Czimi Rinpocze: Wyciszenie umysłu

Praktykę medytacji – w sanskrycie samadhi – trzeba zacząć od uspokojenia umysłu, co po tybetańsku nazywa się szine, a w sanskrycie siamathą. Do stworzenia solidnej, pełnej, doskonałej podstawy zrównoważonego umysłu potrzebne są warunki zewnętrzne, czy też materialne, oraz mentalne. Korzystając z technik fizycznych, można rozwinąć skupienie zewnętrzne i wewnętrzne.

Praktykę szine należy rozpocząć od bycia świadomym oddechu, czyli pamiętania o nim. Nie ma to nic wspólnego ćwiczeniami jogicznymi, nie polega też na pogłębianiu, kontrolowaniu ani zmienianiu oddechu. To po prostu obserwowanie ruchu wchodzącego i wychodzącego powietrza.

Choć nie trzeba liczyć oddechów, jeśli stwierdzicie, że wasz umysł jest szczególnie niespokojny i rozkojarzony, pełen myśli, oczekiwań, pojęć i wyobrażeń – czasami, z początku, może to okazać się bardzo pomocne. Zatem liczcie: pierwszy wydech – „jeden”, a potem, wdychając, po prostu „spocznijcie” na wchodzącym powietrzu. Następny wydech: „dwa”. I tak dalej – w myślach – do dziesięciu.

Jeśli coś wam przeszkodzi, nie należy uparcie, mechanicznie liczyć dalej, tylko przerwać i wrócić do „jedynki”. Na tym etapie nie powinno się więzić umysłu w procesie liczenia, starając się osiągnąć „jedność z oddechem”: doświadczać oddychania. W ten sposób rozwija się poczucie ciągłego rytmu współgrania ciała i umysłu.

Należy siedzieć prosto. To bardzo ważne. Kręgosłup powinien być prosty, co ułatwia też należyte oddychanie. Choć właściwą postawę objaśnia się na różne sposoby, lepiej, o ile to możliwe, siedzieć ze skrzyżowanymi nogami. Jeśli jednak wywołuje to ból, nie musicie się zmuszać, ponieważ na pierwszym miejscu jest świadomość, a ułożenie ciała na drugim. Można więc siedzieć na krześle, zawsze wszakże, dyscyplinując umysł i przygotowując go tym samym do praktyki następnej: medytacyjnego wglądu, czyli lhaktong, wipasiany.

 

 

Radha Czimi Rinpocze (1941–2026) z klasztoru Bencien w Khamie, siostrzeniec Dziewiątego Sangje Njenpy i Dilgo Khjence Rinpoczego, był jednym z pierwszych nauczycieli buddyzmu tybetańskiego na Zachodzie i pierwszym urzędnikiem państwowym pochodzenia tybetańskiego (kustoszem British Library) w Wielkiej Brytanii. Nie pozwalał na publikowanie swoich wykładów. „Latami robiłem swoje – powtarzał. – Nikogo tu nie oświeciłem, nikomu nie otworzyłem trzeciego oka ani ucha, ale pomagałem ludziom czuć się dobrze, stać na własnych nogach i doczekać emerytury. To mój dorobek”.

 

RACHUNEK BANKOWY

program „Niewidzialne kajdany” 73213000042001026966560001
subkonto Kliniki Stomatologicznej Bencien
46213000042001026966560002

PRZEKIERUJ 1,5% PODATKU