Dugkar Dolma, matka Hungkara Rinpoczego, zmarła 6 maja. „Nie przeżyła śmierci syna. Po prostu pękło jej serce”.
CZYTAJ DALEJ
Zwłoki lamy – którego zatrzymano w pokoju hotelowym 25 marca – przewieziono do szpitala, „próbując upozorować zgon z przyczyn naturalnych”. Wiele wskazuje, że Rinpocze zmarł nie, jak podawano, 29 marca, tylko dzień wcześniej, zaraz po przekazaniu Chińczykom.
CZYTAJ DALEJ
W styczniu 1995 roku informacje te, mimo wyjątkowo srogiej zimy, przeniesiono w tajemnicy przez Himalaje i przekazano Dalajlamie. Leżała przed nim lista dwudziestu ośmiu kandydatów. Karteczki z ich imionami umieszczono w kulkach z ciasta, te zaś w specjalnym naczyniu, którym obracano, póki nie wypadła jedna z nich. Cały proces powtarzano trzykrotnie. Za każdym razem rezultat był taki sam. Dla Tybetańczyków oznaczało to, że Gendun Czokji Nima jest nowym Panczenlamą.
CZYTAJ DALEJ
Od 2 kwietnia władze lokalne prowadzą „inspekcję” w klasztorze Lung Ngon i „pogrążonej w żałobie” pobliskiej wiosce w Gade. „Kompleks otoczono policyjnym kordonem. Legitymują wszystkich odwiedzających i sprawdzają telefony komórkowe. Chodzą od drzwi do drzwi, zatrzymują i przesłuchują ludzi, którzy opłakiwali Rinpoczego i publikowali jego zdjęcia w mediach społecznościowych”.
CZYTAJ DALEJ
Centralna Administracja Tybetańska (CAT) w Indiach poinformowała, że Hungkar Rinpocze zmarł „28 marca 2025 roku, trzy dni po zatrzymaniu przez funkcjonariuszy chińskiej służby bezpieczeństwa w Wietnamie”.
CZYTAJ DALEJ
Władze chińskie 2 kwietnia wezwały siedmiu przełożonych klasztoru Lung Ngon w Gologu (chiń. Guoluo), „żeby poinformować o śmierci” ich opata, Hungkara Rinpoczego – popularnego nauczyciela buddyjskiego i działacza społecznego, który „zaginął” w lipcu zeszłego roku. Według lokalnych źródeł „aparatczycy nie podali czasu ani przyczyny zgonu, kazali pokwitować powiadomienie i nie wydali zwłok”.
CZYTAJ DALEJ
Tym, którzy zostali,
trudno oddychać
i nie wolno uronić łzy.
CZYTAJ DALEJ
W dniu egzekucji na szyjach skazanych wieszano ciężkie drewniane tablice z napisami w języku chińskim. Potem wrzucano ich na ciężarówkę jak kamienie i wieziono do więzienia Drapczi. Reszta więźniów jechała w innych furgonach. Na miejscu skazanych zmuszano do uklęknięcia na krawędzi wykopanego dołu i wysłuchania listy popełnionych „zbrodni”. A potem zabijano ich kolejno strzałem w plecy. My musieliśmy na to patrzeć. Zapamiętałem mnicha z Gandenu, który wciąż żył, mimo że wystrzelono do niego siedem razy. Zirytowani żołnierze wrzucili go do dołu i zakopali żywcem. Wielu skazanych umierało jeszcze przed egzekucją – ze strachu i wycieńczenia. Po każdym strzale musieliśmy klaskać – żeby pokazać, że cieszymy się z egzekucji. Nie wolno było mówić ani nawet zakasłać.
CZYTAJ DALEJ
Palgon – trzydziestokilkuletni pisarz z Gologu uprowadzony przez funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa w sierpniu 2022 roku – „odnalazł się” po ponad dwóch latach.
CZYTAJ DALEJ
Proszę, żebyście nigdy nie opuszczali głowy. Modlę się, abyśmy wszyscy byli świadomi własnej wartości i umieli znaleźć w sobie siłę, żeby robić swoje.
