|
" Niewidzialne kajdany": Pomoc dla byłych więźniów politycznych i rodzin skazanych Stowarzyszeniu, wspólnie z Helsińską Fundacją Praw Człowieka, udało się wypracować kontakty, które pozwalają na pewne i bezpieczne przekazywanie finansowego wsparcia byłym więźniom i najbliższym skazanych za przestępstwa polityczne w Tybecie. |
||
|
![]() |
|
|
Pomoc
prześladowanym i ich bliskim była fundamentem KOR-u i Solidarności oraz
katalizatorem przemian, które dały nam wolność. Dziś możemy odwdzięczyć
się za wsparcie, jakiego udzielał nam wtedy wolny świat, pomagając zrywać
"niewidzialne kajdany" w Tybecie.
|
||
|
Dzięki osobom, które zdecydowały się powierzyć nam 1% swojego podatku w 2007 oraz przekazać darowizny w 2007 i 2008 roku, zebraliśmy 3900 $. Na początku kwietnia 2008 zebrane środki rozpoczęły drogę do potrzebujących. Przez cały rok otrzymywaliśmy informacje o losach przesyłki. "Po dotychczasowej całkowitej blokadzie mamy bezpośredni kontakt i możliwość przekazania środków potrzebującym. Rodzina zabitego w jednym z pierwszych protestów (tu - za pośrednictwem krewnych). Grupa młodych na jednej z uczelni: nękani, śledzeni - nawet tysiąc yuanów robi ogromną różnicę. Wreszcie klasztor, wśród którego wiernych byli zabici i który może przekazać pieniądze krewnym. Kilka ważnych osób wciąż się ukrywa, ale tę sprawę postawiono jasno: za wcześnie na jakiekolwiek próby przekazania pomocy". "Wczoraj rozmawiałem z Tybetańczykiem, który pełni rolę kuriera. W pewnym momencie wstał, pożegnał się szybko i wyszedł. Potem powiedział mi, że nie chciał się przy mnie rozpłakać, kiedy usłyszał, że będą jeszcze jakieś pieniądze". "Trzeba było zapłacić adwokatom, reszta poszła na grzywny czy raczej okup". "Mamy dwa nowe szlaki przekazywania pieniędzy. Jeden, prawdziwy cud, naprawdę świetny". "Jeszcze raz dziękuję za pieniądze w imieniu tych, którym pomogły. Część została odłożona na czarną godzinę, bo one niestety przychodzą. Dziś udało się przekazać pieniądze osobie, które nagle znalazła się w niezwykle trudnej sytuacji. Piszę, bo to akurat ktoś taki, komu pomagać jest dla mnie, a jestem przekonana, że i dla was, prawdziwym zaszczytem. Druga część poszła do rodziny, której zabito ojca i która jest w rozpaczliwym położeniu". "Kazał mi przysięgać, że przekażę wyrazy najgłębszej wdzięczności. Był tak szczęśliwy - udało się!". Nie mamy żadnych „kosztów własnych" (nie wynajmujemy biura, nie wystawiamy umów o dzieło, umów zleceń, nie obciążają nas żadne rachunki telefoniczne, taksówki itp., koordynatorzy projektów nie pobierają wynagrodzenia): każdą złotówkę przeznaczamy na realizację celów poszczególnych programów. Z oczywistych względów informacji na
temat tego programu udzielamy wyłącznie w cztery oczy. |
||
| |
||
|
WARTO PRZECZYTAĆ: |
||