Klasztor Drepung Gomang – jedna z najważniejszych instytucji monastycznych szkoły gelug buddyzmu tybetańskiego – dyscyplinarnie relegował duchownego, który po raz trzeci został deputowanym tybetańskiego parlamentu na wychodźstwie, i formalnie zakazał swoim mnichom stawania do wyborów.
CZYTAJ DALEJ
Według chińskich mediów tybetańscy mnisi „zaczęli aktywnie studiować pisany i mówiony wspólny język, aby zdobywać wiedzę przydatną w nowoczesnym społeczeństwie”.
CZYTAJ DALEJ
W tym pomyślnym dniu upamiętniającym narodziny, przebudzenie i parinirwanę Buddy Siakjamuniego zanoszę modlitwy i składam najserdeczniejsze życzenia każdemu członkowi naszej globalnej buddyjskiej rodziny.
CZYTAJ DALEJ
Był sobie raz stary człowiek, który miał osła. Kiedy zwierzęciu zachciało się pić, zaprowadził je nad rzekę, bo w chałupie skończył się zapas deszczówki. Wracając do domu, poczuł zmęczenie i postanowił dalej pojechać. Dotarłszy do celu, zorientował się, że zgubił gdzieś podopiecznego.
CZYTAJ DALEJ
Wieczorem, po zakończeniu pracy i powrocie do domu, zdarza się nam oglądać różne rzeczy dla relaksu. Jeśli rozumiemy coś z praktyki Dharmy, nie musi się to z nią kłócić. W przeciwnym razie pogrążymy się po prostu w rozproszeniu. Możemy przecież robić to w zgodzie z Dharmą. Powiedzmy, że patrzymy na różne postaci. Budda nauczał, że wszelkie przejawienia zjawisk są jak sen, iluzja. Zwykle tego nie dostrzegamy, ale możemy się o tym przekonać, na przykład oglądając program rozrywkowy. Zrozumieć, że wszystkie uwarunkowane zjawiska tego świata są – zgodnie z wyjaśnieniami Buddy – jak sen, iluzja. Z doświadczenia wiemy, że dotyczy to każdego z tych obrazków, co może pomóc przezwyciężyć nasze lgnięcie do postrzegania względnych zjawisk jako istniejących realnie.
CZYTAJ DALEJ
Program studiowania kanonu buddyjskiego uczy mnichów realizowania wytycznych sinizacji religii oraz angażowania się w kampanie zrzeszeń buddyjskich szczebla okręgu i prefektury (np. „kochaj swój kraj, kochaj swoją religię, kochaj swoje miasto”) oraz interpretuje pisma i doktryny zgodnie z potrzebami naszych czasów.
CZYTAJ DALEJ
Przed Losarem – przypadającym tym razem 18 lutego Nowym Rokiem tybetańskiego kalendarza królewskiego – oraz wiosennymi wakacjami w Chinach władze chińskie wprowadzały „zakaz wstępu do świątyń dla niepełnoletnich” w różnych regionach Tybetu.
CZYTAJ DALEJ
Podczas jednego z „wieców walki” wodzirej, który maltretował starego mnicha, wykrzyczał: Pasożyty twojego pokroju lubią opowiadać brednie o „czystych krainach Buddy”. Jeśli one faktycznie istnieją, pokaż nam którąś!
CZYTAJ DALEJ
Wszyscy wiemy, że odbieranie życia jest sprzeczne z naukami buddyjskimi. Jak można zabijać zwierzęta dla zabawy, dla przyjemności, dla sportu? To po prostu nie do pojęcia.
CZYTAJ DALEJ
Cudowny wierzchowcu, w lepszych czasach
lubiłeś wałęsać się na skraju lasu
spać w zielonej trawie
CZYTAJ DALEJ
Oby ten dzień inspirował do odnowienia ślubowań służbie pokoju, wzajemnego szacunku i odpowiedzialności za bliźnich oraz środowisko naturalne. Prawdziwy postęp to nie tylko rozwój materialny, ale też pielęgnowanie dobroci, moralności i mądrości w naszych sercach.
CZYTAJ DALEJ
Chińskie media informują o pierwszym sympozjum „studiów nad buddyzmem chińsko-tybetańskim”, które odbyło się na prestiżowym pekińskim Uniwersytecie Tsinghua. Pikanterii absurdalnie ahistorycznej „dyscyplinie studiów” dodaje temat pierwszej konferencji: „dzieje, kluczowe postacie oraz doktryny” njingmapy, najstarszej szkoły buddyzmu tybetańskiego, której podwaliny położyli w VIII wieku indyjscy mistrzowie mahasiddha Padmasambhawa (dla Tybetańczyków „drugi Budda” Guru Rinpocze) oraz opat Śantarakszita pod patronatem tybetańskiego króla Songcena Gampo. Podczas debaty w Samje – pierwszym klasztorze buddyjskim Tybetu – w 792 roku mistrzowie mahajany z Indii pokonali chińskich mnichów, raz na zawsze wiążąc wszystkie szkoły buddyzmu tybetańskiego, ich linie przekazu oraz przekłady pism z południowym, a nie północnym sąsiadem.
