Kategoria: Teksty

Dalajlama: Uzupełnienie. Ludzka wizja pokoju czterdzieści lat później

Mamy się czym martwić. Jeśli pozostaniemy krótkowzroczni, przyszłe pokolenia będą zmagać się z ogromnymi problemami. Musimy zrozumieć, że wszyscy pragniemy szczęścia oraz nie chcemy cierpieć, i z tego względu – czując przynależność do jednej ludzkiej rodziny – najlepiej jak umiemy służyć własnym braciom i siostrom. Pokój nastąpi tylko wtedy, gdy będziemy rozwiązywać problemy za pomocą dialogu i wzajemnego szacunku, a nie przemocy i broni. Cierpienia, jakie przynoszą tylu ludziom konflikty w Ukrainie, Gazie i innych miejscach, napawają mnie wielkim smutkiem.

CZYTAJ DALEJ

Dalajlama: Ludzka wizja pokoju

Przemoc, zbrodnie, wojny i katastrofy – kiedy włączamy rano radio albo otwieramy gazetę, zalewa nas fala smutnych wiadomości. Nie pamiętam dnia, w którym nie informowano by o czymś strasznym. Nie ulega wątpliwości, że nawet w tej epoce naszemu bezcennemu życiu ciągle coś zagraża. Nigdy wcześniej ludzie nie odbierali tylu złych wiadomości. Ciągła świadomość strachu i napięcia zmusza każdego wrażliwego, współczującego człowieka do zadawania sobie pytań o stan naszego świata.

CZYTAJ DALEJ

Tenzin Gelek: Sen mara

Na wspaniałym klasztornym tronie

Zasiada Lama – sam Budda.

CZYTAJ DALEJ

Tenzin Czogjal: Bądź niebem

Jeśli pasuje ci praktykowanie z niebem,

Chmury są jego iluzorycznymi wytworami.

Po prostu bądź niebem.

CZYTAJ DALEJ

Liu Xiaobo: List to za mało, dla Xi

ku pamięci

że każde słowo

jest ostatnie

CZYTAJ DALEJ

Lhakji: Telefon

Dryń, dryń

Dzwonią z czubka Krainy Śniegu

Szepcąc, że wraca nasz Lew

CZYTAJ DALEJ

Tenzin Diki: Loteria

Byliśmy ciekawi tych tajemniczych czarodziejskich obcych, którzy przepływali przez Indie z niesamowitą lekkością, uśmiechając się do nieznajomych i pstrykając zdjęcia. Zostaliśmy zarażeni obsesyjną rewerencją, jaką Indusi darzyli swoich niedawnych panów. Indzi zachowywali się jak ludzie, którym zawsze sprzyja los, więc naturalnie budzili podziw Tybetańczyków, którym wiatr zawsze wiał w oczy. Mieli swoje miejsce nie tylko u siebie, ale wszędzie, gdzie zechcieli zawitać, podczas gdy my nie mieliśmy żadnego miejsca, nawet we własnym świecie. Nie robiło nam żadnej różnicy, czy pochodzą z Anglii, Ameryki, Niemiec czy Francji. Wszyscy mieli żółte włosy, bezbarwne brwi i różową skórę nowo narodzonych myszy.

CZYTAJ DALEJ

Dube: Pójdźmy na pielgrzymkę

Dziecko Krainy Śniegu, pójdźmy na pielgrzymkę

Złóż dłonie na sercu i pokłoń się trzykrotnie

Myśląc o współczuciu naszych wielkich przodków

CZYTAJ DALEJ

Czimi: O mnie i śniegu

Księżyc na nocnym niebie, poplątane

ścieżki tego kraju – czy myślisz o nas

czasem, nieskalana kłamstwem Opiekunko?

CZYTAJ DALEJ

Dalajlama: Praktyka Czenrezika

Problemy, przed którymi stoi dziś ludzkość, wymagają pozytywnego nastawienia i współczucia. Wierzę, że znajdziemy rozwiązanie, jeśli obudzimy w sobie poczucie odpowiedzialności powszechnej: bezinteresowne pragnienie robienia czegoś dla innych. Tybetańskie słowo, które oddaje się jako „współczucie”, zawiera w sobie determinację i odwagę, niezbędne do wprowadzenia tego zamiaru w życie.

CZYTAJ DALEJ

NN: Wybaczcie

dawno już bez campy

buddyzmu światła różańca

– dziś jeszcze straciłem głos

CZYTAJ DALEJ

Cering Łangmo Dhompa: Camay International

Kiedy dwadzieścia pięć lat później zapytałam

wreszcie, jak się nazywa, zaczął opowiadać

o wiosce, w której urodzili się jego rodzice.

