INWAZJA I BEZPRAWNA ANEKSJA TYBETU 1949-1952

Wprowadzenie

Państwa, które podpisały układy międzynarodowe, mają obowiązek ich przestrzegać, chyba że układy te narzucono siłą, bądź wymuszono ich podpisanie groźbą użycia siły. Mówi o tym konwencja wiedeńska o prawie traktatów, która reguluje zwyczajowe prawo międzynarodowe. Chińska Republika Ludowa często powołuje się na tę zasadę, zwłaszcza w przypadku traktatów i układów, narzuconych Chinom, wówczas bardzo słabym, przez mocarstwa zachodnie. ChRL twardo stoi na stanowisku, iż takie „nierówne” traktaty i inne porozumienia nie mogą być ważne, niezależnie od tego, kto i z jakich powodów je podpisywał.

Po inwazji na Tybet i rozbiciu armii tybetańskiej, ChRL narzuciła rządowi tybetańskiemu traktat, który uznawał Tybet za część Chin (aczkolwiek korzystającą z szerokiej autonomii). Na kartach białej księgi Chiny utrzymują, iż rząd tybetański podpisał ów traktat dobrowolnie, zaś Dalajlama, jego rząd i naród tybetański przyjęli go z wdzięcznością i radością. Fakty są jednak inne — wynika z nich jasno, że tzw. „Siedemnastopunktowej Ugody Pokojowego Wyzwolenia Tybetu” faktycznie (tj. wiążąco) nie zawarto i że została ona odrzucona przez naród tybetański. Dalajlama cytuje tybetańskiego premiera Lukhangłę, który w 1952 roku powiedział chińskiemu generałowi Zhang Jin-wu:

„Powoływanie się na postanowienia Siedemnastopunktowej Ugody jest absurdem. Nie akceptuje ich nasz naród, a sami Chińczycy ciągle je łamią. Chińska armia nadal okupuje Wschodni Tybet — nie zwrócono go, wbrew postanowieniom Ugody, tybetańskiemu rządowi”. [Dalai Lama: My Land and My People, Nowy Jork, Wydanie IV, 1992, s. 95]

 

Zabiegi dyplomatyczne i groźby militarne

Wkrótce po zwycięstwie komunistów nad siłami Guomindangu i utworzeniu ChRL (1 października 1949), Radio Pekin zaczęło nadawać komunikaty, mówiące, że „Armia Ludowo-Wyzwoleńcza (AL-W) musi wyzwolić wszystkie ziemie chińskie, w tym Tybet, Xinjan, Hainan i Tajwan”. Po części w odpowiedzi na te groźby, po części, by rozwiązać zadawnione spory graniczne z Chinami, 2 listopada 1949 roku tybetańskie ministerstwo spraw zagranicznych zaproponowało Mao Zedongowi rozmowy, podczas których wyjaśniono by kwestie sporne. Kopie listu przesłano rządom Indii, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych.

Choć rządy owe uważały, że rozprzestrzenianie się komunizmu zagraża równowadze w południowej Azji, radziły rządowi tybetańskiemu nawiązanie bezpośrednich negocjacji z Chinami, gdyż inne działania mogłyby sprowokować zbrojny odwet.

Rząd tybetański postanowił wysłać dwóch wysokich urzędników, Cepona Szakabpę i Ceczaga Thubten Gjalpo, na negocjacje z przedstawicielami ChRL, które miano prowadzić w państwie trzecim — ZSRR, Singapurze lub Hongkongu. Urzędnicy ci mieli rozmawiać z rządem chińskim na temat listu tybetańskiego ministerstwa spraw zagranicznych do przewodniczącego Mao Zedonga oraz chińskich komunikatów radiowych, w których ciągle grożono zbliżającym się „wyzwoleniem Tybetu”; mieli też uzyskać zapewnienie, iż nie zostanie pogwałcona terytorialna integralność Tybetu, i oznajmić, że Tybet nie będzie tolerować mieszania się w jego sprawy.

