Tybetańczycy skarżą się, że władze chińskie „zabroniły ludziom udzielania pomocy” po nagłej powodzi, która 26 sierpnia spustoszyła Kjirong (chiń. Jilong) i Rasuwę po nepalskiej stronie granicy. „Po trzęsieniu ziemi w Dingri w 2025 roku pomagał cały Tybet. Teraz natychmiast tego zakazali”.
CZYTAJ DALEJ
Według tybetańskich źródeł władze chińskie nie pozwalają już „tworzyć logo i znaków towarowych z buddyjskimi symbolami, tybetańskimi motywami i literami, które zawsze odróżniały nasze produkty i marki”.
CZYTAJ DALEJ
Władze chińskie zabroniły pielgrzymowania w regionie Njenpo Jurce, „świętym” masywie górskim dzielnicy Amdo. „Najpierw w imię ochrony przyrody wysiedlili tybetańskich koczowników. Potem zakazali wstępu, a teraz zabraniają praktykowania tu naszej wiary, nawet zawieszania flag modlitewnych, palenia kadzidła i pielgrzymowania do sanktuariów”.
CZYTAJ DALEJ
Od kwietnia władze lokalne prowadzą kampanię „sinizacji krajobrazu” w Colho (chiń. Hainan), w prowincji Qinghai. W ciągu kilku miesięcy „zdążono rozebrać większość murów modlitewnych”, zakopując kamienie pokryte modlitwami i mantrami. „Ścięto i spalono maszty, na których zawieszano przed tybetańskimi domami flagi modlitewne. Jakby zaszło słońce i nie chciał wstać nowy dzień. Został tylko smutek i ból”.
CZYTAJ DALEJ
W każdej osadzie TRA stacjonuje czterech, pięciu chińskich aparatczyków. Zakrojonej na taką skalę kampanii nie prowadzi się w żadnej prowincji Chin właściwych (nawet jeśli obejmują „autonomiczne” prefektury i okręgi tybetańskie). Urzędnicy prowadzą teczki „swoich” gospodarstw, sondują poglądy polityczne i szacują potencjalne zagrożenia, „upowszechniają język chiński i organizują obchody państwowych świąt”.
CZYTAJ DALEJ
Policja zatrzymała 35 Tybetańczyków za „nielegalne” zbieranie jarca gumbu w okręgu Themczen (chiń. Tianjun), w prowincji Qinghai.
CZYTAJ DALEJ
Pekin powtarza jak katarynka, że Tybetańczycy zażywają bezprzykładnego dobrobytu pod ichnimi rządami. Niech wam będzie, odpowiedzcie tylko na jedno proste pytanie. Skoro Tybetańczycy są wolni i tak strasznie szczęśliwi, dlaczego nie dajecie im paszportów?
CZYTAJ DALEJ
W Draggo, w miejscu, w którym stał wielki posąg Buddy, „Chińczycy kazali zbudować tor wyścigów konnych”.
CZYTAJ DALEJ
Ciągle wieszasz Mao do góry nogami?
Dalej się z tego śmiejesz?
CZYTAJ DALEJ
Gjalcen Norbu – mianowany Panczenlamą przez Pekin po uprowadzeniu chłopca wskazanego zgodnie z tradycją przez Dalajlamę w 1995 roku – poświęcił „koniecznej sinizacji” całe doroczne wystąpienie na forum Ogólnochińskiej Ludowej Politycznej Konferencji Konsultatywnej, ani razu nie wspominając o potrzebach Tybetu ani Tybetańczyków, o których prawa walczył niezmordowanie jego poprzednik.
CZYTAJ DALEJ
Według niezależnych źródeł chińska mobilna aplikacja internetowa Kuaishou zaczęła cenzurować nie tylko portrety czy wzmianki o Dalajlamie, ale także tybetańskojęzyczne posty i „jednoznacznie tybetańskie” obrazy, na przykład tradycyjnych strojów.
CZYTAJ DALEJ
Media algorytmiczne zalała fala tybetańskich protestów po „zbezczeszczeniu ołtarza” bóstw opiekuńczych przez chińskiego turystę. Oburzeni internauci piszą, że wszechobecne kamery, mundurowi i tajniacy najwyraźniej służą „czemuś innemu”, skoro pozwalają i nie reagują na takie występki.
CZYTAJ DALEJ
Tak zwana „turystyka kulturalna” stanowi jeden z „dziewięciu filarów” gospodarki Tybetańskiego Regionu Autonomicznego i dlatego przyjezdni są tu traktowani jak święte krowy, którym wszystko wolno. Także obrażać uczucia religijne, deptać rodzimą kulturę i obyczaj w miejscach świętych dla Tybetańczyków.
