Znam jej tajemnicę
przejścia boso przez Himalaje.
Ale nie zadręczam się tym.
Jest bohaterką, bo żyje.
CZYTAJ DALEJ
Panczenlamo, Drogocenny
Tobie składam biały khatak w darze
Tobie śpiewam sercem całym
CZYTAJ DALEJ
Popłakałam się przy haiku
„Rzucam słowa na wiatr: Namo Guanshiyin Pusa”
Czenreziku, uwolnij zagubionych i uwięzionych w bardo
CZYTAJ DALEJ
Po dziesięciu dniach zamknięcia jedziemy na wieś,
drogę blokują ludzie z napisami na czerwonych opaskach:
„wracajcie, skąd przyszliście!”
CZYTAJ DALEJ
Tylko wariat może nazywać „czystą krainą” Tybet
otoczony zewsząd przez wroga,
jako rzecze Mao, „cały kraj jest czerwony”
CZYTAJ DALEJ
Jedni ratują bliźnich,
drudzy modlą się do swoich bogów,
trzeci dalej czynią zło, jeszcze większe
CZYTAJ DALEJ
Wybacz deszczowi, który się zapomina
I psuje schadzki kochanków,
Daje bowiem życie polom i łąkom.
CZYTAJ DALEJ
W pół kroku
zmieniłem się nagle w chochoła
bez krwi, bez serca,
bez systemu nerwowego.
CZYTAJ DALEJ
Patrzę z wyżyn mojego okna
w lewo, w prawo i widzę jak na dłoni,
że nie jestem tu jedyną więźniarką.
CZYTAJ DALEJ
wybacz za lata przychodzenia i odchodzenia
bez pokłonienia ci się nisko
ani pożegnania
CZYTAJ DALEJ
Każdy wijący się płomień
rozwiera własną próżnię,
straszną dziurę
w karcie historii.
Gdy wpatrywałem się w nią z oddali
Piękna Rigzin Łangmo posłała mi spojrzenie
Błysk jej cudownych oczu
Mówi wszystko o naszej karmicznej więzi
CZYTAJ DALEJ
śnieżny lew odszedł w dal
młode gubią drogę
z oceanu cierpienia
wysłuchaj błagania panie dobroci
Nie ma wojen
I nie ma chorób
Nie ma zła
I nie ma prześladowań
Biała kapusto,
Cycata babo w zielonej spódnicy
Rusz się, czeka cię nóż miłości
CZYTAJ DALEJ
Kumbumie
Stoisz, gdzie stałeś
Tylko nigdzie nie widać śladów Congkhapy
CZYTAJ DALEJ
Różnisz się jednak od reszty.
Nie umiesz kraść,
zabijać, gwałcić, brać łapówek
i odurzasz się poezją.
W Krainie Śniegu
Bohaterskie dzieci Tybetu
Składają ofiarę z własnych ciał
Cieplejszy wiatr otwiera pyski młodym zwierzętom,
które parskając, otrząsają się z resztek zimy.
CZYTAJ DALEJ
Niech wróg łże,
niechaj okrutnie dręczy –
nigdy nie opuszczę głowy
i nie przestanę walczyć.