Tybetu, by dowieść swych roszczeń do jego “własności”. A zatem, mimo iż wczesna historia Tybetu nie ma żadnego znaczenia dla jego statusu w przeddzień chińskiej inwazji, uważamy, że warto o niej wspomnieć — choćby tylko po to, by uporządkować fakty.

Status Tybetu w latach 1911-1951

Fakt, iż w przeddzień chińskiej inwazji Tybet posiadał wszystkie uznawane przez prawo międzynarodowe atrybuty niepodległego państwa — określone terytorium, zamieszkującą je ludność, rząd oraz zdolność nawiązywania stosunków z innymi państwami — nie podlega dyskusji.

Terytorium Tybetu pokrywa się w zasadzie z geologicznym Płaskowyżem Tybetańskim, którego powierzchnia wynosi około 2,5 miliona kilometrów kwadratowych. W różnych okresach dziejów prowadzono tu wojny i podpisywano traktaty, ustalające dokładne granice.

Ludność Tybetu liczyła w chwili chińskiej inwazji około sześciu milionów. Byli to Tybetańczycy — odrębny naród o długiej historii, bogatej kulturze i tradycji duchowej. Tybetańczycy różnią się od Chińczyków i innych narodów sąsiadujących z Tybetem. Nigdy sami nie uważali się za Chińczyków — co więcej, Chińczycy też nigdy nie uważali Tybetańczyków za Chińczyków (świadczą o tym choćby wzmianki o “barbarzyńcach” w chińskich annałach historycznych).

Rząd Tybetu miał siedzibę w stolicy, Lhasie. W jego skład wchodziły: głowa państwa (dalajlama), gabinet (kaszag), zgromadzenie narodowe (congdu) oraz rozbudowana administracja, zarządzająca rozległym terytorium Tybetu. Sądownictwo opierało się na systemie opracowanym przez Songcena Gampo (VII w.), Dziangczub Gjalcena (XIV w.), V Dalajlamę (XVII w.) oraz XIII Dalajlamę (XX w.); sędziów mianował rząd.

Rząd Tybetu nakładał podatki, emitował własną walutę, prowadził krajową pocztę, wydawał znaczki pocztowe, kierował niewielką armią itd. — a więc zajmował się tym, czym zajmują się zwykle inne rządy.

Ta dawna struktura dobrze służyła Tybetańczykom przez całe stulecia, w XX wieku wymagała jednak reform, by kraj mógł dotrzymać kroku zachodzącym w świecie wielkim przemianom politycznym, społecznym i gospodarczym. Tybetański rząd był zdecentralizowany; liczne okręgi i księstwa Tybetu były w dużym stopniu samorządne. Przyczyniał się do tego ogrom terytorium i brak nowoczesnych systemów komunikacyjnych.

Polityka zagraniczna Tybetu skupiała się na krajach sąsiednich. Tybet utrzymywał stosunki dyplomatyczne, gospodarcze i kulturalne z krajami regionu, takimi jak Nepal, Bhutan, Sikkim, Mongolia, Chiny, Indie Brytyjskie oraz, w niewielkim zakresie, z Rosją i Japonią. O niezależności polityki zagranicznej Tybetu najlepiej chyba świadczy jego neutralność podczas drugiej wojny światowej. Kiedy Japończycy zablokowali strategiczną “drogę birmańską”, mimo silnych nacisków brytyjskich, amerykańskich i chińskich, by przepuścić przez terytorium Tybetu do Chin konwoje z zaopatrzeniem dla wojska, Tybet zmusił aliantów do uszanowania swej zdeklarowanej neutralności.

Chiny twierdzą dziś, że “żadne państwo nigdy nie uznało Tybetu”. Wedle prawa międzynarodowego “uznanie” można uzyskać poprzez formalny akt uznania bądź akty nieformalne, wynikające z praktyki. Zawieranie traktatów, czy nawet samo prowadzenie rokowań, oraz utrzymywanie kontaktów dyplomatycznych — to z pewnością formy uznania. Mongolia i Tybet podpisały akt wzajemnego uznania w roku 1913; Nepal nie tylko podpisywał traktaty pokojowe z Tybetem i miał w Lhasie swego ambasadora, ale także formalnie oświadczył na forum ONZ w 1949 roku, kiedy starał się o przyjęcie do tej organizacji, iż utrzymuje niezależne kontakty dyplomatyczne zarówno z Tybetem, jak i z innymi państwami np. z Wielką Brytanią, Stanami Zjednoczonymi, Indiami i Birmą. Nepal, Bhutan, Wielka Brytania, Chiny i Indie utrzymywały misje dyplomatyczne w stolicy Tybetu, Lhasie. Choć chińska propaganda twierdzi, że misja w Tybecie była oddziałem tzw. Komisji do Spraw Tybetańskich i Mongolskich rządu Guomindangu, to rząd tybetański uważał ją jedynie za misję dyplomatyczną. Jej status nie różnił się niczym od statusu ambasady Nepalu (Nepal miał w Tybecie oficjalnego ambasadora, tzw. wakila czy misji brytyjskiej. Tybetańskie ministerstwo spraw zagranicznych utrzymywało również pewne stosunki ze Stanami Zjednoczonymi: w czasie drugiej wojny światowej prezydent Franklin D. Roosevelt wysłał do Lhasy emisariuszy, którzy zabiegali o pomoc dla aliantów w walce z Japończykami. Podczas debat Zgromadzenia Ogólnego ONZ na temat Tybetu w roku 1959, 1960, 1961 i 1965 wiele państw nazywało Tybet niepodległym krajem, okupowanym wbrew prawu przez Chiny.

Kontakty z Republiką Chińską

W latach 1911-1949 Chiny zajmowały dwuznaczne stanowisko. Z jednej strony, rząd Republiki Chińskiej ogłosił jednostronnie w swej konstytucji i notach do państw trzecich, iż Tybet jest prowincją Republiki Chińskiej (jedną z “pięciu narodowości” Republiki). Z drugiej strony, w oficjalnych kontaktach z rządem tybetańskim przyznawał, że Tybet nie jest częścią Republiki. I tak, prezydent Chin wielokrotnie wysyłał listy i posłów do Dalajlamy i rządu tybetańskiego, prosząc, by Tybet “przyłączył się” do Republiki Chińskiej. Listy podobnej treści otrzymywał również rząd Nepalu. I Tybet, i Nepal konsekwentnie odmawiały przyłączenia się do Chin. W odpowiedzi na pierwszy list prezydenta Yuan Shih-kaia, XIII Dalajlama odrzucił zaproszenie do przyłączenia się do Republiki, wyjaśniając uprzejmie, lecz stanowczo, że Tybetańczycy “nie aprobują” chińskiego rządu, ponieważ dopuścił się on wielu niesprawiedliwości, i oświadczył:

“Republikę dopiero co proklamowano i podwaliny państwa są bardzo słabe. Prezydentowi wypada więc dołożyć wszelkich starań, by utrzymać porządek. Co się tyczy Tybetu, to Tybetańczycy są w stanie zabezpieczyć się przed wszelkimi zagrożeniami, nie ma więc powodu, by Prezydent miał się tym niepokoić”. [Guomin Gongbao, 6 stycznia 1913]

W chińskiej białej księdze utrzymuje się, jakoby XIII Dalajlama powiedział wysłannikowi przysłanemu z Pekinu w roku 1913: “Nie zamierzam utrzymywać bliskich kontaktów z Brytyjczykami. [...] Przysięgam być lojalny wobec naszego kraju i wspólnie pracować na rzecz szczęścia pięciu narodowości”. W tym samym roku przybyła do Lhasy nieoficjalna delegacja, rzekomo po to, by złożyć XIII Dalajlamie ofiary religijne, faktycznie zaś w celu nakłonienia tybetańskiego przywódcy do negocjacji układu z Chinami. Dalajlama zdecydowanie odrzucił tę propozycję i wezwał do trójstronnych negocjacji w Lhasie.

W 1930 roku przybyła do Lhasy Liu Man-qing, pół Tybetanka, pół Chinka; wizytę tę określano jako “prywatną”. Próbowała przekazać tybetańskiemu rządowi wiadomości od prezydenta, ale Tybetańczycy przyjęli ją bardzo chłodno. W chińskiej białej księdze utrzymuje się, iż w rozmowie z nią Dalajlama dał wyraz swemu przekonaniu, że Tybet jest częścią Chin. Miał jakoby powiedzieć: “Najbardziej pragnę prawdziwego pokoju i zjednoczenia z Chinami” itd. Nie ma na to jednak żadnych historycznych dowodów. Wręcz przeciwnie — oficjalne źródła wyraźnie temu przeczą. Mówią o liście ośmiu pytań, jaką przedstawiono w 1930 roku XIII Dalajlamie w imieniu chińskiego prezydenta, i wymieniają wszystkie jego odpowiedzi.

O stosunkach z Chinami i chińskich wpływach w Tybecie XIII Dalajlama powiedział:

“Dla dobra religijno-politycznego ustroju Tybetu i szczęścia jego poddanych lepiej jest prowadzić negocjacje i zawierać traktaty, gdyż ich owocem będą uzgodnienia, na których można polegać”.

Natomiast o niepodległości Tybetu i przygranicznych terytoriach, których zwrotu domagał się Tybet od Chin, wyraził się następująco:

“Rezultatem tradycyjnego związku “kapłan—opiekun” była szeroka niezależność Tybetu. Pragniemy ją zachować. Uważamy, iż zwrot terytoriów, które utraciliśmy na rzecz obcych, przyniesie długotrwałą stabilizację”. [Zapis wypowiedzi Dalajlamy z piętnastego dnia czwartego miesiąca tybetańskiego roku żelaznego konia (1930)]

Również innym chińskim poselstwom, np. generała Huang Mu-sunga (1934) i Wu Zhong-xina (1940), rząd tybetański jasno oświadczał, że Tybet był, jest i zamierza pozostać niepodległy. Wypada tu dodać, iż ani chiński rząd, ani “specjalny wysłannik” (Huang Mu-sung) nie mieli żadnego wpływu na mianowanie Radinga Rinpocze regentem po śmierci XIII Dalajlamy. Huang Mu-sung był pierwszym od 23 lat Chińczykiem, któremu oficjalnie zezwolono na wjazd do Tybetu. Tybetańczycy udzielili mu pozwolenia tylko dlatego, iż przybywał złożyć hołd religijny i kondolencje po śmierci XIII Dalajlamy. Huang Mu-sung przybył do Lhasy w kwietniu 1934 roku, w trzy miesiące po objęciu urzędu regenta przez Radinga Rinpocze. Congdu (zgromadzenie narodowe) desygnowało trzech kandydatów na stanowisko regenta: Radinga Rinpocze, Gaden Tripa Jesi Łangdena oraz Phurczoka Rinpocze. Wyboru Radinga Rinpocze dokonano podczas ceremonii ciągnięcia losów, przeprowadzonej przed posągiem Awalokiteśwary w pałacu Potala. [Thupten Tenthar Lhawutara: Bod kji Lo rGjus Rig gNas dPjad gżi'i rGju cz'a bDams BsGrigs, t. 12, People's Publishing House, Pekin 1990]

Chińczycy utrzymują w białej księdze, że w 1931 i 1946 roku rząd tybetański wysłał swych przedstawicieli na obrady chińskiego zgromadzenia narodowego do Nanjingu. Faktycznie, w 1931 roku Dalajlama mianował Khenpo Kunczoka Dziungne oficerem łącznikowym i polecił mu założyć tymczasowe biuro w Nanjingu i utrzymywać kontakty z rządem chińskim. W 1946 roku wysłano do Delhi i Nanjingu tybetańską misję, która miała pogratulować Wielkiej Brytanii, Stanom Zjednoczonym i Chinom zwycięstwa aliantów w drugiej wojnie światowej. żaden z Tybetańczyków nie został jednak upoważniony do udziału w jakimkolwiek chińskim zgromadzeniu narodowym. 29 sierpnia 1959 roku Dalajlama wyjaśnił Komitetowi Analiz Prawnych Międzynarodowej Komisji Prawników: “Oficjalnie nie brali oni [tybetańscy delegaci] udziału w zgromadzeniu. Kiedy do naszego rządu dotarły informacje [chińskiej] propagandy, polecono im telegraficznie nie uczestniczyć [w żadnych obradach]”.

Co się tyczy Komisji do Spraw Tybetańskich i Mongolskich Narodowego Rządu Guomindangu, ją również stworzono tylko na pokaz: istnieje ona zresztą do dziś przy tajwańskim rządzie Guomindangu i utrzymuje, iż jako jedyna sprawuje jurysdykcję nie tylko nad Tybetem, lecz także nad całą Mongolią — również Zewnętrzną, której niepodległość uznano na forum międzynarodowym w 1924 roku. Rząd tybetański nigdy nie uznał tej komisji, nigdy też nie miała ona żadnej władzy; w każdym razie nie nad Tybetem.

