Tag: Oser

Oser: Przyzwolenie na chamstwo

Tak zwana „turystyka kulturalna” stanowi jeden z „dziewięciu filarów” gospodarki Tybetańskiego Regionu Autonomicznego i dlatego przyjezdni są tu traktowani jak święte krowy, którym wszystko wolno. Także obrażać uczucia religijne, deptać rodzimą kulturę i obyczaj w miejscach świętych dla Tybetańczyków.

CZYTAJ DALEJ

Oser: Pilne wezwanie z lhaskiego BBP

Dokładnie o jedenastej jedenaście odebrałam połączenie z numeru 13989990059. Męski głos oświadczył, że należy do oficera Biura Bezpieczeństwa Publicznego Miasta Lhasa, i bez zbędnych ceregieli wezwał mnie pilnie tamże.

CZYTAJ DALEJ

Oser: Znowu w Lhasie

Pewnego popołudnia wybrałam się z Wang Lixiongiem na spacer czterema głównymi ulicami przy Barkhorze. To był prawdziwy festiwal: Ludowa Policja Zbrojna, służby specjalne, zastępy krawężników, straż miejska, tajniacy. Wszędzie. Lekko licząc tysiąc osób. Mijając komisariat na Barkhorze, zauważyliśmy kilkudziesięciu żołnierzy ustawionych w dwóch kolumnach. Ćwiczyli ciosy, chwyty, kopnięcia, ściany trzęsły się od bojowych wrzasków, czerwone opaski na czołach (umówmy się, ironicznie) krzyczały: „Budujemy harmonię, jedność armii i społeczeństwa”.

CZYTAJ DALEJ

Oser: Niechaj bóstwa strzegą Krainy Śniegu

Dolma Kjab „jest prawdziwym bodhisattwą – napisałam. – Takim z antycznych tekstów: to pełnym współczucia, to znów pałającym gniewem, myślącym o sobie, ale i niosącym pomoc innym. Nie umiem przestać zastanawiać się, dlaczego to pisał. Pisał sam, samego go zabrali, samotnie siedzi w więzieniu. Kłaniam mu się w pas, bo nigdy wcześniej nie słyszałam o Tybetańczyku, który w Tybecie mówiłby językiem kolonizatora o historii i rzeczywistości, zwłaszcza tej drugiej, by pokazać nam mechanizm zniewolenia oraz drogę do wyzwolenia. Jest nas, ludzi pióra zatrzęsienie; jeśli w takich czasach, w tak skrajnych okolicznościach nie będziemy pisać, by dawać świadectwo i ocalić pamięć, jaki z nas pożytek?”

CZYTAJ DALEJ

Oser: Czy można przypudrować miasto?

Niech wam tylko nie przyjdzie do głowy, że pudrowaniem można zmienić gówno w złoto. Jak pisze słynny Derong Cering Dhondup, „Ngari, U, Cang, Kham, Amdo, każdy region wiejski i pasterski ma własną architekturę. Nie przeszkadza nam to w wyrzucaniu pieniędzy na modernizację i urbanizację, które często sprowadzają się do groteskowego kopiowania obcych wzorów i owijania ich w tybetański papierek. Marzy się budowanie z lokalnych materiałów i zatrudnianie rodzimych fachowców, którzy wiedzą, skąd są i jak co wygląda”.

CZYTAJ DALEJ

Oser: Kamienne lwy z klasztoru Samje

Lwy są zamknięte w drewnianych klatkach.

Ilekroć je widzę, zdaje mi się, że chcą uciec.

CZYTAJ DALEJ

Oser: Życie w sieci

Co się wyprawia z tym światem?

Nawet obcy zioną nienawiścią.

CZYTAJ DALEJ

Oser: Mój apel o rzetelne dziennikarstwo

Muszę odnieść się do opublikowanego 16 czerwca artykułu z chińskojęzycznej wersji „New York Timesa”. Piszą tam, że „Dalajlama ma już prawie dziewięćdziesiąt lat i tybetańska diaspora martwi się o przyszłość swojej nacji”. Oburza mnie – jako Tybetankę – takie dziennikarstwo, przeinaczanie faktów i wyrywanie ich z kontekstu. To nie są problemy z przekładem, tylko brak odpowiedzialności w obliczu kwestii kluczowych dla przyszłości narodu.

CZYTAJ DALEJ

Oser: Ilham Tohti o sytuacji w Tybecie

Chińczycy lubią zawłaszczać tybetańską kulturę i przedstawiać jako własną. Niby ją badają, prowadzą tak zwane „studia”, ale jednocześnie interpretują i piszą po swojemu na nowo, co zdaje się nie przeszkadzać tybetańskim intelektualistom. W ten sposób – celowo albo nieświadomie – pozwalają oni, by kultura tybetańska niespostrzeżenie przesiąkała chińskimi treściami.

CZYTAJ DALEJ

Oser: Kneblowanie Tybetańczyków

Kiedy dzieci słyszą tylko jedną bajkę, 

Kiedy chłopi i koczownicy nie wiedzą, co dzieje się za horyzontem, 

Kiedy mnisi tkwią w sieci propagandy i policyjnych kamer, 

Kto im powie, że rząd Chin nie ma monopolu na świat?

