STATUS TYBETU

Wprowadzenie

W 1949 roku, w chwili inwazji Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, Tybet był faktycznie i prawnie państwem niezależnym. Inwazja ta była aktem agresji na suwerenny kraj i pogwałceniem prawa międzynarodowego. Trwająca do dziś okupacja Tybetu, oparta na obecności setek tysięcy chińskich żołnierzy, jest pogwałceniem prawa międzynarodowego i fundamentalnego prawa Tybetańczyków do niepodległości.

Chiński rząd komunistyczny twierdzi, iż ma prawo „własności” Tybetu. Prawa tego nie opiera jednak na podboju, dokonanym w 1949 roku, ani na przejęciu faktycznej kontroli nad Tybetem bądź wtedy, bądź w roku 1959. Podstawą chińskich roszczeń do owej „własności” nie jest również tak zwana „Siedemnastopunktowa Ugoda Pokojowego Wyzwolenia Tybetu”, którą narzucono Tybetowi w 1951 roku. Chiny uzasadniają swoje roszczenia historycznymi związkami mongolskich i mandżurskich oraz, w mniejszym stopniu, chińskich władców z tybetańskimi lamami. Powołują się na wydarzenia sprzed kilkuset lat, z okresu mongolskiej ekspansji imperialnej (kiedy to cesarze mongolscy władali niemal całą Azją i dużą częścią Europy wschodniej) a później epoki cesarzy mandżurskich, których wpływy, zwłaszcza w XVIII wieku, obejmowały Azję środkową i wschodnią (w tym również Tybet). Nie ulega wątpliwości, iż w pewnych okresach swej długiej historii Tybet podlegał — w różnym stopniu — obcym wpływom: Mongołów, nepalskich Gurkhów, mandżurskich cesarzy Chin i brytyjskich władz Indii. Bywało też, iż to Tybet władał sąsiednimi państwami — w tym również Chinami — bądź wywierał na nie potężny wpływ. Trudno byłoby znaleźć we współczesnym świecie kraj, który w pewnym okresie swej historii nie podlegałby obcej władzy lub obcym wpływom. W przypadku Tybetu zarówno zasięg jak i okres obcej dominacji były niewielkie. Co więcej, związki z władcami mongolskimi, chińskimi i mandżurskimi, choć miały pewne znaczenie polityczne, były natury personalnej i nigdy nie implikowały zjednoczenia ani integracji państwa tybetańskiego z państwem chińskim.

Niezależnie od tego, jak fascynująca jest dawna historia Tybetu, jego status w chwili chińskiej inwazji należy, oczywiście, oceniać na podstawie sytuacji ówczesnej, a zwłaszcza stosunków z Chinami po roku 1911, kiedy to Chińczycy obalili obcą, mandżurską dynastię i stali się panami własnego kraju. Każde państwo może cofnąć się do pewnego okresu swej historii, by usprawiedliwić terytorialne roszczenia wobec sąsiadów. Nie usprawiedliwia ich jednak ani obyczaj, ani prawo międzynarodowe. Czytelnika chińskiej białej księgi Tybet: Prawo własności i prawa człowieka uderzy fakt, iż jej autorzy poświęcają tak mało miejsca i uwagi współczesnej historii Tybetu — mianowicie dekadom poprzedzającym rok 1949. Przyczyna jest jedna: nie istnieją żadne dowody chińskiej władzy lub wpływów w Tybecie w latach 1911-1951 (początek okupacji), które potwierdzałyby chińskie roszczenia. Przeciwnie — wszystkie dowody wskazują, że Tybet był państwem w pełni suwerennym, niezależnym od Chin. Do takiego wniosku przychyla się większość biegłych i uczonych, zajmujących się tą sprawą. Komitet Analiz Prawnych Międzynarodowej Komisji Prawników w rozprawie na temat prawnego statusu Tybetu stwierdza:

Od 1913 do 1950 roku Tybet spełniał warunki państwowości uznawane powszechnie przez prawo międzynarodowe. W roku 1950 istniały: naród, terytorium i niezależny od obcych władz rząd, który sprawował na owym terytorium władzę wewnętrzną. W latach 1913-1950 stosunki międzynarodowe pozostawały w wyłącznej gestii rządu tybetańskiego, a — jak wynika z oficjalnych dokumentów — państwa, z którymi Tybet stosunki takie nawiązał, traktowały go jako niezależne państwo. [Tybet i Chińska Republika Ludowa, Genewa, 1960, ss. 5-6]

Czterdzieści lat niepodległości to okres wystarczająco długi, by społeczność międzynarodowa uznała kraj za niepodległy. Wiele państw, które są członkami Organizacji Narodów Zjednoczonych, cieszyło się niepodległością znacznie krócej. Tymczasem chińska machina propagandowa przedstawia selektywnie i tendencyjnie nawet dawną historię Tybetu, by dowieść swych roszczeń do jego „własności”. A zatem, mimo iż wczesna historia Tybetu nie ma żadnego znaczenia dla jego statusu w przeddzień chińskiej inwazji, uważamy, że warto o niej wspomnieć — choćby tylko po to, by uporządkować fakty.

 

Status Tybetu w latach 1911-1951

Fakt, iż w przeddzień chińskiej inwazji Tybet posiadał wszystkie uznawane przez prawo międzynarodowe atrybuty niepodległego państwa — określone terytorium, zamieszkującą je ludność, rząd oraz zdolność nawiązywania stosunków z innymi państwami — nie podlega dyskusji.

Terytorium Tybetu pokrywa się w zasadzie z geologicznym Płaskowyżem Tybetańskim, którego powierzchnia wynosi około 2,5 miliona kilometrów kwadratowych. W różnych okresach dziejów prowadzono tu wojny i podpisywano traktaty, ustalające dokładne granice.

Ludność Tybetu liczyła w chwili chińskiej inwazji około sześciu milionów. Byli to Tybetańczycy — odrębny naród o długiej historii, bogatej kulturze i tradycji duchowej. Tybetańczycy różnią się od Chińczyków i innych narodów sąsiadujących z Tybetem. Nigdy sami nie uważali się za Chińczyków — co więcej, Chińczycy też nigdy nie uważali Tybetańczyków za Chińczyków (świadczą o tym choćby wzmianki o „barbarzyńcach” w chińskich annałach historycznych).

Rząd Tybetu miał siedzibę w stolicy, Lhasie. W jego skład wchodziły: głowa państwa (dalajlama), gabinet (kaszag), zgromadzenie narodowe (congdu) oraz rozbudowana administracja, zarządzająca rozległym terytorium Tybetu. Sądownictwo opierało się na systemie opracowanym przez Songcena Gampo (VII w.), Dziangczub Gjalcena (XIV w.), V Dalajlamę (XVII w.) oraz XIII Dalajlamę (XX w.); sędziów mianował rząd.

Rząd Tybetu nakładał podatki, emitował własną walutę, prowadził krajową pocztę, wydawał znaczki pocztowe, kierował niewielką armią itd. — a więc zajmował się tym, czym zajmują się zwykle inne rządy.

Ta dawna struktura dobrze służyła Tybetańczykom przez całe stulecia, w XX wieku wymagała jednak reform, by kraj mógł dotrzymać kroku zachodzącym w świecie wielkim przemianom politycznym, społecznym i gospodarczym. Tybetański rząd był zdecentralizowany; liczne okręgi i księstwa Tybetu były w dużym stopniu samorządne. Przyczyniał się do tego ogrom terytorium i brak nowoczesnych systemów komunikacyjnych.