Debaty Zgromadzenia Ogólnego ONZ

Kiedy w 1949 roku chińska armia komunistyczna zaczęła wkraczać na terytorium Tybetu, rząd tybetański wystosował do ONZ naglący apel o pomoc w powstrzymaniu chińskiej agresji. Wielka Brytania i Indie doradziły Zgromadzeniu Narodowemu niepodejmowanie chwilowo żadnych kroków, by nie sprowokować Chin do ataku na większą skalę. Niemniej dla większości państw chiński atak na Tybet był aktem agresji. Stało się to oczywiste zwłaszcza podczas debat Zgromadzenia Ogólnego ONZ (1959, 1960, 1961 i 1965) poświęconych tej sprawie. Wiele rządów podzielało opinię ambasadora Filipin, który nazwał Tybet “niepodległym państwem” i dodał, że “w przeddzień chińskiej inwazji Tybet z całą pewnością nie znajdował się pod panowaniem żadnego obcego państwa”. Przedstawiciel Nikaragui potępił chińską inwazję na Tybet i stwierdził, że “obywatele Ameryki, urodzeni wolnymi, patrzą z odrazą na każdy akt agresji [...] zwłaszcza, gdy dopuszcza się go wielkie państwo wobec państwa małego i słabego”. Przedstawiciel Tajlandii przy- pomniał Zgromadzeniu, że “większość państw stanowczo odrzuca twierdzenie, jakoby Tybet był częścią Chin”. Również rząd Stanów Zjednoczonych skrytykował i potępił chińską “agresję” i “inwazję” na Tybet. Przedstawiciel Irlandii, Frank Aiken stwierdził:

“Przez wiele tysięcy lat, a w każdym razie przez dwa tysiące, (Tybet) był wolny i, jak wszystkie państwa należące do tego Zgromadzenia, w pełni kierował własnymi sprawami. Co więcej, jego swoboda w kierowaniu swoimi sprawami była tysiąckrotnie większa niż wielu z obecnych tu państw”. [UN GA Docs A//PV 898 1960; A//PV 1394, 1401 1965]

Jedynie blok państw komunistycznych popierał Chiny. Oficjalne oświadczenia wygłoszone podczas wspomnianych debat jasno dowodzą, iż Chińczycy mijają się z prawdą, twierdząc, że żadne państwo nigdy nie uważało Tybetu za kraj niepodległy i nie uznało [chińskiej] interwencji militarnej za akt agresji.

Wnioski

Chińskie władze, jeżeli nie chcą wypaczać historii, nie mogą zaprzeczyć faktom, świadczącym o tym, że w latach 1911-1951 Tybet był niepodległym państwem. Nawet ostatni przewodniczący chińskiej misji w Lhasie, Shen Tsung-Lien, napisał po opuszczeniu Tybetu w 1948 roku: “Od 1911 roku Lhasa (tzn. rząd tybetański w Lhasie) faktycznie cieszyła się pełną niezależnością”. [Shen T., Liu S.: Tibet and the Tibetans, Nowy Jork 1973, s. 62] Sam Mao Zedong, kiedy podczas Wielkiego Marszu, przebywał w regionach przygranicznych, gdzie Tybetańczycy zapewniali mu pożywienie i schronienie, powiedział: “To nasz jedyny zagraniczny dług. Pewnego dnia będziemy musieli zapłacić Mandżurom (sic) i Tybetańczykom za aprowizację, którą byliśmy zmuszeni od nich brać”. [Snow E.: Red Star over China, Nowy Jork, 1961, s. 214. Podkreślenia dodane.]

Dalajlama i panczenlama — geneza tytułów i znaczenie funkcji

W białej księdze czytamy: “W roku 1653 i 1713 cesarze dynastii Qing nadali zaszczytne tytuły V Dalajlamie i V Bainquen (Panczen)-lamie ustanawiając tym samym tytuł oraz polityczny i religijny status dalajlamy i Bainquena Erdini. Dalajlama rządził większą częścią Tybetu z Lhasy, zaś Bainqen Erdini pozostałymi terytoriami z Xigatse (Szigace)”. Twierdzenia te są całkowicie bezpodstawne.

Tybetański uczony i mędrzec Congkhapa (1357-1419) założył szkołę Gelug buddyzmu tybetańskiego (czwartą obok szkół Njingma, Sakja i Kagju). Jego najwybitniejszym uczniem był Panczen Gedun Drup. Trzecia inkarnacja Panczena Gendun Drupa, Sonam Gjaco, został zaproszony na dwór mongolski przez Altan-chana, który nadał mu tytuł “Talai (Dalaj) Lamy”. Tytułem tym zaczęto określać również jego dwie poprzednie inkarnacje. Tak oto powstała linia dalajlamów, a Sonam Gjaco został III Dalajlamą. Chińczycy mijają się więc z prawdą, twierdząc, że tytuł “Dalajlamy” ustanowił sto lat później cesarz mandżurski.

Związek powołany przez III Dalajlamę i Altan-chana był związkiem religijnym. Miał jednak reperkusje polityczne: dwieście lat później, w roku 1642, mongolski książę Guszri-chan pomógł V Dalajlamie (Ngałang Lobsang Gjaco, 1617-1682) stać się najwyższym politycznym i duchowym przywódcą Tybetu. Z kolei V Dalajlama nadał swemu mongolskiemu protektorowi tytuł “Czokji Gjalpo” (Dharma Radża). Od tej chwili kolejni dalajlamowie byli najwyższymi, suwerennymi władcami Tybetu. Politycznej pozycji dalajlamy nie ustalił więc, jak utrzymują Chińczycy w białej księdze, mandżurski cesarz z dynastii Qing, lecz V Dalajlama przy pomocy swego mongolskiego patrona. Na dwa lata przez założeniem dynastii Qing.

Panczen Gedun Drup, nazywany później I Dalajlamą, założył wi1447 roku klasztor Taszilhunpo. Opaci tego klasztoru otrzymywali, ze względu na swą wiedzę, tytuł “Panczen”. V Dalajlama podarował swemu nauczycielowi Panczenowi Lobsang Czokji Gjalcenowi (1570-1662) klasztor Taszilhunpo oraz kilka innych posiadłości. Jego kolejne inkarnacje były rozpoznawane jako następni panczenlamowie; zachowywali oni prawo własności klasztoru i innych posiadłości. Podobnie wyglądała sytuacja wielu innych inkarnowanych lamów, takich jak Sakja, Phagpalha, Dakjab Loden Szerab i inni, którzy otrzymywali nadania od rządu tybetańskiego. Nie miało to jednak żadnego znaczenia politycznego. Wbrew twierdzeniom chińskiej propagandy komunistycznej, panczenlama i inni wysocy lamowie sprawowali jedynie władzę religijną i nie mieli nic wspólnego z polityczną administracją Tybetu. Władzę polityczną w Szigace i Taszilhunpo sprawował gubernator okręgu, mianowany przez rząd w Lhasie.

Tak więc cesarz mandżurski nie odegrał żadnej roli w ustana- wianiu politycznej i religijnej pozycji dalajlamy i panczenlamy.

Po inwazji na Tybet chiński rząd komunistyczny konsekwentnie starał się wykorzystać ostatniego Panczenlamę do prawnego uzasadnienia swej obecności w Tybecie. Mianowano go na szereg stanowisk politycznych i wielokrotnie nalegano, by potępił Dalajlamę i zajął jego stanowisko. Panczenlama odmawiał i w rezultacie przecierpiał wiele lat w więzieniu.

Rząd ChRL, idąc w ślady rządów Guomindangu, utrzymuje, że poprzez swego wysłannika Wu Zhong-xina, odegrał decydującą rolę w wyborze i wprowadzeniu na urząd XIV Dalajlamy. W białej księdze czytamy: “[...] sam fakt, iż do wprowadzenia na urząd XIV Dalajlamy potrzebna była zgoda (chińskiego) rządu narodowego, jest wystarczającym dowodem na to, że w tym okresie (1911-1949) Tybet nie był niezależnym państwem”.

Prawda wygląda tak, iż Dalajlama został wybrany zgodnie z wiekową tradycją i religijnymi wierzeniami Tybetańczyków. Aprobata chińskiego rządu nie była tu do niczego potrzebna, nikt też o nią nie prosił. W 1939 roku, przed przybyciem Wu do Lhasy, regent Rading Rinpocze ogłosił na forum zgromadzenia narodowego imię obecnego Dalajlamy. Kandydata zatwierdzono jednogłośnie. Podczas ceremonii intronizacji, która odbyła się 22 lutego 1940 roku, Wu — podobnie jak posłowie z Bhutanu, Sikkimu, Nepalu i Indii Brytyjskich — nie odegrał żadnej specjalnej roli. Sir Basil Gould, oficer polityczny reprezentujący Indie Brytyjskie, wyjaśnia, iż oficjalna chińska wersja wydarzeń to fikcja, którą przygotowano i opublikowano przed intronizacją. Zmyślona relacja Wu Zhong-xima, na którą powołują się dziś Chiny, odzwierciedla intencje i pragnienia Chińczyków, a nie fakty. Chińscy propagandziści przywołują również relacje chińskiej prasy, która opublikowała zdjęcie Dalajlamy i Wu Zhong-xina, zrobione — jak mówi podpis — podczas intronizacji. Niemniej, według Ngabo Ngałanga Dzigme, wiceprzewodniczącego Stałego Komitetu Narodowego Zgromadzenia Ludowego, zdjęcie to zrobiono kilka dni po intronizacji — podczas audiencji, jakiej udzielił Wu Dalajlama. “Wu, powołując się na tę fotografię, twierdzi, że przewodniczył ceremonii intronizacji. Jest to rażące wypaczenie faktów historycznych”. [Ngabo, Tibet Daily, 31 sierpnia 1989]

Wczesna historia

Według tybetańskich kronik, pierwszy król Tybetu panował od 127 roku p.n.e., ale dopiero w VII w. n.e. cesarz Songcen Gampo zjednoczył państwo i uczynił z niego potężne imperium. Tybet stał się polityczną i militarną potęgą; rozpoczął się okres terytorialnej ekspansji, który trwał trzy wieki. Król Nepalu i cesarz Chin ofiarowali swe córki tybetańskiemu monarsze. Małżeństwa z tymi księżniczkami były niezwykle ważne, gdyż przyczyniły się do rozpowszechnienia buddyzmu w Tybecie. Chińska propaganda podkreśla polityczne znaczenie małżeństwa z chińską księżniczką Wu Czeng, konsekwentnie pomijając inne żony Songcena Gampo — zwłaszcza księżniczkę nepalską, której rola i wpływy były zdecydowanie największe.

Król Trisong Decen (który panował w latach 755-797) powiększył tybetańskie imperium, podbijając część Chin. W 763 roku zdobył stolicę Chin Czang'an (obecnie Xian) i zmusił do płacenia Tybetowi corocznej daniny. W roku 783 podpisano traktat, który ustanawiał granice między Tybetem a Chinami. Inskrypcje wyryte na kamiennych słupach u stóp pałacu Potala w Lhasie stanowią świadectwo owych podbojów. Traktat pokojowy zawarty wi821 roku ma szczególne znaczenie, gdyż doskonale oddaje naturę stosunków między oboma mocarstwami. Tekst owego traktatu — w języku tybetańskim i chińskim — wyryto na trzech kamiennych filarach: jeden z nich postawiono w Gungu Meru (wyznaczał granicę między obu państwami), drugi w Lhasie (gdzie stoi do dziś), a trzeci w Czang'anie, stolicy Chin. Cytaty z owego traktatu, które pomieszczono w białej księdze, są niedokładne i wyrwane z kontekstu — spreparowano je tak, by sugerowały, iż rezultatem traktatu było swego rodzaju “zjednoczenie”. Tymczasem jeden z najważniejszych ustępów traktatu stanowi, że: “Tybet i Chiny trwać będą w swych obecnych granicach. Na wschodzie rozciąga się kraj wielkich Chin, na zachodzie zaś, bez żadnej wątpliwości, kraj wielkiego Tybetu. Odtąd z żadnej strony nie będzie gróźb wojny ani podboju”.

Trudno zrozumieć, jak Chiny mogą twierdzić w swej białej księdze, iż owe wydarzenia dowodzą, że “Tybetańczycy i Hanowie (Chińczycy), poprzez mariaż między królewskimi rodami, oraz spotkania, które doprowadziły do zawarcia sojuszy, połączyli się więzami pokrewieństwa, politycznej jedności i przyjaźni, nawiązując bliskie stosunki gospodarcze i kulturalne i kładąc podwaliny zjednoczonego państwa”. W rzeczywistości historyczne zapisy — tak tybetańskie, jak chińskie — przeczą takim twierdzeniom, mówią bowiem o dwóch odrębnych i potężnych imperiach.

W połowie IX wieku państwo tybetańskie uległo rozbiciu na kilka księstw. Uwaga Tybetańczyków skupiła się na Indiach i Nepalu — wpływy religijne i kulturowe tych krajów przyniosły Tybetowi wielkie duchowe i intelektualne odrodzenie.

