Indyjskie media informują o szykanach, jakie spotkały kolejnego pasażera na lotnisku w Szanghaju. Tym razem chińskie służby zakwestionowały nie paszport, a „wygląd”. „Przesłuchiwali mnie sześć godzin. Pytali, skąd wziąłem indyjski paszport. Odpowiadałem, że urodziłem się w Indiach. Pytali, czy mam krewnych w Chinach. Odpowiadałem, że nie mam. Pytali, czy mam powiązania z Dharamsalą. Odpowiadałem, że nie mam i że pochodzę z dystryktu Chamba. Pytali, skąd tacy ludzie wzięli się w Chambie”.
CZYTAJ DALEJ
Szef administracji Tybetańskiego Regionu Autonomicznego – którym na mocy konstytucji ChRL jest przedstawiciel tzw. „mniejszości” – przyjmuje zagraniczną delegację parlamentarną w Lhasie. Jeden z gości zauważa na biurku dziwny telefon.
CZYTAJ DALEJ