Polityka zagraniczna Tybetu skupiała się na krajach sąsiednich. Tybet utrzymywał stosunki dyplomatyczne, gospodarcze i kulturalne z krajami regionu, takimi jak Nepal, Bhutan, Sikkim, Mongolia, Chiny, Indie Brytyjskie oraz, w niewielkim zakresie, z Rosją i Japonią. O niezależności polityki zagranicznej Tybetu najlepiej chyba świadczy jego neutralność podczas drugiej wojny światowej. Kiedy Japończycy zablokowali strategiczną „drogę birmańską”, mimo silnych nacisków brytyjskich, amerykańskich i chińskich, by przepuścić przez terytorium Tybetu do Chin konwoje z zaopatrzeniem dla wojska, Tybet zmusił aliantów do uszanowania swej zdeklarowanej neutralności.

Chiny twierdzą dziś, że „żadne państwo nigdy nie uznało Tybetu”. Wedle prawa międzynarodowego „uznanie” można uzyskać poprzez formalny akt uznania bądź akty nieformalne, wynikające z praktyki. Zawieranie traktatów, czy nawet samo prowadzenie rokowań, oraz utrzymywanie kontaktów dyplomatycznych — to z pewnością formy uznania. Mongolia i Tybet podpisały akt wzajemnego uznania w roku 1913; Nepal nie tylko podpisywał traktaty pokojowe z Tybetem i miał w Lhasie swego ambasadora, ale także formalnie oświadczył na forum ONZ w 1949 roku, kiedy starał się o przyjęcie do tej organizacji, iż utrzymuje niezależne kontakty dyplomatyczne zarówno z Tybetem, jak i z innymi państwami np. z Wielką Brytanią, Stanami Zjednoczonymi, Indiami i Birmą. Nepal, Bhutan, Wielka Brytania, Chiny i Indie utrzymywały misje dyplomatyczne w stolicy Tybetu, Lhasie. Choć chińska propaganda twierdzi, że misja w Tybecie była oddziałem tzw. Komisji do Spraw Tybetańskich i Mongolskich rządu Guomindangu, to rząd tybetański uważał ją jedynie za misję dyplomatyczną. Jej status nie różnił się niczym od statusu ambasady Nepalu (Nepal miał w Tybecie oficjalnego ambasadora, tzw. wakila czy misji brytyjskiej. Tybetańskie ministerstwo spraw zagranicznych utrzymywało również pewne stosunki ze Stanami Zjednoczonymi: w czasie drugiej wojny światowej prezydent Franklin D. Roosevelt wysłał do Lhasy emisariuszy, którzy zabiegali o pomoc dla aliantów w walce z Japończykami. Podczas debat Zgromadzenia Ogólnego ONZ na temat Tybetu w roku 1959, 1960, 1961 i 1965 wiele państw nazywało Tybet niepodległym krajem, okupowanym wbrew prawu przez Chiny.

 

Kontakty z Republiką Chińską

W latach 1911-1949 Chiny zajmowały dwuznaczne stanowisko. Z jednej strony, rząd Republiki Chińskiej ogłosił jednostronnie w swej konstytucji i notach do państw trzecich, iż Tybet jest prowincją Republiki Chińskiej (jedną z „pięciu narodowości” Republiki). Z drugiej strony, w oficjalnych kontaktach z rządem tybetańskim przyznawał, że Tybet nie jest częścią Republiki. I tak, prezydent Chin wielokrotnie wysyłał listy i posłów do Dalajlamy i rządu tybetańskiego, prosząc, by Tybet „przyłączył się” do Republiki Chińskiej. Listy podobnej treści otrzymywał również rząd Nepalu. I Tybet, i Nepal konsekwentnie odmawiały przyłączenia się do Chin. W odpowiedzi na pierwszy list prezydenta Yuan Shih-kaia, XIII Dalajlama odrzucił zaproszenie do przyłączenia się do Republiki, wyjaśniając uprzejmie, lecz stanowczo, że Tybetańczycy „nie aprobują” chińskiego rządu, ponieważ dopuścił się on wielu niesprawiedliwości, i oświadczył:

„Republikę dopiero co proklamowano i podwaliny państwa są bardzo słabe. Prezydentowi wypada więc dołożyć wszelkich starań, by utrzymać porządek. Co się tyczy Tybetu, to Tybetańczycy są w stanie zabezpieczyć się przed wszelkimi zagrożeniami, nie ma więc powodu, by Prezydent miał się tym niepokoić”. [Guomin Gongbao, 6 stycznia 1913]

W chińskiej białej księdze utrzymuje się, jakoby XIII Dalajlama powiedział wysłannikowi przysłanemu z Pekinu w roku 1913: „Nie zamierzam utrzymywać bliskich kontaktów z Brytyjczykami. […] Przysięgam być lojalny wobec naszego kraju i wspólnie pracować na rzecz szczęścia pięciu narodowości”. W tym samym roku przybyła do Lhasy nieoficjalna delegacja, rzekomo po to, by złożyć XIII Dalajlamie ofiary religijne, faktycznie zaś w celu nakłonienia tybetańskiego przywódcy do negocjacji układu z Chinami. Dalajlama zdecydowanie odrzucił tę propozycję i wezwał do trójstronnych negocjacji w Lhasie.

W 1930 roku przybyła do Lhasy Liu Man-qing, pół Tybetanka, pół Chinka; wizytę tę określano jako „prywatną”. Próbowała przekazać tybetańskiemu rządowi wiadomości od prezydenta, ale Tybetańczycy przyjęli ją bardzo chłodno. W chińskiej białej księdze utrzymuje się, iż w rozmowie z nią Dalajlama dał wyraz swemu przekonaniu, że Tybet jest częścią Chin. Miał jakoby powiedzieć: „Najbardziej pragnę prawdziwego pokoju i zjednoczenia z Chinami” itd. Nie ma na to jednak żadnych historycznych dowodów. Wręcz przeciwnie — oficjalne źródła wyraźnie temu przeczą. Mówią o liście ośmiu pytań, jaką przedstawiono w 1930 roku XIII Dalajlamie w imieniu chińskiego prezydenta, i wymieniają wszystkie jego odpowiedzi.

O stosunkach z Chinami i chińskich wpływach w Tybecie XIII Dalajlama powiedział:

„Dla dobra religijno-politycznego ustroju Tybetu i szczęścia jego poddanych lepiej jest prowadzić negocjacje i zawierać traktaty, gdyż ich owocem będą uzgodnienia, na których można polegać”.

Natomiast o niepodległości Tybetu i przygranicznych terytoriach, których zwrotu domagał się Tybet od Chin, wyraził się następująco:

„Rezultatem tradycyjnego związku „kapłan—opiekun” była szeroka niezależność Tybetu. Pragniemy ją zachować. Uważamy, iż zwrot terytoriów, które utraciliśmy na rzecz obcych, przyniesie długotrwałą stabilizację”. [Zapis wypowiedzi Dalajlamy z piętnastego dnia czwartego miesiąca tybetańskiego roku żelaznego konia (1930)]

Również innym chińskim poselstwom, np. generała Huang Mu-sunga (1934) i Wu Zhong-xina (1940), rząd tybetański jasno oświadczał, że Tybet był, jest i zamierza pozostać niepodległy. Wypada tu dodać, iż ani chiński rząd, ani „specjalny wysłannik” (Huang Mu-sung) nie mieli żadnego wpływu na mianowanie Radinga Rinpocze regentem po śmierci XIII Dalajlamy. Huang Mu-sung był pierwszym od 23 lat Chińczykiem, któremu oficjalnie zezwolono na wjazd do Tybetu. Tybetańczycy udzielili mu pozwolenia tylko dlatego, iż przybywał złożyć hołd religijny i kondolencje po śmierci XIII Dalajlamy. Huang Mu-sung przybył do Lhasy w kwietniu 1934 roku, w trzy miesiące po objęciu urzędu regenta przez Radinga Rinpocze. Congdu (zgromadzenie narodowe) desygnowało trzech kandydatów na stanowisko regenta: Radinga Rinpocze, Gaden Tripa Jesi Łangdena oraz Phurczoka Rinpocze. Wyboru Radinga Rinpocze dokonano podczas ceremonii ciągnięcia losów, przeprowadzonej przed posągiem Awalokiteśwary w pałacu Potala. [Thupten Tenthar Lhawutara: Bod kji Lo rGjus Rig gNas dPjad gżi’i rGju cz’a bDams BsGrigs, t. 12, People’s Publishing House, Pekin 1990]

