PRZESIEDLANIE LUDNOŚCI I KONTROLA URODZEŃ

Wprowadzenie

Przesiedlanie ludności cywilnej na teren okupowanego kraju, w myśl czwartej Konwencji Genewskiej z 1949 roku, jest pogwałceniem prawa międzynarodowego. Niemniej praktykę tę stosowało — i stosuje nadal — wiele rządów kolonialnych, okupacyjnych i totalitarnych, by złamać opór przeciwko swej władzy i wzmóc kontrolę nad danym terytorium. Hitler planował przesiedlanie ludności na wielką skalę, Stalin zaś wprowadził podobne plany w życie, czego tragiczne skutki obserwujemy dziś na terenie byłego Związku Radzieckiego.

Od 1949 roku, tj. od czasu inwazji, Chiny stosują taką samą strategię w Tybecie. Jest ona największym zagrożeniem dla przetrwania państwa i narodu tybetańskiego. Poza zalewaniem kraju milionami chińskich osadników, rząd Chin posługuje się również rozmaitymi, przymusowymi środkami kontroli urodzeń, by powstrzymać przyrost populacji tybetańskiej.

Celem tej dwutorowej polityki demograficznej jest obrócenie Tybetańczyków w nic nie znaczącą mniejszość w ich własnym kraju oraz zdławienie oporu przeciwko chińskim rządom. Dlatego też niektórzy obserwatorzy nazywają tę politykę chińskim „ostatecznym rozwiązaniem”.

 

Przenoszenie ludności jako oficjalna strategia

Autorzy chińskiej białej księgi piszą:

„Inne kłamstwo to twierdzenie, iż do Tybetu wyemigrowało wielu Hanów, czyniąc etniczną ludność tybetańską mniejszością”.

Niemniej liczne dowody wskazują, że prawda przedstawia się inaczej. Pierwszy oficjalny sygnał o przenoszeniu ludności chińskiej do Tybetu pochodzi z wydanych w 1952 roku przez samego Mao Zedonga Dyrektyw Komitetu Centralnego KPCh, dotyczących strategii pracy w Tybecie. Postulując zwiększenie liczby ludności w TRA, Mao stwierdza:

„Tybet to wielkie, lecz słabo zaludnione terytorium. Populację należy tu zwiększyć z dwóch czy trzech do pięciu lub sześciu, a następnie do ponad dziesięciu milionów”. [Renmin Ribao, 22 listopada 1952 roku]

29 sierpnia 1959 roku Dalajlama powiedział członkom Międzynarodowej Komisji Prawników:

„W 1955 roku, tuż przed powrotem do Lhasy, spotkaliśmy się z Liu Shao-chi, który powiedział Panczenlamie, że Tybet jest wielkim, słabo zaludnionym krajem, Chiny zaś cierpią na nadmiar ludności, którą można by tam osiedlić”.

Premier Zhou Enlai powiedział po inwazji na Tybet:

„Chińczycy są narodem liczniejszym i bardziej rozwiniętym gospodarczo i kulturalnie, lecz na zamieszkiwanych przez nich terenach pozostało niewiele ziemi ornej i bogactw naturalnych, których nie brak na obszarach, zamieszkiwanych przez bratnie narody”.

W lutym 1985 roku ambasada Chin w New Delhi ogłosiła, że rząd chiński zamierza: „zrobić coś w kwestii braku równowagi ekologicznej i niedoboru ludności” nie tylko w Tybecie, ale i w innych „słabo zaludnionych, odległych regionach”. „Miejscowa ludność powinna powitać osadników [chińskich] z otwartymi ramionami […] w ciągu następnych trzydziestu lat populacja w owych regionach wzrośnie zapewne o 60 milionów […] choć możliwy jest i przyrost nawet o sto milionów”. [Movement Westward, Reference Material No. 2, Ambasada ChRL, New Delhi, 4 lutego 1985]

Dwa lata później, w czerwcu 1987 roku, Deng Xiaoping przyznał, że zachęcano Chińczyków do emigrowania do Tybetu, gdyż — jego zdaniem — miejscowa ludność „potrzebuje chińskich imigrantów, jako że dwa miliony rdzennych mieszkańców Regionu Autonomicznego nie jest w stanie eksploatować jego zasobów”. [Relacja Reutera ze spotkania Deng Xiaopinga z byłym prezydentem USA Jimmy Carterem, Pekin, 29 czerwca 1987]

 

