Gjalcen Norbu – mianowany Panczenlamą przez Pekin po uprowadzeniu chłopca wskazanego zgodnie z tradycją przez Dalajlamę w 1995 roku – poświęcił „koniecznej sinizacji” całe doroczne wystąpienie na forum Ogólnochińskiej Ludowej Politycznej Konferencji Konsultatywnej, ani razu nie wspominając o potrzebach Tybetu ani Tybetańczyków, o których prawa walczył niezmordowanie jego poprzednik.
Odszedłeś. Odszedłeś, wstrząsając górami,
Jakby z nieba spadła cała mleczna droga.
Nie dziwota, że Kraina Śniegu rozbłysła światłem
Odszedłeś. Odszedłeś majestatycznym krokiem,
Zmiatając armię demonów tyranii.
Nie dziwota, że rozbrzmiała muzyka dakiń z ostatniego snu
Oby dzięki mocy czystych i prawych uczynków Dobrzy rodzice, którzy dali mi życie, Lamowie i nauczyciele, którzy obudzili we mnie bodhicittę, Wadżra rodzeństwo, z którym łączą mnie samaja, Ludzie, którym zawdzięczam przedmioty i żywność, Oraz zwierzęta, które wykorzystałem lub zabiłem, Których mięso jadłem i których mleko piłem – Oby wszystkie te istoty zaraz osiągnęły Stan […]
Om swasti! Buddo Amitabho Bezgranicznej Światłości szczęśliwej krainy Sukhawati Obecny tu i teraz w emanacji odzianej w szafranowe szaty, Opiekunie istot w tym pięćsetleciu mroku, Wszechwiedzący Panczenie, oby Twemu życiu nic nie zagroziło! Królu Dharmy, jedyny przyjacielu rozkwitającego kwiatu Rozumu szczęśliwców, którzy pragną wyzwolenia, Niedościgły przewodniku o dziesięciu mocach, Oby Twe lotosowe stopy nigdy […]
Gjalcen Norbu – mianowany przez Pekin Panczenlamą po uprowadzeniu chłopca wskazanego zgodnie z tradycją w 1995 roku – powiedział, że rozpoznawanie inkarnacji lamów „wymaga aprobaty” chińskich władz. Tybetańska diaspora uznała, że „fałszywy Panczen” przygotowuje grunt do mianowania przez Pekin następnego Dalajlamy, choć nie ma o nim wzmianki w oficjalnych relacjach.
Gjalcen Norbu – w 1995 roku mianowany przez Pekin Panczenlamą po uprowadzeniu chłopca wskazanego zgodnie z tradycją przez Dalajlamę – udzielił abhiszeki Kalaczakry, na którą „zwieziono setki ważnych lamów z całego Tybetu”. W tybetańskiej tradycji buddyjskiej przyjęcie abhiszeki ustanawia „więź” między nauczycielem i uczniami, których od tego momentu łączą formalne zobowiązania. Niektórzy uważają, że władze usiłują w ten sposób „zastawić pułapkę” i wymusić lojalność tybetańskich duchownych wobec „chińskiej marionetki”, która ma pomóc Pekinowi w zachowaniu pozorów tradycyjnych procedur podczas mianowania następnego Dalajlamy. Inni wskazują, że to wątpliwy zabieg, ponieważ faktyczny „przekaz” ma wymiar mentalny, nie fizyczny, więc o jego przyjęciu decyduje wyłącznie nastawienie odbiorcy. „Muchy, które siedzą na ścianach, także są obecne w czasie rytuału, nikt jednak nie sugeruje, że odbierają abhiszekę. Jeśli nie chce się wiązać ślubowaniami z praktyką lub osobą udzielającą przekazu, a z jakiegoś powodu nie wypada wyjść, wystarczy to sobie w duchu powiedzieć i myśleć o czymś innym”.
Władze chińskie powinny natychmiast uwolnić Genduna Czokji Nimę i przestać prześladować Tybetańczyków za ich wierzenia.
Pod niebem zasnutym chmurami ciągłego zagrożenia
odarty z wolności i władztwa, dźwignąłeś brzemię
odpowiedzialności za Dharmę i los istot.
„Chiński Panczen” złożył doroczną wizytę w „Xizangu”, podczas której propagował partyjną kampanię „trzech świadomości” (narodowej, obywatelskiej i prawnej), która „winna towarzyszyć wszystkim codziennym aktywnościom religijnym w klasztorach buddyjskich”.
Tej nocy śniłem
Że nad świętą górą Nida
Rozbłysło tęczowe światło
Gjalcen Norbu, „fałszywy” Panczen, po raz pierwszy wyświęcił mnichów, wzywając ich przy okazji do „okazywania wdzięczności, wierności i posłuchu Komunistycznej Partii Chin”.
W czasie letniego objazdu po różnych regionach Tybetu – w których władze lokalne płaciły mieszkańcom za stawienie się na uroczystościach – „fałszywy Panczen” miał promować „wszechstronną sinizację buddyzmu tybetańskiego” oraz dostosowanie go do „nowej ery socjalizmu o chińskiej specyfice”.
Władze lokalne płacą Tybetańczykom sto yuanów (58 PLN) za spotkanie z „chińskim Panczenem” w Lithangu.
Gjalcen Norbu – mianowany przez władze chińskie Panczenlamą po uprowadzeniu chłopca wskazanego zgodnie z tradycją buddyjską – od trzech lat nie wygłasza „orędzia” i nie składa noworocznych życzeń, tylko sam przyjmuje je od partyjnego aparatczyka odpowiedzialnego za „sprawy etniczne”.
You Quan, przewodniczący partyjnego Departamentu Pracy Frontu Jedności, przyjął – i wezwał do „aktywniejszego” sinizowania buddyzmu – „chińskiego Panczena” z okazji Nowego Roku kalendarza tybetańskiego. Pekin wydaje się konsekwentnie marginalizować „fałszywego” lamę, który wcześniej wygłaszał noworoczne „orędzia” eksponowane przez państwowe media.
Tybetańczycy gremialnie zbojkotowali Gjalcena Norbu, „chińskiego Panczena”, który w połowie lipca odwiedził tybetańskie prefektury w Sichuanie.
„Chiński Panczen”, który do tej pory wypowiadał się publicznie tylko o sprawach wewnętrznych, oświadczył, że wrogie siły „nie dbają o Tybet ani o buddyzm”, posługując się „kartą tybetańską” do zakłócania rozwoju Chin.
Jedynym słowem spoza partyjnego leksykonu, jakiego użył Gjalcen Norbu, składając życzenia „tybetańskim rodakom w kraju i za granicą”, była „karma”. Trzeba być jej „bardzo świadomym”, strzegąc umysł przed „chciwością, nienawiścią i ułudą” oraz „kontrowersjami”.
A jeśli urodziłeś się teraz
jak Cię rozpoznam