Chińczycy utrzymują w białej księdze, że w 1931 i 1946 roku rząd tybetański wysłał swych przedstawicieli na obrady chińskiego zgromadzenia narodowego do Nanjingu. Faktycznie, w 1931 roku Dalajlama mianował Khenpo Kunczoka Dziungne oficerem łącznikowym i polecił mu założyć tymczasowe biuro w Nanjingu i utrzymywać kontakty z rządem chińskim. W 1946 roku wysłano do Delhi i Nanjingu tybetańską misję, która miała pogratulować Wielkiej Brytanii, Stanom Zjednoczonym i Chinom zwycięstwa aliantów w drugiej wojnie światowej. żaden z Tybetańczyków nie został jednak upoważniony do udziału w jakimkolwiek chińskim zgromadzeniu narodowym. 29 sierpnia 1959 roku Dalajlama wyjaśnił Komitetowi Analiz Prawnych Międzynarodowej Komisji Prawników: „Oficjalnie nie brali oni [tybetańscy delegaci] udziału w zgromadzeniu. Kiedy do naszego rządu dotarły informacje [chińskiej] propagandy, polecono im telegraficznie nie uczestniczyć [w żadnych obradach]”.

Co się tyczy Komisji do Spraw Tybetańskich i Mongolskich Narodowego Rządu Guomindangu, ją również stworzono tylko na pokaz: istnieje ona zresztą do dziś przy tajwańskim rządzie Guomindangu i utrzymuje, iż jako jedyna sprawuje jurysdykcję nie tylko nad Tybetem, lecz także nad całą Mongolią — również Zewnętrzną, której niepodległość uznano na forum międzynarodowym w 1924 roku. Rząd tybetański nigdy nie uznał tej komisji, nigdy też nie miała ona żadnej władzy; w każdym razie nie nad Tybetem.

 

Debaty Zgromadzenia Ogólnego ONZ

Kiedy w 1949 roku chińska armia komunistyczna zaczęła wkraczać na terytorium Tybetu, rząd tybetański wystosował do ONZ naglący apel o pomoc w powstrzymaniu chińskiej agresji. Wielka Brytania i Indie doradziły Zgromadzeniu Narodowemu niepodejmowanie chwilowo żadnych kroków, by nie sprowokować Chin do ataku na większą skalę. Niemniej dla większości państw chiński atak na Tybet był aktem agresji. Stało się to oczywiste zwłaszcza podczas debat Zgromadzenia Ogólnego ONZ (1959, 1960, 1961 i 1965) poświęconych tej sprawie. Wiele rządów podzielało opinię ambasadora Filipin, który nazwał Tybet „niepodległym państwem” i dodał, że „w przeddzień chińskiej inwazji Tybet z całą pewnością nie znajdował się pod panowaniem żadnego obcego państwa”. Przedstawiciel Nikaragui potępił chińską inwazję na Tybet i stwierdził, że „obywatele Ameryki, urodzeni wolnymi, patrzą z odrazą na każdy akt agresji […] zwłaszcza, gdy dopuszcza się go wielkie państwo wobec państwa małego i słabego”. Przedstawiciel Tajlandii przy- pomniał Zgromadzeniu, że „większość państw stanowczo odrzuca twierdzenie, jakoby Tybet był częścią Chin”. Również rząd Stanów Zjednoczonych skrytykował i potępił chińską „agresję” i „inwazję” na Tybet. Przedstawiciel Irlandii, Frank Aiken stwierdził:

„Przez wiele tysięcy lat, a w każdym razie przez dwa tysiące, (Tybet) był wolny i, jak wszystkie państwa należące do tego Zgromadzenia, w pełni kierował własnymi sprawami. Co więcej, jego swoboda w kierowaniu swoimi sprawami była tysiąckrotnie większa niż wielu z obecnych tu państw”. [UN GA Docs A//PV 898 1960; A//PV 1394, 1401 1965]

Jedynie blok państw komunistycznych popierał Chiny. Oficjalne oświadczenia wygłoszone podczas wspomnianych debat jasno dowodzą, iż Chińczycy mijają się z prawdą, twierdząc, że żadne państwo nigdy nie uważało Tybetu za kraj niepodległy i nie uznało [chińskiej] interwencji militarnej za akt agresji.

 

Wnioski

Chińskie władze, jeżeli nie chcą wypaczać historii, nie mogą zaprzeczyć faktom, świadczącym o tym, że w latach 1911-1951 Tybet był niepodległym państwem. Nawet ostatni przewodniczący chińskiej misji w Lhasie, Shen Tsung-Lien, napisał po opuszczeniu Tybetu w 1948 roku: „Od 1911 roku Lhasa (tzn. rząd tybetański w Lhasie) faktycznie cieszyła się pełną niezależnością”. [Shen T., Liu S.: Tibet and the Tibetans, Nowy Jork 1973, s. 62] Sam Mao Zedong, kiedy podczas Wielkiego Marszu, przebywał w regionach przygranicznych, gdzie Tybetańczycy zapewniali mu pożywienie i schronienie, powiedział: „To nasz jedyny zagraniczny dług. Pewnego dnia będziemy musieli zapłacić Mandżurom (sic) i Tybetańczykom za aprowizację, którą byliśmy zmuszeni od nich brać”. [Snow E.: Red Star over China, Nowy Jork, 1961, s. 214. Podkreślenia dodane.]

 

Dalajlama i panczenlama — geneza tytułów i znaczenie funkcji

W białej księdze czytamy: „W roku 1653 i 1713 cesarze dynastii Qing nadali zaszczytne tytuły V Dalajlamie i V Bainquen (Panczen)-lamie ustanawiając tym samym tytuł oraz polityczny i religijny status dalajlamy i Bainquena Erdini. Dalajlama rządził większą częścią Tybetu z Lhasy, zaś Bainqen Erdini pozostałymi terytoriami z Xigatse (Szigace)”. Twierdzenia te są całkowicie bezpodstawne.

Tybetański uczony i mędrzec Congkhapa (1357-1419) założył szkołę Gelug buddyzmu tybetańskiego (czwartą obok szkół Njingma, Sakja i Kagju). Jego najwybitniejszym uczniem był Panczen Gedun Drup. Trzecia inkarnacja Panczena Gendun Drupa, Sonam Gjaco, został zaproszony na dwór mongolski przez Altan-chana, który nadał mu tytuł „Talai (Dalaj) Lamy”. Tytułem tym zaczęto określać również jego dwie poprzednie inkarnacje. Tak oto powstała linia dalajlamów, a Sonam Gjaco został III Dalajlamą. Chińczycy mijają się więc z prawdą, twierdząc, że tytuł „Dalajlamy” ustanowił sto lat później cesarz mandżurski.

Związek powołany przez III Dalajlamę i Altan-chana był związkiem religijnym. Miał jednak reperkusje polityczne: dwieście lat później, w roku 1642, mongolski książę Guszri-chan pomógł V Dalajlamie (Ngałang Lobsang Gjaco, 1617-1682) stać się najwyższym politycznym i duchowym przywódcą Tybetu. Z kolei V Dalajlama nadał swemu mongolskiemu protektorowi tytuł „Czokji Gjalpo” (Dharma Radża). Od tej chwili kolejni dalajlamowie byli najwyższymi, suwerennymi władcami Tybetu. Politycznej pozycji dalajlamy nie ustalił więc, jak utrzymują Chińczycy w białej księdze, mandżurski cesarz z dynastii Qing, lecz V Dalajlama przy pomocy swego mongolskiego patrona. Na dwa lata przez założeniem dynastii Qing.

