W tym pomyślnym dniu upamiętniającym narodziny, przebudzenie i parinirwanę Buddy Siakjamuniego zanoszę modlitwy i składam najserdeczniejsze życzenia każdemu członkowi naszej globalnej buddyjskiej rodziny.
CZYTAJ DALEJ
Na domiar złego wszystkie te występy ordynarnie podkreślają cielesność i seksualizują codzienne czynności, żeby przyciągnąć turystów. To nie jest ochrona kultury, tylko kupczenie jej karykaturą i zmienianie codziennych tybetańskich czynności w towar, tanią erotyczną podróbkę tradycji na sprzedaż.
CZYTAJ DALEJ
Ciągle wieszasz Mao do góry nogami?
Dalej się z tego śmiejesz?
CZYTAJ DALEJ
Latem w Lhasie
robi się ciemno po dziesiątej.
Wedle czasu pekińskiego, rzecz jasna
CZYTAJ DALEJ
Płaczę
Że serce pękło w płomieniach
Że taka jest cena wolności
CZYTAJ DALEJ
– Za co ci wlepili dziesięć lat? – pyta więzień polityczny skazanego, którego właśnie przywieziono do Drapczi.
– Za nic – odpowiada nowy.
CZYTAJ DALEJ
Przyszła wiosna do Lhasy
Blaszane głośniki codziennie
ryczą w wojskowych barakach
CZYTAJ DALEJ
Był sobie raz stary człowiek, który miał osła. Kiedy zwierzęciu zachciało się pić, zaprowadził je nad rzekę, bo w chałupie skończył się zapas deszczówki. Wracając do domu, poczuł zmęczenie i postanowił dalej pojechać. Dotarłszy do celu, zorientował się, że zgubił gdzieś podopiecznego.
CZYTAJ DALEJ
Całym sercem popieram stanowczy apel, który papież Leon XIV ogłosił podczas mszy świętej w Niedzielę Palmową. Jego wezwanie do złożenia broni i odrzucenia przemocy głęboko mnie poruszyło, ponieważ sięga sedna nauczania wszystkich wielkich religii.
CZYTAJ DALEJ
Obok stała grupka ludzi wpatrzonych w młodego Tybetańczyka, którego uważali za swojego przywódcę. Azjata nosił imię Nākiɳtchanamoŭrti, co po sanskrytyńsku oznacza „Inkarnację Najzupełniej Niczego”. Przyjrzałem mu się. Nie sprawiał wrażenia chorego, wydawał się może zbyt miły. Podejrzewam, że był tam przetrzymywany wbrew swojej woli za sprawą machinacji tak zwanych uczniów.
CZYTAJ DALEJ
Wieczorem, po zakończeniu pracy i powrocie do domu, zdarza się nam oglądać różne rzeczy dla relaksu. Jeśli rozumiemy coś z praktyki Dharmy, nie musi się to z nią kłócić. W przeciwnym razie pogrążymy się po prostu w rozproszeniu. Możemy przecież robić to w zgodzie z Dharmą. Powiedzmy, że patrzymy na różne postaci. Budda nauczał, że wszelkie przejawienia zjawisk są jak sen, iluzja. Zwykle tego nie dostrzegamy, ale możemy się o tym przekonać, na przykład oglądając program rozrywkowy. Zrozumieć, że wszystkie uwarunkowane zjawiska tego świata są – zgodnie z wyjaśnieniami Buddy – jak sen, iluzja. Z doświadczenia wiemy, że dotyczy to każdego z tych obrazków, co może pomóc przezwyciężyć nasze lgnięcie do postrzegania względnych zjawisk jako istniejących realnie.
CZYTAJ DALEJ
Ogólnochińskie Zgromadzenie Przedstawicieli Ludowych (OZPL) – taśmowo zmieniające decyzje Komunistycznej Partii Chin w obowiązujące prawo – przyjęło Ustawę o etnicznej jedności (i „postępie”), nadając formalne ramy programowi sinizacji i asymilacji mniejszości narodowych, które w ChRL nazywa się grupami etnicznymi.
CZYTAJ DALEJ
Miejsce kobiety nie jest w kuchni i w obejściu. Historia uczy, że wiele Tybetanek dokonywało wielkich rzeczy. Każdy człowiek na tej planecie żyje tylko dzięki matce. Większość pierwszych słów uczy się od kobiet. To ich palce ocierają pierwsze łzy i to właśnie kobiety najczęściej opiekują się umierającymi.
CZYTAJ DALEJ
Program studiowania kanonu buddyjskiego uczy mnichów realizowania wytycznych sinizacji religii oraz angażowania się w kampanie zrzeszeń buddyjskich szczebla okręgu i prefektury (np. „kochaj swój kraj, kochaj swoją religię, kochaj swoje miasto”) oraz interpretuje pisma i doktryny zgodnie z potrzebami naszych czasów.
CZYTAJ DALEJ
Podczas jednego z „wieców walki” wodzirej, który maltretował starego mnicha, wykrzyczał: Pasożyty twojego pokroju lubią opowiadać brednie o „czystych krainach Buddy”. Jeśli one faktycznie istnieją, pokaż nam którąś!
CZYTAJ DALEJ
Nie da się ukryć, że będąc pisarką tybetańską, wypowiadam się po chińsku. Nigdy nie byłam z tego dumna. Prawdę mówiąc, zawsze napawało mnie to bólem. I nie życzę nikomu innemu losu, na który skazuje nas chiński system oświaty. Choć za jego sprawą umiem pisać tylko po mandaryńsku, mam na koncie dwadzieścia osiem książek poświęconych wyłącznie Tybetowi. Nie napisałam w życiu słowa na inny temat i zapłaciłam za to bardzo wysoką cenę.
CZYTAJ DALEJ
Wszyscy wiemy, że odbieranie życia jest sprzeczne z naukami buddyjskimi. Jak można zabijać zwierzęta dla zabawy, dla przyjemności, dla sportu? To po prostu nie do pojęcia.
CZYTAJ DALEJ
Klejnocie wiecznej nadziei, ochraniaj nas wszystkich
Dzieci, żarliwe dzieci
Złóżcie przysięgę niepodległości
CZYTAJ DALEJ
Maczen, typowo pasterski okręg w tzw. Tybetańskiej Prefekturze Autonomicznej Golog. Święto Latarni. Przez plac idzie pochód na szczudłach, wykonują taniec smoka i lwa, walą w wielkie bębny. Nie mam pojęcia, czy to ma być król Gesar i królowa Drugmo, czy Songcen Gampo i księżniczka Wencheng. Jedno za to jest pewne: ani Gesar, ani Cenpo nie chodzili na szczudłach.
CZYTAJ DALEJ
Odszedłeś. Odszedłeś, wstrząsając górami,
Jakby z nieba spadła cała mleczna droga.
Nie dziwota, że Kraina Śniegu rozbłysła światłem
CZYTAJ DALEJ
Chińscy komuniści zabraniają uczenia języka tybetańskiego. Nauczyciele – ponosząc ogromne ryzyko – starają się, jak umieją, robić to po kryjomu. Wyselekcjonowani chińscy aparatczycy wpajają tybetańskim dzieciom zafałszowaną historię. Ichni przewodnicy opowiadają turystom, że pałac Potala zbudowano w prezencie dla chińskiej księżniczki. Uczniom, którzy noszą imię Waszej Świątobliwości – Tenzin – nie zezwala się na zdawanie szkolnych egzaminów.
CZYTAJ DALEJ