Modlę się do Lamy i Trzech Klejnotów.
Błogosławcie, żebyśmy żyli zgodnie z Dharmą.
Ten jogin zaśpiewa wam pomocną pieśń,
Słuchajcie więc uważnie, moi dobrodzieje.
Życie ucieka i jest kruche, nim się obejrzycie,
Skończy się więc śmiercią, moi dobrodzieje.
Umierając, zostawicie tu cały majątek,
Nie róbcie więc głupstw, moi dobrodzieje.
W następnym życiu przyda się wam tylko Dharma,
Przykładajcie się więc do niej, moi dobrodzieje.
Ostatecznym Schronieniem są niezawodne Trzy Klejnoty,
Zanoście więc im ofiary, modlitwy i pochwały, moi dobrodzieje.
Zwracając się do światowych bóstw, czynicie tylko zło,
Nie składajcie więc bezmyślnie krwawych ofiar, moi dobrodzieje.
Własny Lama jest żywym Buddą,
Dobrze więc mu służcie, moi dobrodzieje.
Bliscy są żywymi Dakami i Dakiniami,
Dbajcie więc o rodzinę i przyjaciół, moi dobrodzieje.
Bóstwem Tybetu jest Czenrezik,
Módlcie się więc do niego bez ustanku, moi dobrodzieje.
Wymagającymi opieki ziomkami są istoty w sześciu światach,
Strzeżcie ich więc z miłością i współczuciem, moi dobrodzieje.
Wrogowie, których trzeba zwyciężyć, to pięć trucizn,
Poskromcie je więc za wszelką cenę, moi dobrodzieje.
Piekło stoi na fundamencie zabijania,
Nigdy więc nie odbierajcie życia, moi dobrodzieje.
Główną przyczyną mordowania jest jedzenie mięsa,
Zrezygnujcie więc z niego, moi dobrodzieje.
Czas, jaki spędzacie z bliskimi, zaraz się skończy,
Dajcie więc spokój bezrozumnym swarom.
Mili czy uciążliwi, sąsiedzi są niezbędni,
Nie okazujcie więc im niechęci, moi dobrodzieje.
Bijąc zwierzęta, odbieracie sobie szczęście,
Dbajcie więc o nie, moi dobrodzieje.
Złość szkodzi wam i innym, podcinając korzenie zasługi,
Strzeżcie się więc nienawiści do nieprzyjaciół, moi dobrodzieje.
Przyjaciele z dzieciństwa zmieniają się we wrogów na starość,
Nie przesadzajcie więc z przywiązaniem do druhów, moi dobrodzieje.
Skąpiąc innym, odrodzicie się jako głodne duchy,
Dobrze więc karmcie i odziewajcie swoich podopiecznych, moi dobrodzieje.
Nie poniesiecie w zaświaty skarbów ani strawy,
Nie żałujcie więc biednym i potrzebującym, moi dobrodzieje.
Okazując szacunek rodzicom, gromadzi się wielką zasługę,
Dmuchajcie więc i chuchajcie na ich siwe głowy, moi dobrodzieje.
Palnie lampek na ołtarzach gwarantuje urodę w następnym życiu,
Ofiarowujecie więc światło bóstwom, moi dobrodzieje.
Składanie pokłonów i okrążanie uwalnia od fizycznych przeszkód,
Kłaniajcie się więc i obchodźcie sanktuaria, moi dobrodzieje.
Słowa stanowią źródło wszystkich konfliktów,
Nie mówcie więc bez potrzeby, moi dobrodzieje.
Złe myśli są złodziejem zasługi,
Nie dawajcie więc im przystępu, moi dobrodzieje.
W tych czasach nie można ufać ludziom,
Pokładajcie więc wiarę w Dharmie, moi dobrodzieje.
Jeśli trzeba wam rady, szukajcie jej w słowach Buddy,
Bo najlepiej uczą, co dobre, a co złe, moi dobrodzieje.
Nie liczcie na ludzi, tylko módlcie się do Bóstw,
A wszystko ziści się w zgodzie z Dharmą, moi dobrodzieje.
Czas mi ruszać w drogę,
Uważajcie więc na siebie, moi dobrodzieje.
Choć w tym życiu możemy się już nie spotkać,
Zejdziemy się w następnych żywotach, moi dobrodzieje.
Oby każdy, kto usłyszy tę pieśń,
Dostąpił prawdziwego, niezmiennego szczęścia!
Tymi słowy Ogjen Ciokgjur Lingpa pożegnał się z patronami.
Ciokgjur Lingpa (1829–1870) był jednym z największych tertonów („odkrywców ukrytych skarbów” Padmasambhawy) i motorem ruchu rime, „bezstronnego” renesansu buddyzmu we wschodnim Tybecie.