Kontakty z cesarzami mongolskimi (1240-1350)

Mongolski władca Czyngis-chan i jego następcy podbili ogromne połacie Azji i Europy, tworząc imperium rozciągające się od wybrzeży Oceanu Spokojnego po Europę, jedno z największych imperiów w historii. W roku 1207 Mongołowie podbili cesarstwo Tangutów, leżące na północ od Tybetu, a w 1271 ogłosili ustanowienie mongolskiej dynastii Yüan, która miała rządzić wschodnią częścią imperium. W 1279 roku upadła chińska dynastia Sung, władająca południowymi Chinami — tym samym armie mongolskie zakończyły podbój Chin. Chińczycy utrzymują dziś, że dynastia Yüan była dynastią chińską, by poprzeć swe roszczenia do ziem zdobytych przez Mongołów, przede wszystkim — do wschodniej części imperium. W 1240 roku wnuk Czyngis-chana, książę Goden, wysłał ekspedycję do Tybetu i zaprosił na swój dwór jednego z najwyższych hierarchów buddyzmu tybetańskiego, Sakja Panditę Kungę Gjalcena (1182-1251), nawiązując w ten sposób trwałe stosunki między Mongolią i Tybetem. Wtedy też narodził się — jedyny w swoim rodzaju — związek czö-jön (kapłan-opiekun). Następca Goden-chana, Kubilaj-chan, przyjął buddyzm tybetański i obrał za swego duchowego nauczyciela bratanka Sakja Pandity, Drogona Czoegjal Phagpę. Związek czö-jön sprawił, iż Kubilaj-chan uczynił buddyzm religią państwową, Phagpa zaś stał się najwyższym duchowym autorytetem imperium. W roku 1254, na znak wdzięczności, Kubilaj-chan ofiarował swemu tybetańskiemu lamie polityczną władzę nad Tybetem, nadając mu liczne tytuły.

Po pierwszych przyszły kolejne, liczne związki czö-jön pomiędzy mongolskimi książętami a tybetańską arystokracją i lamami. Ten jedyny w swoim rodzaju związek, spotykany wyłącznie w Azji środkowej, stał się podstawą późniejszych stosunków między cesarzami mandżurskimi i kolejnymi dalajlamami. Związek czö-jön był związkiem czysto personalnym i wyrastał z religijnego oddania opiekuna dla kapłana — trwał nawet wówczas, gdy zmieniał się polityczny status opiekuna. Najlepszym przykładem mogą być tu stosunki mongolsko-tybetańskie, które utrzymywano jeszcze przez wiele lat po upadku dynastii Yüan.

Jednym z najistotniejszych elementów związku czö-jön była ochrona, jaką zapewniał lamie opiekun w zamian za nauki religijne i błogosławieństwa, a nie za posłuszeństwo. Niektóre związki czö-jön nabierały charakteru politycznego — opiekun miał bronić, nawet zbrojnie, lamy i jego nauki lub “szkoły”. Nie oznaczało to, jak sugeruje chińska propaganda, wyższości opiekuna, gdyż był on uczniem lamy i oddawał mu cześć.

Kiedy buddyzm stał się we wschodniej części mongolskiego imperium religią państwową, a Sakja Lama (Phagpa) jej najwyższym duchowym autorytetem, stosunki mongolsko-tybetańskie przybrały charakter “wzajemnej zależności”. Polegała ona na supremacji cesarza w sprawach politycznych a duchowego przywódcy w sprawach religijnych; byli sobie równi a zarazem współzależni. Przywódca duchowy, władający Tybetem, był uzależniony od opieki cesarza i jego wsparcia, cesarz zaś od lamy, który uprawomocniał jego panowanie nad imperium.

Nie da się zaprzeczyć, że cesarze mongolscy mieli wielkie wpływy w Tybecie. Autorzy białej księgi utrzymują, że “w połowie XIII wieku oficjalnie przyłączono Tybet do imperium chińskiej dynastii Yüan”, jednak żaden cesarz mongolski nie próbował bezpośrednio zarządzać Tybetem, który nie płacił nawet podatków mongolskiemu imperium i z całą pewnością nigdy nie był uważany przez cesarzy mongolskich za część Chin.

Tybet zerwał stosunki polityczne z Mongołami w roku 1350, kiedy to tybetański król Dziangczub Gjalcen (panujący w latach 1350-1364) przejął pozycję Sakja Lamów i stał się najpotężniejszym władcą w Tybecie. Dziangczub Gjalcen zerwał z mongolskimi wpływami w administracji, wprowadzając nowy, rdzennie tybetański system. Ustanowił również kodeks prawny Trimjig Szelczej Czonga, Kodeks 15 artykułów) dla królestwa Tybetu. Chińczycy również uniezależnili się od Mongołów i osiemnaście lat później założyli dynastię Ming.

Kontakty z cesarzami chińskimi (1368-1644)

Autorzy białej księgi utrzymują, że chińska dynastia Ming “zastąpiła dynastię Yüan, dziedzicząc po niej prawo do władania Tybetem”. Jest to twierdzenie bezpodstawne. Chanowie, czy też cesarze mongolscy nawiązali stosunki z tybetańskimi lamami przed podbiciem Chin. Tybet zerwał kontakty z cesarzami mongolskimi zanim uniezależniły się od nich Chiny. Chińscy cesarze z dynastii Ming nie odziedziczyli po Mongołach żadnych zobowiązań. Co więcej, chanowie mongolscy utrzymywali religijne i kulturalne więzy z Tybetem, często w postaci związków czö-jön, jeszcze przez setki lat.

Nawet gdyby Mongołowie mieli wpływ na politykę Tybetu, chińskie pretensje do mongolskiego dziedzictwa wydają się co najmniej dziwne — istnieje przecież niezależna Mongolia Zewnętrzna, jedyny prawowity przedstawiciel narodu i państwa mongolskiego.

Kontakty między Tybetem a Chinami dynastii Ming były bardzo rzadkie i ograniczały się do wizyt lamów z różnych, często rywalizujących ze sobą klasztorów. Chińscy cesarze nadawali lamom tytuły honorowe i hojnie ich obdarowywali. Tybetańskie kroniki z XV, XVI i XVII wieku odnotowują owe wizyty, nie ma w nich jednak żadnych wzmianek o jakimkolwiek politycznym uzależnieniu Tybetu lub jego władców od Chin czy cesarzy dynastii Ming. Rząd chiński utrzymuje w swej białej księdze, iż wizyty tych lamów stanowią dowód władzy dynastii Ming nad Tybetem. Skoro jednak żaden z tych lamów nie rządził Tybetem, nawiązywane przez nich kontakty, bez względu na ich naturę, w żaden sposób nie mogły wpłynąć na status i niezależność Tybetu.

Od 1350 roku Tybetem władali książęta z Phagmodru, a od roku 1481 — dynastia Rinpung. W 1406 roku książę Phagmodru, Dakpa Gjalcen, odrzucił zaproszenie cesarza do złożenia wizyty w Chinach. Fakt ten doskonale ilustruje niezależność tybetańskich władców. Od 1565 roku do objęcia władzy przez V Dalajlamę w roku 1642 (na dwa lata przed upadkiem dynastii Ming) władzę w Tybecie sprawowali królowie z Cangu. Zachowały się świadectwa sporadycznych kontaktów dyplomatycznych między nimi a cesarzami dynastii Ming, jednak ci ostatni nie mieli żadnego wpływu na monarchów tybetańskich, ani tym bardziej władzy nad nimi.

Kontakty z cesarzami mandżurskimi (1639-1911)

W 1642 roku V Dalajlama, zwany Wielkim, wspomagany przez swego protektora Guszri-chana, stał się najwyższym politycznym i duchowym władcą zjednoczonego Tybetu. Dla Tybetańczyków był odtąd “Gongsa Czenpo” — “Najwyższym Władcą”. Jego sława sięgnęła daleko poza granice Tybetu.

V Dalajlama utrzymywał bliskie kontakty nie tylko z Mongołami, lecz również z władcami mandżurskimi. W 1639 roku — jeszcze przed zdobyciem najwyższej władzy politycznej przez dalajlamę, mandżurskim podbojem Chin i utworzeniem dynastii Qing — mandżurski cesarz Tai Tsung zaprosił dalajlamę do swej stolicy, Mukdenu (obecnie Shenyang). Dalajlama, nie mogąc przyjąć zaproszenia osobiście, wysłał do Mukdenu swego posła, którego cesarz traktował z najwyższym szacunkiem. W ten sposób zawarto związek czö-jön pomiędzy dalajlamą i władcami mandżurskimi. Tak jak w przypadku stosunków z cesarzami mongolskimi, więzy między Tybetańczykami i cesarzami mandżurskimi nie obejmowały Chin. Owen Lattimore, pisząc o dynastii Qing, stwierdza: “Faktycznie istniało wtedy imperium mandżurskie, Chiny zaś były jedynie jego częścią”. [Studies in Frontier History] Podbiwszy Chiny i przyłączywszy je do mandżurskiego imperium, cesarz Shunzi zaprosił w 1653 roku V Dalajlamę do złożenia oficjalnej wizyty w stolicy (Pekinie). Na znak szacunku — było to wydarzenie bezprecedensowe — cesarz odbył czterodniową podróż, by wyjechać naprzeciw tybetańskiemu władcy i najwyższemu duchowemu przywódcy wszystkich buddystów Azji środkowej. W.W. Rockhill, amerykański uczony i dyplomata, który spędził wiele lat w Chianch, następująco komentuje ową wizytę dalajlamy:

“(Dalajlamę) przyjmowano z ceremoniałem przynależnym głowie niepodległego państwa. W chińskich źródłach nie ma żadnej wzmianki, która pozwalałaby sądzić, iż traktowano go inaczej. Na tym etapie stosunków z Tybetem cesarz Chin nie mógł sobie pozwolić na kwestionowanie świeckiej władzy Lamy, za którym stały armie Gusri-chana i oddanie całej Mongolii”. [The Dalai Lamas of Lhasa and Their Relations With Emperors of China, 1644-1908, T'oung Pao 11, 1910, s. 37]

V Dalajlama i mandżurski cesarz nadali sobie nawzajem najwyższe tytuły grzecznościowe i potwierdzili łączący ich związek czö-jön. Rząd chiński wspomina w białej księdze jedynie o honorowych tytułach nadanych przez cesarza dalajlamie, zapominając zupełnie o tytułach, które dalajlama nadał cesarzowi.

Według chińskich propagandzistów w ten sposób cesarz mandżurski nadał dalajlamie prawo do władania Tybetem. Celowo mijają się z prawdą, wypaczając właściwy sens owego wydarzenia — wzajemne nadanie honorowych tytułów przez dwóch monarchów. Jeżeli pozycja i władza dalajlamy uzależniona była od cesarskich tytułów, to tak samo pozycja i władza cesarza zależała od tytułów nadanych mu przez dalajlamę.

Przez cały okres panowania dynastii Qing (1644-1911) stosunki między Tybetem i mandżurskimi cesarzami opierały się formalnie na związku czö-jön. Mandżurowie chętnie odpowiedzieli na tybetańskie prośby o pomoc w wyparciu oddziałów Dżungarskich Mongołów czy eskortowaniu inkarnacji VII Dalajlamy do stolicy Tybetu w roku 1720.

W XVIII wieku wojska mandżurskie wkraczały do Tybetu jeszcze trzykrotnie, by chronić go przed inwazją nepalskich Gurkhów (1792) i przywracać spokój po wojnach domowych (1728 ii1751). Za każdym razem robiły to na prośbę Tybetańczyków i za każdym razem powoływano się na związek czö-jön.

W czasie tych dramatycznych wydarzeń Mandżurom udało się zdobyć w Tybecie pewne wpływy, niemniej utracili je, gdy tylko sytuacja wróciła do normy. Nie odegrali żadnej roli podczas walk Tybetańczyków z najeźdźcami z Dżammu (1841-1842), Nepalu (1855-1856) i Indii Brytyjskich (1903-1904). Od połowy XIX wieku mandżurski cesarz (co za tym idzie i ambanowie) odgrywali rolę czysto symboliczną.

Autorzy białej księgi poświęcili wiele uwagi tzw. dwudziestodziewięciopunktowemu edyktowi z 1793 roku, wydanemu przez cesarza Qianlonga, oraz mianowaniu ambanów (ambasadorów). Edykt ów przedstawiono jako cesarski nakaz, dowodzący władzy Mandżurów w Tybecie. W rzeczywistości były to jedynie sugestie, dotyczące zreformowania tybetańskiego rządu, które cesarz przedstawił po zakończeniu wojny z Nepalem. Ambanowie nie byli wicekrólami ani zarządcami, lecz ambasadorami, którzy mieli dbać o mandżurskie interesy i ochraniać dalajlamę w imieniu cesarza.

