RELIGIA I TOŻSAMOŚĆ NARODOWA

Wprowadzenie

Pierwszą religią Tybetu był bon, utworzony przez Szenraba Miło z Szangszungu w zachodnim Tybecie. Wraz z pojawieniem się buddyzmu zaczęły słabnąć wpływy bonu, lecz istnieje on do dziś i jest praktykowany przez uchodźców tybetańskich w Indiach i Nepalu. Głównymi klasztorami bonu w Tybecie były Taszi Menri, Jungdrungling i Kharna. Z czasem bon adoptował wiele aspektów buddyzmu, zaś buddyzm tybetański wiele czerpał z bonu.

Buddyzm zaczął rozwijać się w Tybecie w VII wieku pod patronatem rodziny królewskiej. Kiedy w 1642 roku władzę objęli dalajlamowie, rozpoczęła się era „harmonijnego połączenia religii i polityki”. Przez następne trzy i pół wieku dziesięciu kolejnych dalajlamów sprawowało w Tybecie władzę duchową i świecką.

Kilkuwiekowy patronat tybetańskich królów i rządy dalajlamów wywarły olbrzymi wpływ zarówno na sam kraj, jak i jego mieszkańców. Buddyzm był dla Tybetańczyków czymś więcej niż tylko systemem wierzeń — zmienił ich całą kulturę i cywilizację i stał się treścią ich życia. Przenikał każdy aspekt życia codziennego, stwarzając stopniowo społeczną strukturę, która wiązała naród z ojczyzną. Spośród wszystkich więzi, które czynią Tybetańczyków narodem, religia jest bez wątpienia najsilniejszą.

Przez całe wieki tybetańscy mistrzowie i uczeni studiowali, praktykowali, objaśniali, ochraniali i wykładali swoją religię oraz jej społeczne i duchowe aspekty we wszystkich regionach Azji, dzielących kulturę tybetańską — między innymi w Mongolii.

XIV Dalajlama mówi, że buddyzm stał się przyczyną „przeobrażenia, które zmieniło historię Tybetu. Pokolenia tybetańskich uczonych studiowały i rozwijały głęboką kulturę, opartą na pierwotnych zasadach i filozofii Dharmy. Wieki ich ofiarnej pracy przyniosły niezwykłe owoce — jedyne w swoim rodzaju pośród literackich i kulturowych osiągnięć ludzkości”.

W każdym miasteczku i w każdej wiosce Tybetu były klasztory, świątynie i pustelnie, a w nich mnisi i mniszki. W każdym domu tybetańskiego buddysty stał ołtarz. Wielkie klasztory, przypominające raczej monastyczne miasta, takie jak Drepung, Sera i Gaden w Lhasie, Taszilhunpo w Szigace, klasztor Sakja w Sakji, Curphu i Mindroling w środkowym Tybecie, Taszi-kjil w Amdo Labrangu, Gaden Dżampaling w Czamdo, Lithang Gonczen i wiele innych, stały się ośrodkami krzewienia wiedzy.

Przed rokiem 1959 istniało w Tybecie ponad 6.259 klasztorów, zamieszkiwanych przez około 592.558 mnichów i mniszek. W świątyniach tych stały tysiące ozdobionych klejnotami posągów ze złota, srebra i innych metali, oraz tysiące czortenów (stup) z metali szlachetnych. Ośrodki te były również bibliotekami, w których, obok religijnych, przechowywano dzieła poświęcone literaturze, medycynie, astrologii, sztuce, polityce itd. — innymi słowy, prawdziwymi skarbcami kultury tybetańskiej.

Tybetańska tożsamość narodowa i religijna stały się nierozłączne. Buddyjski folklor i buddyjskie nauki określały zasady życia całego narodu — święta, uroczystości, pracę, obyczaje, obowiązki rodzinne oraz sprawy wagi państwowej. Aż do okupacji Tybet był dumnym, niezależnym krajem buddyjskim. Mieszkali w nim też muzułmanie, którzy mieli własne meczety (one również ucierpiały z rąk Chińczyków) oraz niewielkie grupki chrześcijan i hinduistów. Wszyscy cieszyli się pełną tolerancją i mieli równe prawa.

