Rozwój nowoczesnych badań nad Tybetem
strona główna

Teksty. Z perspektywy Tybetańczyków

 

Rozwój nowoczesnych badań nad Tybetem

Cering Szakja

27 września 1987 roku grupka mnichów zorganizowała w Lhasie demonstrację, która ponownie zwróciła uwagę świata na Tybet. W ciągu następnych osiemnastu miesięcy doszło do ponad trzydziestu podobnych incydentów w różnych regionach kraju, co doprowadziło do wprowadzenia stanu wojennego w Lhasie w marcu 1989 roku. Po raz pierwszy rząd Chińskiej Republiki Ludowej ogłosił stan wojenny na podlegających mu terytoriach. Po trzydziestoletniej ciszy informacje o Tybecie znów znalazły się na pierwszych stronach gazet.

W Lhasie wciąż obowiązywał stan wojenny, gdy w kwietniu 1990 roku zebrani w Londynie uczeni zastanawiali się nad kontekstem wspomnianych wydarzeń. Niniejsza publikacja jest owocem tego spotkania. Konferencja „Czterdzieści lat: Tybet 1950-1990” odbyła się na wydziale Orientalistyki i Afrykanistyki Uniwersytetu Londyńskiego. Obok omówienia wydarzeń, które miały miejsce w Tybecie w ciągu ostatnich czterech dekad, celem konferencji było położenie podwalin pod nową dziedzinę studiów – badania nad współczesnym Tybetem. Już to było odejściem od tradycji. Zachodni, tybetańscy i chińscy uczeni, którzy przystąpili do akademickiej dyskusji nad zmianami i warunkami panującymi w Tybecie, otworzyli nowy rozdział w historii tybetologii.

Wcześniej nikt nie zajmował się Tybetem jako rozwijającym się, nowoczesnym społeczeństwem. Choć Zachód interesował się tym krajem co najmniej od początków dziewiętnastego stulecia, na dobrą sprawę badania akademickie rozpoczęto dopiero w 1959 roku, kiedy to Dalajlama i osiemdziesiąt tysięcy Tybetańczyków opuściło swoją ojczyznę. Wtedy też Fundacja Rockefellera udostępniła środki na studia tybetologiczne. W następnych latach wiele uniwersytetów otworzyło wydziały, zajmujące się językiem i kulturą Tybetu.

Niemniej nawet wówczas zachodnie badania i dyskusje nad Tybetem odzwierciedlały raczej poglądy popularnych autorów. Musimy zająć się właśnie owymi poglądami, by wyjaśnić brak poważnych badań nad współczesnym społeczeństwem i polityką Tybetu.

We wstępie do Cambridge History of China John K. Fairbank omawia cztery aspekty zachodniego podejścia do badań nad Chinami. „Te etapy zrozumienia można nazwać misjonarskim, dyplomatycznym, dziennikarskim i naukowym”, pisze. W pewnym sensie możemy odnieść owe „etapy” do studiów tybetańskich, choć w tym przypadku określenia te odnoszą się nie do zjawisk historycznych, lecz powszechnych wśród zachodnich autorów interpretacji na temat Tybetu. W przypadku Tybetu do listy Fairbanka dodać wypada kategorię podróżniczą, która stała się dominującym i najbardziej dostępnym wzorcem interpretacji dla opinii publicznej na Zachodzie.

Wizja misjonarska

Pierwszymi ludźmi Zachodu, którzy dotarli do Tybetu, byli jezuici. W 1624 roku przybyli z Indii do Caparangu, kulturalnej stolicy zachodniego Tybetu, gdzie założyli misję. Na początku osiemnastego wieku papież powierzył jednak działalność misyjną na terenie Tybetu kapucynom, którzy przybyli do Lhasy w 1707 roku i utworzyli w niej misję. Jezuici nie chcieli jednak pogodzić się z tą decyzją, co doprowadziło do konfliktu, który w 1745 roku przekreślił całą działalność misyjną w tej części Azji.

Niemniej jednak i Chiny, i Wielka Brytania odniosły ogromne korzyści dzięki materiałom zgromadzonym przez jezuitów. Kiedy w 1774 roku Brytyjczycy postanowili rozwijać swoje interesy za barierą Himalajów i wysłali George’a Bogle do Szigace, za najważniejsze źródło informacji służyła im mapa przebywającego wówczas w Pekinie misjonarza D’Avilla, który sporządził ją dziesięć lat wcześniej dla mandżurskiego (dynastia Qing) cesarza Kangxi. D’Anville opracował tę mapę na podstawie materiałów swoich współbraci.

