W 1991 roku opisałem w powieści „Żółte zagrożenie” upadek Chin i wywołaną przez to migrację milionów Chińczyków, która zdestabilizowała świat, powodując rozmaite konflikty. Ponad dwadzieścia lat później książka wciąż się sprzedaje. Choć może się to wydawać zaskakujące, w gruncie rzeczy nie dziwi. Póki przyszłość Chin jest niepewna, póty nie da się wykluczyć ich ruiny, co zapewne napędza mi czytelników.
CZYTAJ DALEJ
Jeśli jesteś pisarzem i zamarzy ci się powieść o życiu we współczesnych Chinach, powinieneś omijać szerokim łukiem trzy okresy: wielki głód (1959-62), rewolucję kulturalną (1966-76) i incydent z Tiananmen (1989), ponieważ nikt tego potem nie opublikuje. Jako redaktor lub dziennikarz musisz wiedzieć, o czym wolno informować, o czym powiedzieć można, ale trzeba zrobić to ostrożnie, a czego puścić w żadnym razie nie należy, bo inaczej zdejmą cię albo nawet wyleją na zbity pysk.
CZYTAJ DALEJ
Liu Xia – wdowa po zmarłym w więzieniu nobliście Liu Xiaobo – uzyskała zgodę na opuszczenie Chin i, jak napisał jej brat, „leci zacząć nowe życie w Europie”.
CZYTAJ DALEJ
Dziecko: Mamo, mamo, dlaczego te młode ciocie i wujkowie nic nie jedzą?
Matka: Bo chcą dostać piękny prezent.
Dziecko: Jaki prezent?
Matka: Wolność.
CZYTAJ DALEJ
Władze chińskie przenoszą do innych prowincji testowany w Tybecie system inwigilacji i kontroli.
CZYTAJ DALEJ
Niezależne źródła informują o osadzeniu w aresztach domowych rodziców, którzy dziesięć lat temu, 12 marca 2008 roku, stracili dzieci podczas tragicznego trzęsienia ziemi w Sichuanie.
CZYTAJ DALEJ
Przed obozem pracy Masanjia był tu cmentarz.
Kiedy groby zrównano z ziemią,
Zbudowano na nich łagier,
Bo ziemia nic nie kosztowała.
CZYTAJ DALEJ
Pół-Tybetanka Cui Yuying została 20 stycznia mianowana przewodniczącą struktur Komunistycznej Partii Chin (KPCh) w prowincji Fujian. Żaden Tybetańczyk nie piastował wcześniej tak ważnego – bo oznaczającego autentyczną władzę – stanowiska.
CZYTAJ DALEJ
Tybet znalazł się w błędnym kole – żaden Chińczyk ani Tybetańczyk w ChRL nie chce, żeby jego nazwisko pojawiło się w mediach w kontekście jakichkolwiek wyzwań związanych z Tybetem, ponieważ wie, że każda taka historia, nawet dotycząca środowiska naturalnego, zostanie upolityczniona. Słychać więc głównie (w zachodnich środkach masowego przekazu) „działaczy praw człowieka”, cudzoziemców i diasporę, co dolewa tylko oliwy do tego ognia i czyni bardziej niebezpiecznym zabieranie głosu w Chinach.
CZYTAJ DALEJ
Czterdziestodwuletni Lee, działacz Demokratycznej Partii Postępu i pracownik organizacji pozarządowej, został zatrzymany po przyjeździe do Chin 19 marca. Na Tajwanie prowadził bloga i internetowe grupy dyskusyjne, poświęcone promowaniu demokratycznego systemu wielopartyjnego. Zbierał także pieniądze dla chińskich więźniów politycznych i ich rodzin.
CZYTAJ DALEJ
Jiang Tianyong, jeden z najbardziej znanych „adwokatów praw”, któremu odebrano licencję za występowanie w obronie Tybetańczyków, 21 listopada został skazany na karę dwóch lat pozbawienia wolności za „podżeganie do obalenia władzy państwowej”.
CZYTAJ DALEJ
W Pekinie zakończył się XIX Zjazd Komunistycznej Partii Chin, z okazji którego w całym kraju zatrzymano prewencyjnie kilkanaście tysięcy osób i zamknięto dla cudzoziemców Tybetański Region Autonomiczny.
CZYTAJ DALEJ
Ludzie słyszą „Chiny” i myślą zaraz o wielkim murze, kung-fu, tofu oraz, ma się rozumieć, Konfucjuszu. Albo o pekińskich lub szanghajskich wieżowcach czy niezapomnianych igrzyskach olimpijskich, które dały świadectwo narodzinom nowego mocarstwa. Wszyscy zaczęli wierzyć, że kraj pożegnał się raz na zawsze z epoką upokorzeń i tragedii, że stał się naprawdę bogaty i potężny. I to nie tylko w kategoriach militarnych – Chiny mają dziś w rezerwie biliony dolarów i perspektywę zostania pępkiem świata.
CZYTAJ DALEJ
Chińskie służby bezpieczeństwa organizują „manifestacje siły” z okazji się XIX Zjazdu Komunistycznej Partii Chin w Pekinie.
CZYTAJ DALEJ
Jakie uczucie dominuje dziś w Chinach? Sądzę, że wielu powie: rozczarowanie, zawód biorący się z mizernego podnoszenia jakości życia w porównaniu z zawrotnym wzrostem gospodarczym. Oraz z kontrastu między stopniem awansu społecznego jednostek a rosnącym znaczeniem „wielkiego i potężnego kraju”.
CZYTAJ DALEJ
W 2014 roku w ciągu miesiąca zamazano moje nazwisko na dwóch wystawach, na których pokazywałem swoje prace. W Pekinie zrobili to aparatczycy, w Szanghaju sami organizatorzy. Mogę sobie wyobrazić, że są ludzie, których by to nie obeszło, ale jako artysta widzę w tych tabliczkach miarę wypracowanej przez siebie wartości – kreskę, wskazującą poziom wody w rzece. Ktoś inny wzruszyłby ramionami, ale ja nie mogę, choć oczywiście nie łudzę się, że moja postawa wypłynie jakoś na otoczenie.
CZYTAJ DALEJ
Wielki człowiek, który poświęcił życie marzeniu o wolności i równości, umarł w więziennej celi. Szedł przez życie świadomie, wpatrzony w przyszłość, odszedł z godnością.
CZYTAJ DALEJ
z rzeki bez początku i końca
niemordowanie żłobiącej koryto ciemności
lecz cichej na powierzchni żałobą bezruchu
wyłania się powoli twoja postać
CZYTAJ DALEJ
Mój pociąg dojeżdżał właśnie do Lhasy, kiedy przyszedł esemes od kolegi z Pekinu: „dostał ją!”. Był 8 października 2010 roku, mogło to więc znaczyć tylko jedno: Pan Liu Xiaobo otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla. Rozpromieniona, natychmiast wysłałam gratulacje jego żonie Liu Xia, ale nie wiem, czy do niej dotarły, bo ilekroć próbowałam dzwonić, jej telefon zachowywał się jak wyłączony. „Wypijmy za zdrowie pierwszego chińskiego pokojowego noblisty”, napisałam też zaraz do tłumu Tybetańczyków, Chińczyków i zaprzyjaźnionych zagranicznych dziennikarzy.
CZYTAJ DALEJ