Kiedy tybetańscy delegaci wystąpili w Delhi o wizy do Hongkongu, Chińczycy powiadomili ich, że już wkrótce przybędzie do Indii nowy chiński ambasador, któremu powierzono rozpoczęcie negocjacji. Po rozpoczęciu rozmów, ambasador Chin, Yuan Zhong-xian, zażądał, by tybetańska delegacja przyjęła tzw. dwupunktowy projekt: po pierwsze, sprawy obronności Tybetu zostaną powierzone Chinom i, po drugie, Tybet zostanie uznany za część Chin. Tybetańczycy mieli się następnie udać do Chin, by potwierdzić zawarte porozumienie. Rząd tybetański polecił delegatom odrzucić chińskie żądania. Negocjacje zawieszono.

7 października 1950 roku 40.000 chińskich żołnierzy, dowodzonych przez komisarza politycznego Wang Qiemi, przypuściło atak, z ośmiu kierunków, na stolicę wschodniego Tybetu, Czamdo. Siły tybetańskie, składające się z 8.000 żołnierzy i milicjantów, zostały rozbite. Dwa dni później Chińczycy zajęli Czamdo i wzięli do niewoli gubernatora okręgu, kalona (ministra) Ngapo Ngałanga Dzigme. Zginęło 4.000 Tybetańczyków.

Inwazja była szokiem dla Indii. W ostrej nocie do Pekinu z 26 października 1950 roku minister spraw zagranicznych Indii napisał:

„Teraz, gdy rząd chiński rozkazał zaatakować Tybet, trudno sobie wyobrazić jednoczesne prowadzenie rokowań pokojowych, gdyż, co oczywiste, Tybetańczycy mogą się obawiać, iż rozmo- wy takie prowadzone będą pod przymusem. Z perspektywy wydarzeń na świecie inwazja chińskich wojsk na Tybet jest aktem godnym ubolewania, który, zdaniem rządu Indii, nie służy ani interesom Chin, ani pokojowi”.

Wiele państw, w tym Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, poparło stanowisko Indii. W listopadzie 1950 roku tybetańskie zgromadzenie narodowe zwołało nadzwyczajne posiedzenie i zwróciło się do zaledwie wówczas szesnastoletniego Dalajlamy z prośbą o objęcie pełnej władzy jako głowa państwa. Następnie, ze względu na jego bezpieczeństwo, poproszono Dalajlamę, by opuścił Lhasę i przeniósł się do Dromo, leżącego w pobliżu granicy z Indiami. Witym czasie tybetańskie ministerstwo spraw zagranicznych wydało następujące oświadczenie:

„Tybet, jak jeden mąż, stoi za Dalajlamą, który objął całą władzę. […] [W obliczu tego aktu] oczywistej, niczym nie sprowokowanej agresji, zaapelowaliśmy do świata o pokojową interwencję”.

7 listopada 1950 roku rząd tybetański wystosował list do Sekretarza Generalnego ONZ, prosząc społeczność międzynarodową o pomoc:

Tybet zdaje sobie sprawę, iż nie jest w stanie powstrzymać wojsk chińskich. Dlatego też zgodził się na negocjacje pokojowe z rządem Chin. […] Trudno mieć nadzieję, iż oddany pokojowi naród zdoła przeciwstawić się brutalnej sile ludzi przyuczonych do walki, lecz wiemy, że Narody Zjednoczone postanowiły kłaść kres wszystkim aktom agresji, niezależnie od tego, gdzie się ich dopuszczono.

17 listopada 1950 roku Salwador wystąpił z formalnym wnioskiem o włączenie do porządku obrad Zgromadzenia Ogólnego sprawy agresji na Tybet. Niemniej do dyskusji nie doszło, gdyż delegaci Indii uważali, że Tybet, Indie i Chiny będą w stanie znaleźć pokojowe rozwiązanie, korzystne dla wszystkich zainteresowanych stron. Drugi list delegacji tybetańskiej do ONZ (8 grudnia 1950) nic nie zmienił.

