Pokłon Mandziuśriemu!
Jeśli chcecie zwyciężyć na polu bitwy,
Nad chorobą, wrogimi siłami i truciznami umysłu,
Potrzebujecie specjalnych pouczeń o rozpuszczaniu
W ciało, świat i niedwoistość.
Raz, stapianie świata z ciałem
Kiedy ogarnia was przemożny lęk przed wrogimi siłami i nic nie jest mu w stanie zaradzić, dajcie spokój ochronnym kręgom, gniewnym mantrom i innym metodom odpędzania. W jaki sposób ranią niezliczone szkodliwe siły w trzech sferach? Tylko w granicach fałszywego wyobrażenia „krzywdzącego” i „krzywdzonego”. Te określenia biorą się z dualistycznego postrzegania. Gdyby nie lgnięcie, nie działoby się nic złego.
Osoba, która boi się przebywać w pobliżu zwłok zamordowanego, źle zniesie kontakt z nimi. Jeśli jednak nie będzie miała o nich pojęcia, spokojnie zaśnie obok trupa w worku. Nie ulega wątpliwości, że wszystko zależy od naszego umysłu.
Kiedy wyobrażamy sobie, że może stać się nam krzywda, i lękamy tych, którym przypisujemy zdolność jej wyrządzenia, strach – a nie wyimaginowane nieszczęście – staje się źródłem naszego bólu.
Jaki sens ma chowanie się przed lokalnymi duchami albo upiorami, których ciała są li tylko wytworem umysłu? I po co uciekać, skoro wiemy, że nie mogą nam nic zrobić? Kiedy uznajemy je za potwory, nawet bóstwa są demonami, a demony bogami, gdy widzimy w nich zbawców.
Z natury żadna rzecz nie jest wieczna i niezmienna. Dokładnie zbadane, wszystko okazuje się równie niesamoistne i puste. Pożytek i szkoda są wyłącznie konstrukcjami umysłu. Okrutna bestia ze snu może nam zrobić tylko to, czego się boimy. Zrozumiawszy, że krzywdę wyrządzasz sobie sam, dostrzeż ukryte w tym znaczenie.
A potem wyobraź sobie, że wszystko czego się boisz – tak niepoliczalne istoty i rzeczy, jak miejsca, z których się one biorą w całym bezkresnym wszechświecie – w jednej chwili łączy się i rozpuszcza wewnątrz twego ciała. Myśl, że zostaje wchłonięte w to, co nazywasz „sobą”, czarną kulkę wielkości ziarnka grochu pośrodku serca, która – nie mogąc tego pomieścić – rozpada się na maleńkie kawałki i znika bez śladu. Wszystkie zjawiska są nierozdzielne w twoim umyśle, mając jeden smak. Myśl, że nic nie odróżnia ani nie dzieli „siebie” i „innych”.
Uspokój umysł. Skoro wszystko – nie tylko siły godzące w to „ja”, ale także dobre i złe duchy z każdego poziomu bytu, istoty z trzech sfer, cały wszechświat z przyjaciółmi, wrogami i nieznajomymi – stopiło się z tobą w jednym smaku, komu mogłaby stać się krzywda? I kto miałby ją wyrządzić? Zastanów się dobrze i gdy utwierdzisz się w przekonaniu, że nie istnieje żadna szkoda ani korzyść, rozluźnij umysł, pozwalając mu spocząć w naturalnym stanie. Jeżeli rozpoznajesz świadomość, trwaj w niej. Jeśli nie, powiedz sobie: „Niech się dzieje, co chce, niech będzie, co jest, bez żadnej ingerencji”, zostawiając w spokoju otwarty umysł.
Stosuj tę praktykę w odpowiedzi na każdy lęk, związany z zewnętrznym światem. Jeśli to zrobisz, przekonasz się, że strach osłabnie, a gdy nabierzesz doświadczenia w medytacji – zupełnie zniknie.
To pierwsze specjalne pouczenie, które zrodziło się w sekretnej świadomości Miphama Dziampala Gjepy. Ponieważ wskazówki o takiej głębi są niesłychanie rzadkie, powinno się utrzymywać je w tajemnicy.
Dwa, stapianie ciała ze światem
Gdzie szukać przyczyny dolegliwości, na które nic nie pomaga? W samym iluzorycznym ciele. Gdyby go nie było, co miałoby chorować? Ból bierze się z ułomnego postrzegania, które daje wiarę myślom w rodzaju: „to ciało jest moje i w całym wszechświecie należy wyłącznie do mnie”. W istocie jest ono prowizoryczne, uformowane w oparciu o krew i nasienie rodziców. To zbiór nieczystych substancji, delikatnych, nietrwałych cząstek, który bez ustanku się zmienia od chwili poczęcia do śmierci, będąc przez to siedliskiem niezliczonych chorób. Na koniec, bez względu na nasze wysiłki, sczeźnie i zgnije. Zastanów się dobrze i przyjmij to do wiadomości.
