Khenpo Ngakczung: Pieśń wołania Lamy z daleka

Ojcze, drogocenny ukochany Mistrzu,

Na wieki stanowiący jedność ze wszystkimi Buddami,

Okaż wiernemu dziecku dobroć i miłość,

Rozmyślnie powracający do świata

Pod postacią niezrównanego Bodhisattwy,

Królu wszystkich Zwycięzców, Longczenpo.

 

Ojcze, Twe błogosławieństwa są pełne mocy,

Jednak w moim umyśle kipią złe uczucia.

Popychane karmą do coraz gorszych czynów,

W tej mrocznej epoce nieszczęsne istoty

Czeka tylko upadek w otchłań niższych światów:

Ojcze Longczenpo, nie skąp mi współczucia!

 

Nigdy nie zrobiłem nic konstruktywnego,

Praktykowałem Dharmę zaprzątnięty ośmioma światowymi sprawami

I nawet nie otarłem się o prawdziwą ścieżkę.

Teraz mogę liczyć wyłącznie na Ciebie:

Ojcze Longczenpo, nie skąp mi współczucia!

 

Ściga mnie Pan Śmierci,

Czekają dni, miesiące albo lata,

Tymczasem ja, wiedziony na manowce rozproszenia,

Mogę nawet nie zauważyć, że tonę w ułudzie:

Ojcze Longczenpo, nie skąp mi współczucia!

 

Za młodu umysł jest niedojrzały,

W kwiecie wieku ciągle zaprzątnięty,

Na starość mogę marzyć o prawdziwej Dharmie,

Wtedy jednak na wszystko będzie za późno:

Ojcze Longczenpo, nie skąp mi współczucia!

 

Chciałbym zostać, jednak nie mam na to wpływu,

Pragnę zabrać dobytek, lecz to niemożliwe,

Liczę na przyjaciół, ale odchodzić będę sam.

To pewne, że prędzej czy później opuszczę ten świat:

Ojcze Longczenpo, nie skąp mi współczucia!

 

Miotany skłonnościami z tego życia,

Jak mam wędrować przez bardo?

Trudno na wiele liczyć, skoro zeszłej nocy

Nie miałem żadnej kontroli nad swoimi snami:

Ojcze Longczenpo, nie skąp mi współczucia!

 

Wszystkie zjawiska samsary i nirwany są bez treści,

To ciało przeminie, nie mając w sobie nic realnego.

Zdaje się prawdziwe, ale zaraz znika

Niczym tęcza widziana na niebie:

Ojcze Longczenpo, nie skąp mi współczucia!

 

Dla Buddów nie mam oddania,

Dla istot nie mam współczucia,

Szaty noszę na pokaz

I dla poklasku golę głowę:

Ojcze Longczenpo, nie skąp mi współczucia!

 

Bez końca słucham nauk, tylko nie wiem po co,

Daję oratorskie popisy, lecz nie umiem się zmienić,

Zamknięty w pustelni, tęsknię za domem i rodziną,

Przewracam oczami, ale nie mam żadnych doświadczeń:

Ojcze Longczenpo, nie skąp mi współczucia!

 

Wytykając innym najdrobniejsze błędy,

Nie dostrzegając własnego zepsucia,

Bez ustanku zwodząc i oszukują,

Przysparzam sobie wyłącznie cierpienia:

Ojcze Longczenpo, nie skąp mi współczucia!

 

Głuchy na to, że nauki Buddy

Trzeba odnieść do własnego umysłu,

Studiując wyłącznie dla profitów i sławy,

Jak miałbym wejść na ścieżkę wyzwolenia?

Ojcze Longczenpo, nie skąp mi współczucia!

 

Udając adepta, pławię się w doczesności,

Przyjmując ofiary od kogo popadnie,

Głupi i beztroski, marnotrawię życie.

Co będzie, gdy wydam ostatnie tchnienie?

Ojcze Longczenpo, nie skąp mi współczucia!

 

Przez to serce rozdziera mi smutek

I modlę się do wszystkich Buddów,

Za każdą istotę z tej mrocznej epoki,

Zwłaszcza za podobne do mnie namiastki praktykujących:

Ojcze Longczenpo, nie skąp mi współczucia!

 

To dziecko nie ma nikogo poza Tobą,

Marnując czas, w radości, bólu i w każdej godzinie

Jestem zdany wyłącznie na Ciebie.

Mistrzu w pałacu przestrzeni niewypowiedzianej szczęśliwości,

Daj mi być z Tobą jednym na wieki!

 

 

Jeśli zadumacie się na tymi słowami, śpiewając je z przejęciem, rychło odczujecie żar i moc błogosławieństwa Lamy.

 

 

 

Khenpo Ngałang Palzang albo Khenpo Ngakczung czy po prostu Ngaga (1879–1941) był jednym z najważniejszych mistrzów dzogcienu swoich czasów.

RACHUNEK BANKOWY

program „Niewidzialne kajdany” 73213000042001026966560001
subkonto Kliniki Stomatologicznej Bencien
46213000042001026966560002

PRZEKIERUJ 1,5% PODATKU