Panczen Gedun Drup, nazywany później I Dalajlamą, założył wi1447 roku klasztor Taszilhunpo. Opaci tego klasztoru otrzymywali, ze względu na swą wiedzę, tytuł „Panczen”. V Dalajlama podarował swemu nauczycielowi Panczenowi Lobsang Czokji Gjalcenowi (1570-1662) klasztor Taszilhunpo oraz kilka innych posiadłości. Jego kolejne inkarnacje były rozpoznawane jako następni panczenlamowie; zachowywali oni prawo własności klasztoru i innych posiadłości. Podobnie wyglądała sytuacja wielu innych inkarnowanych lamów, takich jak Sakja, Phagpalha, Dakjab Loden Szerab i inni, którzy otrzymywali nadania od rządu tybetańskiego. Nie miało to jednak żadnego znaczenia politycznego. Wbrew twierdzeniom chińskiej propagandy komunistycznej, panczenlama i inni wysocy lamowie sprawowali jedynie władzę religijną i nie mieli nic wspólnego z polityczną administracją Tybetu. Władzę polityczną w Szigace i Taszilhunpo sprawował gubernator okręgu, mianowany przez rząd w Lhasie.

Tak więc cesarz mandżurski nie odegrał żadnej roli w ustana- wianiu politycznej i religijnej pozycji dalajlamy i panczenlamy.

Po inwazji na Tybet chiński rząd komunistyczny konsekwentnie starał się wykorzystać ostatniego Panczenlamę do prawnego uzasadnienia swej obecności w Tybecie. Mianowano go na szereg stanowisk politycznych i wielokrotnie nalegano, by potępił Dalajlamę i zajął jego stanowisko. Panczenlama odmawiał i w rezultacie przecierpiał wiele lat w więzieniu.

Rząd ChRL, idąc w ślady rządów Guomindangu, utrzymuje, że poprzez swego wysłannika Wu Zhong-xina, odegrał decydującą rolę w wyborze i wprowadzeniu na urząd XIV Dalajlamy. W białej księdze czytamy: „[…] sam fakt, iż do wprowadzenia na urząd XIV Dalajlamy potrzebna była zgoda (chińskiego) rządu narodowego, jest wystarczającym dowodem na to, że w tym okresie (1911-1949) Tybet nie był niezależnym państwem”.

Prawda wygląda tak, iż Dalajlama został wybrany zgodnie z wiekową tradycją i religijnymi wierzeniami Tybetańczyków. Aprobata chińskiego rządu nie była tu do niczego potrzebna, nikt też o nią nie prosił. W 1939 roku, przed przybyciem Wu do Lhasy, regent Rading Rinpocze ogłosił na forum zgromadzenia narodowego imię obecnego Dalajlamy. Kandydata zatwierdzono jednogłośnie. Podczas ceremonii intronizacji, która odbyła się 22 lutego 1940 roku, Wu — podobnie jak posłowie z Bhutanu, Sikkimu, Nepalu i Indii Brytyjskich — nie odegrał żadnej specjalnej roli. Sir Basil Gould, oficer polityczny reprezentujący Indie Brytyjskie, wyjaśnia, iż oficjalna chińska wersja wydarzeń to fikcja, którą przygotowano i opublikowano przed intronizacją. Zmyślona relacja Wu Zhong-xima, na którą powołują się dziś Chiny, odzwierciedla intencje i pragnienia Chińczyków, a nie fakty. Chińscy propagandziści przywołują również relacje chińskiej prasy, która opublikowała zdjęcie Dalajlamy i Wu Zhong-xina, zrobione — jak mówi podpis — podczas intronizacji. Niemniej, według Ngabo Ngałanga Dzigme, wiceprzewodniczącego Stałego Komitetu Narodowego Zgromadzenia Ludowego, zdjęcie to zrobiono kilka dni po intronizacji — podczas audiencji, jakiej udzielił Wu Dalajlama. „Wu, powołując się na tę fotografię, twierdzi, że przewodniczył ceremonii intronizacji. Jest to rażące wypaczenie faktów historycznych”. [Ngabo, Tibet Daily, 31 sierpnia 1989]

 

Wczesna historia

Według tybetańskich kronik, pierwszy król Tybetu panował od 127 roku p.n.e., ale dopiero w VII w. n.e. cesarz Songcen Gampo zjednoczył państwo i uczynił z niego potężne imperium. Tybet stał się polityczną i militarną potęgą; rozpoczął się okres terytorialnej ekspansji, który trwał trzy wieki. Król Nepalu i cesarz Chin ofiarowali swe córki tybetańskiemu monarsze. Małżeństwa z tymi księżniczkami były niezwykle ważne, gdyż przyczyniły się do rozpowszechnienia buddyzmu w Tybecie. Chińska propaganda podkreśla polityczne znaczenie małżeństwa z chińską księżniczką Wu Czeng, konsekwentnie pomijając inne żony Songcena Gampo — zwłaszcza księżniczkę nepalską, której rola i wpływy były zdecydowanie największe.

Król Trisong Decen (który panował w latach 755-797) powiększył tybetańskie imperium, podbijając część Chin. W 763 roku zdobył stolicę Chin Czang’an (obecnie Xian) i zmusił do płacenia Tybetowi corocznej daniny. W roku 783 podpisano traktat, który ustanawiał granice między Tybetem a Chinami. Inskrypcje wyryte na kamiennych słupach u stóp pałacu Potala w Lhasie stanowią świadectwo owych podbojów. Traktat pokojowy zawarty wi821 roku ma szczególne znaczenie, gdyż doskonale oddaje naturę stosunków między oboma mocarstwami. Tekst owego traktatu — w języku tybetańskim i chińskim — wyryto na trzech kamiennych filarach: jeden z nich postawiono w Gungu Meru (wyznaczał granicę między obu państwami), drugi w Lhasie (gdzie stoi do dziś), a trzeci w Czang’anie, stolicy Chin. Cytaty z owego traktatu, które pomieszczono w białej księdze, są niedokładne i wyrwane z kontekstu — spreparowano je tak, by sugerowały, iż rezultatem traktatu było swego rodzaju „zjednoczenie”. Tymczasem jeden z najważniejszych ustępów traktatu stanowi, że: „Tybet i Chiny trwać będą w swych obecnych granicach. Na wschodzie rozciąga się kraj wielkich Chin, na zachodzie zaś, bez żadnej wątpliwości, kraj wielkiego Tybetu. Odtąd z żadnej strony nie będzie gróźb wojny ani podboju”.

Trudno zrozumieć, jak Chiny mogą twierdzić w swej białej księdze, iż owe wydarzenia dowodzą, że „Tybetańczycy i Hanowie (Chińczycy), poprzez mariaż między królewskimi rodami, oraz spotkania, które doprowadziły do zawarcia sojuszy, połączyli się więzami pokrewieństwa, politycznej jedności i przyjaźni, nawiązując bliskie stosunki gospodarcze i kulturalne i kładąc podwaliny zjednoczonego państwa”. W rzeczywistości historyczne zapisy — tak tybetańskie, jak chińskie — przeczą takim twierdzeniom, mówią bowiem o dwóch odrębnych i potężnych imperiach.

W połowie IX wieku państwo tybetańskie uległo rozbiciu na kilka księstw. Uwaga Tybetańczyków skupiła się na Indiach i Nepalu — wpływy religijne i kulturowe tych krajów przyniosły Tybetowi wielkie duchowe i intelektualne odrodzenie.