Stałe części ciała, takie jak mięso i kości, nie różnią się od zewnętrznego elementu ziemi. Podobnie odpowiednikiem ciepła jest ogień, oddechu – wiatr, a krwi i innych płynów – woda. Organizm choruje z powodu zmian w tych czterech elementach. Choć razem przejawiają się one jako ciało, każdy można dzielić na coraz mniejsze części. Są one rozłączne i wszystkie mogą ulec zniszczeniu. Słabe, kruche, niemające rdzenia, przypominają bąbelki na wodzie, gotowe w każdej chwili prysnąć. Ciało jest pozbawione faktycznej podstawy, fundamentu, ponieważ, poddane szczegółowej analizie, jego składowe okazują się niesamoistne.
Niemniej za sprawą nawykowego utrwalania wyobrażeń, od zawsze postrzegających ciało, zdaje się ono prawdziwe i stanowi podstawę pożytku i szkody, wrota przyjemności i bólu. Choć, dokładnie zbadane, nie istnieje, przejawia się bez końca niczym odbicie księżyca w wodzie, sen albo miraż. Rozmyślaj o tym, aż nabierzesz pewności.
Następnie, aby odciąć lgnięcie do ciała, wykrzyknij „PHET!”, wyobrażając sobie, że wewnętrzne elementy tkanek, kości itd. zostają rozproszone i zmieszane z zewnętrznymi elementami ziem. Kontynuuj, wraz z następnymi PHET łącząc kolejno krew z wodą, ciepło z ogniem i oddech z wiatrem. Na koniec, wypowiadając jeszcze raz PHET, stop umysł z przestrzenią. Trwaj wolny od myśli, niczego nie chwytając.
Między sesjami medytacji raz po raz skupiaj się na myśli, że pięć elementów zewnętrznych jest nierozdzielnie połączonych z pięcioma elementami wewnętrznymi, uwalniając się od efemerycznego ciała i raz na zawsze rozwiązując problemy wywołane przez choroby, niesprzyjające okoliczności, złe duchy czy trucizny.
To drugie specjalne pouczenie, które zrodziło się w sekretnej świadomości Miphama Dziampala Gjepy.
Trzy, stapianie niedualne
Kiedy w umyśle pojawiają się splamienia i pojęciowe myśli, od których nie możesz się w żaden sposób uwolnić, powiedz sobie: wszystko, co się we mnie burzy i kłębi, składa się z przyczyn i warunków, a więc jest niestałe, stanowiąc wytwór dualistycznego postrzegania. Bez tego zostałoby coś w rodzaju przestrzeni. Mnogość zjawisk jest nieprzebrana, my jednak lgniemy do (doświadczającego) ograniczonego umysłu i ciała oraz do (doświadczanych) dobrych i złych rzeczy. Dostrzeż ukryte wady biorącego się stąd zatrzęsienia wyobrażeń.
A potem połącz w jednym smaku własne ciało i umysł, zjawiska, przestrzeń, wszechświat i zamieszkujące go istoty. W tym stanie „to” i „tamto”, myślący i pomyślane – równe, nieograniczone i otwarte niczym przestrzeń – nie są od siebie różne. Podtrzymuj to doświadczenie i trwaj, ile potrafisz, nie myśląc o niczym, rozpuściwszy wszystko w pierwotnej naturze.
Odprężony, praktykuj w ten sposób systematycznie, a myśli zgasną wreszcie same z siebie i w sobie. Zapłonie wewnętrzny ogień szczęśliwości, trawiąc wszystko, co przeszkadza medytacji siamathy i wipasiany.
To trzecie specjalne pouczenie, które zrodziło się w sekretnej świadomości Miphama Dziampala Gjepy.
Jeśli boisz się innych, rozpuść w siebie zewnętrzny świat.
Jeśli doskwiera ci ciało, stop je z elementami świata.
Trwaj w przestrzeni, w której nie ma podziału na „siebie” i „innych”.
Te trzy metody rozpuszczania stanowią najgłębsze pouczenia Mandziuśriego.
Trzy szczególne metody rozpuszczania świata w ciało, rozpuszczania ciała w świat oraz rozpuszczania niedualnego – niezwykle głęboka Dharma – wyłoniły się z oceanu umysłu Dziampala Dordże u stóp góry Dza Dordże Penciuk, dwudziestego trzeciego dnia jedenastego miesiąca w roku ziemi i świni (24 stycznia 1900).
Mipham Rinpocze (1846–1912), uczeń Dziamgona Kongtrula i Dziamjanga Khjence, był filarem „ekumenicznego” ruchu rime i jednym z najsłynniejszych uczonych buddyjskich swojej epoki.
