Według tybetańskich źródeł 8 sierpnia zmarł czterdziestoletni Khenrab Tharczin – były więzień polityczny, któremu zdrowie odebrały bicie i tortury.
CZYTAJ DALEJ
Władze chińskie instytucjonalizują ogłoszoną w 2011 roku i planowaną na trzy lata wielką kampanię inwigilacji i dozoru w Tybetańskim Regionie Autonomicznym (TRA). W ramach bezprecedensowego „wzmacniania fundamentów, wspierania mas” (chiń. qianji huimin) do tybetańskich wiosek i osad wysłano 21 tysięcy aparatczyków, „reedukujących” mieszkańców i zbierających o nich szczegółowe informacje. Według oficjalnych danych operacja pochłaniała czwartą część lokalnego budżetu i wraz z policyjną „kratą” oraz „dziewięcioma obowiązkami klasztorów” tworzyła superszczelny system kontroli, będący odpowiedzią Pekinu na eksplozję protestów w 2008 roku i zrodzoną z nich falę samospaleń.
CZYTAJ DALEJ
Chen Quanguo, sekretarz struktur Komunistycznej Partii Chin w Tybetańskim Regionie Autonomicznym (TRA), wezwał Gjalcena Norbu, od dwudziestu lat zasiadającego z woli Pekinu na tronie panczenlamów, do „stanowczego odcięcia się od Dalajlamy i odrzucenia jakiejkolwiek wywrotowej działalności separatystycznej”.
CZYTAJ DALEJ
Według lokalnych źródeł większość mniszek, którym władze pozwoliły zostać w pięćsetletnim klasztorze Dziada Gaden w rejonie Pekar (chiń. Baiga), w okręgu Driru (chiń. Biru) prefektury Nagczu (chiń. Naqu), w Tybetańskim Regionie Autonomicznym, nie ma się gdzie podziać.
CZYTAJ DALEJ
Od początku maja władze prowadzą nową kampanię w Serszulu (chiń. Shiqu), w prefekturze Kardze (chiń. Ganzi) prowincji Sichuan, przyznając „premie” świątyniom, w których nie doszło do żadnych protestów przeciwko chińskim rządom. Mnisi z klasztorów „opornych” przechodzą natomiast karną, kilkudniową reedukację polityczną.
CZYTAJ DALEJ
To karma, że komuniści zdeptali
kamienne filary ośnieżonych gór,
to karma, że tracą grunt pod nogami
w dobie informacji i technologii.
Gjalcen Norbu, którego w 1995 roku władze chińskie mianowały Panczenlamą, uprowadziwszy chłopca wskazanego zgodnie z tybetańską tradycją przez Dalajlamę, zaapelował o zwiększenie liczby mnichów w klasztorach buddyjskich. To pierwszy znany przypadek, kiedy Panczen, którego rodacy nazywają gja, „chińskim”, albo dzuma, „fałszywym”, publicznie zaapelował o zmianę polityki Pekinu w Tybecie.
CZYTAJ DALEJ
Rząd ludowy okręgu Bajan w prefekturze Coszar prowincji Qinghai pierwszego stycznia 2012 roku opublikował na swoim portalu obwieszczenie o „obsadzie grup roboczych stacjonujących w kluczowych klasztorach”.
CZYTAJ DALEJ
Grupa robocza zawitała do klasztoru (nazywanego też Bojag) pod koniec 2011 roku. Składała się z policjanta i pięciu aparatczyków: dwóch Hanów oraz czterech Tybetańczyków; jednego przysłali z Lhasy, reszta pochodziła z Czamdo. Nie wiem, czy ciągle działa w tym samym składzie. Po roku jej pracy liczba mnichów spadła ze stu kilkunastu do trzydziestu trzech. Resztę wydalono i zmuszano do powrotu do rodzinnych domów tudzież pracy w polu.
CZYTAJ DALEJ
Grupa robocza, prowadząca od września zaostrzoną kampanię edukacji patriotycznej, nakazała wydalenie dwudziestu sześciu mniszek z klasztoru Dziada w niespokojnym Driru (chiń. Biru), w prefekturze Nagczu (chiń. Naqu) Tybetańskiego Regionu Autonomicznego.
CZYTAJ DALEJ