 

Gwałcenie swobód religijnych: 1949-1979

Rząd chiński początkowo głosił, że dopóki trwa proces aneksji Tybetu, praktyka religii nie będzie w żaden sposób ograniczana. Formalne zobowiązanie do ochrony i poszanowania religijnej tradycji Tybetu znalazło się nawet w tekście „Siedemnastopunktowej Ugody” z 1951 roku. „Ugoda” głosiła, że tradycyjny status, obowiązki i zakres władzy Dalajlamy nie ulegną żadnej zmianie i że „zgodnie z wytycznymi Ogólnego Programu Chińskiej Ludowej Konferencji Politycznej, chronione będzie prawo do wolności wyznania i przekonań religijnych”.

Niemniej wkrótce potem Chińczycy zaczęli podkopywać tradycyjną strukturę społeczną i religię Tybetu. Ludzi informowano, że „religia jest wrogiem naszej materialistycznej ideologii, a wiara religijna — wiarą ślepą. Powinniście zatem nie tylko wyrzec się takiej wiary, ale i potępić ją”. Mimo że chińska konstytucja i wspomniane obietnice miały stwarzać pozory poszanowania swobód religijnych, od początku było jasne, że Chińczycy chcą zniszczyć tybetańską religię. Rząd chiński oświadczył:

Chińska Partia Komunistyczna uważa, że jej ideologia oraz ideologia religijna nie mogą ze sobą współistnieć i jednocześnie zajmować tego samego miejsca. […] różnicę między nimi [tzn. nauką i religią] porównać można do różnicy między światłem a mrokiem, między prawdą a kłamstwem. Absolutnie nie da się pogodzić wzajemnie sprzecznych poglądów nauki i religii.

Poglądy partii komunistycznej miały obowiązywać wszystkich. Mao Zedong stwierdził: „[…] ależ oczywiście — religia jest trucizną. Ma dwie olbrzymie wady: niszczy rodzaj ludzki […] i hamuje postęp. I Tybet, i Mongolia zostały nią zatrute”.

W połowie lat pięćdziesiątych chińskie władze uświadomiły sobie, że religia jest największą przeszkodą w uzyskaniu kontroli nad Tybetem. I tak na początku 1956 roku zaczęto wprowadzać tzw. „reformę demokratyczną” — najpierw w Khamie i Amdo, a potem (1959) w środkowym Tybecie. Klasztory i świątynie systematycznie plądrowano, a następnie doszczętnie niszczono.

Najpierw budynki klasztorne odwiedzała specjalna ekipa mineralogów, którzy wyszukiwali i zabierali kamienie szlachetne. Następnie pojawiali się metalurgowie, którzy wybierali metalowe przedmioty, wywożone potem wojskowymi ciężarówkami. Później wysadzano ściany i wywożono drewniane belki i filary. Niszczono gliniane posągi, poszukując w nich ukrytych precjozów. I wreszcie, zabierano to, co pozostało — kamienie i deski. W ten sposób wywieziono do Chin setki ton drogocennych posągów religijnych, thanek (zwijanych obrazów), metalowych wizerunków i innych skarbów. Sprzedawano je na międzynarodowym rynku antyków lub przetapiano.

Kiedy grupa Tybetańczyków odwiedziła Chiny w 1982 i 1983 roku, aby odszukać tybetańskie dzieła sztuki, pewien Chińczyk z Pekinu powiedział im, że „większość przedmiotów tybetańskich, przewiezionych do Chin, została zniszczona. Posągi i przedmioty rytualne z czystego złota i srebra znikały natychmiast. Przedmioty z pozłacanej miedzi, stopu, z którego odlewano dzwony, czerwonej miedzi, mosiądzu itp. wywożono do Luyunu, skąd wędrowały do odlewni Szanghaju, Tai Yunu, Sichuanu, Pekinu, Tianjinu itd. W samej odlewni Xi-you Qing-shu Tie (odlewnia metali szlachetnych), położonej o jakieś pięć kilometrów na wschód od Pekinu, przetopiono około 600 ton tybetańskich wyrobów z metalu”. Tybetańczycy dowiedzieli się, że niemal wszystkie przedmioty, które trafiły do innych odlewni, także zostały już przetopione.