Wobec okupacji wschodniego i północnego Tybetu, rozbicia niewielkiej armii tybetańskiej, wkroczenia tysięcy chińskich żołnierzy do środkowego Tybetu i braku aktywnego wsparcia ze strony społeczności międzynarodowej, Dalajlama i rząd tybetański postanowili wysłać do Pekinu delegację na negocjacje z nowymi chińskimi przywódcami.

 

„Siedemnastopunktowa Ugoda”

W kwietniu 1951 roku rząd Tybetu wysłał pięcioosobową delegację do Pekinu; przewodził jej Ngapo Ngałang Dzigme. Rząd upoważnił delegatów do przedstawienia stanowiska Tybetu i wysłuchania strony chińskiej. Jednak, wbrew twierdzeniom pomieszczonym w białej księdze, delegaci nie zostali w żaden sposób upoważnieni do zawierania jakichkolwiek porozumień. Polecono im jedynie szczegółowo informować rząd o wszystkich ważnych kwestiach.

Negocjacje rozpoczęły się 29 kwietnia od przedstawienia przez stronę chińską projektu porozumienia. Delegacja tybetańska odrzuciła chińską propozycję in toto; Chińczycy przedłożyli propozycję nową, która również okazała się nie do przyjęcia. Wtedy chińscy delegaci, Li Weihan i Zhang Jin-wu, oświadczyli bez ogródek, że przedstawione warunki są warunkami ostatecznymi — są ultimatum. Chińczycy znieważali tybetańskich delegatów i grozili im użyciem siły; Tybetańczycy stali się praktycznie więźniami. Na tym skończyły się dyskusje; wbrew twierdzeniom strony chińskiej, członkom delegacji tybetańskiej uniemożliwiono kontakt z rządem w Lhasie. Kazano im wybierać: albo podpiszą przedstawioną „Ugodę”, albo wezmą na siebie odpowiedzialność za natychmiastowy atak wojsk chińskich na Lhasę.

23 maja 1951 roku, pod przemożną presją Chińczyków i bez możliwości powiadomienia swojego rządu, delegacja tybetańska podpisała „Ugodę między Centralnym Rządem Ludowym i Lokalnym Rządem Tybetu, dotyczącą warunków pokojowego wyzwolenia Tybetu”. Delegaci uprzedzili Chińczyków, iż składają podpisy jedynie we własnym imieniu, nie mają bowiem prawa do zawierania umów, wiążących Dalajlamę bądź rząd. Nie przeszkodziło to Chińczykom w zorganizowaniu uroczystej ceremonii i powiadomieniu świata o zawarciu „ugody” na rzecz „pokojowego wyzwolenia Tybetu”. Pod dokumentem przyłożono nawet sfałszowane przez rząd chiński tybetańskie pieczęcie, by nadać mu pozory autentyczności.

Siedemnaście artykułów „umowy” upoważniało, między innymi, wojska chińskie do wejścia na teren Tybetu, a chiński rząd — do prowadzenia tybetańskiej polityki zagranicznej. „Układ” gwarantował też, iż Chiny nie będą zmieniać istniejącego systemu politycznego w Tybecie ani ingerować w status, funkcje i władzę Dalajlamy i Panczenlamy. Chiny obiecywały Tybetańczykom autonomię oraz poszanowanie ich religii i obyczajów. Reformy wewnętrzne miano wprowadzać po konsultacjach z przywódcami tybetańskimi, bez jakiegokolwiek przymusu.

27 maja 1951 roku Radio Pekin nadało pełen tekst dokumentu, znanego jako „Siedemnastopunktowa Ugoda”. Wtedy też po raz pierwszy usłyszeli o nim Dalajlama i rząd tybetański. W Dromo (gdzie przebywał wówczas Dalajlama) i w Lhasie wiadomości te wywołały szok i powszechne niedowierzanie.