W 1792 roku, kiedy nepalscy Gurkhowie zaatakowali Tybet, dalajlama poprosił mandżurskiego cesarza o pomoc. Cesarz wysłał potężną armię, która pomogła wyprzeć Gurkhów i wynegocjować tybetańsko-nepalski traktat pokojowy. Ponieważ była to już czwarta prośba rządu tybetańskiego o zbrojną pomoc, cesarz chciał mieć wpływ na politykę Tybetu, by zapobiegać konfliktom, które mogły- by pociągnąć za sobą kolejne prośby o militarną interwencję. “Edykt” i jego “przepisy” były więc sugestiami cesarza-opiekuna, a nie rozkazem władcy. Wynika to zresztą jasno z, adresowanego do VIII Dalajlamy, oświadczenia cesarskiego posła i dowódcy mandżurskiej armii, generała Fu K'ang-ana:

“Cesarz polecił mi, Wielkiemu Generałowi, szczegółowo omówić wszystkie punkty, jeden po drugim. Świadczy to o trosce Cesarza o bezpieczeństwo Tybetu i zapewnienie mu szczęścia po wsze czasy. Nie ma wątpliwości, iż Dalajlama, wdzięczny Cesarzowi, przyjmie owe propozycje po ich przedyskutowaniu i uzgodnieniu. Niemniej, jeśli Tybetańczycy postanowią trwać przy wiekowych zwyczajach, Cesarz, po wycofaniu wojsk, odwoła ambanów i garnizon. Ponadto, jeżeli w przyszłości dojdzie do podobnych wydarzeń, nie będą one rzeczą Cesarza. Tybetańczycy mogą więc sami rozstrzygnąć, co jest dla nich dobre, a co złe, co jest ważkie, a co błahe, i dokonać wyboru”. [Ya Han Chang, Biography of the Dalai Lamas [w:] Bod kji Lo rGjus Rag Rim gju Ji Preng ba, t. 2. Tibet Institute of Social Science, Lhasa, 1991, s. 316]

Tybetańczycy, nie przyjmując ani nie odrzucając punktów za- proponowanych przez cesarza, zaadoptowali te z nich, które uznali za korzystne, pomijając pozostałe. Jak mawiał Panczen Czokji Nima, poprzednik ostatniego Panczenlamy: “Kiedy polityka Chin odpowiadała Tybetańczykom, ochoczo przyjmowali rady ambanów; jeżeli jednak były one sprzeczne choćby z tybetańskimi przesądami, nawet osobista interwencja cesarza nie zdałaby się na nic”. [Diary of Capt. O'Connor, 4 września 1903]

Jeden z najważniejszych punktów cesarskiego edyktu dotyczył rozpoznawania wielkich inkarnowanych lamów, w tym dalajlamów i panczenlamów. Proponowano, by wyboru kandydata dokonywać na podstawie ciągnięcia losów ze złotej urny. To niezwykle ważne zadanie należało do obowiązków rządu tybetańskiego i wysokich lamów, którzy nadal, zgodnie z tradycją, rozpoznawali inkarnacje. I tak, kiedy nadarzyła się pierwsza okazja do użycia urny, tj. pod- czas wyboru IX Dalajlamy, Tybetańczycy z niej nie skorzystali.

Inny artykuł “edyktu” dotyczył roli ambanów. Przypominała ona czasem rolę ambasadorów, w innych okresach — typowych dla protektoratu rezydentów. Najlepiej chyba określił ją Yu Tai w rozmowie (1903) z Mortimerem Durandem, ministrem spraw zagranicznych w rządzie Indii: “[Amban] był w Lhasie jedynie gościem — nie gospodarzem — nie mógł więc pomijać prawdziwych gospodarzy, nie miał też żadnej władzy.” [Sir Percy Sykes: Sir Mortimer Durand: A Biography, Londyn 1926, s. 166]

Huc i Gabet, misjonarze Szpitalnicy, którzy odwiedzili Lhasę w połowie XIX wieku, tak opisują pozycję ambanów: “rząd tybetański przypomina rząd papieski, zaś pozycja chińskich ambasadorów — pozycję ambasadora Austrii w Rzymie”. [M. Huc: Decouverte du Thibet, 1845-1846, 1933, s. 50] Sformułowanie “chińscy ambasadorowie” to często spotykany błąd: cesarze mandżurscy nie mianowali ambanami Chińczyków, lecz Mandżurów lub Mongołów, podkreślając w ten sposób powiązanie tego stanowiska ze związkiem czö-jön, związkiem, z którego Chiny były wyłączone.

Bezprecedensowa inwazja wojsk mandżurskich na Tybet w roku 1908 była punktem zwrotnym w stosunkach między Tybetem a cesarzami mandżurskimi. Do tej pory oddziały cesarskie wkraczały do Tybetu na prośbę dalajlamy lub tybetańskiego rządu, by udzielić im pomocy. Tym razem jednak mandżurski cesarz postanowił zdobyć władzę w Tybecie — przede wszystkim po to, by ograniczyć rosnące wpływy Brytyjczyków. Dalajlama ratował się ucieczką do Indii, a okupacja Tybetu trwała bardzo krótko. Kiedy, w roku 1910, cesarz próbował pozbawić Dalajlamę urzędu, ten ogłosił wygaśnięcie związku czö-jön. Opiekun, atakując swego lamę, pogwałcił jedną z najważniejszych zasad łączącego ich związku.

Kiedy upadło imperium mandżurskie, Tybetańczycy, zaciekle broniący się przed okupantami, zdołali zmusić cesarską armię do złożenia broni. Latem 1912 roku mediacje rządu nepalskiego doprowadziły do zawarcia tzw. “Trzypunktowej ugody” tybetańsko-chińskiej, która była formalnym aktem kapitulacji. Na jej podstawie wycofały się z Tybetu ostatnie oddziały armii mandżurskiej. Po powrocie do Tybetu, 14 lutego 1913 roku, XIII Dalajlama wydał proklamację potwierdzającą niepodległość Tybetu.

Kontakty z Indiami Brytyjskimi (1857-1911)

Pod koniec XVIII wieku Brytyjczycy zaczęli dążyć do nawiązania stosunków handlowych z Tybetem. Ponieważ wszystkie państwa regionu Himalajów, blisko związane z Tybetem, zawierały umowy i podpisywały traktaty z Indiami Brytyjskimi, po czym stopniowo przyłączały się do nich, Tybetańczycy obawiali się, iż oni również utracą niepodległość, jeżeli nie przeciwstawią się brytyjskim próbom uzyskania dostępu do Tybetu. XIII Dalajlama robił wszystko, by zachować niezawisłość Tybetu. Jego polityka niweczyła plany Brytyjczyków, którzy bardziej niż czegokolwiek obawiali się wzrostu wpływów Rosji w Tybecie, co mogłoby doprowadzić do zachwiania równowagi sił w Azji środkowej.

Brytyjczycy, nie mogąc porozumieć się z Tybetem, poprosili dwór mandżurski o pomoc w zmuszeniu Tybetańczyków do współpracy. W rezultacie zawarto — bez wiedzy i udziału Tybetu — dwa traktaty brytyjsko-chińskie (1890 i 1893), w których znalazły się klauzule dotyczące Tybetu.

Odrzucenie obu traktatów, jako ultra vires, przez rząd tybetański stało się przyczyną brytyjskiej inwazji na Tybet (1903). Cesarz mandżurski nie przyszedł Tybetowi z pomocą i, jak relacjonuje amban Yu Tai, odżegnał się od wszelkiej odpowiedzialności za działania Tybetańczyków. Oddziały brytyjskie opuściły Lhasę po zawarciu, w tym samym roku, dwustronnego traktatu (tzw. konwencji lhaskiej) z rządem tybetańskim.

Postanowienia konwencji lhaskiej w oczywisty sposób implikują niczym nie ograniczoną suwerenność Tybetu, tak w sprawach wewnętrznych, jak i zagranicznych. W przeciwnym razie, Tybet nie mógłby przekazać Wielkiej Brytanii wymienionych w traktacie uprawnień. W samym dokumencie nie ma żadnej wzmianki o jakichkolwiek stosunkach między cesarzem mandżurskim i Tybetem. Podpisując konwencję lhaską, Wielka Brytania uznała Tybet za kraj władny zawierać traktaty.

Brytyjczycy, próbując nakłonić Chiny do współpracy, przekonali je w roku 1906 do podpisania aktu aprobaty — znów bez udziału Tybetu. Akt ten oraz układ między Wielką Brytanię a Rosją z roku 1907 potwierdzały istnienie sfery wpływów brytyjskich w Tybecie (układ ów wprowadzał również pojęcie chińskiego “zwierzchnictwa feudalnego” nad Tybetem — nie zaakceptowały go nigdy ani Tybet, ani dwór mandżurski). W 1908 roku, podczas mandżurskiej inwazji na Tybet, Wielka Brytania podpisała kolejny traktat z Mandżurami, dotyczący handlu z Tybetem. Znów bez udziału Tybetańczyków.

Lord Curzon, wicekról Indii, tak wypowiedział się na temat, wymyślonego przez Brytyjczyków, “zwierzchnictwa feudalnego”:

“Chińskie zwierzchnictwo feudalne nad Tybetem to konstytucjonalna fikcja — polityczny fałsz, na który zgodziły się obie strony, gdyż był dla nich wygodny. [...] Prawdę mówiąc, dwaj chińscy [tzn. mandżurscy] ambanowie są w Lhasie nie wicekrólami, lecz ambasadorami”. [Papers CD 1920, No.66, Go I to IO, 8 Jan. 1903. India Office Library]

Kontakty z Indiami

Indie, uzyskawszy niepodległość w 1947 roku, przejęły brytyjską misję dyplomatyczną w Lhasie i odziedziczyły traktatowe uzgodnienia brytyjsko-tybetańskie. Z oficjalnego listu, wystosowanego przez rząd Indii do tybetańskiego ministerstwa spraw zagranicznych, wynika jasno, że uznawały Tybet za niepodległe państwo:

“Rząd Indii z radością przyjmie zapewnienie, iż rząd Tybetu zamierza utrzymywać panujące stosunki na podstawie istniejących już uzgodnień, dopóki w sprawach, które zechce poruszyć jedna ze stron, nie zostaną zawarte nowe uzgodnienia. Stosujemy taką procedurę wobec wszystkich państw, które zawarły — odziedziczone przez Indie — traktaty z rządem Jego Królewskiej Mości”. [Notes, Memoranda and Letters Exchanged and Agreements Signed by the Governments of India and China, t. 2, 1959, s. 39]

Samostanowienie

Biała księga mówi o rzekomym chińskim “prawie własności” Tybetu i szeroko omawia zagadnienia związane z prawami człowieka, takie jak prawa społeczne, ekonomiczne i kulturalne. Nie porusza jednak kwestii zasadniczej: prawa narodu tybetańskiego do samostanowienia.

Według prawa międzynarodowego, populacja, która spełnia kryteria “narodu”, ma prawo do samostanowienia. Żaden rząd nie może jej tego prawa odmówić i musi się do niego stosować. W minionych dekadach prawo to stosowano przede wszystkim wobec państw i narodów kolonialnych, niemniej w ostatnich latach zaczęto stosować je również wobec państw, nie mających z kolonializmem nic wspólnego. W świetle prawa międzynarodowego (np. ustaleń Międzynarodowej Konferencji Ekspertów UNESCO na temat Dalszych Studiów nad Koncepcją Praw Narodów) Tybetańczycy z całą pewnością są narodem. Trudno wręcz o lepszy przykład odrębnego, spełniającego wszystkie kryteria narodu: Tybetańczycy są wspólnotą historyczną, językową, kulturową i etniczną, grupą o wspólnej tożsamości i przeszłości, wystarczająco liczną, by zagwarantować uznanie przez społeczność międzynarodową, wreszcie mają instytucje, w których wyrażają się owe wspólne cechy, oraz wolę, by domagać się uznania swego prawa do samostanowienia.

Prawo do samostanowienia to prawo ludu do “swobodnego określenia swego statusu politycznego i swobodnego zapewnienia swego rozwoju gospodarczego, społecznego i kulturalnego”. [Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych, art. 1; oraz Międzynarodowy Pakt Praw Gospodarczych, Socjalnych i Kulturalnych, art. 1] Tybetańczykom odmawia się tego prawa od czasu chińskiego najazdu i okupacji. W świetle prawa międzynarodowego ChRL zobowiązana jest do zezwolenia im na korzystanie z owego prawa.

Realizacja owego prawa prowadzić może do zjednoczenia lub stowarzyszenia się z innym państwem bądź do niepodległości, zaś wyboru — swobodnego wyboru, wolnego od jakichkolwiek nacisków z zewnątrz — musi dokonać sam naród, korzystający z prawa do samostanowienia. Tak więc wybór należy tylko i wyłącznie do Tybetańczyków i Chinom nie wolno się do niego mieszać. Dalajlama od wielu lat nawołuje Chiny do przeprowadzenia plebiscytu, nadzorowanego przez instytucje międzynarodowe, który określi życzenia narodu tybetańskiego. Plebiscyt taki jest jak najbardziej wskazany i całkowicie zgodny z normami prawa międzynarodowego i przyjętym zwyczajem.

Uznanie prawa Tybetu do samostanowienia

W 1961 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło Rezolucję nr 1723 (XVI), w której dobitnie uznaje prawo narodu tybetańskiego do samostanowienia. ONZ wezwała również ChRL do zaprzestania “praktyk, pozbawiających naród tybetański podstawowych praw człowieka i wolności, w tym prawa do samostanowienia”. Cztery lata później, w roku 1965, Zgromadzenie Ogólne potwierdziło wszystkie postanowienia wspomnianej rezolucji. [Rezolucja nr 2079 (XX)]

Wcześniej, w roku 1959, pierwszy premier niepodległych Indii, Dżawaharlal Nehru, stanowczo poparł prawo narodu tybetańskiego do samostanowienia. Przemawiając na forum Lok Sabha, niższej izby parlamentu Indii, powiedział: “Ostatnie słowo w sprawie Tybetu powinno należeć wyłącznie do narodu tybetańskiego”.

