NIEWIDZIALNE KAJDANY

niewidzialne-kajdany1

Stowarzyszeniu, wspólnie z Helsińską Fundacją Praw Człowieka, udało się wypracować kontakty, które pozwalają na pewne i bezpieczne przekazywanie finansowego wsparcia byłym więźniom i najbliższym skazanych za przestępstwa polityczne w Tybecie.

mnichzdjecie-225x300Wyrok za „zbrodnie”, takie jak posiadanie zdjęcia Dalajlamy czy krzyknięcie „Wolność dla Tybetu”, oznacza tragedię dla całej rodziny: bicie i tortury za kratami oraz szykanowanie krewnych. Wyjście na „wolność” – to ciągła inwigilacja, przesłuchania, niemożność znalezienia pracy czy powrotu do klasztoru.

Pomoc prześladowanym i ich bliskim była fundamentem KOR-u i Solidarności oraz katalizatorem przemian, które dały nam wolność. Dziś możemy odwdzięczyć się za wsparcie, jakiego udzielał nam wtedy wolny świat, pomagając zrywać „niewidzialne kajdany” w Tybecie.

 

 


2017

W 2017 roku przekazaliśmy w ramach programu 8 420 zł (2 000 euro).

Rozliczenie →

2016

W lutym 2016 roku przekazaliśmy potrzebujących 11 700 zł (2 600 euro).

W grudniu 2016 roku w ramach programu przekazaliśmy 4 955 zł (1 200 euro).

„Przepraszam, że w taki sposób, ale wszyscy wiemy, że więcej powiedzieć nie wolno: część pieniędzy dotarła już do najbliższych krewnych jednego z najważniejszych więźniów ostatniej dekady. Są szczęśliwi, że będą mogli zanieść lekarstwa, to dla nich wyjątkowo trudny czas. Druga część u kobiet, których głos znał kiedyś cały Tybet. Kwota nie była duża, ale bardzo precyzyjnie wydana. Nie ma słów, żeby za to dziękować”.

Rozliczenie →

2015

W 2015 roku do potrzebujących trafiło 10 720 zł (2 500 euro).

„Bardzo długo czekaliśmy na szansę dostarczenia pieniędzy do rąk własnych, ale wreszcie się udało! Również kwota była większa niż zwykle. (…), były mnich, który wstąpił do klasztoru, jak tylko umożliwiła to odwilż po zakończeniu rewolucji kulturalnej, został zatrzymany w połowie lat 90., kiedy Chińczycy zaczęli wydawać drakońskie, zastraszające wyroki za udział w symbolicznych protestach, takich jak rozrzucenie ulotek czy zawieszenie zakazanej tybetańskiej flagi. Przeszedł piekło tortur w areszcie śledczym, ponieważ uznali go za »prowodyra«. Dostał najwyższy wyrok [nastu] lat pozbawienia wolności. Skatowany po więziennym proteście, stracił władzę w nogach, ale cudem przeżył. W trakcie wyroku zmarli jego najbliżsi. Został sam. Po zwolnieniu ziomkowie próbowali mu pomagać, ale jego sprawa była na tyle głośna, że wiązało się to z ogromnym ryzykiem. Niedowidzący, ledwo chodzący, chronicznie obolały czuł się dla wszystkich ciężarem i zagrożeniem. Był głęboko poruszony, słysząc, z jak daleka przyszła pomoc, dzięki której będzie mógł sam zapłacić za leczenie – jedyną szansę na odzyskanie samodzielności”.
Styczeń 2016

Rozliczenie →

2014

W 2014 roku przekazaliśmy 12 630 zł (3 000 euro).

„Kiedy udało się przekazać pieniądze D. – byłemu mnichowi, intelektualiście, skazanemu na trzy lata za „separatystyczne podżeganie” – „kurier” mówił: „ledwie go poznałem, choć przyjaźniliśmy się w klasztorze. Więzienie okaleczyło go fizycznie i psychicznie”. Teraz dowiedzieliśmy się, że „dzięki pomocy mógł wreszcie zapłacić za operację oka. Nie było żadnych komplikacji! Widzi i może pomagać żonie w zarabianiu na życie. Ich sytuacja zmieniła się diametralnie”.
październik 2014

Rozliczenie →

2013

W 2013 roku przekazaliśmy potrzebującym 13 128,3 zł (3 100 euro).

„Udało się wreszcie przekazać pieniądze (…), jednej z >mniszek z Drapczi<, której podnoszono wyrok za kratami (w tym przypadku to wszystko, co można powiedzieć publicznie)”.

„(…) odsiedział dziesięć lat, ostatnią cześć kary odbywał w Czuszurze, gdzie przeniesiono większość politycznych z Drapczi. Dzięki pieniądzom, które udało się dla niego zebrać, otworzył maleńką garkuchnię”.

„Część pieniędzy trafiła do (…), mniszki, która traci wzrok. Kupili telefon, zbiera na operację”.

„Jesteśmy bardzo wdzięczne – mówi jej współtowarzyszka z Drapczi, której po zwolnieniu z więzienia udało się uciec z Tybetu. – Te pieniądze mają wielką wartość materialną i symboliczną. Po wyjściu wielu byłych więźniów po prostu nie ma z czego żyć. Ani (mniszka) z (…) została zupełnie sama. Jakby wszyscy o niej zapomnieli. Ta pomoc to dowód, że pamiętamy”.

„Dzięki kontaktom mniszek [z Drapczi] udało się znaleźć dojście do (…), który przesiedział ćwierć wieku. Po tym wszystkim jest ciężko chory, ale ciągle go pilnują, zainstalowali kamerę przed wejściem do domu. Leczenie jest strasznie drogie. Napisali list z podziękowaniem, tylko pośrednik tak się bał, że go spalił”.

„Resztę dostał (…). Były mnich, najbliżsi krewni zmarli, kiedy był w więzieniu, w sumie naście lat, wyszedł (…) 2013 roku. Stracił zdrowie na torturach. Nie przeżyłby bez przyjaciół. Leki kosztują fortunę”.

Rozliczenie →

2012

W marcu 2012 roku udało się nam przekazać 14 507,5 zł (3 200 euro).

„Przepraszamy, że w taki sposób, ale wszyscy wiemy, że inaczej się nie da: część dotarła już do najbliższych krewnych jednego z najważniejszych więźniów ostatniej dekady. Są szczęśliwi, że będą mogli zanieść lekarstwa, to dla nich wyjątkowo trudny czas. Druga część u kobiet, których głos znał kiedyś cały Tybet. Kwota nie była duża, ale bardzo precyzyjnie wydana. Nie ma jak dziękować”.
lipiec 2012

Rozliczenie →

2011

W 2011 roku, w ramach naszego programu, udało się nam przekazać 16 400 zł (4 080 euro).

„Przy okazji abhiszeki Kalaczakry udało się przekazać pieniądze do (…). Trafią do bliskich (…), który się podpalił. To bardzo biedni ludzie”.
styczeń 2012

„Pieniądze dostała żona człowieka, który siedzi za robienie zdjęć [podczas demonstracji] w dwa tysiące ósmym. Był jedynym żywicielem rodziny”.
styczeń 2012

Rozliczenie →