W 1762 roku augustianin Antonio Giorgi opublikował w Rzymie, opierając się na informacjach kapucynów, Alphabetum Thibetanum, dzięki któremu Zachód poznał alfabet tybetański. Ostatni z jezuitów, Ippolito Desideri pozostawił po sobie niezwykle ważny opis podróży po Tybecie – między innymi szczegółową relację z najazdu dżungarskich Mongołów. Przekład angielski, opublikowany dopiero w 1904 roku, był wcześniej dostępny w kręgach zakonnych. Choć Desideri znał tybetański i studiował kulturę Tybetu, jego celem nie były naukowe badania, lecz „zbrojenie się do wojny”. Pragnął obalać tybetańskie wierzenia i idee religijne, by w ten sposób propagować chrześcijaństwo.

Misjonarskie studia nad Tybetem wyrastały z przekonania, iż kraj ten jest szczególnie obiecujący pod względem nawróceń. Dominującą – jak uważano – rolę religii w państwie uznano za przesłankę gotowości Tybetańczyków do przechodzenia na chrześcijaństwo.

Morawianie, najskuteczniejsza ze wszystkich grup misyjnych, które pracowały z ludami mówiącymi po tybetańsku, założyli misję w Leh w 1885 roku. Wychodzili z podobnych założeń jak Desideri. W przedmowie do (wydanego najpierw w wersji niemieckiej) słownika tybetańsko-angielskiego (1881) słynny uczony i misjonarz Jaeschke pisał, że „głównym motywem naszych wysiłków jest zawsze pragnienie przyspieszenia rozprzestrzeniania się chrześcijaństwa i cywilizacji chrześcijańskiej pośród milionów buddystów, zamieszkujących Azję Środkową, którzy mówią i czytają po tybetańsku”. Misjonarze, pragnąc przełożyć na tybetański Biblię, podchodzili jednak do swych badań niezwykle naukowo. W latach 1891-1931, współbracia Jaschkego A. H. Francke i K. Marx, prowadzili w Ladakhu badania historyczne i etnograficzne, które do dziś nie mają sobie równych.

Choć owocem misjonarskiego podejścia był ważny wzór zachodnich interpretacji Tybetu, jego znaczenie jest dziś niemal wyłącznie historyczne. W oczach misjonarzy Tybet do dziś nie stracił na atrakcyjności jako kraina potencjalnych nawróceń, niemniej ich wkład w nowoczesne badania naukowe nigdy nie dorównał dziełu poprzedników. Uznając społeczeństwo tybetańskie za, przede wszystkim, zdegenerowane, współcześni misjonarze nie widzą sensu w studiowaniu jego kultury.

Misjonarze – podobnie jak później uczeni – za najważniejszy przedmiot badań uznali system religijny i jego instytucje. W religii Tybetańczyków szukali głównie terminów, które umożliwiłyby przełożenie i opisanie pojęć chrześcijańskich. Nacisk na religię zdominował zachodnie poglądy i badania Tybetu od pierwszych podróży misjonarzy.

Wizja podróżnicza

Wśród pierwszych misjonarzy znalazł się Abbe Huc, którego wspomnienia z podróży cieszyły się ogromnym zainteresowaniem w dziewiętnastowiecznej Europie. Stały się one inspiracją dla pokolenia, które dostrzegło w Tybecie przedmiot badań i źródło przygód. Ci, którzy urzeczywistnili marzenie o wyprawie do Tybetu, natchnieni, jak ujęła to Alexandra David-Neel, „pragnieniem przejścia za bramę ogrodu”, uważali proces opisu swych wędrówek za integralną część podróży.

Tylko nieliczni próbowali opisywać społeczeństwo tybetańskie. Historia pobytu w Lhasie Spencera Chapmana (koniec lat trzydziestych) dostarcza interesujących informacji o życiu mieszkańców stolicy, podobnie jak książka Harrera (lata czterdzieste). Catriona Bass, pracująca w Tybecie jako nauczycielka w połowie lat osiemdziesiątych, opisała postawy Tybetańczyków wobec doświadczeń codziennego życia. Tych pisarzy – wszyscy oni mieszkali i pracowali w Lhasie – interesowali przede wszystkim ludzie, których spotykali, a nie sam proces podróżowania. Stanowili jednak wyjątek.

