Oser: Nocą po powodzi

W nocy lunęło i rozpętała się burza. Zgasły światła i to coś (wielki ekran?), co normalnie świeci naprzeciw teatru księżniczki Wencheng. Wiatr miotał samotnym astrem (na którego mówią tu „pan Zhang”). Pomyślałam, że nie przetrwa nocy. Nagle niebo przecięła błyskawica i rozległ się potworny grzmot. Zamarłam z przerażenia.

Po chwili przestało błyskać, ale lało dalej. Znów rozbłysły światła Potali, przypominające sceniczne reflektory. Na ukrytej w nocnych ciemnościach górze po przekątnej, jakby zawieszone w powietrzu, krzyczały krwistą czerwienią gigantyczne chińskie znaki: „Niech żyje macierz”.

Na przeciwległym stoku powinni napisać: „Człowiek ujarzmia naturę”. Byłoby jeszcze bardziej po chińsku.

 

 

Lhasa, po powodzi w Kjirongu

RACHUNEK BANKOWY

program „Niewidzialne kajdany” 73213000042001026966560001
subkonto Kliniki Stomatologicznej Bencien
46213000042001026966560002

PRZEKIERUJ 1,5% PODATKU