 

Kontakty z cesarzami mongolskimi (1240-1350)

Mongolski władca Czyngis-chan i jego następcy podbili ogromne połacie Azji i Europy, tworząc imperium rozciągające się od wybrzeży Oceanu Spokojnego po Europę, jedno z największych imperiów w historii. W roku 1207 Mongołowie podbili cesarstwo Tangutów, leżące na północ od Tybetu, a w 1271 ogłosili ustanowienie mongolskiej dynastii Yüan, która miała rządzić wschodnią częścią imperium. W 1279 roku upadła chińska dynastia Sung, władająca południowymi Chinami — tym samym armie mongolskie zakończyły podbój Chin. Chińczycy utrzymują dziś, że dynastia Yüan była dynastią chińską, by poprzeć swe roszczenia do ziem zdobytych przez Mongołów, przede wszystkim — do wschodniej części imperium. W 1240 roku wnuk Czyngis-chana, książę Goden, wysłał ekspedycję do Tybetu i zaprosił na swój dwór jednego z najwyższych hierarchów buddyzmu tybetańskiego, Sakja Panditę Kungę Gjalcena (1182-1251), nawiązując w ten sposób trwałe stosunki między Mongolią i Tybetem. Wtedy też narodził się — jedyny w swoim rodzaju — związek czö-jön (kapłan-opiekun). Następca Goden-chana, Kubilaj-chan, przyjął buddyzm tybetański i obrał za swego duchowego nauczyciela bratanka Sakja Pandity, Drogona Czoegjal Phagpę. Związek czö-jön sprawił, iż Kubilaj-chan uczynił buddyzm religią państwową, Phagpa zaś stał się najwyższym duchowym autorytetem imperium. W roku 1254, na znak wdzięczności, Kubilaj-chan ofiarował swemu tybetańskiemu lamie polityczną władzę nad Tybetem, nadając mu liczne tytuły.

Po pierwszych przyszły kolejne, liczne związki czö-jön pomiędzy mongolskimi książętami a tybetańską arystokracją i lamami. Ten jedyny w swoim rodzaju związek, spotykany wyłącznie w Azji środkowej, stał się podstawą późniejszych stosunków między cesarzami mandżurskimi i kolejnymi dalajlamami. Związek czö-jön był związkiem czysto personalnym i wyrastał z religijnego oddania opiekuna dla kapłana — trwał nawet wówczas, gdy zmieniał się polityczny status opiekuna. Najlepszym przykładem mogą być tu stosunki mongolsko-tybetańskie, które utrzymywano jeszcze przez wiele lat po upadku dynastii Yüan.

Jednym z najistotniejszych elementów związku czö-jön była ochrona, jaką zapewniał lamie opiekun w zamian za nauki religijne i błogosławieństwa, a nie za posłuszeństwo. Niektóre związki czö-jön nabierały charakteru politycznego — opiekun miał bronić, nawet zbrojnie, lamy i jego nauki lub „szkoły”. Nie oznaczało to, jak sugeruje chińska propaganda, wyższości opiekuna, gdyż był on uczniem lamy i oddawał mu cześć.

Kiedy buddyzm stał się we wschodniej części mongolskiego imperium religią państwową, a Sakja Lama (Phagpa) jej najwyższym duchowym autorytetem, stosunki mongolsko-tybetańskie przybrały charakter „wzajemnej zależności”. Polegała ona na supremacji cesarza w sprawach politycznych a duchowego przywódcy w sprawach religijnych; byli sobie równi a zarazem współzależni. Przywódca duchowy, władający Tybetem, był uzależniony od opieki cesarza i jego wsparcia, cesarz zaś od lamy, który uprawomocniał jego panowanie nad imperium.

Nie da się zaprzeczyć, że cesarze mongolscy mieli wielkie wpływy w Tybecie. Autorzy białej księgi utrzymują, że „w połowie XIII wieku oficjalnie przyłączono Tybet do imperium chińskiej dynastii Yüan”, jednak żaden cesarz mongolski nie próbował bezpośrednio zarządzać Tybetem, który nie płacił nawet podatków mongolskiemu imperium i z całą pewnością nigdy nie był uważany przez cesarzy mongolskich za część Chin.

Tybet zerwał stosunki polityczne z Mongołami w roku 1350, kiedy to tybetański król Dziangczub Gjalcen (panujący w latach 1350-1364) przejął pozycję Sakja Lamów i stał się najpotężniejszym władcą w Tybecie. Dziangczub Gjalcen zerwał z mongolskimi wpływami w administracji, wprowadzając nowy, rdzennie tybetański system. Ustanowił również kodeks prawny Trimjig Szelczej Czonga, Kodeks 15 artykułów) dla królestwa Tybetu. Chińczycy również uniezależnili się od Mongołów i osiemnaście lat później założyli dynastię Ming.

 

Kontakty z cesarzami chińskimi (1368-1644)

Autorzy białej księgi utrzymują, że chińska dynastia Ming „zastąpiła dynastię Yüan, dziedzicząc po niej prawo do władania Tybetem”. Jest to twierdzenie bezpodstawne. Chanowie, czy też cesarze mongolscy nawiązali stosunki z tybetańskimi lamami przed podbiciem Chin. Tybet zerwał kontakty z cesarzami mongolskimi zanim uniezależniły się od nich Chiny. Chińscy cesarze z dynastii Ming nie odziedziczyli po Mongołach żadnych zobowiązań. Co więcej, chanowie mongolscy utrzymywali religijne i kulturalne więzy z Tybetem, często w postaci związków czö-jön, jeszcze przez setki lat.

Nawet gdyby Mongołowie mieli wpływ na politykę Tybetu, chińskie pretensje do mongolskiego dziedzictwa wydają się co najmniej dziwne — istnieje przecież niezależna Mongolia Zewnętrzna, jedyny prawowity przedstawiciel narodu i państwa mongolskiego.

Kontakty między Tybetem a Chinami dynastii Ming były bardzo rzadkie i ograniczały się do wizyt lamów z różnych, często rywalizujących ze sobą klasztorów. Chińscy cesarze nadawali lamom tytuły honorowe i hojnie ich obdarowywali. Tybetańskie kroniki z XV, XVI i XVII wieku odnotowują owe wizyty, nie ma w nich jednak żadnych wzmianek o jakimkolwiek politycznym uzależnieniu Tybetu lub jego władców od Chin czy cesarzy dynastii Ming. Rząd chiński utrzymuje w swej białej księdze, iż wizyty tych lamów stanowią dowód władzy dynastii Ming nad Tybetem. Skoro jednak żaden z tych lamów nie rządził Tybetem, nawiązywane przez nich kontakty, bez względu na ich naturę, w żaden sposób nie mogły wpłynąć na status i niezależność Tybetu.

Od 1350 roku Tybetem władali książęta z Phagmodru, a od roku 1481 — dynastia Rinpung. W 1406 roku książę Phagmodru, Dakpa Gjalcen, odrzucił zaproszenie cesarza do złożenia wizyty w Chinach. Fakt ten doskonale ilustruje niezależność tybetańskich władców. Od 1565 roku do objęcia władzy przez V Dalajlamę w roku 1642 (na dwa lata przed upadkiem dynastii Ming) władzę w Tybecie sprawowali królowie z Cangu. Zachowały się świadectwa sporadycznych kontaktów dyplomatycznych między nimi a cesarzami dynastii Ming, jednak ci ostatni nie mieli żadnego wpływu na monarchów tybetańskich, ani tym bardziej władzy nad nimi.

 

Kontakty z cesarzami mandżurskimi (1639-1911)

W 1642 roku V Dalajlama, zwany Wielkim, wspomagany przez swego protektora Guszri-chana, stał się najwyższym politycznym i duchowym władcą zjednoczonego Tybetu. Dla Tybetańczyków był odtąd „Gongsa Czenpo” — „Najwyższym Władcą”. Jego sława sięgnęła daleko poza granice Tybetu.