Ludność chińska w TRA

W 1983 roku liczba chińskich osadników przenoszonych do środkowego Tybetu zaczęła gwałtownie rosnąć. W maju 1984 roku Radio Pekin poinformowało: „Codziennie [liczby dni nie podano] przybywa do Tybetu i rozpoczyna pracę ponad 60.000 chińskich robotników, którzy mają pomagać w pracach budowlanych na terenie TRA. Będą oni pomagać przede wszystkim w elektryfikacji, budowie szkół i hoteli, ośrodków kulturalnych oraz młynów i fabryk”. [Radio Pekin, godz. 17.00, 14 maja 1984]

Kolejnych 60.000 chińskich „robotników”, w większości z Sichuanu, przybyło do TRA latem 1985 roku. [China’s Population, Pekin, 1988] W roku 1991 Chiny ogłosiły, że „[do Tybetu] przybywają fachowcy z Chin do pracy na różnych budowach; projekt ten obejmie około 300.000 robotników”. [Bejing Review, 21-27 stycznia 1991]

27 września 1988 roku Times of India z New Delhi zacytował wypowiedź Mao Rubaia, wówczas wiceprzewodniczącego rządu TRA, który stwierdził, że na terenie Regionu mieszka milion chińskich osadników (nie licząc personelu wojskowego).

W 1985 roku w samej Lhasie mieszkało 50.000-60.000 Chińczyków. W latach 1985-1988 nowi osadnicy chińscy podwoili liczbę mieszkańców stolicy. Nawet rząd TRA zauważył, że staje się to problemem dla ludności tybetańskiej. W marcu 1989 roku Ngapo Ngałang Dzigme, wiceprzewodniczący chińskiego Krajowego Kongresu Ludowego, stwierdził, że „napływ coraz większej liczby chińskich kupców i osadników do Tybetu (około 100.000 w samej Lhasie) zaburza spokój publiczny”.

 

Ludność chińska w Khamie i Amdo

Obszary Tybetu, nie należące do TRA, znajdują się w prowincji Qinghai oraz — części Khamu i Amdo — w chińskich prowincjach Sichuan, Gansu i Yunnan. Regiony te są największymi skupiskami ludności chińskiej.

Pierwsze chińskie osady powstały tu zaraz po wkroczeniu Armii Ludowo-Wyzwoleńczej w 1949 roku. Liczba chińskich osadników we wschodnim Tybecie była alarmująca już w 1959 roku, kiedy to Chiny tworzyły w Lhasie swój rząd. W 1962 roku zaczęto przysyłać do tego regionu dziesiątki tysięcy chińskich „robotników i fachowców”. Ponieważ ich obecności nie dawało się niczym uzasadnić, Tybetańczycy uznali ich za obciążenie dla gospodarki regionu i doszli do wniosku, że władze chińskie zmierzają do całkowitej sinizacji kraju. Panczenlama stwierdził:

„Utrzymanie jednego Chińczyka w Tybecie kosztuje cztery razy więcej niż w Chinach. Dlaczego Tybetańczycy mają ponosić te koszty? […] Polityka przysyłania tysięcy bezużytecznych ludzi przysporzyła Tybetowi wielu cierpień. Liczba chińskiej ludności w Tybecie zwiększyła się wielokrotnie”.

Według czwartego spisu ludności z 1990 roku w regionach Tybetu nie należących do TRA mieszka 4.972.369 Chińczyków (witym niewielka grupa Mongołów). Wiadomo jednak, że na dwóch zarejestrowanych obywateli pochodzenia chińskiego przypada jeden nie zarejestrowany. Oznacza to, że w tybetańskich regionach Khamu i Amdo nie włączonych do TRA mieszka około 7,4 miliona Chińczyków.

 

Bodźce do osiedlania się w Tybecie

Rząd Chin oferuje szereg udogodnień, mających zachęcić Chińczyków do osiedlania się w Tybecie. Oto typowy wywód, uzasadniający, dlaczego przysługują im lepsze warunki niż Tybetańczykom:

„Nie można oczekiwać, by personel pochodzący z regionów rozwiniętych [czytaj: Chin] odżywiał się tutejszą campą (mąką z prażonego jęczmienia). Ludzie ci potrzebują dobrych domów, szpitali, kin i szkół dla swoich dzieci”. [Wang i Bai: Poverty of Plenty, Londyn, s. 148]

Domy, opieka zdrowotna, ośrodki kulturalne i oświatowe — to tylko część gigantycznych nakładów na chińskich osadników w Tybecie. Dochodzą do nich, między innymi, wysokie dodatki za „pracę na wysokości” i koszty transportu pszenicy i ryżu, które do Tybetu przywozi się ciężarówkami.