Od Waltera Savage’a Landora większość zachodnich podróżników pisała przede wszystkim o trudnościach wędrówki i niezwykłości swego spotkania z krajobrazem tybetańskim. Najchętniej mówili więc o swoim harcie i wyjątkowości przeżyć. Opisując kontekst owych doświadczeń, skupiali się przede wszystkim na „inności” i egzotyce kultury Tybetu, który uznawali za miejsce „święte” i „mistyczne”.

Dla podróżników najważniejszy był krajobraz – surowość środowiska i piękno gór. Odbicie kraju, który widzieli, znajdowali w naturze, charakterze i filozofii Tybetańczyków. „Jesteśmy w świecie lodu i krystalicznej przejrzystości – najwyższej, pierwotnej czystości”, pisał Włoch Fosco Mariani. Krajobraz i mistykę połączył Marco Pallis w tytule opisu swych podróży: „O Górach i Lamach”.

Refleksje podróżników wnoszą niewiele do naszej wiedzy na temat kultury tybetańskiej, niemniej wpływ, jaki wywarły, znacznie przewyższa ich znaczenie. Wykreowały i utrwaliły obraz Tybetu jako „ukrytego królestwa”, krainy przygód i mistyki. Tybet wciąż rozpala wyobraźnię turystów, niezależnie od tego, co pisze się w publikacjach innego rodzaju. Otwarcie Tybetu na początku lat 80. przyniosło kolejną porcję książek nowych turystów. Choć w latach 1986-87 Lhasę odwiedziło 40 tys. zagranicznych gości, z reguły przekonywali oni o wyjątkowości swych przeżyć dokładnie tak, jak ich przodkowie z epoki króla Edwarda.

Wizja dyplomatyczna

Rozszerzenie politycznych i handlowych interesów Brytyjczyków na Azję środkową wymagało nawiązania kontaktów z Lhasą. Misje Bogle’a i Samueala Turnera otworzyły rozdział dyplomatyczny w stosunkach Zachodu z Tybetem. Opublikowana około 1800 roku praca Turnera, „Relacja z ambasady przy dworze Teshoo Lamy w Tybecie”, była pierwszą angielskojęzyczną książką o Tybecie. Stanowiła wyraz dominującej pozycji Brytyjczyków w regionie, która miała już wkrótce przynieść falę kolejnych publikacji.

Głównym zadaniem Brytyjczyków było określenie granic terytorialnych Tybetu, zakresu władzy politycznej jego rządu i stosunków z sąsiadami. Wielka Brytania roztoczyła patronat nad całym pokoleniem uczonych, by uzyskać niezbędne informacje. Pod koniec lat 1830. rząd Bengalu zamówił słownik tybetański u wielkiego węgierskiego uczonego i lingwisty Cosmy de Korosa. Departament Miernictwa rządu brytyjskiego w Indiach zatrudnił Sarata Chandrę Dasa, pioniera studiów tybetańskich, jako jednego z „punditów” – indyjskich agentów, których po specjalnym szkoleniu wysyłano do Tybetu.

Dzieła, u których podstaw leżały strategiczne interesy Brytyjczyków, publikowano zwłaszcza w okresie inwazji Younghusbanda (1903). Uczestnicy tej ekspedycji wydali osiem książek – w tym szczegółowy opis Lhasy pióra Percevala Landona, korespondenta Timesa, który towarzyszył oddziałowi. L.A. Waddell, lekarz ekspedycji, został później pierwszym profesorem tybetologii w Wielkiej Brytanii.

Polityczny charakter spotkania z Tybetem radykalnie zmienił jego wizerunek jako kraju odległego i izolowanego – w każdym razie w oczach dyplomatów i urzędników. Dla nich Tybet był teraz miejscem o ogromnym znaczeniu strategicznym – krajem, z którego przywódcami należało nawiązać formalne stosunki. Aby określić jego statusu i granice, trzeba było jak najszybciej zdobyć informacje o gospodarce, geografii i systemie politycznym – postrzeganych w kategoriach potencjalnych korzyści dla brytyjskich interesów w regionie. William Moorcroft szukał najlepszych koni dla indyjskiej armii, F.M. Bailey źródeł głównych rzek, a inni – nowego rynku dla indyjskiej herbaty. Hodgson, który miał się okazać bardzo płodnym autorem, napisał nawet artykuł o możliwości osiedlania Europejczyków w południowych Himalajach.