Ostatnio eksperci, zajmujący się prawami narodów i prawem międzynarodowym, odbyli dwa niezależne od siebie spotkania, by rozważyć roszczenia Tybetańczyków do samostanowienia.

Stały Trybunał Ludów, który w listopadzie 1992 zebrał się na tydzień w Strasburgu, by wysłuchać licznych świadectw i argumentów, stwierdził, iż Tybetańczycy spełniają ogólnie przyjęte kryteria prawne narodu, posiadającego prawo do samostanowienia, “a więc są upoważnieni do korzystania z [owego] prawa”. Trybunał stwierdził również, że “obecność chińskiej administracji na terytorium Tybetu musi być uznana za panowanie obcego państwa nad narodem tybetańskim”. I wreszcie, w orzeczeniu końcowym, Trybunał stwierdził, iż “od roku 1959 Tybetańczycy byli nieprzerwanie pozbawieni prawa do samostanowienia”. [Sesja poświęcona Tybetowi, Orzeczenie, Stały Trybunał Ludów, Strasburg, 20 listopada 1992, s. 15 i s. 23]

Kilka tygodni później, na innej konferencji, nie związanej z obradami Stałego Trybunału Ludów, trzydziestu wybitnych prawników z wielu państw Europy, Afryki, Azji i obu Ameryk — wśród nich największe autorytety w dziedzinie prawa do samostanowienia — obradowało przez cztery dni w Londynie, omawiając zagadnienia, związane z wyegzekwowaniem przez Tybetańczyków prawa do samostanowienia. Po dokładnym zbadaniu dowodów, między innymi chińskiej białej księgi, i po ożywionej dyskusji uczestnicy konferencji uzgodnili treść oświadczenia, w którym stwierdzają, że:

“W świetle prawa międzynarodowego narodowi tybetańskiemu “przysługuje prawo do samostanowienia”; “aparat państwowy ChRL ani władze żadnego innego państwa czy narodu nie mogą odmówić Tybetańczykom [owego] prawa”.

“[O]d czasu operacji wojskowej w latach 1949-1950 Tybet jest okupowany przez ChRL; [chińskie] rządy w Tybecie mają cechy administracji kolonialnej”.

“W przypadku Tybetu, biorąc pod uwagę długą historię jego niepodległości”, roszczenia Tybetańczyków do prawa do samostanowienia, a także do niepodległości, są zgodne z zasadami narodowej jedności i integralności państw”. [Stanowisko Międzynarodowej Komisji Prawników w sprawie Tybetu, Londyn 1993, Londyn, 10 stycznia 1993, ss. 6-8]

W wydanym oświadczeniu uczestnicy konferencji wzywają ONZ i społeczność międzynarodową do podjęcia kroków, które jak najszybciej umożliwiłyby Tybetańczykom korzystanie z prawa do samostanowienia. Podczas obu spotkań — Trybunału Ludów i Międzynarodowej Komisji Prawników — wnikliwie rozważano i dyskutowano argumenty rządu chińskiego (zwłaszcza te, które pomieszczono w białej księdze). Przedstawicieli strony chińskiej zaproszono do udziału w obu konferencjach, lecz rząd chiński zaproszenia te odrzucił. Przedłożył jednak uczestnikom obu spotkań białą księgę i liczne publikacje, w których przedstawia swój punkt widzenia i swoje argumenty.

Wnioski

Naród tybetański posiada prawo do samostanowienia — co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Tybetańczycy mają więc prawo do decydowania o swym statusie politycznym, o rozwoju gospodarczym, społecznym i kulturalnym. Nawet jeśli prawo do samo- stanowienia stosuje się przede wszystkim do narodów, pozostających pod dominacją bądź okupacją kolonialną — w pełni dotyczy ono również Tybetańczyków. Nadszedł czas, by ChRL wywiązała się z międzynarodowych zobowiązań i przeprowadziła w Tybecie plebiscyt, nadzorowany przez organizacje międzynarodowe.
 



INWAZJA I BEZPRAWNA ANEKSJA TYBETU 1949-1952

Wprowadzenie

Państwa, które podpisały układy międzynarodowe, mają obowiązek ich przestrzegać, chyba że układy te narzucono siłą, bądź wymuszono ich podpisanie groźbą użycia siły. Mówi o tym konwencja wiedeńska o prawie traktatów, która reguluje zwyczajowe prawo międzynarodowe. Chińska Republika Ludowa często powołuje się na tę zasadę, zwłaszcza w przypadku traktatów i układów, narzuconych Chinom, wówczas bardzo słabym, przez mocarstwa zachodnie. ChRL twardo stoi na stanowisku, iż takie “nierówne” traktaty i inne porozumienia nie mogą być ważne, niezależnie od tego, kto i z jakich powodów je podpisywał.

Po inwazji na Tybet i rozbiciu armii tybetańskiej, ChRL narzuciła rządowi tybetańskiemu traktat, który uznawał Tybet za część Chin (aczkolwiek korzystającą z szerokiej autonomii). Na kartach białej księgi Chiny utrzymują, iż rząd tybetański podpisał ów traktat dobrowolnie, zaś Dalajlama, jego rząd i naród tybetański przyjęli go z wdzięcznością i radością. Fakty są jednak inne — wynika z nich jasno, że tzw. “Siedemnastopunktowej Ugody Pokojowego Wyzwolenia Tybetu” faktycznie (tj. wiążąco) nie zawarto i że została ona odrzucona przez naród tybetański. Dalajlama cytuje tybetańskiego premiera Lukhangłę, który w 1952 roku powiedział chińskiemu generałowi Zhang Jin-wu:

“Powoływanie się na postanowienia Siedemnastopunktowej Ugody jest absurdem. Nie akceptuje ich nasz naród, a sami Chińczycy ciągle je łamią. Chińska armia nadal okupuje Wschodni Tybet — nie zwrócono go, wbrew postanowieniom Ugody, tybetańskiemu rządowi”. [Dalai Lama: My Land and My People, Nowy Jork, Wydanie IV, 1992, s. 95]

Zabiegi dyplomatyczne i groźby militarne

Wkrótce po zwycięstwie komunistów nad siłami Guomindangu i utworzeniu ChRL (1 października 1949), Radio Pekin zaczęło nadawać komunikaty, mówiące, że “Armia Ludowo-Wyzwoleńcza (AL-W) musi wyzwolić wszystkie ziemie chińskie, w tym Tybet, Xinjan, Hainan i Tajwan”. Po części w odpowiedzi na te groźby, po części, by rozwiązać zadawnione spory graniczne z Chinami, 2 listopada 1949 roku tybetańskie ministerstwo spraw zagranicznych zaproponowało Mao Zedongowi rozmowy, podczas których wyjaśniono by kwestie sporne. Kopie listu przesłano rządom Indii, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych.

Choć rządy owe uważały, że rozprzestrzenianie się komunizmu zagraża równowadze w południowej Azji, radziły rządowi tybetańskiemu nawiązanie bezpośrednich negocjacji z Chinami, gdyż inne działania mogłyby sprowokować zbrojny odwet.

Rząd tybetański postanowił wysłać dwóch wysokich urzędników, Cepona Szakabpę i Ceczaga Thubten Gjalpo, na negocjacje z przedstawicielami ChRL, które miano prowadzić w państwie trzecim — ZSRR, Singapurze lub Hongkongu. Urzędnicy ci mieli rozmawiać z rządem chińskim na temat listu tybetańskiego ministerstwa spraw zagranicznych do przewodniczącego Mao Zedonga oraz chińskich komunikatów radiowych, w których ciągle grożono zbliżającym się “wyzwoleniem Tybetu”; mieli też uzyskać zapewnienie, iż nie zostanie pogwałcona terytorialna integralność Tybetu, i oznajmić, że Tybet nie będzie tolerować mieszania się w jego sprawy.

Kiedy tybetańscy delegaci wystąpili w Delhi o wizy do Hongkongu, Chińczycy powiadomili ich, że już wkrótce przybędzie do Indii nowy chiński ambasador, któremu powierzono rozpoczęcie negocjacji. Po rozpoczęciu rozmów, ambasador Chin, Yuan Zhong-xian, zażądał, by tybetańska delegacja przyjęła tzw. dwupunktowy projekt: po pierwsze, sprawy obronności Tybetu zostaną powierzone Chinom i, po drugie, Tybet zostanie uznany za część Chin. Tybetańczycy mieli się następnie udać do Chin, by potwierdzić zawarte porozumienie. Rząd tybetański polecił delegatom odrzucić chińskie żądania. Negocjacje zawieszono.

7 października 1950 roku 40.000 chińskich żołnierzy, dowodzonych przez komisarza politycznego Wang Qiemi, przypuściło atak, z ośmiu kierunków, na stolicę wschodniego Tybetu, Czamdo. Siły tybetańskie, składające się z 8.000 żołnierzy i milicjantów, zostały rozbite. Dwa dni później Chińczycy zajęli Czamdo i wzięli do niewoli gubernatora okręgu, kalona (ministra) Ngapo Ngałanga Dzigme. Zginęło 4.000 Tybetańczyków.

Inwazja była szokiem dla Indii. W ostrej nocie do Pekinu z 26 października 1950 roku minister spraw zagranicznych Indii napisał:

“Teraz, gdy rząd chiński rozkazał zaatakować Tybet, trudno sobie wyobrazić jednoczesne prowadzenie rokowań pokojowych, gdyż, co oczywiste, Tybetańczycy mogą się obawiać, iż rozmo- wy takie prowadzone będą pod przymusem. Z perspektywy wydarzeń na świecie inwazja chińskich wojsk na Tybet jest aktem godnym ubolewania, który, zdaniem rządu Indii, nie służy ani interesom Chin, ani pokojowi”.

Wiele państw, w tym Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, poparło stanowisko Indii. W listopadzie 1950 roku tybetańskie zgromadzenie narodowe zwołało nadzwyczajne posiedzenie i zwróciło się do zaledwie wówczas szesnastoletniego Dalajlamy z prośbą o objęcie pełnej władzy jako głowa państwa. Następnie, ze względu na jego bezpieczeństwo, poproszono Dalajlamę, by opuścił Lhasę i przeniósł się do Dromo, leżącego w pobliżu granicy z Indiami. Witym czasie tybetańskie ministerstwo spraw zagranicznych wydało następujące oświadczenie:

“Tybet, jak jeden mąż, stoi za Dalajlamą, który objął całą władzę. [...] [W obliczu tego aktu] oczywistej, niczym nie sprowokowanej agresji, zaapelowaliśmy do świata o pokojową interwencję”.

7 listopada 1950 roku rząd tybetański wystosował list do Sekretarza Generalnego ONZ, prosząc społeczność międzynarodową o pomoc:

Tybet zdaje sobie sprawę, iż nie jest w stanie powstrzymać wojsk chińskich. Dlatego też zgodził się na negocjacje pokojowe z rządem Chin. [...] Trudno mieć nadzieję, iż oddany pokojowi naród zdoła przeciwstawić się brutalnej sile ludzi przyuczonych do walki, lecz wiemy, że Narody Zjednoczone postanowiły kłaść kres wszystkim aktom agresji, niezależnie od tego, gdzie się ich dopuszczono.

17 listopada 1950 roku Salwador wystąpił z formalnym wnioskiem o włączenie do porządku obrad Zgromadzenia Ogólnego sprawy agresji na Tybet. Niemniej do dyskusji nie doszło, gdyż delegaci Indii uważali, że Tybet, Indie i Chiny będą w stanie znaleźć pokojowe rozwiązanie, korzystne dla wszystkich zainteresowanych stron. Drugi list delegacji tybetańskiej do ONZ (8 grudnia 1950) nic nie zmienił.

Wobec okupacji wschodniego i północnego Tybetu, rozbicia niewielkiej armii tybetańskiej, wkroczenia tysięcy chińskich żołnierzy do środkowego Tybetu i braku aktywnego wsparcia ze strony społeczności międzynarodowej, Dalajlama i rząd tybetański postanowili wysłać do Pekinu delegację na negocjacje z nowymi chińskimi przywódcami.

“Siedemnastopunktowa Ugoda”

W kwietniu 1951 roku rząd Tybetu wysłał pięcioosobową delegację do Pekinu; przewodził jej Ngapo Ngałang Dzigme. Rząd upoważnił delegatów do przedstawienia stanowiska Tybetu i wysłuchania strony chińskiej. Jednak, wbrew twierdzeniom pomieszczonym w białej księdze, delegaci nie zostali w żaden sposób upoważnieni do zawierania jakichkolwiek porozumień. Polecono im jedynie szczegółowo informować rząd o wszystkich ważnych kwestiach.