CZYTAJ DALEJ

Oser: Istnienie

Bezsprzecznie

Ty istniejesz w Tybecie

Nieistniejącym już słowie

CZYTAJ DALEJ

Oser: Spadłam ze snu

Nagle usłyszałam głos z zaświatów:

„Nieobecne. Ty i ja

jesteśmy nieobecne”.

CZYTAJ DALEJ

Oser: I niech te lampki nie przestają płonąć

„Wychowałam się wśród koczowników i nauczyłam wiele o prawach natury. Wydaje mi się, że rozumiem też trochę świat ludzi. Jedno wiem na pewno: szczęście innych stanie się naszą radością, a ich strach – naszym lękiem. Macie tu żonę, która myśli o mężu. Serce zranione niesprawiedliwością. Piętnaście lat. Piętnaście lat tortur i krzywdy dobrego człowieka. Jak chcecie mnie uciszyć? Jak zamierzacie zmusić do zachowywania się tak, jak gdyby nic nie zaszło?”.

CZYTAJ DALEJ

Teczung i Oser: W drodze

kwiat ściskam nie z tego świata

by nim zwiędnie

ofiarować go starcowi w bordowych szatach

CZYTAJ DALEJ

Oser: Jak bez paszportu spotkałam Jego Świątobliwość Dalajlamę

„Ten, który emanuje wokół pokorą i skromnością, będąc przy tym panem środka, jest najwybitniejszym pośród wszystkich Tybetańczyków, najbardziej kochającym i żarliwym człowiekiem – Dalajlamą”. Za sprawą tego zdania i kilku innych słów prawdy władze lokalne uznały, że moja „książka sławi XIV Dalajlamę i XVII Karmapę oraz zachęca do czci i wiary religijnej. To poważne błędy polityczne i światopoglądowe”. Następnie wykreśliły mnie z życia publicznego i musiałam opuścić Lhasę.

CZYTAJ DALEJ

Oser: Spotkanie z Dalajlamą nie jest zbrodnią

„Wszystkie istoty ludzkie rodzą się wolne”, „każda osoba ma prawo do wolności myśli, sumienia i religii” – bodaj żadne inne słowa ogłoszonej światu ponad pół wieku temu Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka nie miały większego wpływu na ludzkość. Żadne nie są też chyba tak iluzoryczne. Zwłaszcza w Tybecie, gdzie trudno nawet marzyć, że kiedykolwiek będziemy korzystać z powszechnych jakoby swobód. Nie mamy tych praw. Dzień i noc rozsadzają nam za to głowy dwa słowa: nie wolno, nie wolno, nie wolno!

CZYTAJ DALEJ

Oser: O klasztorze Łonto, który przetrwał rewolucję, żeby zginąć od elektrowni

„Bezludne i jałowe tereny położone ponad gardzielą Skaczącego Tygrysa w górnym biegu Driczu – napisali zatrudnieni przez władzę bezwstydni rzeczoznawcy – zostaną pokryte szlamem”. Postanowiłam przeprowadzić własne „badania” i znalazłam mnóstwo filmów, zdjęć oraz artykułów na chińskich stronach internetowych. Dowiedziałam się z nich, że klasztor Łonto jest bezcennym zabytkiem, a jego społeczność – trzystu mnichów i ponad dwa tysiące świeckich – poddano okrutnym represjom za błaganie o ratunek.

CZYTAJ DALEJ

Oser: Garść szczegółów i wspomnień

Majestatyczny sęp

szybuje nisko, jakby nie chciał

niczego przyspieszać ani opóźniać.

CZYTAJ DALEJ

Oser: Lhasa miastem „najszczęśliwszych” ludzi

„Zrobili z Lhasy coś na kształt Bagdadu »kolonizowanego« przez zamieszkujących zachodnią część miasta Chińczyków – powiedział mi tybetański intelektualista i emerytowany aparatczyk. – Wszędzie roi się od żołnierzy. Nawet nocą snajperzy nie schodzą z dachów przy świątyni Dżokhang. Mierzą do manifestantów? Nie, najwyraźniej mają na celowniku całą nację. Tybetańczycy, powiedzmy sobie szczerze, nienawidzą tego rządu i nie dają temu wyrazu tylko z powodu strachu. Władza w żadnym razie nie może już liczyć na ludzi, a jedność naszych i Chińczyków stała się zupełną mrzonką”.

CZYTAJ DALEJ

Oser : „Otwarcie” okręgu Metog

W tej bajce „otwarcie” nieodmiennie oznacza zagładę. Śpijcie spokojnie: chmary ludzkiej szarańczy w mgnieniu oka „ucywilizują” barbarzyńców.

CZYTAJ DALEJ

Oser: W spalonych słońcem ruinach

Czy można dotrzeć do celu

w inny sposób?

(I nie mam na myśli śmierci.)

CZYTAJ DALEJ

RACHUNEK BANKOWY

program „Niewidzialne kajdany” 73213000042001026966560001
subkonto Kliniki Stomatologicznej Bencien
46213000042001026966560002

PRZEKIERUJ 1,5% PODATKU