Younghusband, Bell, O’Connor, MacDonald, Gould i inni piszący o Tybecie – z reguły urzędnicy brytyjskiej administracji – skłaniali się do badania historii Tybetu w kategoriach rywalizacji między mocarstwami regionu: Chinami, Wielką Brytanią i, do pewnego stopnia, Rosją. Prace naukowe, które publikowali pod koniec XIX i w XX wieku badacze tacy jak Mehra, Lamb, Kaur Singh i Addy, dotyczyły więc przede wszystkim granic terytorialnych Tybetu. Ponieważ opierały się niemal wyłącznie na archiwach brytyjskich, mówiły głównie o okresie, który Kipling nazwał „Wielką Grą”. Zajęcie Tybetu przez Chiny w 1950 roku – poparte kontrowersyjnymi argumentami, wedle których Tybet stanowił część Chin – spotęgowało ten trend. Kolejnym impulsem do szczegółowych badań nad statusem Tybetu stał się konflikt graniczny między Chinami i Indiami w 1962 roku.

Wizja dziennikarska

Pierwsze większe artykuły o Tybecie, jakie pojawiły się w prasie zachodniej, pisali dziennikarze, którzy, jak Perceval Landon, towarzyszyli ekspedycji Younghusbanda. Odrębną „wizję dziennikarską” zawdzięczamy jednemu z nich – Edmundowi Candlerowi z Daily Mail. Jego relacje z bitwy pod Khampa Dzong w pobliżu Gjance miały ogromny wpływ na opinię publiczną w Wielkiej Brytanii – to za ich sprawą wyniosły stosunek Curzona do Tybetu zaczął wzbudzać powszechną niechęć. Niemniej Candler długo nie znalazł godnych następców – aż do 1950 roku materiały dziennikarskie z Tybetu właściwie nie różniły się od literatury podróżniczej.

Chińska inwazja w 1950 roku, która zbiegła się z wojną koreańską i kulminacją „zimnej wojny”, wzbudziła ogromne zainteresowanie Tybetem. Wypowiedzi antychińskie automatycznie uznawano za przedłużenie antykomunistycznej retoryki Zachodu; sytuację Tybetu przedstawiano najchętniej jako kolejny element komunistycznego planu zawładnięcia światem. Ucieczka Dalajlamy w 1959 roku przyniosła falę popularnych książek o tybetańskim powstaniu i jego skutkach. W pracach Barbera, Pattersona, Moraesa i Peissela widać i poczucie misji, i zamiłowanie do dramatyzmu. Lowell Thomas opatrzył swoją relację o chińskiej inwazji takim wstępem: „Ten tragiczny ciąg dalszy [była to jego druga książka o Tybecie] nie należy do literatury przygodowej. Nie jest to historia przyjemna. Jest jednak prawdziwa. I my, mieszkańcy wolnego świata, powinniśmy wiedzieć o niej więcej”.

Dziennikarstwo, z natury, skupia się na wydarzeniach, które wydają się najważniejsze: powstaniu, ucieczce, wygnaniu itd. Czyny bohaterów przedstawiano jako przygody lub akty heroizmu; wydarzenia, które do nich sprowokowały, opisywano jednak bardzo powierzchownie – ich istotą było wszak tylko to, że zmuszały do działania. Zmiany społeczne, do których doprowadziły owe wydarzenia, były poza zasięgiem tych pisarzy.

Autorzy podzielający punkt widzenia Chińczyków – Felix Greene, Gelder, Han Suyin i Israel Epstein – próbowali opisywać tradycyjne społeczeństwo tybetańskie, sławiąc jednak postęp, skupiali się na ciemnocie i zacofaniu sprzed 1959 roku. Mówiąc o teraźniejszości, kładli nacisk na to, co uznawali za materialny rozwój społeczeństwa tybetańskiego i jego marsz ku, definiowanej przez Chiny, nowoczesności.

Pisarze sympatyzujący z tybetańską diasporą – za najważniejsze w tej grupie uznać trzeba książki Johna F. Avedona – przedstawiali Tybetańczyków jako bierne ofiary cierpiące w chińskim jarzmie. Kulminacją tych dziennikarskich interpretacji okazał się rok 1987. Wśród relacji z rozruchów były i szczegółowe kroniki, i polowanie na sensację, typu „pierwsza w dziejach relacja naocznego świadka chińskich okrucieństw w Tybecie” (podtytuł jednego z dzieł). W książkach tego rodzaju nie zajmowano się właściwie kwestią przemian społecznych czy interesów politycznych różnych grup w Tybecie. Literatura dziennikarska nadal ogranicza się do tradycyjnego dramatyzowania sprawy Tybetu jako li tylko konfliktu między dwoma protagonistami.