Roczne zarobki chińskich pracowników są o 87 proc. wyższe w Tybecie niż w Chinach. Korzyści rosną wraz z czasem, jaki spędza się w Tybecie. Przysługujące Chińczykom urlopy są tutaj znacznie dłuższe. Po osiemnastu miesiącach pracy w Tybecie uzyskuje się prawo do trzymiesięcznych wakacji w Chinach, za które w całości płaci rząd. Chińskim przedsiębiorcom przysługują specjalne zwolnienia podatkowe i niskooprocentowane kredyty, podczas gdy Tybetańczykom, pragnącym założyć jakąś firmę we własnym kraju, trudno zdobyć nawet niezbędne zezwolenia.

 

Kolejne otwarcie TRA dla ludności napływowej

Pod koniec 1992 roku Chiny ogłosiły, że otwierają gospodarkę Tybetu dla zachodnich inwestorów. W rzeczywistości, jedynym celem owej polityki „otwartych drzwi” jest zachęcenie chińskiej ludności do osiedlania się w Tybecie. Rząd chiński od dawna przekonuje do masowej migracji do Tybetu.

Liczne raporty mówią o gorączkowych pracach przy budowie nowych chińskich miast i wiosek w wielu regionach TRA, takich jak Dromo (Yatung), Emagang, Phenpo, Cethang, Toelung, Njemo, Kongpo Ningtri i Maldro Gjama. Uważa się powszechnie, że zostanie do nich przeniesiona duża grupa Chińczyków, wysiedlonych z powodu budowy elektrowni wodnej „trzech wąwozów”. Usuwanie zapór i posterunków z granicy tybetańsko-chińskiej zdaje się potwierdzać te domysły.

 

Kontrola urodzeń, przymusowe aborcje i sterylizacje

W 1984 roku Chińczycy wprowadzili przepis, zezwalający małżeństwom tybetańskim na posiadanie dwójki dzieci. Ogłoszono jednak, iż przepis ów obowiązywać będzie tylko 12 proc. ludności TRA, gdyż nie będą mu podlegać mieszkańcy wiosek i terenów pasterskich. Jednocześnie polecono jednak wymierzać grzywny (od 1.500 do 3.000 yuanów — 400-800 dolarów USA) za urodzenie trzeciego dziecka. Dzieciom „pozalimitowym” nie wydaje się kartek na jedzenie, a ich rodzicom obniża się pobory (nawet o 50 proc.) lub wstrzymuje ich wypłacanie na trzy lub sześć miesięcy.

W Tybecie stosowano i stosuje się nadal wiele przymusowych metod kontroli urodzeń. 5 listopada 1987 roku przewodnicząca Wydziału Planowania Rodziny TRA stwierdziła:

Mamy 104.024 kobiety w wieku rozrodczym; 76.200 z nich jest mężatkami. 22.634 — a więc 30 proc. wszystkich kobiet w wieku rozrodczym — przechodziły już operacje związane z kontrolą urodzeń. Po zapoznaniu, w 1985 roku, mieszkańców regionów wiejskich i pasterskich ze sposobami planowania rodziny, obserwujemy wyraźne zmiany poglądów i liczby urodzeń w tych regionach. W roku 1986 poddano sterylizacji 19 proc. kobiet z Ningri, Lhokhi i Szigace.

Według Wydziału ds. Obywatelskich z Szigace, w lipcu 1990 roku ekipa ze Szpitala Matki i Dziecka odwiedziła ubogie wioski regionu Bhuczung. Jak się okazało, 387 kobiet z tego małego regionu poddano sterylizacji. Ta sama ekipa odwiedziła jeszcze dziesięć obwodów, propagując w nich planowanie rodziny. W rezultacie poddano sterylizacji 1.092 kobiety na 2.419.

Lekarka z kliniki matki i dziecka, Cering Youdon, twierdzi, że w obwodzie Gjaca (Lhokha) 1.000 kobiet stosuje środki antykoncepcyjne a 700 zostało poddanych sterylizacji. W obwodzie tym mieszka 4.000 kobiet w wieku rozrodczym.