Negocjacje rozpoczęły się 29 kwietnia od przedstawienia przez stronę chińską projektu porozumienia. Delegacja tybetańska odrzuciła chińską propozycję in toto; Chińczycy przedłożyli propozycję nową, która również okazała się nie do przyjęcia. Wtedy chińscy delegaci, Li Weihan i Zhang Jin-wu, oświadczyli bez ogródek, że przedstawione warunki są warunkami ostatecznymi — są ultimatum. Chińczycy znieważali tybetańskich delegatów i grozili im użyciem siły; Tybetańczycy stali się praktycznie więźniami. Na tym skończyły się dyskusje; wbrew twierdzeniom strony chińskiej, członkom delegacji tybetańskiej uniemożliwiono kontakt z rządem w Lhasie. Kazano im wybierać: albo podpiszą przedstawioną “Ugodę”, albo wezmą na siebie odpowiedzialność za natychmiastowy atak wojsk chińskich na Lhasę.

23 maja 1951 roku, pod przemożną presją Chińczyków i bez możliwości powiadomienia swojego rządu, delegacja tybetańska podpisała “Ugodę między Centralnym Rządem Ludowym i Lokalnym Rządem Tybetu, dotyczącą warunków pokojowego wyzwolenia Tybetu”. Delegaci uprzedzili Chińczyków, iż składają podpisy jedynie we własnym imieniu, nie mają bowiem prawa do zawierania umów, wiążących Dalajlamę bądź rząd. Nie przeszkodziło to Chińczykom w zorganizowaniu uroczystej ceremonii i powiadomieniu świata o zawarciu “ugody” na rzecz “pokojowego wyzwolenia Tybetu”. Pod dokumentem przyłożono nawet sfałszowane przez rząd chiński tybetańskie pieczęcie, by nadać mu pozory autentyczności.

Siedemnaście artykułów “umowy” upoważniało, między innymi, wojska chińskie do wejścia na teren Tybetu, a chiński rząd — do prowadzenia tybetańskiej polityki zagranicznej. “Układ” gwarantował też, iż Chiny nie będą zmieniać istniejącego systemu politycznego w Tybecie ani ingerować w status, funkcje i władzę Dalajlamy i Panczenlamy. Chiny obiecywały Tybetańczykom autonomię oraz poszanowanie ich religii i obyczajów. Reformy wewnętrzne miano wprowadzać po konsultacjach z przywódcami tybetańskimi, bez jakiegokolwiek przymusu.

27 maja 1951 roku Radio Pekin nadało pełen tekst dokumentu, znanego jako “Siedemnastopunktowa Ugoda”. Wtedy też po raz pierwszy usłyszeli o nim Dalajlama i rząd tybetański. W Dromo (gdzie przebywał wówczas Dalajlama) i w Lhasie wiadomości te wywołały szok i powszechne niedowierzanie.

Natychmiast wysłano wiadomość do tybetańskich delegatów w Pekinie, z upomnieniem za podpisanie “Ugody” bez konsultacji z rządem. Polecono im przysłać tekst dokumentu i czekać w Pekinie na dalsze instrukcje. W tym samym czasie nadeszła wiadomość, że przedstawiciel rządu chińskiego, generał Zhang Jin-wu, jest już w drodze do Dromo (przez Indie). W depeszy znalazła się również informacja, że delegaci tybetańscy wracają przez Indie do Tybetu, zaś przewodniczący delegacji jedzie prosto do Lhasy.

Dalajlama i rząd tybetański wstrzymali się z publicznym odrzuceniem “umowy”. Dalajlama wrócił do Lhasy 17 sierpnia 1951 roku z nadzieją na wynegocjowanie z Chińczykami korzystniejszego traktatu.

9 września 1951 roku do Lhasy wkroczyło 3.000 żołnierzy chińskich, a wkrótce potem jeszcze 20.000 ze wschodniego Tybetu i Wschodniego Turkiestanu (Xinjiang). AL-W zajęła miasta Ruthok i Gartok, a następnie Gjangce i Szigace. Okupowano już wszystkie ważniejsze miasta, w tym Lhasę, a do wschodniego i zachodniego Tybetu napływały nowe oddziały — armia chińska kontrolowała praktycznie cały Tybet. W tej sytuacji Chińczycy nie zamierzali prowadzić żadnych negocjacji, zaś Dalajlama nie mógł ani zaakceptować, ani odrzucić żadnej umowy między Tybetem a Chinami. Niemniej, kiedy po raz pierwszy mógł swobodnie dać wyraz swoim poglądom, tj. 20 czerwca 1959 roku (po ucieczce do Indii), oficjalnie odrzucił “Siedemnastopunktową Ugodę” jako “narzuconą tybetańskiemu rządowi i narodowi pod groźbą użycia siły”.

W kwestii “Siedemnastopunktowej Ugody pokojowego wyzwolenia Tybetu” oraz okupacji Tybetu, największe znaczenie mają dwa czynniki: po pierwsze, stopień pogwałcenia prawa międzynarodowego przez wkroczenie AL-W na terytorium Tybetu i, po drugie, konsekwencje podpisania “Ugody”.

Prawo traktatowe opiera się na powszechnie uznawanej zasadzie, która stanowi, iż podstawą zobowiązań tego typu jest dobrowolna i obustronna zgoda układających się stron; dobrowolność zgody decyduje, czy zawarta umowa jest prawomocna. Traktaty zawierane pod przymusem bądź groźbą użycia siły nie mają mocy prawnej — zwłaszcza, gdy przymus stosuje się wobec kraju i rządu, a nie tylko samych negocjatorów. Chińska okupacja wielkiej części terytorium Tybetu oraz jawna groźba ataku na Lhasę w przypadku niepodpisania traktatu czynią “ugodę” nieważną ab initio — to znaczy, że nie mogłaby jej uprawomocnić nawet późniejsza zgoda rządu tybetańskiego.

Wbrew twierdzeniom rządu chińskiego, pomieszczonym w białej księdze, Dalajlama i rząd tybetański nie podpisali aktu “Ugody” dobrowolnie. Sam Mao Zedong napisał w wydanych 6 kwietnia 1952 roku Dyrektywach Komitetu Centralnego KPCh dotyczących kierunku naszej pracy w Tybecie:

“[Nie] tylko dwaj silonowie (tj. premierzy), ale sam Dalaj i większość jego kliki nie kwapią się z uznaniem Ugody i nie zamierzają się z niej wywiązać. [...] Jak dotąd nie mamy bazy materialnej do pełnego wprowadzenia w życie postanowień Ugody ani też bazy w postaci poparcia mas lub warstw wyższych”. [Selected Works of Mao Tsetung, t. 5, Foreign Language Press, Pekin, 1977, s. 75]
 



POWSTANIE NARODOWE

Wprowadzenie

Narody uciskane powstają przeciw swym prześladowcom. Aż do lat pięćdziesiątych XX wieku nie doszło w Tybecie do powstania ludowego. Tybetański ruch oporu przeciwko Chińczykom zawiązał się w chwili inwazji. W 1956 roku otwarte walki toczyły się już w obu prowincjach wschodniego Tybetu — w Khamie i w Amdo. Trzy lata później powstanie ogarnęło cały kraj — doprowadziło to do potężnych demonstracji w Lhasie w marcu 1959 roku i wymordowania dziesiątków tysięcy Tybetańczyków przez wojska AL-W oraz do ucieczki Dalajlamy i około 80.000 tybetańskich uchodźców do sąsiednich krajów. Od tego czasu powstania i demonstracje trwają nadal. Tylko w latach 1987-1992 odbyło się w Lhasie i innych miastach Tybetu ponad 150 manifestacji — niektóre były niewielkie, inne, bardzo liczne. Chińskie wojska brutalnie tłumiły większość tych wystąpień. W marcu 1989 roku wprowadzono w Tybecie stan wojenny — po raz drugi w jego historii. Po raz pierwszy ogłoszono go w roku 1959.

Rząd chiński próbuje przedstawiać opór ludu tybetańskiego jako działania kilku niezadowolonych arystokratów, którzy pragną przywrócenia starego systemu eksploatacji i ucisku mas. Zdaniem Chińczyków społeczeństwo tybetańskie składało się w 95 procentach z chłopów pańszczyźnianych, bezlitośnie wykorzystywanych przez grupkę arystokratów i lamów. Chiny nie potrafią tylko wyjaśnić, dlaczego te “uciskane masy” nigdy nie powstały przeciwko swym panom, mimo że Tybet nigdy nie miał policji państwowej ani — przez większą część swych dziejów — silnej armii. Ci sami Tybetańczycy powstali jednak — i robią to nadal — przeciwko potężnemu aparatowi służby bezpieczeństwa i chińskiej armii, zdając sobie doskonale sprawę z niebezpieczeństwa, na jakie się narażają. Ponad 80 procent Tybetańczyków, angażujących się w kolejne powstania i demonstracje, nie pochodzi z rodzin arystokratycznych ani nie jest lamami. Co więcej, ponad 85 procent tybetańskich uchodźców należy do grupy społecznej, którą Chińczycy nazywają “klasą niewolników” czy też “chłopów pańszczyźnianych”.

Przyczyny wybuchu powstania narodowego w 1959 roku

Przyjrzyjmy się głównym przyczynom powstania ludu tybetańskiego przeciwko Chinom w 1959 roku. Od chwili wejścia chińskich oddziałów do Lhasy robiono wszystko, by podkopać suwerenną władzę rządu tybetańskiego i narzucić krajowi władzę Chin. Po pierwsze, w myśl zasady “dziel i rządź”, wprowadzono nowe po- działy polityczne i regionalne. Po drugie, wbrew woli Tybetańczyków, narzucano reformy społeczne i gospodarcze, które miały zmienić strukturę społeczeństwa. I, po trzecie, obok istniejących instytucji tybetańskich tworzono chińskie placówki rządowe wraz z pod- ległymi im instytucjami.

Między 24 listopada 1950 a 19 października 1953 roku Chiny przyłączyły dużą część terytorium tybetańskiej prowincji Kham do chińskiej prowincji Sichuan. Kham podzielono na Tybetański Obwód Autonomiczny i dwie tzw. Autonomiczne Prefektury Tybetańskie. 13 września 1957 inną część południowego Khamu nazwano Autonomiczną Prefekturą Tybetańską Deczen i podporządkowano prowincji Yunnan.

Znaczną część prowincji Amdo oraz niewielką część Khamu zmieniono w prowincję chińską i nazwano Qinghai. Inną część Amdo przemianowano na Autonomiczną Prefekturę Tybetańską Ngapa i przyłączono do prowincji Sichuan. Pozostałe obszary Amdo podzielono na Tybetański Obwód Autonomiczny Tianzhu (6 maja 1950) i Autonomiczną Prefekturę Tybetańską Kanlho (1 października 1953) i przyłączono do chińskiej prowincji Gansu.

9 września 1965 roku Chiny formalnie utworzyły tzw. Tybetański Rząd Regionalny i powierzyły mu administrację prowincji U-Cang oraz części Khamu.

Chiny pozbawiły tożsamości tybetańskiej wiele etnicznie tybetańskich szczepów, między innymi Szerpów, Monpów, Lhopów, Tengpów, Dzangpów i innych, klasyfikując je jako odrębne mniejszości chińskie.

Ze względu na konfiskatę tysięcy ton jęczmienia i innych produktów żywnościowych przez oddziały AL-W, Tybetańczykom, po raz pierwszy w dziejach, zaczął zagrażać głód. Doprowadziło to do masowych protestów w Lhasie. Spontanicznie zorganizowała się pierwsza duża grupa oporu, Mimang Congdu (Zgromadzenie Ludowe), której przedstawiciele wręczyli chińskiemu dowództwu petycję z żądaniem wycofania wojsk AL-W i zaprzestania mieszania się Chin w sprawy Tybetu. Chińczycy zareagowali błyskawicznie: zmuszono do rezygnacji obu tybetańskich premierów — Lukhangłę i Czcigodnego Lobsanga Taszi, którzy nie kryli niechęci do władz chińskich i sprzeciwiali się “Siedemnastopunktowej Ugodzie” — i uwięziono pięciu przywódców Mimang Congdu, spychając organizację do podziemia.

W 1954 roku, na zaproszenie chińskich przywódców, Dalajlama udał się do Pekinu. Nowa konstytucja, przyjęta przez Chińskie Zgromadzenie Ludowe, formalnie znosiła “szczególny”, autonomiczny status Tybetu, który gwarantowała “Siedemnastopunktowa Ugoda”. Jednocześnie powołano Komitet Przygotowawczy Tybetańskiego Regionu Autonomicznego (KPTRA), którego zadaniem była integracja administracji Tybetu i ChRL. Komitet Przygotowawczy miał być centralnym organem administracyjnym — innymi słowy: miał zastąpić rząd tybetański. Dalajlamie powierzono stanowisko przewodniczącego, nie miał jednak żadnej władzy. W swojej autobiografii pisze:

“Komitet — w teorii przedstawicielstwo Tybetańczyków — nie miał żadnej władzy; służył jedynie jako fasada, za którą kryła się władza prawdziwa, sprawowana przez Chińczyków. Wszystkie ważne decyzje polityczne podejmowało faktycznie inne ciało, Komitet Chińskiej Partii Komunistycznej w Tybecie, w którym nie było żadnego Tybetańczyka”. [Dalai Lama, Ibid, s. 133]

KPTRA powołano w 1956 roku, oddzielając jednocześnie administrację regionu Taszilhunpo i terenów wschodniego Tybetu, zarządzanych przez Gubernatora Czamdo (mianowanego przez rząd tybetański), od administracji w Lhasie i nadając im status równy statusowi rządu tybetańskiego; w ten sposób ograniczono jego władzę.