CZYTAJ DALEJ
Tybetańczycy publikują w sieci zdjęcia „chińskiej rakiety”, która miała spaść na łąkę w Mangrze (chiń. Guinan), w prowincji Qinghai. „Ludzie obawiają się zatrucia i narzekają, że władze znów nie ogłosiły żadnego ostrzeżenia, choć robią to w chińskich prowincjach”.
CZYTAJ DALEJ
Lhaski pałac Potala znosi was cztery tysiące dziennie. Przyznacie, sporo. Więc może dałoby się ciszej, na paluszkach, grubaski z aparatami na szyjach? Prawdziwy podróżnik, uwierzcie, czyta znaki i rozumie ich treść. Naprawdę sądzicie, że pozwolono by wam na takie bydło w Pałacu Buckingham? W Chinach najwyraźniej tylu już cesarzyków rządowej polityki populacyjnej, że nie ma przed nimi ucieczki.
CZYTAJ DALEJ
Pewnego popołudnia wybrałam się z Wang Lixiongiem na spacer czterema głównymi ulicami przy Barkhorze. To był prawdziwy festiwal: Ludowa Policja Zbrojna, służby specjalne, zastępy krawężników, straż miejska, tajniacy. Wszędzie. Lekko licząc tysiąc osób. Mijając komisariat na Barkhorze, zauważyliśmy kilkudziesięciu żołnierzy ustawionych w dwóch kolumnach. Ćwiczyli ciosy, chwyty, kopnięcia, ściany trzęsły się od bojowych wrzasków, czerwone opaski na czołach (umówmy się, ironicznie) krzyczały: „Budujemy harmonię, jedność armii i społeczeństwa”.
CZYTAJ DALEJ
Zacznijmy od niskich ukłonów dla wszystkich zadawaczy głupich pytań. Internet to prawdziwy dar niebios. Zabolałoby wklepać podobne brednie w wyszukiwarkę i sprawdzić o własnych siłach? Ilekroć zaczynam zgrzytać zębami, piszczycie: „Naprawdę nie wiedziałem! Przecież chcę tylko zrozumieć!”. Zawsze znajdziecie jakieś usprawiedliwienie bezwstydnej głupoty.
CZYTAJ DALEJ
Niech wam tylko nie przyjdzie do głowy, że pudrowaniem można zmienić gówno w złoto. Jak pisze słynny Derong Cering Dhondup, „Ngari, U, Cang, Kham, Amdo, każdy region wiejski i pasterski ma własną architekturę. Nie przeszkadza nam to w wyrzucaniu pieniędzy na modernizację i urbanizację, które często sprowadzają się do groteskowego kopiowania obcych wzorów i owijania ich w tybetański papierek. Marzy się budowanie z lokalnych materiałów i zatrudnianie rodzimych fachowców, którzy wiedzą, skąd są i jak co wygląda”.
CZYTAJ DALEJ
Przeciwnicy pociągów koncentrowali się na niepokojących perspektywach: bezrobociu, obcej inwazji i zamieszaniu, które podkopałoby tradycyjne konfucjańskie wartości. Konflikt między reformatorami a konserwatystami nie dotyczył więc fundamentalnych celów, lecz strategicznego pytania o to, czy kolej wzmocni, czy raczej osłabi tradycyjne status quo. Reformatorzy opowiadali się za nią tylko dlatego, że coraz lepiej rozumieli potęgę i chciwość Europejczyków. Kolej, dowodzili, umożliwi otwieranie nowoczesnych kopalń, które zapewnią surowce przemysłowi obronnemu i paliwo okrętom wojennym, oraz zwiększy mobilność armii, „przydając jednemu żołnierzowi znaczenie dwunastu”. „Żelazny koń” miał napełnić skarbiec państwa i uchronić kraj przed „upokorzeniem”. Nie powiodło się i to. Obce mocarstwa dbały wyłącznie o własne interesy, czy to rywalizując z sobą, czy to zawierając strategiczne sojusze, by zmusić Pekin do uległości. Chiny próbowały negocjować najkorzystniejsze rozwiązania jedynie po to, by przekonać się, że imperialiści bez wahania łamią wszelkie ustalenia, kiedy tylko leży to w ich interesie.
CZYTAJ DALEJ
Władze chińskie usuwają język tybetański z listy przedmiotów egzaminacyjnych w Tybetańskim Regionie Autonomicznym (TRA). Ma to „poprawić zawodowe perspektywy Tybetańczyków, podnosząc ich poziom kulturalny i naukowy”.
CZYTAJ DALEJ
Na przełomie maja i czerwca władze chińskie zrównały z ziemią wielki posąg Padmasambhawy i ponad trzysta stup w Draggo (chiń. Luhuo), w prowincji Sichuan. Mieszkańcom powiedziano, że „postawiono je nielegalnie na ziemi należącej do rządu”. Cały region „odcięto od świata”, grożąc surowymi karami za ujawnienie informacji o zniszczeniach.
CZYTAJ DALEJ