Aktom profanacji i zniszczenia towarzyszyło publiczne potępianie religii oraz poniżanie i wyszydzanie duchownych. Teksty palono i mieszano z gnojem, którym nawożono pola, ze świętych kamieni mani (czyli kamieni i płyt z wyrzeźbionymi modlitwami) budowano szalety i chodniki, mnichów i mniszki zmuszano do publicznego uprawiania stosunków płciowych, zrujnowane klasztory i świątynie zmieniano w chlewy i stajnie. Mnichom i mniszkom, głodującym w chińskich więzieniach, kazano „pożywić się u Buddy”.

 

Zniszczenia dokonane przed rewolucją kulturalną

Wbrew twierdzeniom chińskich władz, tybetańską kulturę i religię zaciekle niszczono już w latach 1955-1966, a nie tylko i wyłącznie podczas rewolucji kulturalnej (1966-1976). Potwierdził to 17 lipca 1987 roku Bhuczung, były wiceprzewodniczący tzw. Rządu Ludowego TRA, stwierdzając na konferencji prasowej, że „resztki, które dało się jeszcze zniszczyć”, zniszczono podczas rewolucji kulturalnej w myśl hasła: „Precz z czterema przeżytkami”.

Z 6.259 klasztorów do roku 1976 dotrwało zaledwie osiem. Pośród zniszczonych świątyń znalazły się, między innymi, Samje — pierwszy klasztor w Tybecie, zbudowany w VII wieku, Gaden — pierwszy i najsławniejszy z klasztornych uniwersytetów gelugpów, Sakja — główna siedziba sakjapów, Curphu — jeden z najbardziej czczonych klasztorów kagjupów, Mindroling — jeden z najsłynniejszych klasztorów njingmapów, Menri — pierwszy i najbardziej czczony klasztor bonu. Spośród 592.558 mnichów, mniszek, rinpocze (inkarnowanych nauczycieli) i ngagpów (praktykujących tantrę) ponad 110.000 torturowano i zamordowano, a ponad 250.000 zmuszono do wyrzeczenia się święceń.

Podczas walnego zjazdu Chińskiego Instytutu Tybetologii, który odbył się w 1988 roku, ostatni Panczenlama powiedział:

W zamieszkałych regionach Tybetu zniszczono wszystkie klasztory, w stu procentach. 99 procent zniszczono doszczętnie. Tych siedem czy osiem, które przetrwały, również uszkodzono. Najmniej ucierpiał pałac Potala, ale i tu dokonano pewnych zniszczeń. Dlatego mówię, że zniszczono wszystko.

 

Wolność religii: obrzędowa fasada, 1979-1992

W 1979 roku zaczęto wprowadzać okrzyczany program „liberalizacji”. Przy okazji zbudowano fasadę pozorów, mających świadczyć o wolności religii w Tybecie. Zezwolono na częściową odbudowę wybranych miejsc kultu i praktykowanie niektórych rytuałów — składanie pokłonów, okrążanie miejsc kultu, ofiarowywanie maślanych lampek, recytowanie mantr, obracanie młynów modlitewnych, palenie kadzideł, zawieszanie flag modlitewnych itd. — będących zewnętrznymi aktami oddawania czci i okazywania szacunku. Niemniej propagowanie nauk Buddy jest zakazane, a jeśli udziela się na nie zezwolenia — ściśle kontrolowane.

Istotą buddyzmu jest rozwój duchowy i umysłowy, który osiąga się poprzez studia u wykwalifikowanych lamów, zrozumienie i praktykę. Chińczycy prowadzą kampanię, przedstawiającą tybetańską religię jako mieszaninę zabobonów i ślepej wiary, a nie funkcjonalną i naukową filozofię, którą w istocie jest buddyzm tybetański. W orędziu z 10 marca 1987 roku Dalajlama powiedział:

„Tzw. wolność religii w Tybecie sprowadza się dziś do tego, że władze zezwalają naszym rodakom tylko na praktyki obrzędowe i dewocyjne. Natomiast nauczanie i studiowanie filozofii buddyjskiej podlega oficjalnym i nieoficjalnym restrykcjom. W ten sposób obraca się buddyzm w ślepą wiarę — co doskonale zgadza się z komunistyczną wizją religii”.