Rząd chiński narzucił reformy społeczne, polityczne i rolne w Amdo i Khamie, a także, choć w znacznie mniejszym zakresie, w innych częściach kraju. Często atakowano duchownych i klasztory. Wszystko to zaczęło wywoływać coraz gwałtowniejsze reakcje. “Siedemnastopunktowa Ugoda” gwarantowała, że Tybetańczykom nie będzie się narzucać żadnych reform. Niemniej we wschodnim Tybecie wprowadzono je natychmiast. Niecierpliwość i agresywność chińskich urzędników prowokowała do gwałtownych reakcji, które przerodziły się w zbrojny opór. Wkrótce walki toczyły się już w całym wschodnim Tybecie (w Khamie i w Amdo).

Sytuacja stawała się coraz bardziej napięta również w innych regionach kraju. Latem 1956 roku wybuchła regularna wojna partyzancka. Do Lhasy zaczęli napływać liczni uchodźcy ze wschodniego i północno-wschodniego Tybetu. Po upływie roku walki toczyły się już w Tybecie środkowym; w 1958 roku Mimang Congdu i Czuszi Gangduk (Cztery Rzeki, Sześć Pasm) połączyły się, tworząc Tensung Dhanglang Magar (Ochotnicze Oddziały Obrony Wiary). Jesienią owa partyzantka, licząca około 80.000 ludzi, kontrolowała większość okręgów południowego i część wschodniego Tybetu.

Dalajlama robił wszystko, by uspokoić swój naród i zapobiec rozlewowi krwi. Jednak sytuacja w kraju pogorszyła się gwałtownie podczas jego wizyty w Indiach, gdzie, na zaproszenie pierwszego premiera niepodległych Indii, Jawaharlala Nehru, brał udział w obchodach Buddha Dżajanti. Podczas spotkań z Nehru i Zhou Enlaiem w Delhi, Dalajlama dał wyraz swemu zaniepokojeniu napiętą sytuacją w kraju i przyznał, że myślał o wystąpieniu o azyl polityczny w Indiach. Nehru odradzał mu podejmowanie tego kroku. Rząd chiński, chcąc nakłonić Dalajlamę do powrotu, natychmiast ogłosił, że wprowadzanie “socjalistycznych i demokratycznych reform” w Tybecie zostanie na pewien czas wstrzymane. Ustalono również, że część chińskiego personelu wróci do Chin, a departamenty KPTRA zostaną zredukowane o połowę. Jak się okazało, były to obietnice fałszywe.

W następnych latach Chińczycy zwiększyli intensywność socjalistycznych kampanii propagandowych i czystek w Tybecie i ściągali tam coraz liczniejsze oddziały, których liczebność znacznie przekraczała zaproponowane wcześniej skromne redukcje chińskich kadr.

Powstanie narodowe i ucieczka Dalajlamy

Nieuchronne nadeszło w marcu 1959 roku. Powszechnie obawiano się, że Chińczycy zamierzają uprowadzić Dalajlamę i wywieźć go do Pekinu. Tybetańczycy mieli już gorzkie doświadczenia z Khamu i Amdo, gdzie ważni lamowie i lokalni przywódcy, zapraszani przez Chińczyków na spotkania czy imprezy kulturalne, znikali w tajemniczych okolicznościach. Obawy o bezpieczeństwo Dalajlamy sięgnęły zenitu, kiedy dowództwo chińskiej armii zaprosiło go na spektakl teatralny, który miał się odbyć 10 marca w barakach wojskowych, zalecając przy tym, by Dalajlamie — wbrew tradycji — nie towarzyszyła straż przyboczna. Mieszkańcy Lhasy nie zamierzali pozwolić, by Dalajlama wpadł w zastawione nań sieci.

10 marca 1959 roku tysiące osób otoczyły Norbulingkę, letnią rezydencję Dalajlamy, by uniemożliwić mu udział w organizowanym przez Chińczyków spektaklu. Przez następnych kilka dni odbywały się liczne demonstracje — żądano, by Chińczycy opuścili Tybet, i domagano się pełnej niepodległości. Dalajlama, obawiając się, że wystąpienia te doprowadzą do zbrojnej konfrontacji, usilnie nakłaniał tłum przed Norbulingką do rozejścia się; napisał też trzy listy do chińskiego dowódcy, generała Tian Guan-sana, by uspokoić Chińczyków i zapobiec rozlewowi krwi. W swojej autobiografii wyjaśnia:

“Odpowiadałem na wszystkie listy [chińskiego generała], by zyskać na czasie; czasie, którego trzeba było, by ostygł gniew po obu stronach, czasie, którego potrzebowałem, by uspokoić mieszkańców Lhasy [...] Moim moralnym obowiązkiem było, przede wszystkim, zapobieżenie katastrofalnej konfrontacji między moimi bezbronnymi rodakami i armią chińską”. [Dalai Lama, Ibid, s. 187]

Mimo to, wkrótce potem wybuchły w Lhasie otwarte walki. Ich rezultaty były dla Tybetańczyków tragiczne. Dalajlama, widząc, że wszystkie kroki, podejmowane po to, by zapobiec rozlewowi krwi, nie zdały się na nic i że współpraca z chińskimi władzami, która miała zminimalizować prześladowania ludności tybetańskiej, nie jest już możliwa, postanowił uciec do Indii, żeby zaapelować o międzynarodową pomoc dla swego narodu. Opuścił Lhasę nocą 17 marca 1959 roku.

28 marca premier Chin, Zhou Enlai, wydał w imieniu Rady Państwa dekret, rozwiązujący rząd Tybetu. Zdążający do Indii Dalajlama i jego ministrowie zareagowali natychmiast, ogłaszając, że nowa administracja w Lhasie, całkowicie kontrolowana przez Chińczyków, nigdy nie zostanie uznana przez Tybetańczyków. Po przybyciu do Indii, Dalajlama powołał Tybetański Rząd Emigracyjny i publicznie oświadczył: “Gdziekolwiek jestem ja i mój rząd — dla narodu tybetańskiego jesteśmy rządem Tybetu”.

W ciągu kilku następnych miesięcy ponad 80.000 Tybetańczyków przekroczyło granice Indii, Nepalu, Bhutanu i Sikkimu. Próbę ucieczki wielu przypłaciło życiem.

Autorzy chińskiej białej księgi próbują przedstawiać te wydarzenia jako spisek grupki tybetańskich reakcjonistów, którzy z pomocą CIA wywołali “rebelię”, ,,stanowczo” stłumioną przez masy. Według Chińczyków, Dalajlamę “przemocą wywieziono” do Indii, zaś z nielicznymi “rebeliantami” (7.000 osób) chińskie władze rozprawiły się bez większych problemów w ciągu dwóch dni.

Tym niewiarygodnym twierdzeniom zaprzeczają nawet same władze chińskie. Raporty chińskiego wywiadu wojskowego stwierdzają, że między marcem a październikiem 1959 roku żołnierze AL-W zabili 87.000 członków tybetańskiego ruchu oporu w samej Lhasie i okolicznych wioskach. [Xizang Xingshi he Renwu Jiaoyu de Jiben Jiaocai, Raport polityczny okręgu wojskowego, 1960] Niezdecydowana pomoc CIA dla tybetańskiego ruchu oporu nabrała kształtu dopiero po wybuchu powstania i, choć przyjęta przez Tybetańczyków z wdzięcznością, nie zdała się na wiele. Wszystkie dowody wskazują na to, że powstanie miało charakter ogólnonarodowy i objęło cały kraj. Brutalne represje we wszystkich regionach Tybetu tylko to potwierdzają.
 



SPOŁECZEŃSTWO TRADYCYJNE I DEMOKRATYCZNE STRUKTURY PRZYSZŁEGO TYBETU

Wprowadzenie

Chiny, usprawiedliwiając swą politykę w Tybecie, malowały zawsze ponury obraz tradycyjnego społeczeństwa tybetańskiego. Inwazję i okupację nazywały “wyzwoleniem” tybetańskiego ludu z pęt “średniowiecznego, feudalnego poddaństwa” i “niewolnictwa”. Dziś znów przywołuje się ów mit, by usprawiedliwiać przypadki gwałcenia praw człowieka w Tybecie i odpierać naciski społeczności międzynarodowej, domagającej się zmiany polityki chińskiej w okupowanym Tybecie.

Tradycyjne społeczeństwo tybetańskie z pewnością nie było doskonałe i potrzebowało zmian — dostrzegał to zarówno Dalajlama, jak i inni tybetańscy przywódcy. Dlatego też Dalajlama, objąwszy władzę polityczną, zainicjował szereg ważnych reform. Niemniej sytuacja nigdy nie była tak zła, jak przedstawiają to Chiny.

Chińskie uzasadnienia nie mają sensu z wielu względów. Po pierwsze, prawo międzynarodowe nie uznaje argumentów tego rodzaju. Żaden kraj nie może atakować, okupować, anektować ani kolonizować innego państwa tylko dlatego, że nie podoba mu się jego struktura społeczna. Po drugie, w imię wyzwolenia, ChRL przysporzyła Tybetańczykom znacznie więcej cierpień. Po trzecie, zainicjowano niezbędne reformy, które mogli i mogą wprowadzać sami Tybetańczycy.

W 1960 roku, w raporcie na temat Tybetu, Międzynarodowa Komisja Prawników stwierdziła:

“Twierdzenie, iż przed wkroczeniem Chińczyków Tybetańczycy pozbawieni byli jakichkolwiek praw człowieka, oparte jest na wypaczonych i wyolbrzymionych relacjach. Oskarżenia przeciwko tybetańskim “rebeliantom” o gwałty, grabieże i tortury zostały celowo sfabrykowane, są więc niewiarygodne”.

Społeczeństwo tradycyjne

Pod względem społecznej mobilności i dystrybucji dóbr niepodległy Tybet przewyższał większość państw Azji. Dalajlamę, głowę duchowej i świeckiej administracji, wybierano na podstawie specjalnego systemu, opartego na reinkarnacji, dzięki czemu władza w Tybecie nie była dziedziczna. Większość dalajlamów, w tym Dalajlama XIII i XIV, pochodziła z ubogich rodzin z odległych zakątków Tybetu.

Każde stanowisko w administracji, poza stanowiskiem dalajlamy, piastowali, po połowie, mnisi i urzędnicy świeccy. Ci ostatni dziedziczyli władzę (aczkolwiek same urzędy nie były dziedziczne), natomiast stanowiska, zajmowane przez mnichów, dostępne były dla wszystkich. Wielu mnichów-urzędników pochodziło z ubogich rodzin. Tybetański system klasztorny stwarzał nieograniczone możliwości awansu społecznego. Klasztory stały otworem dla wszystkich Tybetańczyków; większość mnichów, a zwłaszcza ci, którzy, szczebel po szczeblu, docierali do najwyższych stanowisk, pochodziła z ubogich wiosek Khamu i Amdo. Popularne przysłowie tybetańskie mówi: “Jeśli twój syn ma wiedzę — złoty tron Gadenu (najwyższa pozycja w hierarchii szkoły Gelug buddyzmu tybetańskiego) nie ma właściciela”.

Chłopom, których autorzy białej księgi uparcie nazywają “chłopami pańszczyźnianymi” lub “niewolnikami”, przysługiwało wiele praw, często potwierdzanych dokumentami, wraz z możliwością dochodzenia owych praw w sądzie. Chłopi mogli skarżyć swoich gospodarzy i odwoływać się do wyższych instancji.

Dhondup Czodon pochodzi z rodziny, należącej do najuboższych warstw niepodległego Tybetu. W swojej książce “Life in the Red Flag People's Commune” pisze:

“Należałam do — jak mówią dziś Chińczycy — niewolników Tybetu. [...] Nasza rodzina składała się z sześciu osób. [...] Mieszkaliśmy w piętrowym domu. Na parterze trzymaliśmy zwierzęta. Mieliśmy cztery jaki, dwa osły, dwadzieścia siedem owiec i kóz. Dzierżawiliśmy cztery i pół khela ziemi (0,37 hektara). [...] Nigdy nie brakowało nam jedzenia. W naszym okręgu nie było ani jednego żebraka”.

Zarówno prawo, jak i obyczaje społeczne zakazywały wyzyskiwania i złego traktowania chłopów. Idąc za przykładem panującego w VII wieku cesarza Songcena Gampo, wielu tybetańskich władców wydawało kodeksy, oparte na buddyjskiej zasadzie “Dziesięciu cnót Dharmy”. Ich istotą było przekonanie, że władca powinien być ojcem swoich poddanych. W 1909 roku XIII Dalajlama nadał wszystkim chłopom prawo do zwracania się bezpośrednio do niego w wypadku nadużyć ze strony właścicieli ziemskich. W rzeczy samej, społeczeństwo tybetańskie potępiało wszelkie akty brutalności i niesprawiedliwości. Buddyjska zasada współczucia zakazuje wrogich zachowań nie tylko wobec ludzi, ale i zwierząt.