CZYTAJ DALEJ
Jakże wyrazista pozostaje mandala Twej cudownej postaci!
Jak dźwięczna melodia głębi głosu Przebudzenia!
Jak żywa znajomość i bliskość Twego umysłu mądrości!
CZYTAJ DALEJ
Masz się nie angażować,
ujmijmy to tak: nie kleić do innych.
Dzięki temu rozwiniesz współczucie
CZYTAJ DALEJ
Gjalcen Norbu – mianowany przez Pekin Panczenlamą po uprowadzeniu chłopca wskazanego zgodnie z tradycją w 1995 roku – powiedział, że rozpoznawanie inkarnacji lamów „wymaga aprobaty” chińskich władz. Tybetańska diaspora uznała, że „fałszywy Panczen” przygotowuje grunt do mianowania przez Pekin następnego Dalajlamy, choć nie ma o nim wzmianki w oficjalnych relacjach.
CZYTAJ DALEJ
„Wezwanym” do Labrangu (i usadzonym w rzędach na klasztornym dziedzińcu wokół chińskiej flagi) partyjnym aparatczykom, urzędnikom państwowym oraz przełożonym męskich i żeńskich świątyń z całej prefektury ogłoszono kampanię „wzmacniania trzech świadomości” (narodowej, obywatelskiej i prawnej) oraz „pięciu chińskich tożsamości” (państwowej, narodowej, kulturalnej, partyjnej i socjalistycznej), zobowiązując tybetańskich duchownych do „wykuwania poczucia wspólnoty narodu chińskiego i sinizowania religii”.
CZYTAJ DALEJ
Chińska policja spaliła flagi modlitewne i „inne przedmioty kultu” w sanktuariach bóstw lokalnych w Gologu (chiń. Guoluo). Według tybetańskich źródeł „tym razem nie karali za odprawianie rytuałów ani nie sinizowali krajobrazu, tylko zapobiegali pożarom”.
CZYTAJ DALEJ
Gjalcen Norbu – w 1995 roku mianowany przez Pekin Panczenlamą po uprowadzeniu chłopca wskazanego zgodnie z tradycją przez Dalajlamę – udzielił abhiszeki Kalaczakry, na którą „zwieziono setki ważnych lamów z całego Tybetu”. W tybetańskiej tradycji buddyjskiej przyjęcie abhiszeki ustanawia „więź” między nauczycielem i uczniami, których od tego momentu łączą formalne zobowiązania. Niektórzy uważają, że władze usiłują w ten sposób „zastawić pułapkę” i wymusić lojalność tybetańskich duchownych wobec „chińskiej marionetki”, która ma pomóc Pekinowi w zachowaniu pozorów tradycyjnych procedur podczas mianowania następnego Dalajlamy. Inni wskazują, że to wątpliwy zabieg, ponieważ faktyczny „przekaz” ma wymiar mentalny, nie fizyczny, więc o jego przyjęciu decyduje wyłącznie nastawienie odbiorcy. „Muchy, które siedzą na ścianach, także są obecne w czasie rytuału, nikt jednak nie sugeruje, że odbierają abhiszekę. Jeśli nie chce się wiązać ślubowaniami z praktyką lub osobą udzielającą przekazu, a z jakiegoś powodu nie wypada wyjść, wystarczy to sobie w duchu powiedzieć i myśleć o czymś innym”.
CZYTAJ DALEJ
Problemy, przed którymi stoi dziś ludzkość, wymagają pozytywnego nastawienia i współczucia. Wierzę, że znajdziemy rozwiązanie, jeśli obudzimy w sobie poczucie odpowiedzialności powszechnej: bezinteresowne pragnienie robienia czegoś dla innych. Tybetańskie słowo, które oddaje się jako „współczucie”, zawiera w sobie determinację i odwagę, niezbędne do wprowadzenia tego zamiaru w życie.
CZYTAJ DALEJ
Pogrążony w ułudzie umysł zmienia się jak błyskawica.
Oby nauki Dharmy stały się lekiem dla przyjaciół,
Z którymi wiążą mnie pęta przywiązania.
CZYTAJ DALEJ