Nowa polityka chińska ma doprowadzić do stopniowej, naturalnej śmierci tybetańskiej kultury i religii i sprowadzić Tybetańczyków do roli ciemnego, zabobonnego narodu, nadającego się jedynie do bycia rządzonym i oświecanym przez chińskie władze. W ten sposób Chińczycy starają się uzasadniać i tzw. „wyzwolenie”, i swoje roszczenia wobec Tybetu.

 

Odbudowa i renowacja

Niemal wszystkie projekty odbudowy tybetańskich zabytków sponsorowane przez chińskie władze mają służyć celom politycznym i gospodarczym. Świątynie i klasztory stają się zabytkami dla turystów, a nie żywymi ośrodkami kultury i religii. Poza tym, wbrew twierdzeniom Chińczyków, większość klasztorów — w tym świątynie „sponsorowane przez państwo” — odbudowuje się z inicjatywy Tybetańczyków, którzy wnoszą swą pracę i pieniądze. Fundusze od rządu chińskiego stanowią zaledwie ułamek ponoszonych kosztów. Z drugiej strony, Chiny konfiskują pieniądze klasztorów, pochodzące z opłat za wejście na teren obiektu (narzuconych przez Chińczyków) oraz z datków pielgrzymów. Do odbudowy i renowacji świątyni niezbędne jest pozwolenie chińskiego Urzędu ds. Wyznań. Pozwolenia takie wydawane są bardzo niechętnie i wymagają długotrwałych formalności. Tybetańczycy muszą składać niezliczone podania, wysłuchując za każdym razem pogadanki o negatywnym wpływie religii na „interesy państwa”. Liczba mnichów, którzy mogą mieszkać w owych klasztorach, jest również ograniczana. Są oni tam głównie na pokaz — przede wszystkim jako dozorcy, a nie adepci, którzy studiują i praktykują religię.

W niepodległym Tybecie w klasztornych uniwersytetach kształcili się studenci (od trzech do dziesięciu tysięcy w każdym) z całej Azji środkowej. Studia rozpoczynano w wieku lat osiemnastu, kończono zaś w wieku czterdziestu pięciu. W każdym z uniwersytetów były co najmniej dwa kolegia, mające własną administrację, wydziały i księgi. Przez całe wieki rodziły się w nich krytyczne i twórcze prądy filozoficzne i duchowe.

 

Kontrola nad instytucjami religijnymi

Chińskie władze nie pozwalają, aby owe kolegia — podstawa funkcjonowania uniwersytetów klasztornych — działały w tradycyjny sposób. Ograniczają również liczbę mnichów. Przed inwazją w rejestrach klasztoru Sera figurowało 7.997 mnichów — obecnie może ich być zaledwie trzystu. W Drepungu mieszkało niegdyś 10.000 mnichów — dziś władze chińskie zgadzają się na czterystu. Gaden miało 5.600 mnichów — obecnie może przyjąć najwyżej stu pięćdziesięciu. Rytm klasztornego życia wyznaczają dziś urzędnicy Biura ds. Wyznań, Tybetańskiego Zrzeszenia Buddystów, Komitetu Demokratycznego Zarządzania, Biura Politycznej Edukacji i Dochodzeń Inspektoratu Pracy, Służby Bezpieczeństwa i tym podobnych instytucji.

Władze określiły też kryteria, jakie musi spełniać kandydat, który chce wstąpić do klasztoru: musi więc mieć przynajmniej osiemnaście lat, „kochać” ojczyznę i partię komunistyczną, mieć zgodę obojga rodziców, uzyskać formalne zezwolenie Komitetu Demokratycznego Zarządzania, któremu podlega dany klasztor, zgodę władz lokalnych, zgodę władz okręgu lub prowincji i opinię Biura Bezpieczeństwa Publicznego. Kandydat i jego rodzice muszą mieć „odpowiednią przeszłość polityczną”, pochodzić z określonego obszaru (np. Tybetańczycy z Khamu i Amdo nie mogą wstąpić do klasztoru w Tybecie środkowym), studiować marksizm, zdawać sobie jasno sprawę, że materializm i spirytualizm są wzajemnie sprzeczne itd. itd.