V Dalajlama utrzymywał bliskie kontakty nie tylko z Mongołami, lecz również z władcami mandżurskimi. W 1639 roku — jeszcze przed zdobyciem najwyższej władzy politycznej przez dalajlamę, mandżurskim podbojem Chin i utworzeniem dynastii Qing — mandżurski cesarz Tai Tsung zaprosił dalajlamę do swej stolicy, Mukdenu (obecnie Shenyang). Dalajlama, nie mogąc przyjąć zaproszenia osobiście, wysłał do Mukdenu swego posła, którego cesarz traktował z najwyższym szacunkiem. W ten sposób zawarto związek czö-jön pomiędzy dalajlamą i władcami mandżurskimi. Tak jak w przypadku stosunków z cesarzami mongolskimi, więzy między Tybetańczykami i cesarzami mandżurskimi nie obejmowały Chin. Owen Lattimore, pisząc o dynastii Qing, stwierdza: „Faktycznie istniało wtedy imperium mandżurskie, Chiny zaś były jedynie jego częścią”. [Studies in Frontier History] Podbiwszy Chiny i przyłączywszy je do mandżurskiego imperium, cesarz Shunzi zaprosił w 1653 roku V Dalajlamę do złożenia oficjalnej wizyty w stolicy (Pekinie). Na znak szacunku — było to wydarzenie bezprecedensowe — cesarz odbył czterodniową podróż, by wyjechać naprzeciw tybetańskiemu władcy i najwyższemu duchowemu przywódcy wszystkich buddystów Azji środkowej. W.W. Rockhill, amerykański uczony i dyplomata, który spędził wiele lat w Chianch, następująco komentuje ową wizytę dalajlamy:

„(Dalajlamę) przyjmowano z ceremoniałem przynależnym głowie niepodległego państwa. W chińskich źródłach nie ma żadnej wzmianki, która pozwalałaby sądzić, iż traktowano go inaczej. Na tym etapie stosunków z Tybetem cesarz Chin nie mógł sobie pozwolić na kwestionowanie świeckiej władzy Lamy, za którym stały armie Gusri-chana i oddanie całej Mongolii”. [The Dalai Lamas of Lhasa and Their Relations With Emperors of China, 1644-1908, T’oung Pao 11, 1910, s. 37]

V Dalajlama i mandżurski cesarz nadali sobie nawzajem najwyższe tytuły grzecznościowe i potwierdzili łączący ich związek czö-jön. Rząd chiński wspomina w białej księdze jedynie o honorowych tytułach nadanych przez cesarza dalajlamie, zapominając zupełnie o tytułach, które dalajlama nadał cesarzowi.

Według chińskich propagandzistów w ten sposób cesarz mandżurski nadał dalajlamie prawo do władania Tybetem. Celowo mijają się z prawdą, wypaczając właściwy sens owego wydarzenia — wzajemne nadanie honorowych tytułów przez dwóch monarchów. Jeżeli pozycja i władza dalajlamy uzależniona była od cesarskich tytułów, to tak samo pozycja i władza cesarza zależała od tytułów nadanych mu przez dalajlamę.

Przez cały okres panowania dynastii Qing (1644-1911) stosunki między Tybetem i mandżurskimi cesarzami opierały się formalnie na związku czö-jön. Mandżurowie chętnie odpowiedzieli na tybetańskie prośby o pomoc w wyparciu oddziałów Dżungarskich Mongołów czy eskortowaniu inkarnacji VII Dalajlamy do stolicy Tybetu w roku 1720.

W XVIII wieku wojska mandżurskie wkraczały do Tybetu jeszcze trzykrotnie, by chronić go przed inwazją nepalskich Gurkhów (1792) i przywracać spokój po wojnach domowych (1728 ii1751). Za każdym razem robiły to na prośbę Tybetańczyków i za każdym razem powoływano się na związek czö-jön.

W czasie tych dramatycznych wydarzeń Mandżurom udało się zdobyć w Tybecie pewne wpływy, niemniej utracili je, gdy tylko sytuacja wróciła do normy. Nie odegrali żadnej roli podczas walk Tybetańczyków z najeźdźcami z Dżammu (1841-1842), Nepalu (1855-1856) i Indii Brytyjskich (1903-1904). Od połowy XIX wieku mandżurski cesarz (co za tym idzie i ambanowie) odgrywali rolę czysto symboliczną.

Autorzy białej księgi poświęcili wiele uwagi tzw. dwudziestodziewięciopunktowemu edyktowi z 1793 roku, wydanemu przez cesarza Qianlonga, oraz mianowaniu ambanów (ambasadorów). Edykt ów przedstawiono jako cesarski nakaz, dowodzący władzy Mandżurów w Tybecie. W rzeczywistości były to jedynie sugestie, dotyczące zreformowania tybetańskiego rządu, które cesarz przedstawił po zakończeniu wojny z Nepalem. Ambanowie nie byli wicekrólami ani zarządcami, lecz ambasadorami, którzy mieli dbać o mandżurskie interesy i ochraniać dalajlamę w imieniu cesarza.

W 1792 roku, kiedy nepalscy Gurkhowie zaatakowali Tybet, dalajlama poprosił mandżurskiego cesarza o pomoc. Cesarz wysłał potężną armię, która pomogła wyprzeć Gurkhów i wynegocjować tybetańsko-nepalski traktat pokojowy. Ponieważ była to już czwarta prośba rządu tybetańskiego o zbrojną pomoc, cesarz chciał mieć wpływ na politykę Tybetu, by zapobiegać konfliktom, które mogły- by pociągnąć za sobą kolejne prośby o militarną interwencję. „Edykt” i jego „przepisy” były więc sugestiami cesarza-opiekuna, a nie rozkazem władcy. Wynika to zresztą jasno z, adresowanego do VIII Dalajlamy, oświadczenia cesarskiego posła i dowódcy mandżurskiej armii, generała Fu K’ang-ana:

„Cesarz polecił mi, Wielkiemu Generałowi, szczegółowo omówić wszystkie punkty, jeden po drugim. Świadczy to o trosce Cesarza o bezpieczeństwo Tybetu i zapewnienie mu szczęścia po wsze czasy. Nie ma wątpliwości, iż Dalajlama, wdzięczny Cesarzowi, przyjmie owe propozycje po ich przedyskutowaniu i uzgodnieniu. Niemniej, jeśli Tybetańczycy postanowią trwać przy wiekowych zwyczajach, Cesarz, po wycofaniu wojsk, odwoła ambanów i garnizon. Ponadto, jeżeli w przyszłości dojdzie do podobnych wydarzeń, nie będą one rzeczą Cesarza. Tybetańczycy mogą więc sami rozstrzygnąć, co jest dla nich dobre, a co złe, co jest ważkie, a co błahe, i dokonać wyboru”. [Ya Han Chang, Biography of the Dalai Lamas [w:] Bod kji Lo rGjus Rag Rim gju Ji Preng ba, t. 2. Tibet Institute of Social Science, Lhasa, 1991, s. 316]

Tybetańczycy, nie przyjmując ani nie odrzucając punktów za- proponowanych przez cesarza, zaadoptowali te z nich, które uznali za korzystne, pomijając pozostałe. Jak mawiał Panczen Czokji Nima, poprzednik ostatniego Panczenlamy: „Kiedy polityka Chin odpowiadała Tybetańczykom, ochoczo przyjmowali rady ambanów; jeżeli jednak były one sprzeczne choćby z tybetańskimi przesądami, nawet osobista interwencja cesarza nie zdałaby się na nic”. [Diary of Capt. O’Connor, 4 września 1903]

Jeden z najważniejszych punktów cesarskiego edyktu dotyczył rozpoznawania wielkich inkarnowanych lamów, w tym dalajlamów i panczenlamów. Proponowano, by wyboru kandydata dokonywać na podstawie ciągnięcia losów ze złotej urny. To niezwykle ważne zadanie należało do obowiązków rządu tybetańskiego i wysokich lamów, którzy nadal, zgodnie z tradycją, rozpoznawali inkarnacje. I tak, kiedy nadarzyła się pierwsza okazja do użycia urny, tj. pod- czas wyboru IX Dalajlamy, Tybetańczycy z niej nie skorzystali.