CZYTAJ DALEJ

Gonpo Dordże: Byłeś w Tybecie?

Lhaski pałac Potala znosi was cztery tysiące dziennie. Przyznacie, sporo. Więc może dałoby się ciszej, na paluszkach, grubaski z aparatami na szyjach? Prawdziwy podróżnik, uwierzcie, czyta znaki i rozumie ich treść. Naprawdę sądzicie, że pozwolono by wam na takie bydło w Pałacu Buckingham? W Chinach najwyraźniej tylu już cesarzyków rządowej polityki populacyjnej, że nie ma przed nimi ucieczki.

CZYTAJ DALEJ

Oser: Znowu w Lhasie

Pewnego popołudnia wybrałam się z Wang Lixiongiem na spacer czterema głównymi ulicami przy Barkhorze. To był prawdziwy festiwal: Ludowa Policja Zbrojna, służby specjalne, zastępy krawężników, straż miejska, tajniacy. Wszędzie. Lekko licząc tysiąc osób. Mijając komisariat na Barkhorze, zauważyliśmy kilkudziesięciu żołnierzy ustawionych w dwóch kolumnach. Ćwiczyli ciosy, chwyty, kopnięcia, ściany trzęsły się od bojowych wrzasków, czerwone opaski na czołach (umówmy się, ironicznie) krzyczały: „Budujemy harmonię, jedność armii i społeczeństwa”.

CZYTAJ DALEJ

Namco: Kłamstwa

słońce jest czarne, niebo zielone

biały kruk tańczy na różowej gałęzi

lis wymachuje skrzydłami w chmurach

CZYTAJ DALEJ

Khenczen Appe Rinpocze: Wspomnienia starca

Pogrążony w ułudzie umysł zmienia się jak błyskawica.

Oby nauki Dharmy stały się lekiem dla przyjaciół,

Z którymi wiążą mnie pęta przywiązania.

CZYTAJ DALEJ

Namco: Trzymać się ode mnie z daleka

Zacznijmy od niskich ukłonów dla wszystkich zadawaczy głupich pytań. Internet to prawdziwy dar niebios. Zabolałoby wklepać podobne brednie w wyszukiwarkę i sprawdzić o własnych siłach? Ilekroć zaczynam zgrzytać zębami, piszczycie: „Naprawdę nie wiedziałem! Przecież chcę tylko zrozumieć!”. Zawsze znajdziecie jakieś usprawiedliwienie bezwstydnej głupoty.

CZYTAJ DALEJ

Czen Metak: Lhaski dziennik

Pewnego dnia ze szczytu Żelaznego Wzgórza

wystrzeli w niebo płomień

i usłyszy lamenty twego słońca

CZYTAJ DALEJ

Karmapa: Święto Środka Jesieni

Serce przypomina jesienny księżyc: okrągły, jasny, chłodny jak jadeit.

Jeśli się je starannie poleruje, można w nim zobaczyć swoje prawdziwe ja, lśniące niczym lustro.

CZYTAJ DALEJ

Dalajlama: List do Dame Sarah Mullally, pierwszej arcybiskupki Canterbury

Bardzo się cieszę, że będzie Pani pierwszą przywódczynią Kościoła Anglikańskiego. Pani powołanie jest promykiem nadziei.

CZYTAJ DALEJ

Oser: Niechaj bóstwa strzegą Krainy Śniegu

Dolma Kjab „jest prawdziwym bodhisattwą – napisałam. – Takim z antycznych tekstów: to pełnym współczucia, to znów pałającym gniewem, myślącym o sobie, ale i niosącym pomoc innym. Nie umiem przestać zastanawiać się, dlaczego to pisał. Pisał sam, samego go zabrali, samotnie siedzi w więzieniu. Kłaniam mu się w pas, bo nigdy wcześniej nie słyszałam o Tybetańczyku, który w Tybecie mówiłby językiem kolonizatora o historii i rzeczywistości, zwłaszcza tej drugiej, by pokazać nam mechanizm zniewolenia oraz drogę do wyzwolenia. Jest nas, ludzi pióra zatrzęsienie; jeśli w takich czasach, w tak skrajnych okolicznościach nie będziemy pisać, by dawać świadectwo i ocalić pamięć, jaki z nas pożytek?”

CZYTAJ DALEJ

RACHUNEK BANKOWY

program „Niewidzialne kajdany” 73213000042001026966560001
subkonto Kliniki Stomatologicznej Bencien
46213000042001026966560002

PRZEKIERUJ 1,5% PODATKU