Natychmiast wysłano wiadomość do tybetańskich delegatów w Pekinie, z upomnieniem za podpisanie „Ugody” bez konsultacji z rządem. Polecono im przysłać tekst dokumentu i czekać w Pekinie na dalsze instrukcje. W tym samym czasie nadeszła wiadomość, że przedstawiciel rządu chińskiego, generał Zhang Jin-wu, jest już w drodze do Dromo (przez Indie). W depeszy znalazła się również informacja, że delegaci tybetańscy wracają przez Indie do Tybetu, zaś przewodniczący delegacji jedzie prosto do Lhasy.

Dalajlama i rząd tybetański wstrzymali się z publicznym odrzuceniem „umowy”. Dalajlama wrócił do Lhasy 17 sierpnia 1951 roku z nadzieją na wynegocjowanie z Chińczykami korzystniejszego traktatu.

9 września 1951 roku do Lhasy wkroczyło 3.000 żołnierzy chińskich, a wkrótce potem jeszcze 20.000 ze wschodniego Tybetu i Wschodniego Turkiestanu (Xinjiang). AL-W zajęła miasta Ruthok i Gartok, a następnie Gjangce i Szigace. Okupowano już wszystkie ważniejsze miasta, w tym Lhasę, a do wschodniego i zachodniego Tybetu napływały nowe oddziały — armia chińska kontrolowała praktycznie cały Tybet. W tej sytuacji Chińczycy nie zamierzali prowadzić żadnych negocjacji, zaś Dalajlama nie mógł ani zaakceptować, ani odrzucić żadnej umowy między Tybetem a Chinami. Niemniej, kiedy po raz pierwszy mógł swobodnie dać wyraz swoim poglądom, tj. 20 czerwca 1959 roku (po ucieczce do Indii), oficjalnie odrzucił „Siedemnastopunktową Ugodę” jako „narzuconą tybetańskiemu rządowi i narodowi pod groźbą użycia siły”.

W kwestii „Siedemnastopunktowej Ugody pokojowego wyzwolenia Tybetu” oraz okupacji Tybetu, największe znaczenie mają dwa czynniki: po pierwsze, stopień pogwałcenia prawa międzynarodowego przez wkroczenie AL-W na terytorium Tybetu i, po drugie, konsekwencje podpisania „Ugody”.

Prawo traktatowe opiera się na powszechnie uznawanej zasadzie, która stanowi, iż podstawą zobowiązań tego typu jest dobrowolna i obustronna zgoda układających się stron; dobrowolność zgody decyduje, czy zawarta umowa jest prawomocna. Traktaty zawierane pod przymusem bądź groźbą użycia siły nie mają mocy prawnej — zwłaszcza, gdy przymus stosuje się wobec kraju i rządu, a nie tylko samych negocjatorów. Chińska okupacja wielkiej części terytorium Tybetu oraz jawna groźba ataku na Lhasę w przypadku niepodpisania traktatu czynią „ugodę” nieważną ab initio — to znaczy, że nie mogłaby jej uprawomocnić nawet późniejsza zgoda rządu tybetańskiego.

Wbrew twierdzeniom rządu chińskiego, pomieszczonym w białej księdze, Dalajlama i rząd tybetański nie podpisali aktu „Ugody” dobrowolnie. Sam Mao Zedong napisał w wydanych 6 kwietnia 1952 roku Dyrektywach Komitetu Centralnego KPCh dotyczących kierunku naszej pracy w Tybecie:

„[Nie] tylko dwaj silonowie (tj. premierzy), ale sam Dalaj i większość jego kliki nie kwapią się z uznaniem Ugody i nie zamierzają się z niej wywiązać. […] Jak dotąd nie mamy bazy materialnej do pełnego wprowadzenia w życie postanowień Ugody ani też bazy w postaci poparcia mas lub warstw wyższych”. [Selected Works of Mao Tsetung, t. 5, Foreign Language Press, Pekin, 1977, s. 75]