Inny artykuł „edyktu” dotyczył roli ambanów. Przypominała ona czasem rolę ambasadorów, w innych okresach — typowych dla protektoratu rezydentów. Najlepiej chyba określił ją Yu Tai w rozmowie (1903) z Mortimerem Durandem, ministrem spraw zagranicznych w rządzie Indii: „[Amban] był w Lhasie jedynie gościem — nie gospodarzem — nie mógł więc pomijać prawdziwych gospodarzy, nie miał też żadnej władzy.” [Sir Percy Sykes: Sir Mortimer Durand: A Biography, Londyn 1926, s. 166]

Huc i Gabet, misjonarze Szpitalnicy, którzy odwiedzili Lhasę w połowie XIX wieku, tak opisują pozycję ambanów: „rząd tybetański przypomina rząd papieski, zaś pozycja chińskich ambasadorów — pozycję ambasadora Austrii w Rzymie”. [M. Huc: Decouverte du Thibet, 1845-1846, 1933, s. 50] Sformułowanie „chińscy ambasadorowie” to często spotykany błąd: cesarze mandżurscy nie mianowali ambanami Chińczyków, lecz Mandżurów lub Mongołów, podkreślając w ten sposób powiązanie tego stanowiska ze związkiem czö-jön, związkiem, z którego Chiny były wyłączone.

Bezprecedensowa inwazja wojsk mandżurskich na Tybet w roku 1908 była punktem zwrotnym w stosunkach między Tybetem a cesarzami mandżurskimi. Do tej pory oddziały cesarskie wkraczały do Tybetu na prośbę dalajlamy lub tybetańskiego rządu, by udzielić im pomocy. Tym razem jednak mandżurski cesarz postanowił zdobyć władzę w Tybecie — przede wszystkim po to, by ograniczyć rosnące wpływy Brytyjczyków. Dalajlama ratował się ucieczką do Indii, a okupacja Tybetu trwała bardzo krótko. Kiedy, w roku 1910, cesarz próbował pozbawić Dalajlamę urzędu, ten ogłosił wygaśnięcie związku czö-jön. Opiekun, atakując swego lamę, pogwałcił jedną z najważniejszych zasad łączącego ich związku.

Kiedy upadło imperium mandżurskie, Tybetańczycy, zaciekle broniący się przed okupantami, zdołali zmusić cesarską armię do złożenia broni. Latem 1912 roku mediacje rządu nepalskiego doprowadziły do zawarcia tzw. „Trzypunktowej ugody” tybetańsko-chińskiej, która była formalnym aktem kapitulacji. Na jej podstawie wycofały się z Tybetu ostatnie oddziały armii mandżurskiej. Po powrocie do Tybetu, 14 lutego 1913 roku, XIII Dalajlama wydał proklamację potwierdzającą niepodległość Tybetu.

 

Kontakty z Indiami Brytyjskimi (1857-1911)

Pod koniec XVIII wieku Brytyjczycy zaczęli dążyć do nawiązania stosunków handlowych z Tybetem. Ponieważ wszystkie państwa regionu Himalajów, blisko związane z Tybetem, zawierały umowy i podpisywały traktaty z Indiami Brytyjskimi, po czym stopniowo przyłączały się do nich, Tybetańczycy obawiali się, iż oni również utracą niepodległość, jeżeli nie przeciwstawią się brytyjskim próbom uzyskania dostępu do Tybetu. XIII Dalajlama robił wszystko, by zachować niezawisłość Tybetu. Jego polityka niweczyła plany Brytyjczyków, którzy bardziej niż czegokolwiek obawiali się wzrostu wpływów Rosji w Tybecie, co mogłoby doprowadzić do zachwiania równowagi sił w Azji środkowej.

Brytyjczycy, nie mogąc porozumieć się z Tybetem, poprosili dwór mandżurski o pomoc w zmuszeniu Tybetańczyków do współpracy. W rezultacie zawarto — bez wiedzy i udziału Tybetu — dwa traktaty brytyjsko-chińskie (1890 i 1893), w których znalazły się klauzule dotyczące Tybetu.

Odrzucenie obu traktatów, jako ultra vires, przez rząd tybetański stało się przyczyną brytyjskiej inwazji na Tybet (1903). Cesarz mandżurski nie przyszedł Tybetowi z pomocą i, jak relacjonuje amban Yu Tai, odżegnał się od wszelkiej odpowiedzialności za działania Tybetańczyków. Oddziały brytyjskie opuściły Lhasę po zawarciu, w tym samym roku, dwustronnego traktatu (tzw. konwencji lhaskiej) z rządem tybetańskim.

Postanowienia konwencji lhaskiej w oczywisty sposób implikują niczym nie ograniczoną suwerenność Tybetu, tak w sprawach wewnętrznych, jak i zagranicznych. W przeciwnym razie, Tybet nie mógłby przekazać Wielkiej Brytanii wymienionych w traktacie uprawnień. W samym dokumencie nie ma żadnej wzmianki o jakichkolwiek stosunkach między cesarzem mandżurskim i Tybetem. Podpisując konwencję lhaską, Wielka Brytania uznała Tybet za kraj władny zawierać traktaty.

Brytyjczycy, próbując nakłonić Chiny do współpracy, przekonali je w roku 1906 do podpisania aktu aprobaty — znów bez udziału Tybetu. Akt ten oraz układ między Wielką Brytanię a Rosją z roku 1907 potwierdzały istnienie sfery wpływów brytyjskich w Tybecie (układ ów wprowadzał również pojęcie chińskiego „zwierzchnictwa feudalnego” nad Tybetem — nie zaakceptowały go nigdy ani Tybet, ani dwór mandżurski). W 1908 roku, podczas mandżurskiej inwazji na Tybet, Wielka Brytania podpisała kolejny traktat z Mandżurami, dotyczący handlu z Tybetem. Znów bez udziału Tybetańczyków.

Lord Curzon, wicekról Indii, tak wypowiedział się na temat, wymyślonego przez Brytyjczyków, „zwierzchnictwa feudalnego”:

„Chińskie zwierzchnictwo feudalne nad Tybetem to konstytucjonalna fikcja — polityczny fałsz, na który zgodziły się obie strony, gdyż był dla nich wygodny. […] Prawdę mówiąc, dwaj chińscy [tzn. mandżurscy] ambanowie są w Lhasie nie wicekrólami, lecz ambasadorami”. [Papers CD 1920, No.66, Go I to IO, 8 Jan. 1903. India Office Library]

 

Kontakty z Indiami

Indie, uzyskawszy niepodległość w 1947 roku, przejęły brytyjską misję dyplomatyczną w Lhasie i odziedziczyły traktatowe uzgodnienia brytyjsko-tybetańskie. Z oficjalnego listu, wystosowanego przez rząd Indii do tybetańskiego ministerstwa spraw zagranicznych, wynika jasno, że uznawały Tybet za niepodległe państwo:

„Rząd Indii z radością przyjmie zapewnienie, iż rząd Tybetu zamierza utrzymywać panujące stosunki na podstawie istniejących już uzgodnień, dopóki w sprawach, które zechce poruszyć jedna ze stron, nie zostaną zawarte nowe uzgodnienia. Stosujemy taką procedurę wobec wszystkich państw, które zawarły — odziedziczone przez Indie — traktaty z rządem Jego Królewskiej Mości”. [Notes, Memoranda and Letters Exchanged and Agreements Signed by the Governments of India and China, t. 2, 1959, s. 39]

 

Samostanowienie

Biała księga mówi o rzekomym chińskim „prawie własności” Tybetu i szeroko omawia zagadnienia związane z prawami człowieka, takie jak prawa społeczne, ekonomiczne i kulturalne. Nie porusza jednak kwestii zasadniczej: prawa narodu tybetańskiego do samostanowienia.