 

Nabór „politycznie pewnych”

Czym kierują się Chińczycy, selekcjonując kandydatów? „Musi- my wychować wielu żarliwych patriotów wszystkich wyznań, którzy akceptują przewodnią rolę partii i rządu, niezachwianie popierają drogę socjalizmu oraz stoją na straży narodowej i etnicznej jedności”; „seminaria muszą prowadzić egzaminy wstępne i przyjmować młodzież o mocnym kręgosłupie patriotycznym […] która osiągnęła już pewien pułap kulturalnego rozwoju”. Zasady te wyłożone zostały w chińskich „Podstawach taktyki i polityki wobec kwestii religii w okresie socjalistycznym”, „Zasadach demokratycznego zarządzania świątynią” itp. Powstaje Komitet ds. Kierowania Buddyzmem Tybetańskim, który ma „nadzorować praktykę buddyzmu w Tybecie (TRA), Qinghai, Sichuanie i Yunnanie [terytoria Amdo i Khamu przyłączone do prowincji chińskich]. Jego głównym zadaniem będzie realizowanie polityki rządu, wychowywanie mnichów i mniszek w duchu patriotycznym oraz nadzór nad kierownictwem klasztorów”.

Istnieją też inne, bardziej subtelne i zdradzieckie metody walki z religią, trudno dostrzegalne dla ludzi z zewnątrz: antyreligijne publikacje i spektakle, ograniczanie nauczania religii, silne akcenty antyreligijne w, marksistowskich z natury, programach nauczania młodzieży tybetańskiej, brak uporządkowanego programu nauczania w klasztorach, brak odpowiednich tekstów i nauczycieli, zmuszanie mnichów do udziału w występach organizowanych dla turystów, stacjonowanie w klasztorach oddziałów paramilitarnych i policyjnych, aresztowanie i torturowanie podejrzanych o niezależne myślenie, umieszczanie w klasztorach informatorów i prowadzenie tam szkoleń politycznych i dochodzeń, zakaz recytowania modlitw napisanych przez Dalajlamę, mimo że nie ma w nich absolutnie żadnych akcentów politycznych, itd. 28 września 1988 roku Panczenlama wezwał do poniechania „administracyjnych ingerencji w życie religijne Tybetu [tj. TRA] i innych regionów, zamieszkiwanych przez ludność tybetańską, i pozostawienia spraw religii samym Tybetańczykom”.

 

Wnioski

Choć Chiny nie bombardują już klasztorów i nie każą ich niszczyć oddziałom Czerwonej Gwardii, nadal dążą do tego samego celu: unicestwienia tybetańskiej religii i kultury. Oficjalny dokument, wydany przez Okręgowy Komitet ds. Propagandy w Ganze (Kanze) pod tytułem Polityka wolności religii, mówi: „Wraz z rozwojem socjalizmu powstał system społeczny, który doprowadzi do naturalnego zaniku religii”. Inny oficjalny dokument z 1991 roku, dotyczący polityki wobec mniejszości i religii, głosi: „Powinniśmy zwalczać tych, których działania dzielą ojczyznę w imię narodowości czy religii. Bez wahania należy podejmować stanowcze kroki, by stłumić w zarodku wszelkie polityczne niepokoje na tle narodowościowym i religijnym, wykorzystując w tym celu władze polityczne, sądownicze, a nawet armię”.

Prowadząc konsekwentną politykę, zmierzającą do zniszczenia religii tybetańskiej, Chiny gwałcą nie tylko Powszechną deklarację praw człowieka, ale i deklarację ONZ o zniesieniu wszelkich form nietolerancji i dyskryminacji bez względu na wiarę i wyznanie. Raporty Międzynarodowej Komisji Prawników z 1959 i 1960 roku mówią:

Komisja stwierdza, że w Tybecie doszło do aktów ludobójstwa; usiłowano zniszczyć Tybetańczyków jako grupę wyznającą określoną religię — niezależnie od okoliczności, akty takie są aktami ludobójstwa.