Therang: Wywiad

Nazywam się Taszi Rabten. Piszę pod pseudonimem Therang. Pochodzę z Dzoge w Amdo. Można nazwać mnie osobą, która odmawia udziału w „chińskim marzeniu”. Nie mam z nim nic wspólnego. Nie chcę należeć do żadnej rządowej struktury. Kocham wolność.

Ostatnio prowadzę khang, „herbaciarnię” w Ngabie. Nazywa się „La-o”, od pierwotnego źródła melodii i muzyki w naszej tradycji. Serwujemy różne tybetańskie i chińskie herbaty. Uważam, że trzeba na siebie zarabiać. Wiem, że ludzie na mnie patrzą, w kraju i za granicą. Nie chcę, żeby mówili, że nie potrafię się utrzymać. „Choć Therang nie ma żelaznej miski ryżu – odpowiadam cynicznym krytykom – nie zamierza umierać z głodu. Ceni sobie niezależność”.

Byłeś więźniem politycznym. Co o nich sądzisz?

Określenie „więzień polityczny” jest bardzo mocno nacechowane. Prawdę mówiąc, nie znam się na polityce. Wsadzono mnie za twórczość literacką. Innymi słowy, zostałem uznany za przestępcę z powodu wyrażania swoich poglądów. Nawet sędziemu powiedziałem, że tybetańscy pisarze powinni mieć przestrzeń do wyrażania siebie. Nie zmieniłem zdania do dzisiaj. Bez względu na to, kto i gdzie tego zażąda, nigdy nie zrezygnuję z pisania. Uważam się za osobę tolerancyjną, ale mam swoje granice i nikomu nie daję prawa do zmuszania mnie do rozstania się z literaturą tybetańską.

Jak było w więzieniu? Słyszeliśmy, że dużo czytałeś.

Tak, w więzieniu udało mi się przeczytać mnóstwo książek. Głównie chińskich. Nazwijmy to „korzystaniem z okazji”. Normalnie więźniowie nie mają czasu na czytanie. Wszyscy muszą pracować. Za pracę dostaje się „gwiazdki”, dzięki którym można liczyć na złagodzenie wyroku. Ale ja bez przerwy pisałem do władz, że nie popełniłem żadnego przestępstwa i nie mogę pracować. Miałem szczęście, bo komendant tego akurat zakładu karnego nie czuł wrogości wobec Tybetańczyków. To był rozsądny człowiek. Pozwolił mi czytać. Odsiadując wyrok, powiedziałem przyjacielowi, że nie mam żadnych wrogów. W więzieniu znalazłem się z powodu wyboru, którego sam dokonałem – a skoro tak, nie mogłem nikogo winić. Niczego też nie żałowałem.

Kto jest dla ciebie największą inspiracją?

Matka. Nie umie pisać ani czytać, ale jest bardzo silna i honorowa. Co więcej, przeciwności dodają jej sił. Wspierała każdą decyzję, jaką podjąłem. Niczego nie próbowała mi wyperswadować. Zawsze była przy mnie, dodając otuchy. Nie tylko kochała mnie jak każda matka, ale była też niesłychanie otwarta, za co jestem jej bezgranicznie wdzięczny.

Co chciałbyś robić, gdybyś tylko mógł?

Odwiedzić każdy zakątek Tybetu, opisując wszystkie radości i smutki, przyjemności i cierpienia moich ziomków. Chcę poznawać tybetańskie tradycje i uczyć się angielskiego.

Czy mógłbyś powiedzieć coś o swoich studiach? Co było twoim największym osiągnięciem akademickim?

Uczyłem się w Północno-Zachodni Uniwersytecie Narodowości w Amdo. Studia zrobiły ze mnie więźnia politycznego. To był mój dyplom. Jako student miałem okazję do zastanowienia nad wszystkim, roztrząsania i kwestionowania najróżniejszych idei. Byłem szczęśliwy, że znalazłem się w takim miejscu.

Twoje Spisane krwią zostało bardzo przyjęte przez czytelników. Jak się z tym czujesz?

To moja pierwsza książka. Spodobała się, choć opowiada o strasznych rzeczach, przez które wszyscy przeszliśmy. Uważam, że pisarz powinien umieć wstać i mówić, co myśli. Pisałem w pośpiechu. Zostałem do tego zmuszony, widząc, jak leje się krew Tybetańczyków z trzech dzielnic. Musiałem, bo innym zakładano knebel. Pisałem prawdę.

Czym jest dla ciebie poezja? Czy będziesz dalej pisał i publikował?

Będę pisał. Dawniej próbowałem pisać eseje i wiersze, teraz chcę skupić się na poezji, która uratowała mnie w więzieniu, naprawdę nieprzyjemnym miejscu. Dawała mi odwagę i wizję. Znalazłem w niej solidarność i pociechę. Kiedyś kochałem wiersze, dziś są one moją religią. Nigdy nie wyrzeknę się wiary. Prawda, zajmuję się herbaciarnią, ale to tylko potrzeba chwili, choć odnoszę wrażenie, że rozczarowałem w ten sposób dwóch czy trzech kolegów po piórze. Najwyraźniej pokładali we mnie za dużo nadziei. Bez względu na to, co się robi, nie wolno rezygnować z wiary i marzeń. Gdybym po otwarciu knajpy zapomniał o poezji, należałby mi się baty, ale tak nie jest. Wciąż ubieram emocje w słowa i zamierzam przelać je na papier.

2015

Udostępniany na wielu blogach (i metodycznie usuwany przez cenzurę) wywiad z Therangiem – popularnym pisarzem i blogerem, skazanym w 2011 roku na karę czterech lat więzienia.

Za Tibetan Center for Human Rights and Democracy

RACHUNEK BANKOWY

program „Niewidzialne kajdany” 73213000042001026966560001
subkonto Kliniki Stomatologicznej Bencien
46213000042001026966560002

PRZEKIERUJ 1% PODATKU

1% PODATKU