Kara śmierci była zakazana, zaś kary cielesne wymierzać mógł tylko i wyłącznie centralny rząd w Lhasie. Od 1898 roku karano w ten sposób jedynie za zdradę stanu lub spiskowanie przeciwko państwu.

Cała ziemia należała do państwa, które nadawało posiadłości klasztorom i osobom, które zapracowały na to służbą publiczną. W zamian, posiadacze ziemscy zasilali skarbiec i służyli państwu swymi usługami. świeccy wnosili opłaty skarbowe lub oddawali jednego z synów (z każdego pokolenia) do służby państwowej. Klasztory odprawiały rytuały religijne na rzecz państwa i, przede wszystkim, służyły za szkoły, uniwersytety, ośrodki sztuki, rzemiosła, medycyny i kultury tybetańskiej. Klasztory, jako ośrodki edukacji, pełniły kluczową rolę w tradycyjnym społeczeństwie tybetańskim. Ponosiły wszystkie koszty utrzymania uczniów i zapewniały im darmowe wyżywienie i zakwaterowanie. Niektóre miały olbrzymie posiadłości, inne — zasoby, które mogły inwestować, ale wiele nie posiadało niczego poza datkami wiernych i protektorów. Skromne dochody nie wystarczały często na utrzymanie wszystkich mnichów — niektóre klasztory zajmowały się więc handlem lub udzielaniem pożyczek.

Większa część ziemi znajdowała się w rękach chłopów, którzy płacili podatki bezpośrednio skarbowi państwa. Uzyskane w ten sposób zapasy żywności rząd rozdzielał pomiędzy klasztory, wojsko i urzędników, którzy nie posiadali własnego majątku. Niektórzy chłopi płacili pracą, inni zapewniali transport urzędnikom państwowym lub, rzadziej, klasztorom. Ziemię dziedziczono. Chłopi mieli prawo wydzierżawić ją lub zastawić. Do wywłaszczenia mogło dojść tylko wtedy, gdy nie wnieśli należnych, niezbyt wysokich opłat w postaci płodów rolnych lub pracy. Praktycznie rzecz biorąc, byli właścicielami ziemi, zaś opłaty na rzecz państwa były raczej podatkiem gruntowym w naturze niż czynszem dzierżawnym.

Niewielka grupa Tybetańczyków, głównie z prowincji U-Cang, dzierżawiła ziemię od arystokratów i klasztorów i płaciła właścicielom posiadłości czynsz dzierżawny w naturze lub wysyłając jednego z członków rodziny do pomocy w pracach domowych albo polowych. Niektórzy dzierżawcy dochodzili do niezwykle wpływowych stanowisk zarządcy majątku. (Później Chińczycy nazywali ich “agentami panów feudalnych”.) Inni członkowie rodziny dzierżawcy cieszyli się pełną wolnością. Mogli zająć się robieniem interesów, wybrać sobie zawód, wstąpić do któregokolwiek z klasztorów lub pracować na własnym gospodarstwie. Choć tylko dzierżawili ziemię, właściciele majątku nie mogli ich eksmitować bez poważnych powodów. Niektórzy dzierżawcy byli bardzo bogaci.

Obecny, XIV Dalajlama próbował wprowadzić ważne reformy rolne i administracyjne. Proponował, by państwo nabyło wszystkie duże posiadłości dzierżawione przez klasztory i osoby prywatne i rozdzieliło je między chłopów. Stworzył komitet ds. reform, który zmniejszył wysokość podatku gruntowego obowiązującego chłopów. Komitet ów rozpatrywał skargi na władze lokalne i okręgowe, wnoszone przez osoby prywatne. Dalajlama przyjął, proponowaną przez komitet, ustawę o zwolnieniu z długów. Chłopów-dłużników podzielono na trzy grupy: ci, którzy nie byli w stanie spłacać ani odsetek, ani pożyczonego kapitału, zostali zwolnieni ze wszelkich finansowych zobowiązań; ci, którzy nie byli w stanie spłacać odsetek, lecz mieli oszczędności, umożliwiające zwrot pożyczonego kapitału, musieli spłacić go w ratach; ci zaś, którzy dzięki pożyczce wzbogacili się, mieli spłacać, ratalnie, i kapitał, i odsetki. Dalajlama polecił, by w przyszłości nie wymagano od chłopów żadnych usług transportowych bez specjalnego rozporządzenia rządu, podniósł również opłaty za usługi tego typu.

W niepodległym Tybecie nie istniał problem głodu. Oczywiście, zdarzały się słabe żniwa i zbiory. Bez żadnych problemów można było jednak uzyskać pożyczkę ze spichlerzy administracji lokalnej, klasztorów, arystokratów lub zamożnych rolników. Od 1950 roku chińscy żołnierze i personel cywilny żywili się właśnie owymi zapasami. Zmuszano też tybetańskich chłopów do sprzedawania prywatnych zapasów ziarna po cenach nominalnych. “Wyzwolenie” okazało się w praktyce prawem do równej nędzy. Palden Gjaco, sześćdziesięcioletni mnich, któremu udało się uciec z Tybetu w 1992 roku po spędzeniu 33 lat w chińskich więzieniach i obozach pracy, powiedział zwięźle: “Chińczykom z pewnością udało się zmienić bogatych w biednych. Nie pomogli jednak ubogim. Biedni stawali się coraz biedniejsi — uczyniono z nas naród żebrzący o campę”.

Hugh Richardson pisze w książce “Tibet and its History”: “Nawet komunistyczni autorzy muszą przyznać, że w Tybecie (przed 1949 rokiem) nie było wielkich różnic między bogatymi i biednymi”. Kiedy w 1980 roku Hu Yaobang zobaczył nędzę środkowego Tybetu, stwierdził, że stopę życiową należałoby podnieść przynajmniej do poziomu sprzed 1959 roku.

Reformy demokratyczne

W 1959 roku, wkrótce po opuszczeniu Tybetu, Dalajlama odtworzył swój rząd w Indiach i zainicjował szereg demokratycznych zmian. Powstał również parlament emigracyjny, wyłaniany w wyborach powszechnych. W 1961 roku Dalajlama przedstawił projekt konstytucji przyszłego Tybetu i poprosił Tybetańczyków o opinie na jego temat.

W 1963 roku ogłoszono szczegółowy projekt konstytucji przyszłego Tybetu. Mimo silnej opozycji, Dalajlama domagał się umieszczenia w nim klauzuli, mówiącej, iż przysługującą mu władzę wykonawczą przejmie Rada Regentów, jeżeli, po konsultacji z Sądem Najwyższym, dwie trzecie członków Zgromadzenia Narodowego uzna, że leży to w interesie państwa. 10 marca 1969 roku Dalajlama ogłosił, iż w dniu odzyskania niepodległości naród tybetański sam wybierze system sprawowania władzy w Tybecie.

W 1990 roku wprowadzono kolejne zmiany, zwiększając liczbę członków Tybetańskiego Zgromadzenia Deputowanych Ludowych (TZDL) z 12 do 46 oraz ich kompetencje (należy do nich np. wybór kalonów [ministrów], których dotychczas mianował Dalajlama). Powołano również Najwyższą Komisję Sprawiedliwości, rozpa- trującą m.in. skargi na administrację.

W styczniu 1992 roku Dalajlama oświadczył (Kierunki polityki przyszłego Tybetu. Zarys konstytucji), iż “nie zasiądzie w przyszłym rządzie Tybetu, a tym bardziej, nie zajmie tradycyjnej politycznej pozycji dalajlamy”. Rząd ów, stwierdza Dalajlama, wybiorą wszyscy obywatele, posiadający prawo wyborcze. W okresie przejściowym — od chwili wycofania chińskich wojsk okupacyjnych do momentu ogłoszenia konstytucji — władzę administracyjną sprawować będą urzędnicy tybetańscy, pracujący obecnie w Tybecie. Tymczasowo zostanie też powołany prezydent, któremu Dalajlama przekaże swą polityczną władzę i wszystkie obowiązki. Ipso facto przestanie istnieć tybetański rząd emigracyjny.

W Kierunkach polityki przyszłego Tybetu czytamy również:

“Przyszły Tybet będzie krajem miłującym pokój, oddanym idei ahimsy (niestosowania przemocy). Jego demokratyczny rząd będzie chronić czyste, zdrowe i piękne środowisko naturalne. Tybet będzie krajem całkowicie zdemilitaryzowanym”.

Walka Tybetańczyków, wbrew twierdzeniom strony chińskiej, nie ma więc na celu przywrócenia starego porządku. Ciągłe próby sprowadzenia kwestii tybetańskiej do sprawy osobistego statusu Dalajlamy mają jedynie odwrócić uwagę świata od głównych celów, przyświecających narodowi tybetańskiemu.
 



PRAWA CZŁOWIEKA

Wprowadzenie

Ponad 1,2 miliona Tybetańczyków straciło życie w wyniku chińskiej inwazji i okupacji Tybetu. Trudno dziś znaleźć rodzinę tybetańską, której członkowie nie zostali uwięzieni bądź zgładzeni przez chińskich okupantów. Dzigme Ngabo stwierdza, że “represje z 1959 i 1969 roku dotknęły niemal każdą rodzinę tybetańską”. Fakty te wymownie świadczą o “demokratycznych reformach”, które Chiny zaprowadziły w “mrocznym, feudalnym, opartym na wyzysku społeczeństwie” Tybetu.

System panujący w niepodległym Tybecie z pewnością nie był idealny, niemniej trudno go porównywać do chińskiej tyranii. W największych więzieniach Tybetu (oba znajdowały się w Lhasie) nigdy nie przetrzymywano więcej niż trzydziestu więźniów. Po chińskiej inwazji Tybet zamienił się w sieć więzień i obozów pracy. Z wielu informacji wynika, iż Chińczycy mordowali więźniów, by utrzymać ich liczbę w “rozsądnych” granicach.

Chiny utrzymują jednak, że od czasu “wyzwolenia” ludność Tybetu cieszy się szeregiem wolności i swobód. Przyjrzyjmy się więc faktom.

1949-1979: Zagłada

Chińskie źródła podają, że między 7 a 25 października 1950 roku w różnych regionach wschodniego Tybetu Armia Ludowo-Wyzwoleńcza “zniszczyła” ponad 5.700 i wzięła do niewoli około 2.000 “żołnierzy” tybetańskich. [A Survey of Tibet Autonomous Region, Tibet People's Publishing House, 1984]

Przypadki rzezi, tortur, morderstw, bombardowania klasztorów, eksterminacji całych obozów koczowników są doskonale udokumentowane. Wiele takich dokumentów znalazło się w raporcie Międzynarodowej Komisji Prawników.

Tajny dokument chińskiej armii mówi, iż w latach 1952-1958 AL-W zdławiła 996 “buntów” w Kanlho w Amdo, zabijając ponad 10.000 Tybetańczyków. [Robocze sprawozdanie 11 Dywizji AL-W, 1952-1958] Ludność innego regionu Amdo, Golok, zredukowano z około 130.000 mieszkańców w 1956 roku do około 60.000 (1963). [China Spring, czerwiec 1986]

O tym samym regionie Panczenlama powiedział:

“Gdyby powstał film o zbrodniach w prowincji Qinghai, zaszokowałby każdego widza. W Goloku ciała zabitych spychano ze wzgórza do głębokiego rowu. Żołnierze mówili krewnym zabitych, że powinni się cieszyć ze zdławienia rebelii. Zmuszano ich do tańczenia na ciałach pomordowanych, a potem wystrzelano ich z karabinów maszynowych. [...]

W Amdo i Khamie dopuszczano się niesłychanych okrucieństw. Ludzi dzielono na dziesięcio-, dwudziestoosobowe grupy i zabijano. [...] Zbrodnie te zostawiły głębokie urazy”. [Z przemówienia Panczenlamy, wygłoszonego na spotkaniu podkomisji Krajowego Kongresu Ludowego, Pekin, 28 marca 19871]

10 marca 1959 roku wybuchło w Lhasie powstanie. W ciągu trzech dni akcji interwencyjnej zabito od 10 do 15 tysięcy Tybetańczyków. Tajny raport Wydziału Politycznego AL-W w Tybetańskim Okręgu Wojskowym mówi, iż od marca 1959 do października 1960 roku w samym tylko środkowym Tybecie zgładzano 87.000 Tybetańczyków. [Xizang Xingshi he Renwu Jiaoyu de Jiben Jiaocai, 1960] Według informacji zebranych przez Tybetański Rząd Emigracyjny, w latach 1949-1979 straciło życie ponad 1.2 miliona Tybetańczyków.
 
 

Przyczyna śmierci U-Cang Kham Amdo W sumie 
Tortury
93,560
64,877 
14,784
173,221 
Egzekucje
28,267
32,266 
96,225 
156,758
Walka zbrojna
143,253
240,410
49,042
432,705 
Głód
131,072
89,916
121,982