Rapke Lama – obywatel Nepalu zatrzymany w Tybecie w kwietniu 2024 roku – opuścił więzienie i wrócił do kraju. „Trząsł się i nie mógł mówić”, więc krewni zawieźli go prosto do szpitala. Uwięziony razem z nim Karma Cheden odbywa karę trzech lat pozbawienia wolności w niesławnym Drapczi.
CZYTAJ DALEJ
Dordże Taszi – niegdyś najbogatszy Tybetańczyk i pupil chińskich władz, w 2010 roku skazany (zdaniem ekspertów bezpodstawnie) na dożywotnie pozbawienie wolności za oszustwa podatkowe – został w kwietniu brutalnie pobity przez współwięźniów. Według tybetańskich źródeł 29 października chiński adwokat Wang Fei zdołał wreszcie zobaczyć się ze swoim klientem w więzieniu Czuszur (chiń. Qushui), największym zakładzie […]
CZYTAJ DALEJ
Sześciu specjalnych sprawozdawców ONZ upubliczniło list do władz ChRL, w którym domagają się wyjaśnień w sprawie wyroku Namkji, którą skazano – jako małoletnią – za udział w symbolicznym proteście, oraz szykan, jakim poddawano jej rodzinę.
CZYTAJ DALEJ
Czterej specjalni sprawozdawcy ONZ upublicznili listy, w których domagają się szczegółowych wyjaśnień od rządów Wietnamu i Chin w sprawie Tulku Hungkara Rinpoczego, który zmarł 28 marca 2025 roku, trzy dni po zatrzymaniu przez funkcjonariuszy chińskiej służby bezpieczeństwa w Hanoi.
CZYTAJ DALEJ
Anja Sengdra – działacz społeczny z Gade (chiń. Gande) w prefekturze Golog (chiń. Guoluo) prowincji Qinghai – nie został zwolniony z więzienia po odbyciu kary siedmiu lat pozbawienia wolności, którą prawdopodobnie podwyższono o pół roku.
CZYTAJ DALEJ
Od czterech lat krewni nie są w staniu uzyskać żadnych informacji o Dhargje, sześćdziesięciokilkuletnim mnichu z Kardze, zatrzymanym przez policję w Lhasie. Uprowadzony „słynął z biegłości w konsekrowaniu posągów i innych wizerunków Przebudzenia. Nikt nie wie, czym mógł się narazić chińskim władzom”.
CZYTAJ DALEJ
Gesze Szersang Gjaco – przełożony klasztoru Cang w Colho (chiń. Hainan), w prowincji Qinghai – odebrał sobie życie „na znak protestu przeciwko nękaniu mnichów przez chińskich aparatczyków, prowadzących codzienne rewizje i kampanię reedukacyjną, która sparaliżowała klasztor, nie zostawiając nawet czasu na codzienną praktykę”.
CZYTAJ DALEJ
Tulku Palden Łangjal – pięćdziesięciotrzyletni opat klasztoru Czogjal w Gondzio (chiń. Gongjue), w TRA, „aresztowany przed ośmiu laty za apelowanie do wiernych o zachowanie tożsamości narodowej” – został „zamęczony” w więzieniu w Gansu, do którego przewieziono go „w ciężkim stanie” z Lhasy.
CZYTAJ DALEJ
Gonpo Kji – wielokrotnie zatrzymywana za domaganie się ponownego rozpatrzenia sprawy brata, skazanego (zdaniem ekspertów bezpodstawnie) na dożywocie za „oszustwa kredytowe” – rzuciła się z okna hotelu, w którym została „internowana” (prawdopodobnie w związku z przyjazdem do Lhasy przewodniczącego Xi Jinpinga) przez policję.
CZYTAJ DALEJ
Gonpo Cering – przełożony klasztoru Jena w Dege – „jest w stanie krytycznym” na skutek tortur w areszcie śledczym. „Stracił wzrok, nie może mówić ani przełykać”.
CZYTAJ DALEJ
Komendantura stołecznego więzienia Czuszur (chiń. Qushui) po raz kolejny odmówiła adwokatowi i najbliższym widzenia z Dordże Taszim – swego czasu pupilem chińskich władz i najbogatszym Tybetańczykiem, skazanym w 2010 roku (zdaniem ekspertów bezpodstawnie) na dożywocie za oszustwa podatkowe. Według niezależnych źródeł, wbrew obowiązującym w Chinach przepisom, zaaprobowaną przed miesiącem wizytę „odwołano w ostatniej chwili” z powodu – nieokreślonego – „naruszenia regulaminu”.