W Khamie i Amdo sytuacja jest jeszcze gorsza. Na przykład, wi1983 roku w „Tybetańskim Obwodzie Autonomicznym Gansu Parig” poddano sterylizacji 2.415 kobiet (w 82 proc. Tybetanki). Wi1987 roku poddano sterylizacji 764 kobiety z obwodu Zaczu „Tybetańskiej Prefektury Autonomicznej Kanze”, w tym 660 Tybetanek. Tzw. „zmotoryzowane grupy kontroli urodzeń” odwiedzają wioski i osady pasterzy i zmuszają kobiety do poddawania się aborcji i sterylizacji. Aborcji, a następnie sterylizacji, dokonuje się nawet na kobietach w zaawansowanej ciąży.

Polityka przymusowej kontroli urodzeń w Tybecie jest niekonsekwentna i w znacznej mierze zależy od gorliwości miejscowych urzędników, którym w tej akurat kwestii dano carte blanche.

Biała księga twierdzi:

„Polityka planowania rodziny obejmuje zaledwie 12 proc. ludności tybetańskiej. Rząd zawsze podkreślał, że celem owej polityki jest „przede wszystkim, nadanie rozgłosu, dobrowolność i świadczenie usług”. Przymus, w jakiejkolwiek formie, jest absolutnie wykluczony”.

Słowa te nie zmienią jednak faktów, świadczących o tym, że prawda wygląda inaczej.

 

Ludność tybetańska

Chiny szydzą często z twierdzenia, że ludność tybetańska liczy sześć milionów. „Skąd się wzięło tych sześć milionów? Spadło z nieba?”, zapytał Yang Houdi, dyrektor Departamentu ds. Polityki i Ustawodawstwa Krajowej Komisji ds. Narodowości. Aczkolwiek nie przeprowadzono aktualnego, niezależnego spisu ludności w Tybecie, źródła historyczne mówią, że ludność Tybetu przed chińską inwazją liczyła co najmniej sześć milionów. Chińczycy utrzymują, że liczba Tybetańczyków przekracza cztery miliony. Niemniej nawet z chińskich statystyk wynika, że w 1959 roku wynosiła ona ponad sześć milionów.

Według chińskiego Państwowego Urzędu Statystycznego, w listopadzie 1959 roku ludność TRA liczyła 1.273.969 osób. W tybetańskiej części Khamu, nazywanej wtedy przez Chiny Xikangiem, mieszkało 3.381.064 Tybetańczyków, zaś w Qinghai i innych regionach tybetańskich przyłączonych do Gansu — 1.675.534. Suma tych liczb wskazuje, że ludność tybetańska liczyła wówczas 6.330.567 osób. [People’s Daily, Pekin, 10 listopada 1959]

W lutym 1988 roku Huan Xiang, dyrektor podlegającego Radzie państwa Ośrodka Badań Międzynarodowych, stwierdził: „tylko dwa z sześciu milionów Tybetańczyków mieszkają obecnie w Tybecie (czytaj: TRA), a pozostałe cztery miliony w innych prowincjach Chin”. [Beijing Review, t. 31, nr 7 i 8]

 

Podsumowanie

Na skutek polityki przenoszenia ludności chińskiej do Tybetu, Tybetańczycy czują się dyskryminowani gospodarczo, politycznie i społecznie. Na początku lat osiemdziesiątych Tybetański Rząd Emigracyjny szacował liczbę ludności chińskiej w Tybecie na 7,5 miliona. Dziś jest ona z pewnością znacznie większa.

W Khamie i Amdo najżyźniejsze ziemie i doliny oddano osadnikom chińskim, a Tybetańczyków zepchnięto na tereny jałowe. Niemal wszystkie kluczowe stanowiska administracyjne w Tybecie zajmują Chińczycy. Dotyczy to również przemysłu drzewnego, wydobywczego i innych. O pozycji gospodarczej chińskich osadników niech świadczy kilka przykładów: z 12.827 lhaskich sklepów i restauracji (z wyłączeniem Barkhoru) tylko 300 należy do Tybetańczyków; w Cała Paszo (wschodni Kham) Chińczycy są właścicielami 133 firm, a Tybetańczycy — 15. Stosunek własności wygląda podobnie w innych tybetańskich miastach: w Czamdo — 748 do 92, w Poło Tramo — 229 do 3. Sytuacja jest jeszcze gorsza w miastach Amdo, gdzie, zdaniem angielskiego dziennikarza, Tybetańczycy są już tylko „turystyczną ciekawostką ”.