CZYTAJ DALEJ
Dziewięciu specjalnych sprawozdawców i grup roboczych ONZ upubliczniło list do rządu ChRL w sprawie „mechanizmów represji, obejmujących przetrzymywanie w izolacji i wymuszone zaginięcia, których celem jest ograniczenie swobody artystycznych, kulturowych i religijnych wypowiedzi oraz uciszenie obrońców praw człowieka i krytyki władz”, domagając się informacji o losie i miejscu pobytu między innymi dziewięciu Tybetańczyków.
CZYTAJ DALEJ
Wyrok odciska się na życiu byłych więźniów politycznych i ich krewnych na długie lata po zakończeniu. Zadawane za kratami tortury często zostawiają po sobie trwałe obrażenia fizyczne i zaburzenia posttraumatyczne. Zwalniani nie mają perspektyw na przyszłość. Nie mogą – poza nielicznymi wyjątkami – wracać do swoich klasztorów ani znaleźć pracy w państwowej lub prywatnej firmie. Władze inwigilują i prześladują nie tylko ich, ale i najbliższych. Choć teoretycznie wolni, w praktyce czują się zakuci w „niewidzialne kajdany”, które uniemożliwiają im powrót do normalnego życia.
CZYTAJ DALEJ
Pięćdziesięciosiedmioletni Damdul z Pasze (chiń. Basu) – zatrzymany za posty z cytatami Dalajlamy – zmarł w listopadzie 2021 roku na skutek obrażeń, które odniósł w lhaskim areszcie śledczym.
CZYTAJ DALEJ
Chińska policja zatrzymała ponad dwadzieścia osób, zaangażowanych w kampanię „strzeżenia czystości ojczystego języka” w Darlagu (chiń. Dari), w prefekturze Golog (chiń. Guoluo) prowincji Qinghai. Gonpo Namgjal, sołtys wioski Ponkor, zmarł trzy dni po zwolnieniu z aresztu. „Na jego ciele znaleziono ślady brutalnego bicia i tortur”.
CZYTAJ DALEJ
Karma Samdup – biznesmen, kolekcjoner sztuki i działacz społeczny – 19 listopada został zwolniony z więzienia Szajar w Turkiestanie Wschodnim (chiń. Xinjiang) po odbyciu drakońskiej kary 15 lat pozbawienia wolności.
CZYTAJ DALEJ
Zabijano nas tysiącami
Każdy z umarłych jest świadkiem
Chińskich zbrodni w Tybecie
CZYTAJ DALEJ
Zrzućcie niebieskie drelichy
Wstańcie więźniowie Drapczi
CZYTAJ DALEJ
W więzieniu zrozumiałem, że ludzie cierpią, i chciałem coś dla nich zrobić. Wtedy też dotarło do mnie znaczenie słów babci, które wypowiedziała, kręcąc głową, kiedy po raz pierwszy jechałem do Lhasy: „Nie znajdziesz podpory w bogactwie. Jedyną jest Budda”.
CZYTAJ DALEJ
Losel – mnich klasztoru Sera – został „zamęczony” w lhaskim areszcie śledczym. „Bili podczas przesłuchań. Musiał doznać obrażeń wewnętrznych, ale nie przewieźli go do szpitala i zmarł w więzieniu”.
CZYTAJ DALEJ
Tybetańskie źródła informują, że Adzin – mnich z klasztoru Pasze zatrzymany podczas próby ucieczki do Indii w 2004 roku – zmarł wkrótce po zwolnieniu z więzienia, w którym przez miesiąc był bity i torturowany.
CZYTAJ DALEJ
Składałam niezliczone petycje w lhaskim sądzie, apelując, aby zgodnie z prawem ponownie rozpatrzono sprawę Dordże Tasziego. Byłam za to wielokrotnie zatrzymywana, wleczona i bita przez funkcjonariuszy Biura Bezpieczeństwa Publicznego.
CZYTAJ DALEJ