Tybetańczycy palą skóry dzikich zwierząt
strona główna

International Campaign for Tibet

10-02-2006

 

Tybetańczycy palą skóry dzikich zwierząt

Po apelu Dalajlamy, który w zeszłym miesiącu mówił dobitnie o konieczności ochrony zagrożonych gatunków i znaczeniu współczucia wobec zwierząt, mieszkańcy Amdo spalili warte tysiące yuanów skóry dzikich zwierząt.

7 lutego grupa Tybetańczyków z Rebgongu (chiń. Tongren) w Tybetańskiej Prefekturze Autonomicznej Malho (chiń. Huangnan) prowincji Qinghai spaliła skóry wydr, irbisów, tygrysów i lisów. Radio Wolna Azja (RFA) informuje, że pięć dni wcześniej pewien Tybetańczyk spalił w Lhasie obszytą futrem czubę (tradycyjną tybetańską kurtę). Według Wildlife Protection Society India od kilku tygodni Tybetańczycy z Lithangu (chiń. Litang) w Sichuanie nie pojawiali się na lokalnych uroczystościach w strojach zdobionych futrem dzikich zwierząt, a w całym regionie spadły ceny ich skór. W zeszłym miesiącu, podczas udzielanej w Indiach inicjacji Kalaczakry, Dalajlama wezwał Tybetańczyków do ochrony środowiska naturalnego i nienoszenia ubrań zrobionych ze skór i futer dzikich zwierząt. Jego apel był reakcją na kampanię organizacji ekologicznych, zaniepokojonych kłusownictwem, przemytem i biernością chińskich władz, które przymykają oko na nielegalny handel skórami zwierząt należących do gatunków zagrożonych wyginięciem.

Tybetańskie źródła twierdzą, że Ceten Gjal, uznawany za inicjatora palenia futer w Rebgongu, był przesłuchiwany przez funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa. Ludzie, którzy brali udział w tym incydencie, mieli tłumaczyć, że noszenie skór dzikich zwierząt nie tylko kłóci się z naukami buddyjskimi, ale i przeszkadza w rozwoju gospodarczym z uwagi na bardzo wysokie ceny takich produktów. Wszystko wskazuje na to, że akcję w Rebgongu planowano kilka dni. Chiny, które są stroną [waszyngtońskiej] Konwencji o Międzynarodowym Handlu Dzikimi Zwierzętami i Roślinami Gatunków Zagrożonymi Wyginięciem (CITES), wielokrotnie wyrażały zaniepokojenie skalą tego procederu.

przygotowane do spalenia skóry

Na zdjęciach zamieszczonych na chińskojęzycznym portalu internetowym (http://www.rebgong.com/news/view.asp?id=372) widać przygotowane do spalenia skóry i Tybetańczyków, którzy dają datki na znak poparcia dla tej inicjatywy.

W sierpniu 2005 roku Environmental Investigation Agency (EIA) i Wildlife Protection Society of India (WPSI) opublikowały dramatyczny raport, z którego wynika, że rosnący popyt na skóry indyjskich tygrysów, irbisów i wydr w tybetańskich regionach chińskich prowincji Sichuan, Qinghai i Gansu jest motorem kłusownictwa w Indiach. (Futrami obszywa się tybetańskie czuby, a tradycyjna medycyna chińska przypisuje kościom i organom wewnętrznym tygrysów właściwości lecznicze.) „Popyt jest tak wielki, że kłusownictwo i nielegalny handel wymknęły się spod kontroli – oświadczyła Belinda Wright z WPSI, która kierowała grupą ekologów z WPSI dokumentujących ten proceder w Tybecie. – Ku naszej rozpaczy praktycznie wszędzie natykaliśmy się na skóry tygrysów i irbisów, a handlarze nieodmiennie powtarzali, że pochodzą one z Indii”.

W kwietniu 2005 roku Dalajlama, który od lat podkreśla wagę ochrony środowiska naturalnego, zainaugurował kampanię Care for the Wild International i Wildlife Trust of India przeciwko nielegalnemu handlowi dzikimi zwierzętami między Tybetem a Indiami i Nepalem. „Wróciwszy do domów – zaapelował do Tybetańczyków w styczniu, ostatniego dnia inicjacji Kalaczakry – pamiętajcie, co wam mówiłem: nigdy używajcie, nie sprzedawajcie i nie kupujcie dzikich zwierząt ani niczego, co od nich pochodzi”. Powiedział też, że „wstydzi się” oglądając zdjęcia rodaków wystrojonych w skóry i futra.

W czasie ceremonii Kalaczakry Tybetańczycy prowadzili kampanię edukacyjną, m.in. wyświetlając film EIA i WPSI z materiałami z Tybetu. Działacze koalicji organizacji ekologicznych, z tybetańskim Ruchem Świadomości Środowiska Tesi, pokazywali też wstrząsające zdjęcia zabitych przez kłusowników tygrysów i ich futer zdobiących tybetańskie stroje. „Wielu Tybetańczyków było tak poruszonych słowami Dalajlamy i naszymi informacjami – powiedział jeden z aktywistów z Tesi – że mówili, iż po powrocie z Kalaczakry spalą wszystkie posiadane skóry”.

W sierpniu 2005 roku Chiny uczestniczyły w pierwszej w Azji centralnej konferencji poświęconej realizacji postanowień Konwencji Waszyngtońskiej. „Nigdy nie sądziłem, że Chiny będą tak aktywną i otwartą na wszystkie poruszane problemy stroną CITES”, powiedział wtedy agencji Xinhua John Sellar z sekretariatu CITES.

„Chiny są już stroną niemal wszystkich globalnych porozumień w sprawie ochrony środowiska – informowała dalej Xinhua. – Kraj przyjął również ustawę o lasach, ustawę o ochronie dzikich zwierząt i rozporządzenia w sprawie ochrony dzikich roślin, kładąc solidne fundamenty ochrony flory i fauny”. „Ponieważ Chiny, podobnie jak ich sąsiedzi, stają się głównym konsumentem dzikich zwierząt, wspólna walka tych państw z przemytem i dobrowolne egzekwowanie stosownych przepisów będą miały ogromny wpływ na los gatunków zagrożonych wyginięciem”, stwierdził natomiast Zhang Li, główny przedstawiciel International Fund for Animal Welfare w ChRL. Mimo to organizacje ekologiczne twierdzą, że w Tybecie władze chińskie wciąż przymykają oczy na kłusownictwo i handel skórami zwierząt chronionych.

[Dzięki współpracy organizacji ekologicznych z policją w ostatnich miesiącach w Katmandu i Delhi aresztowano dwóch ściganych od lat Tybetańczyków, którzy organizowali hurtowy przemyt skór. Przynajmniej o jednym wiadomo, że miał doskonałe stosunki z wpływowymi tybetańskimi aparatczykami z TRA.]