Wizja naukowa

Dziś badania nad Tybetem stają się odrębną dyscypliną naukową, wyrastającą z zachodniej tradycji studiów orientalnych. Kulturowa jednorodność i położenie geograficzne Tybetu pozwoliły uczonym zaakceptować tybetańską definicję kultury Tybetu jako odrębnej tradycji.

Zachodnie studia nad Tybetem mają korzenie w historycznym spotkaniu, którego aspekty omówiliśmy wcześniej. Nadal rzutują na nie, z jednej strony, intelektualne wyzwania związane z buddyzmem tybetańskim, z drugiej zaś – polityczne interesy Zachodu w regionie Himalajów.

W ostatnich latach studia tybetologiczne zostały w dużym stopniu zinstytucjonalizowane przez międzynarodowe konferencje, posady akademickie i publikacje w fachowych periodykach. Istnieje już baza w postaci powszechnie akceptowanej literatury naukowej, standardowy system transliteracji i zgoda co do obszaru badań. Twórcy tybetologii działali pod egidą imperialnej i religijnej administracji, współczesne studia tybetańskie są legitymizowane przez obecność w murach akademii.

Jeden z dwóch nurtów współczesnych badań akademickich nad Tybetem jest kontynuacją tradycji analizowania tekstów. Pod koniec XIX wieku wiedza zdobyta dzięki pracom misjonarzy pozwoliła znającym sanskryt uczonym na rozpoczęcie badań nad tybetańskim kanonem buddyjskim, historycznymi źródłami tybetańskich tekstów i ich powiązaniami z tradycją sanskrycką. Uczeni ci z reguły uważali tybetański system religijny za zdegenerowaną formę buddyzmu, określając go, pejoratywnie, lamaizmem.

Tradycja, skupiająca się przede wszystkim na literaturze buddyjskiej i jej egzegezie, trwa do dziś. Teraz jednak powszechnie uznaje się wkład Tybetańczyków w rozwój filozofii i praktyki buddyjskiej. Współcześni badacze – podobnie jak uczeni tybetańscy – interesują się również historią buddyzmu i myśli buddyjskiej w Tybecie. Badania nad okresem, w którym powstała większość dzieł buddyjskich, doprowadziły też do zajęcia się bonem, pierwotną religią Tybetu. W tej tradycji studiowanie tekstu uważa się za ważniejsze od studiowania społecznych warunków, w których tekst ów powstawał.

Drugi nurt studiów akademickich stosuje metodologię zachodnich nauk społecznych do badania tybetańskiej kultury i społeczeństwa. Ci uczeni interesują się przede wszystkim ludźmi i społeczeństwem. Jednak w latach pięćdziesiątych, gdy rodziła się ta tradycja, Tybet był zamknięty dla Zachodu i prowadzenie tam jakichkolwiek badań było zupełnie niemożliwe. Sytuacja ta uległa zmianie dopiero w połowie lat osiemdziesiątych.

Napływ uchodźców do północnych Indii pozwalał jednak na prowadzenie badań nad społeczeństwem tybetańskim wśród diaspory. Badacze tacy jak Aziz, Goldstein, Eva Dargyay i Franz Michael próbowali rekonstruować i opisywać tradycyjny system społeczny Tybetu, prowadząc wywiady z uchodźcami.

Podczas gdy uczeni ci zajmowali się diasporą, inni badacze pracowali wśród tybetańskojęzycznych ludów regionu Himalajów, uzyskują materiały do studiów porównawczych nad tradycyjnymi systemami społecznymi. Choć pewne badania – nie znane właściwie poza granicami ChRL – prowadzili również Chińczycy, w okresie tym żaden zachodni uczony nie pracował w samym Tybecie.

Czy to rekonstruując, czy to szukając materiału porównawczego, badacze ci starali się opisać tradycyjne społeczeństwo tybetańskie. Kilku zaledwie, Novak, Saklani i Palakszappa, zajęło się kwestią adaptacji społecznej i zmian, zachodzących w społeczności uchodźców. Ich prace ujawniły tworzenie się nowych ideologii i tożsamości wśród diaspory.