CZYTAJ DALEJ
Dwaj przełożeni klasztoru Jena – opat Szerab i zarządca Gonpo – zostali skazani na kary, odpowiednio, czterech i trzech więzienia za udział w protestach przeciwko budowie zapory Kamtok na rzece Driczu (chiń. Jangcy) w Dege, w prefekturze Kardze (chiń. Ganzi) prowincji Sichuan w lutym 2024 roku. „Nie wiadomo, kiedy zapadły wyroki”.
CZYTAJ DALEJ
Dugkar Dolma, matka Hungkara Rinpoczego, zmarła 6 maja. „Nie przeżyła śmierci syna. Po prostu pękło jej serce”.
CZYTAJ DALEJ
Zwłoki lamy – którego zatrzymano w pokoju hotelowym 25 marca – przewieziono do szpitala, „próbując upozorować zgon z przyczyn naturalnych”. Wiele wskazuje, że Rinpocze zmarł nie, jak podawano, 29 marca, tylko dzień wcześniej, zaraz po przekazaniu Chińczykom.
CZYTAJ DALEJ
W styczniu 1995 roku informacje te, mimo wyjątkowo srogiej zimy, przeniesiono w tajemnicy przez Himalaje i przekazano Dalajlamie. Leżała przed nim lista dwudziestu ośmiu kandydatów. Karteczki z ich imionami umieszczono w kulkach z ciasta, te zaś w specjalnym naczyniu, którym obracano, póki nie wypadła jedna z nich. Cały proces powtarzano trzykrotnie. Za każdym razem rezultat był taki sam. Dla Tybetańczyków oznaczało to, że Gendun Czokji Nima jest nowym Panczenlamą.
CZYTAJ DALEJ
Od 2 kwietnia władze lokalne prowadzą „inspekcję” w klasztorze Lung Ngon i „pogrążonej w żałobie” pobliskiej wiosce w Gade. „Kompleks otoczono policyjnym kordonem. Legitymują wszystkich odwiedzających i sprawdzają telefony komórkowe. Chodzą od drzwi do drzwi, zatrzymują i przesłuchują ludzi, którzy opłakiwali Rinpoczego i publikowali jego zdjęcia w mediach społecznościowych”.
CZYTAJ DALEJ
Centralna Administracja Tybetańska (CAT) w Indiach poinformowała, że Hungkar Rinpocze zmarł „28 marca 2025 roku, trzy dni po zatrzymaniu przez funkcjonariuszy chińskiej służby bezpieczeństwa w Wietnamie”.
CZYTAJ DALEJ
Władze chińskie 2 kwietnia wezwały siedmiu przełożonych klasztoru Lung Ngon w Gologu (chiń. Guoluo), „żeby poinformować o śmierci” ich opata, Hungkara Rinpoczego – popularnego nauczyciela buddyjskiego i działacza społecznego, który „zaginął” w lipcu zeszłego roku. Według lokalnych źródeł „aparatczycy nie podali czasu ani przyczyny zgonu, kazali pokwitować powiadomienie i nie wydali zwłok”.
CZYTAJ DALEJ
Tym, którzy zostali,
trudno oddychać
i nie wolno uronić łzy.
CZYTAJ DALEJ
W dniu egzekucji na szyjach skazanych wieszano ciężkie drewniane tablice z napisami w języku chińskim. Potem wrzucano ich na ciężarówkę jak kamienie i wieziono do więzienia Drapczi. Reszta więźniów jechała w innych furgonach. Na miejscu skazanych zmuszano do uklęknięcia na krawędzi wykopanego dołu i wysłuchania listy popełnionych „zbrodni”. A potem zabijano ich kolejno strzałem w plecy. My musieliśmy na to patrzeć. Zapamiętałem mnicha z Gandenu, który wciąż żył, mimo że wystrzelono do niego siedem razy. Zirytowani żołnierze wrzucili go do dołu i zakopali żywcem. Wielu skazanych umierało jeszcze przed egzekucją – ze strachu i wycieńczenia. Po każdym strzale musieliśmy klaskać – żeby pokazać, że cieszymy się z egzekucji. Nie wolno było mówić ani nawet zakasłać.
CZYTAJ DALEJ
Palgon – trzydziestokilkuletni pisarz z Gologu uprowadzony przez funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa w sierpniu 2022 roku – „odnalazł się” po ponad dwóch latach.
CZYTAJ DALEJ