Trojgiem wrót cześć oddaję Rdzennemu Guru,
Wadżradharze we własnej osobie,
Wszechobecnemu Rangdziungowi Rikpi Dordże –
Błogosław mi, bym umiał opanować ciało, mowę i umysł.
W niezliczonych żywotach folgowałem złym skłonnościom
I choć dane mi było zdobyć wolność, spotkać prawych przyjaciół duchowych
Oraz słuchać ich nauk, wszystko to na marne spływa po mnie bez śladu –
Modlę się, błogosław mi siłą medytacji do położenia temu kresu właściwym antidotum.
Udzielam abhiszek i pouczeń dla zysku,
Wypowiadam słowa Dharmy, owładnięty żądzą i złością, zgubę ściągając na wszystkich,
Wciąż niesyty bogactw, zaszczytów, poważania, sławy i całego zgiełku tego świata –
Lamo, Ty to wiesz! Błogosław mi silną ręką.
Starannie maskując własny egoizm, głośno zachwalam szlachetność,
Postępuję nikczemnie, umiem jednak dobrze zagrać lamę
I mamić tym tłumy –
Lamo, Ty to wiesz! Ze współczuciem patrz na mnie.
Walcząc z uzależnieniem od samsary, przecinając więzy z doczesnymi sprawami,
Widząc nieuchronność przyczyny i skutku oraz wielkość Trzech Klejnotów,
Wygrałem wiarę i zrobiłem krok ku ścieżce –
Lamo, Ty to wiesz! Błogosław mi, aby mój umysł przesiąkł Dharmą.
Miarą wiary i oddania jest widzenie w Lamie Buddy,
Miarą stosowania sedna pouczeń: wyzwolenie u podstawy,
Miarą skuteczności praktyki: życzenie odejścia bez śladu –
Lamo, Ty to wiesz! Błogosław mi, bym ujrzał swą prawdziwą naturę.
Dzięki fundamentowi wiary i oddania, pewnych i niewzruszonych,
Twoja mądrość zlewa się z moim umysłem,
Odsłaniając przede mną nagość spoczywającej w sobie świadomości –
Oby dane mi było praktykować całe życie.
Życie jest krótkie, a mimo to rzeczy mamią przyjemnością,
Ułuda pryska przecież w okamgnieniu,
Zadając ból okrutny i nieznośny –
Błogosław mi, bym zdołał poddać się Dharmie.
Na ścieżce łańcucha myśli za pomyślność mam złe znaki,
Na ścieżce niszczących emocji kąpię się w nektarze trzech trucizn,
Na ścieżce bogów i demonów spełnieniem są mi przeszkody –
Lamo, Ty to wiesz! Błogosław mi doświadczeniem równości wszystkiego.
Pierwotnie pusta, niezrodzona, wolna od więzów, najzupełniej żadna;
Pośród bezmiaru odwiecznej czystości spoczywa sama świadomość,
Stała i nieporuszona –
Chwila jej odkrycia równa się przebudzeniu.
Szukam, nadal jednak jej nie odnalazłem, i modlę się,
Abyś w swym kunszcie, niezmierzonym współczuciu i oświeconej aktywności
Ukazał doskonałą ścieżkę, co wszystkim rodzicom pozwoli
Byt odciąć u samego korzenia.
Mnie zaś, w życiu tym i następnych,
Wspaniały Karmapo, opieką otaczaj,
Abym mógł na zawsze scalić się
Z jednym smakiem jednej sfery Twego umysłu mądrości.
Patrzenie i słuchanie o obrzydliwości postępków oraz pobudek tej epoki rozkładu napawa mnie znużeniem i smutkiem. Postanowiłem więc spisać ten „Lament” jako impuls dla aktywności naszego Nauczyciela, o co nieprzerwanie prosili mnie starsi Lamowie klasztoru Bencien w Khamie.
„Przywołanie pamięci Lamy”, niezwyciężonego, wspaniałego Karmapy, jedynego i najwyższego Schronienia, niezrównanego Buddy, najświetniejszego Pana wszystkich Rodzin, Rangdziunga Rikpi Dordże, napisałem ja, zwykły nosiciel imienia Njenpa w rodzinnym Ugjen Tsemo, w Paro Taksang, Gnieździe Tygrysa, w Bhutanie, piętnastego dnia piątego miesiąca 2042 roku tybetańskiego kalendarza królewskiego, 2 lipca 2015.
Dziesiąty Sangje Njenpa Rinpocze (rocznik 1964), tradycyjnie opat należącego do szkoły kagju klasztoru Bencien we wschodnim Tybecie, jest jednym z pierwszych (i najgruntowniej wykształconych) inkarnowanych lamów „rozpoznanych” na wychodźstwie.