Od 1950 roku uczeni zachodni nie prowadzili badań w samym Tybecie. Choć przede wszystkim wynikało to z niedostępności regionu dla cudzoziemców, panowało przecież przekonanie, że w Tybecie nie zostało nic, co warto byłoby badać – jak gdyby zagłada starego społeczeństwa czyniła studia bezwartościowymi i nieinteresującymi. Postawa taka musiała być powszechna – współczesny język i literatura tybetańska nie budziły większego zainteresowania i nie doczekały się żadnych analiz.

Jeśli idzie o współczesność, uczeni oddali więc pole polemistom z obu stron. Tybetańczycy i sympatyzujący z nimi cudzoziemcy oskarżali Chiny o całkowite zniszczenie kultury, dając do zrozumienia, że pod względem kulturowym panuje w Tybecie zupełny zastój. Chińczycy z kolei utrzymywali, że od czterdziestu lat Tybet maszeruje ku postępowemu, cywilizowanemu społeczeństwu socjalistycznemu.

Ta zaciekła debata do pewnego stopnia zaciemniła kwestie, które umożliwiłyby zrozumienie zmian, zachodzących w społeczeństwie tybetańskim.

Narzucona przed czterdziestu laty ideologia komunistyczna musiała zmienić tradycyjną kulturę i system społeczny Tybetu. Uwadze zagranicznych uczonych umykały jednak nawet zmiany ekonomiczne. Nie ulega na przykład wątpliwości, że 22 tysiące kilometrów dróg, zbudowanych w Tybetańskim Regionie Autonomicznym, musiało dramatycznie zmienić społeczne i gospodarcze relacje w społecznościach tybetańskich. Chińskie rządy musiały głęboko odcisnąć się na społeczeństwie tybetańskim nie tylko w sposób destrukcyjny, opisywany w popularnych książkach na temat Tybetu, ale i przynosząc różnorodne zmiany. Niektóre z tych zmian stały się przedmiotem dyskusji, jednak zjawiska społeczne nadal nie zostały udokumentowane ani opisane przez zachodnich uczonych.

Podczas gdy Zachód nie miał ani możliwości, ani ochoty na podjęcie badań nad współczesnym Tybetem, Chińczycy powoływali liczne instytucje, związane ze studiami tybetologicznymi. W latach pięćdziesiątych wysłano do Tybetu całe zastępy chińskich uczonych, ale rezultaty ich badań właściwie nadal nie są znane poza granicami ChRL. Chińczycy utworzyli także sieć instytutów dla „mniejszości narodowych”. Po liberalizacji w 1979 roku instytuty te zmieniły się w ośrodki poważnych badań.

Liberalizacja przyniosła również rozwój instytucji akademickich; w 1985 roku powołano Uniwersytet Tybetański, a rok później Chiński Instytut Tybetologii w Pekinie. W tym samym czasie utworzono w Lhasie tybetańską filię Chińskiej Akademii Nauk Społecznych.

Jeszcze ważniejszy okazał się chyba rozwój tybetańskojęzycznych wydawnictw w Pekinie, Lhasie i tybetańskich regionach nie wchodzących w skład TRA. Publikowały one liczne teksty religijne i sponsorowały tybetańskie przekłady chińskich, a nawet angielskich książek. Ten wydawniczy renesans przyniósł też publikację „Wielkiego Słownika Tybetańsko-Chińskiego” (Bod-rGya Tsig-mDzod Chen-mo).

Instytucje te świadczą o prowadzeniu badań tybetologicznych – przy pomocy metod zachodnich – w samym Tybecie. Przykładem na to może być praca Dungkara Lobsanga Thrinleya Bod-kyi Chos-srid Zung-’brelskor bShad-pa („Połączenie religijnych i świeckich rządów w Tybecie”), w której w zachodnim stylu omawia się społeczne fundamenty tybetańskiego systemu politycznego. Zgodnie z zachodnią tradycji, uczeni ci skupiają się na badaniu tekstów, starożytnych inskrypcji itd., a więc na zamierzchłej historii, a nie współczesności. Badania prowadzone w Tybecie spełniać muszą, oczywiście, polityczne i teoretyczne wymagania chińskich władz.

(...)

Robert Barnett, Shirin Akiner (red.): Resistance and Reform in Tibet, Londyn 1994 Copyright © 1994 by C. Hurst & Co. (Publishers) Ltd.