Według prawa międzynarodowego, populacja, która spełnia kryteria „narodu”, ma prawo do samostanowienia. Żaden rząd nie może jej tego prawa odmówić i musi się do niego stosować. W minionych dekadach prawo to stosowano przede wszystkim wobec państw i narodów kolonialnych, niemniej w ostatnich latach zaczęto stosować je również wobec państw, nie mających z kolonializmem nic wspólnego. W świetle prawa międzynarodowego (np. ustaleń Międzynarodowej Konferencji Ekspertów UNESCO na temat Dalszych Studiów nad Koncepcją Praw Narodów) Tybetańczycy z całą pewnością są narodem. Trudno wręcz o lepszy przykład odrębnego, spełniającego wszystkie kryteria narodu: Tybetańczycy są wspólnotą historyczną, językową, kulturową i etniczną, grupą o wspólnej tożsamości i przeszłości, wystarczająco liczną, by zagwarantować uznanie przez społeczność międzynarodową, wreszcie mają instytucje, w których wyrażają się owe wspólne cechy, oraz wolę, by domagać się uznania swego prawa do samostanowienia.

Prawo do samostanowienia to prawo ludu do „swobodnego określenia swego statusu politycznego i swobodnego zapewnienia swego rozwoju gospodarczego, społecznego i kulturalnego”. [Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych, art. 1; oraz Międzynarodowy Pakt Praw Gospodarczych, Socjalnych i Kulturalnych, art. 1] Tybetańczykom odmawia się tego prawa od czasu chińskiego najazdu i okupacji. W świetle prawa międzynarodowego ChRL zobowiązana jest do zezwolenia im na korzystanie z owego prawa.

Realizacja owego prawa prowadzić może do zjednoczenia lub stowarzyszenia się z innym państwem bądź do niepodległości, zaś wyboru — swobodnego wyboru, wolnego od jakichkolwiek nacisków z zewnątrz — musi dokonać sam naród, korzystający z prawa do samostanowienia. Tak więc wybór należy tylko i wyłącznie do Tybetańczyków i Chinom nie wolno się do niego mieszać. Dalajlama od wielu lat nawołuje Chiny do przeprowadzenia plebiscytu, nadzorowanego przez instytucje międzynarodowe, który określi życzenia narodu tybetańskiego. Plebiscyt taki jest jak najbardziej wskazany i całkowicie zgodny z normami prawa międzynarodowego i przyjętym zwyczajem.

 

Uznanie prawa Tybetu do samostanowienia

W 1961 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło Rezolucję nr 1723 (XVI), w której dobitnie uznaje prawo narodu tybetańskiego do samostanowienia. ONZ wezwała również ChRL do zaprzestania „praktyk, pozbawiających naród tybetański podstawowych praw człowieka i wolności, w tym prawa do samostanowienia”. Cztery lata później, w roku 1965, Zgromadzenie Ogólne potwierdziło wszystkie postanowienia wspomnianej rezolucji. [Rezolucja nr 2079 (XX)]

Wcześniej, w roku 1959, pierwszy premier niepodległych Indii, Dżawaharlal Nehru, stanowczo poparł prawo narodu tybetańskiego do samostanowienia. Przemawiając na forum Lok Sabha, niższej izby parlamentu Indii, powiedział: „Ostatnie słowo w sprawie Tybetu powinno należeć wyłącznie do narodu tybetańskiego”.

Ostatnio eksperci, zajmujący się prawami narodów i prawem międzynarodowym, odbyli dwa niezależne od siebie spotkania, by rozważyć roszczenia Tybetańczyków do samostanowienia.

Stały Trybunał Ludów, który w listopadzie 1992 zebrał się na tydzień w Strasburgu, by wysłuchać licznych świadectw i argumentów, stwierdził, iż Tybetańczycy spełniają ogólnie przyjęte kryteria prawne narodu, posiadającego prawo do samostanowienia, „a więc są upoważnieni do korzystania z [owego] prawa”. Trybunał stwierdził również, że „obecność chińskiej administracji na terytorium Tybetu musi być uznana za panowanie obcego państwa nad narodem tybetańskim”. I wreszcie, w orzeczeniu końcowym, Trybunał stwierdził, iż „od roku 1959 Tybetańczycy byli nieprzerwanie pozbawieni prawa do samostanowienia”. [Sesja poświęcona Tybetowi, Orzeczenie, Stały Trybunał Ludów, Strasburg, 20 listopada 1992, s. 15 i s. 23]

Kilka tygodni później, na innej konferencji, nie związanej z obradami Stałego Trybunału Ludów, trzydziestu wybitnych prawników z wielu państw Europy, Afryki, Azji i obu Ameryk — wśród nich największe autorytety w dziedzinie prawa do samostanowienia — obradowało przez cztery dni w Londynie, omawiając zagadnienia, związane z wyegzekwowaniem przez Tybetańczyków prawa do samostanowienia. Po dokładnym zbadaniu dowodów, między innymi chińskiej białej księgi, i po ożywionej dyskusji uczestnicy konferencji uzgodnili treść oświadczenia, w którym stwierdzają, że:

„W świetle prawa międzynarodowego narodowi tybetańskiemu „przysługuje prawo do samostanowienia”; „aparat państwowy ChRL ani władze żadnego innego państwa czy narodu nie mogą odmówić Tybetańczykom [owego] prawa”.

„[O]d czasu operacji wojskowej w latach 1949-1950 Tybet jest okupowany przez ChRL; [chińskie] rządy w Tybecie mają cechy administracji kolonialnej”.

„W przypadku Tybetu, biorąc pod uwagę długą historię jego niepodległości”, roszczenia Tybetańczyków do prawa do samostanowienia, a także do niepodległości, są zgodne z zasadami narodowej jedności i integralności państw”. [Stanowisko Międzynarodowej Komisji Prawników w sprawie Tybetu, Londyn 1993, Londyn, 10 stycznia 1993, ss. 6-8]

W wydanym oświadczeniu uczestnicy konferencji wzywają ONZ i społeczność międzynarodową do podjęcia kroków, które jak najszybciej umożliwiłyby Tybetańczykom korzystanie z prawa do samostanowienia. Podczas obu spotkań — Trybunału Ludów i Międzynarodowej Komisji Prawników — wnikliwie rozważano i dyskutowano argumenty rządu chińskiego (zwłaszcza te, które pomieszczono w białej księdze). Przedstawicieli strony chińskiej zaproszono do udziału w obu konferencjach, lecz rząd chiński zaproszenia te odrzucił. Przedłożył jednak uczestnikom obu spotkań białą księgę i liczne publikacje, w których przedstawia swój punkt widzenia i swoje argumenty.

 

Wnioski

Naród tybetański posiada prawo do samostanowienia — co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Tybetańczycy mają więc prawo do decydowania o swym statusie politycznym, o rozwoju gospodarczym, społecznym i kulturalnym. Nawet jeśli prawo do samo- stanowienia stosuje się przede wszystkim do narodów, pozostających pod dominacją bądź okupacją kolonialną — w pełni dotyczy ono również Tybetańczyków. Nadszedł czas, by ChRL wywiązała się z międzynarodowych zobowiązań i przeprowadziła w Tybecie plebiscyt, nadzorowany przez organizacje międzynarodowe.