Przyjemne doznanie jest rezultatem prawości, przykrość bierze się z postępowania negatywnego. To naturalna kolej rzeczy, trzeba więc odróżniać cnotę od występku. Wymaga to przede wszystkim zdefiniowania ciała, mowy i umysłu, a następnie rozstrzygnięcia, co decyduje o charakterze tak właściwych, jak szkodliwych działań. Pytacie, co jest najważniejsze? Umysł. Jak powiedziano:
Umysł rządzi wszystkim niczym król,
ciało zaś służy mu do czynienia dobrego i złego.
Ciało i mowa są niczym sługi, wykonujące rozkazy umysłu, ich pana. Póki nie pomyśli on o czymś dobrym lub złym, ciało na pewno tego nie wykona, a mowa nie wyrazi.
Umysł kryje się więc za każdym działaniem, ale czym jest? Istnieje czy też nie?
Z całą pewnością nie może istnieć jak rzecz; nie ma koloru (nie jest biały, żółty, czerwony czy zielony) ani kształtu (kwadratowego, trójkątnego i tak dalej), nie da się go więc zobaczyć. Nie może też zupełnie nie istnieć, gdyż jego pańska świadomość to nasze nieustające myśli i wspomnienia. Niezrównany Rangdziung Dordże powiada:
Nie istnieje, skoro nie widział go nawet Budda,
Nie nie istnieje, skoro stanowi podstawę samsary i nirwany.
Na tym kończą się praktyki wstępne.
Usiądź teraz wygodnie, spokojny i odprężony. Nie ma potrzeby o niczym myśleć. Po prostu spocznij – naturalnie, bez kombinowania. Natura, której doświadczysz, jest wolna o myślenia, wspominania, roztrząsania, przyjemności, przykrości i całej reszty. To sam umysł: jasny, żywy, ostry, nagi. To natura umysłu każdej istoty, jedna z sercem najdoskonalszego przewodnika, twego niedościgłego Lamy, nieodłączna od mądrości Buddów trzech czasów. To mahamudra dharmakaji, świetlista wielka doskonałość, ścieżka z jej owocem, amalgamat pustości i współczucia, i tak dalej. Można nadawać jej różne nazwy, lecz sprowadza się do jednego. Rangdziung Dordże tłumaczy:
Nic nie jest prawdziwe albo fałszywe.
Jak mówi mędrzec: niczym księżyc w wodzie.
Ten zwykły umysł stanowi
Dharmadhatu, Naturę Buddy.
Patrz prosto w to, co się pojawia, i nie próbuj niczego zmieniać. Po prostu trwaj. Zawierają się w tym wszystkie etapy stwarzania i spełniania, powtarzania mantry i wizualizacji. Musisz nauczyć się odróżniać tę praktykę od rozproszenia. W nierozproszeniu i naturalnym odprężeniu jest świadomość, w której nie ma nic do zyskania i nic do stracenia. Rozproszony – nawet nieznacznie – możesz popaść w przyciąganie i odpychanie oraz pozytywne i negatywne działania, stanowiące paliwo samsary. Naucz się odróżniać świadomość od umysłu i myśli: zdaj się na stabilność pierwszej i oczyszczaj drugie, te zasnuwające niebo chmury.
Esencją metod, w których wprowadza się na ścieżkę chorobę, szkodliwe emocje, stan pośredni i ułudę, jest po prostu trwanie w naturalnym stanie.
Nie ma powodu nudzić tu dalszymi szczegółami.
Uczony adept Gangszar Łangpo udzielił tych pouczeń uczniom zebranym w Szedrub Dhargje Ling, szkole Thrangu Taszi Czoling, siódmego dnia szóstego miesiąca roku ptaka i ognia. Mangalam!
Khenpo Gangszar Łangpo (1925–1959 lub 1980) w drugiej połowie lat pięćdziesiątych był jednym z najsłynniejszych i najbardziej niekonwencjonalnych nauczycieli w Khamie. Tuż przed wydaniem przez Mao ostatecznego wyroku na buddyzm w Tybecie jako wzorowy mnich i wybitny uczony bezskutecznie propagował pacyfizm. Potem zmienił się nagle w „szalonego” jogina i wizjonera, najwyraźniej próbując przygotować rodaków na koszmar krwawych represji po upadku powstania i hekatombę rewolucji kulturalnej. Udzielał publicznie esencji najbardziej zaawansowanych, „tajemnych” nauk „zwykłym ludziom” i wzywał do tego wszystkich adeptów, apelując o opuszczenie pustelni i przerwanie medytacji w odosobnieniu. Długo myślano, że szybko zginął w chińskim więzieniu, najprawdopodobniej dożył w nim jednak „odwilży” początku lat osiemdziesiątych.
